od czasu pierwszego numeru
‘sztuki życia’ nie miałem w ręku tak ładnego i ciekawego magazynu. zrobiony z
wielką pasją, będący ambasadorem nieodkrytej krainy piękna przyrody, zabytków
historii i starych zwyczajów. czerwone maki pod błękitnym niebem. okładka
przyciąga jak magnes. jest zapowiedzią kolejnych pięknych fotografii krajobrazów,
zwierząt i ludzi wraz z ich historiami. autorzy zabierają nas w świat, który
może być przeciwwagą dla naszego szybkiego życia w wielkim mieście. najważniejsze
jest to, że z jednej strony magazyn pomaga w promocji regionu, a z drugiej daje
nam szansę na lepsze poznanie tego co jest na wyciągnięcie ręki.
wtorek, 31 lipca 2012
poniedziałek, 30 lipca 2012
park targowy
park ludowy przez wiele lat
służył pewnie nie tylko mi jako wygodna droga z dworca pkp do centrum miasta, a
kilka ustawionych tam ławek pozwalało nawet na chwilę odpoczynku z dala od szumu ulicy. pewnym szokiem była dla mnie
wizyta w parku po zakończeniu rozbudowy międzynarodowych targów lubelskich. na
środku dawnej drogi stanęło ogrodzenie szczelnie okalające teren mtl. żeby
dostać się na teren parku trzeba teraz nadłożyć ponad dwieście metrów drogi. na
skraju ogrodzenia zaczyna się błotnista ścieżka, która prowadzi do głównej
alei. zwykła przyzwoitość nakazywałaby, aby mtl zaangażowały się w powstanie
utwardzonej ścieżki i oznakowania nowego wejścia do parku.
niedziela, 29 lipca 2012
wiadomości lokalne za paywallem
obserwuje rynek medialny w kraju i regionie i oczami wyobraźni próbuję zobaczyć jak będzie wyglądała sytuacja naszego kuriera i dziennika po wprowadzeniu we wrześniu odpłatności za wybrane treści publikowane w internecie. na swoich łamach prowadzą kampanię uzasadniającą potrzebę zmian. w tekstach padają słowa o pogłębionych analizach, wartościowych opiniach. biorę do ręki weekendowe papierowe wydanie kuriera i niestety nie znajduję żadnych treści nadających się do schowania za paywall. pomijam fakt, że wydanie ma tylko szesnaście (!) stron. nie jestem przeciwnikiem płatności, ale jeśli w najbliższym czasie gazety nie pokażą, że stać je na coś lepszego to cały pomysł będzie wielką porażką.
sobota, 28 lipca 2012
lipcowa masa krytyczna
nikt nie spodziewał się takiego rozpoczęcia lipcowej masy. na niebie piękne słońce i tylko jedna szara chmura z której lało przez pół godziny. prawie setka zebranych cyklistów musiała szukać schronienia pod drzewami na placu litewskim. tak jak ostatnia moja masa nauczyła mnie, że przejazd w tej grupie reprezentacyjnej zobowiązuje do posiadania oświetlenia z prawdziwego zdarzenia, tak teraz już wiem, że muszę sobie sprawić jakiś nieprzemakalny pokrowiec. organizatorzy zdecydowali się na rozpoczęcie przejazdu kiedy deszcz trochę odpuścił. o ile ostrożna jazda w lekkim deszczu może być nawet przyjemna, to podręczna elektronika mogłaby na tym ucierpieć.
piątek, 27 lipca 2012
air versus genesis
to nie pierwszy raz, kiedy w jakiejś melodii, brzmieniu instrumentów słyszę echa twórczości mojego ulubionego genesis. jak dobrze, że trójkowy niedźwiedź często w sobotnie poranki przypomina utwory z ponad trzydziestoletniego dorobku angielskiego zespołu. trzydzieści trzy sekundy. instrumentalna miniaturka ‘retour sur terre’ z ostatniej płyty francuskiej grupy air ‘le voyage dans la lune’. dla mnie zaraz potem gabriel albo collins mógłby zakrzyknąć ‘here am i’ rozpoczynające ‘more fool me’. to znak, że czas najwyższy wybrać się na tradycyjny coroczny poranny spacer z ‘selling england by the pound’ z siedemdziesiątego trzeciego. za rok płyta będzie miała już czterdzieści lat.
czwartek, 26 lipca 2012
projekt otwarte zabytki
wieża ciśnień (1912) [1], hangar lotniczy (1923) [2] i czerwona karczma (1655) [3]. o istnieniu tych zabytkowych obiektów mijanych codziennie beznamiętnie w drodze do pracy dowiedziałem się dzięki inicjatywie otwarte zabytki [4]. miejsca te nie chwalą się swoją obecnością, niszczeją z dnia na dzień, znikają ze świadomości, a wiedza o ich historii zdaje się być dostępna tylko dla wybranych. dziś te miejsca to odpowiednio tania odzież, warsztat samochodowy i skup złomu. warto czasem zafundować sobie lekcję historii, trochę poczytać i wybrać się w teren. zamknąć oczy, wyciszyć się, uruchomić wyobraźnię i wczuć w atmosferę miejsc, które nie przypadkiem przetrwały do naszych czasów.
środa, 25 lipca 2012
bystrzyca o zmierzchu
poniedziałek
wieczór. słońce zbliża się już ku zachodowi, a nam w ostatniej chwili udaje się
wyrwać z ze zgiełku miasta. jedziemy szukać ciszy, która ukoi napięte codziennością
nerwy. szukamy nowych miejsc, stare odkrywamy na nowo. ulica cienista. most na
bystrzycy. tylko dziesięć kilometrów, kilkanaście minut drogi. spacerujemy
brzegiem rzeki obserwując w blasku dogasającego słońca jak łabędzie i kaczki
szykują się do snu. wpływają w labirynty zarośli szukając swojej oazy spokoju. coś
ich jednak stamtąd płoszy. tajemniczy kształt rozcina spokojną taflę wody. zastanawiamy
się co to może być. to pewnie krokodyl, przynajmniej według napotkanego
chłopczyka, który wybrał spacer z mamą zamiast wieczornej dobranocki.
wtorek, 24 lipca 2012
park bronowicki
szukam
miejsc miłych do czytania. w miarę cichych, bo naprawdę cicho może być tylko
poza miastem. zacienionych, dających wytchnienie w letni dzień. z ławeczką,
najlepiej taką, która swoim wyglądem nie odstrasza. taka czytelnia pod chmurką instant. szukam
tych miejsc codziennie, tak by gdziekolwiek jestem zawsze mieć jakieś pod ręką.
park bronowicki zwany kiedyś ‘foksal’ od nazwy londyńskiego ogrodu ‘vauxhall’ lata
świetności [1]
ma dawno za sobą. trzy ławeczki, zaniedbane alejki, nieciekawe towarzystwo. drugi
pod względem wieku po parku saskim raczej nie ma co liczyć na rewitalizację,
choć plany są zawsze [2].
pozostaje czekać na zakończenie remontu w saskim i ludowym.
poniedziałek, 23 lipca 2012
szabałowa góra
ładne widoki. szabałowa góra należy do najpiękniejszych punktów widokowych wyżyny lubelskiej. żałowaliśmy, że nie wzięliśmy ze sobą lornetki i dobrego aparatu do robienia zdjęć panoramicznych mozaiki pól dekorujących płaskowyże. po zachodzie słońca, ale jeszcze przed zmrokiem owady poszły spać i mogliśmy się wybrać na krótki spacer. nie ma wątpliwości, że jeszcze kiedyś się tam wybierzemy. poniżej wskazówki dojazdu.
z lublina najpierw 20 kilometrów na południe najdłuższą w polsce drogową wojewódzką 835, w piotrkowie pierwszym skręcamy w lewo na piaski (dw 836). naszym oczom ukazuje się imponujący podjazd pod górę. w chmielu, stolicy gminy, skręcamy w prawo i jedziemy w stronę lasu. tam przy tabliczce z informację o rezerwacie ‘chmiel’ skręcamy w lewo. w połowie drogi po prawej stronie pojawi się zabudowa, a my będziemy skręcać na rozwidleniu dróg w prawo, by po zjeździe w dół skręcić tak jak pozwala nam droga, czyli w lewo. jadąc prosto główna droga zakręca w prawo, ale my szukamy wśród traw drogi prosto, po której będziemy wspinać się w górę, by już po paru chwilach naszym oczom z prawej strony ukazał się piękny widok na wchód. szabałowa góra - 282 m n.p.m. (51.07139,22.767448)
niedziela, 22 lipca 2012
skansen zarządu dróg i mostów
jadąc ulicą łęczyńską ma się wrażenie,
że trafiliśmy do rezerwatu ścisłego lubelskiego zarządu dróg i mostów, gdzie nie
ingeruje się w naturalne procesy związane z eksploatacją traktu. droga przy
której siedzibę ma nomen omen lubelskie przedsiębiorstwo robót budowlanych od
lat nie może się doczekać generalnego remontu. osoby korzystające z niej
codziennie przyzwyczaiły się już do tego stanu rzeczy, ale klienci licznie znajdujących
się tu przedsiębiorstw mogą przeżyć niemiłą niespodziankę, która zniechęci ich
do korzystania z trasy w przyszłości. w ubiegłym roku mimo zapowiedzi miasto wolało
zostawić sobie czterysta tysięcy złotych na inne cele. [1]
w tym roku zapowiada się powtórka scenariusza.
sobota, 21 lipca 2012
pogotowie marketingowe
adresat: vinottilublin@vinotti.eu. treść wiadomości: witam. jako, że od ponad dwóch lat działam w branży i sam dobrze wiem jak ważna, a zarazem trudna jest kontrola działań marketingowych obejmujących całe miasto, które często wiążą się dla firmy ze sporymi nakładami finansowymi uprzejmie donoszę o konieczności poprawienia zawieszenia plakatu w citylighcie ustawionym przy ulicy wrotkowskiej, którego zdjęcie przesyłam w załączeniu, przez co komunikat jak i logotyp są całkowicie nieczytelne i stanowią raczej antyreklamę, dla osób, które kojarzą to miejsce z ekspozycją materiałów reklamowych państwa salonu firmowego w centrum handlowym gala przy ulicy fabrycznej w lublinie. podpisano: pogotowie marketingowe.
piątek, 20 lipca 2012
świat jest matematyczny
liczby kardynalne, liczby przestępne, liczby pozaskończone. to tylko kilka pojęć z którymi zetknąłem się po raz pierwszy dzięki książce sprzed dwóch lat ‘badanie bezkresu. nieskończoność w matematyce’ hiszpańskiego autora enrique graciana wydanej teraz jako osiemnasty tom serii ‘świat jest matematyczny’ promowanej przez rzeczpospolitą. już od jakiegoś czasu miałem ochotę zapoznać się z jakąś przedstawicielką tego cyklu. traf chciał, że impuls pojawił się, kiedy na półce w empiku rezydowały rozważania o nieskończoności. temat wydał mi się ciekawy i warty chwili skupienia. jeszcze niedawno przyglądałem się teorii względności w biografii einsteina, a teraz liznąłem poznałem zarys teorii mnogości cantora.
czwartek, 19 lipca 2012
muffiniarnia katie's cupcake
bebeczka. muffinka. kapkejk. małe słodkie ciastko w papierowej foremce. w sam raz na raz do małej czarnej. w domu, w kawiarni, na stacji, pod chmurką. raz w tygodniu mała uczta dla podniebienia. czekoladowe z biedronki lub pieczone własnoręcznie. wczoraj wieczorem trafiliśmy do muffiniarni katie’s cupcake na królewskiej, gdzie dzięki promocji mieliśmy okazję spróbować babeczek w aż pięciu smakach. środa, godzina dziewiętnasta trzydzieści. w lokalu pustawo, a szkoda. bardzo miła muzyka w tle i obsługa. można się czepiać papierowych talerzyków i kubków, ale dla nas najważniejszy był miły klimat miejsca na wieczór we dwoje i smaczne ciasteczka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





