Kto by pomyślał, że w dobie
błyskawicznego rozchodzenia się informacji w internetowej sieci taka wiadomość
dotrze do mnie z analogowego źródła w osiedlowej bibliotece siedem dni po
oficjalnym ogłoszeniu. Wiosną przyszłego roku Dave, Martin i Andrew wydają nową
trzynastą w swojej karierze studyjna płytę i rozpoczynają europejskie tourne, podczas
którego zagrają na Stadionie Narodowym swój szósty koncert w Polsce. Jak zwykle
przy takiej okazji logotyp zespołu został wymyślony na nowo i charakterystyczne
literki D i M żyją już własnym życiem. Znając tempo rozchodzenia się biletów na
poprzednie koncerty czasu na decyzję o zakupie biletów może być już naprawdę
niewiele.
środa, 31 października 2012
wtorek, 30 października 2012
#9630 Bibliołowy
Październikowe oszczędności po
raz kolejny zawiodły nad do naszej ulubionej biblioteki. Mimo sporej odległości
od domu taki wypad zawsze się opłaca. Szczególnie że w zbiorach znajduje się
naprawdę wiele nowości, które w Empiku jeszcze nie zdążyły ustawić się
grzbietem do czytelnika. Już kolejna wizyta kończy się złowieniem cennego okazu,
który jeszcze kilka dni wcześniej miałem ochotę zakupić nie mając gwarancji
satysfakcji. A najciekawsze jest to, że biblioteka uzupełnia swoje zbiory o
pozycje na które czytelnicy składają zapotrzebowanie. Ja już wysłałem swoją
propozycję i po cichu liczę, że na półce z komiksowymi opowieściami pojawią się
historie ze świata Mrocznej Wieży
Stephena K.
poniedziałek, 29 października 2012
#9629 Zmiana rzeczywistości
Wystarczyły trzy dni by przenieść
nas z szarej jesiennej rzeczywistości do białej krainy mrozu i śniegu. Jeszcze
drzewa nie zdążyły pozbyć się swoich ostatnich liści, a sobotni poranek
przywitał nas już pierwszym tegorocznym śniegiem i trzeba było stanąć w długiej
kolejce do zmiany opon. Zimowe ubrania z sezonowego archiwum trafiły na główną setlistę
codziennego dresscode’u. W nocy zmiana czasu przez który z pracy będę wracał
już zawsze po zmroku. Następnego dnia pierwsze skrobanie szyb i zmiatanie z
maski grubej warstwy puszystego śniegu. W poniedziałek pierwsza wielka śnieżyca
w popołudniowych godzinach szczytu, która spowolniła całe miasto. Nie za szybko
to wszystko?
niedziela, 28 października 2012
#9628 Powrót do Świata Pośredniego
Nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy
sześć lat temu kończyłem czytać ostatnią kartkę ostatniego tomu liczącej ponad
cztery tysiące stron cyklu nie spodziewałem się, że Stephen K. zdecyduje się wrócić
do Świata Pośredniego. Książka nie wnosi prawie
nic nowego do głównej historii będącej osią serii, a rozbudowuje tło poprzez
dwie zagłębione na zasadzie szkatułki opowieści z przeszłości. W pierwszej przyglądamy
się niezbyt ciekawej misji młodego rewolwerowca Rolanda z Gilead. Jednak to co
najciekawsze znajduje się w samym środku w odległej przeszłości rozbudowującej
mitologię świata, który ‘poszedł naprzód’. W unikalnym uniwersum Mrocznej Wieży jest jeszcze
wiele przestrzeni dla kolejnych pięknych opowieści.
sobota, 27 października 2012
#9627 The Naked Girl - The Haunted Man
W tym roku co chwile materializuje
się płyta artysty lub grupy, która w ubiegłych latach załapała się na moją
prywatną setlistę, że brakuje czasu na to, by poznawać nowości czy wracać do
klasyki. Nowa płyta formacji Bat For Lashes to okazja, której nie można przepuścić,
ani nawet odłożyć na później. Po pierwszym przesłuchaniu materiału gwiazdkę
postawiłem przy znanym mi z trójkowego Atelier utwóorze ‘Marylin’, potem za
sprawą teledysku zaznaczyłem sobie ‘All Your Gold’, by w końcu zakochać się w wyjątkowej
urody ‘Laurze’. Natasha na tej płycie spełnia moje marzenia, bo słyszę tam i
Bjork (Oh Yeah) i Cocteau Twins (Marylin).
piątek, 26 października 2012
#9626 Sto lat
Awers prezentuje sylwetkę idącego
ulicą wspartego na lasce człowieka w kapeluszu na tle zarysu warszawskiej
starówki. Na rewersie wizerunek popiersia dżentelmena z bródką w okularach o
okrągłych oprawkach. Tak prezentuje się pamiątkowa moneta o nominale 10 zł wykonana
ze srebrna najwyższej próby, wydana przez Narodowy Bank Polski dla upamiętnienia
obchodzonej w tym roku 100 rocznicy śmierci Bolesława Prusa, który 125 lat temu
powołał do życia charyzmatyczną postać Stanisława Wokulskiego inspirującą
następne pokolenia. Urodzony w Hrubieszowie, wychowywany w Puławach, więziony w
Lublinie, piszący w Nałęczowie. Nie przypuszczałem nawet, że ślub brał ‘u Ducha’
na Krakowskim Przedmieściu 1. Cena monety to 95 zł.
czwartek, 25 października 2012
#9625 Dom Kultury Informatyka
Jest środa, godzina 18:00.
Większość miejsc sali Domu Kultury, wypełnionej kolorowymi neonami, starymi
fotelami, jest już zajęta. Jesienna aura na zewnątrz zniechęca do wieczornego
spaceru motywując do znalezienia jakiegoś ciepłego miejsca. Za chwilę rozpocznie się pierwsze spotkanie w
ramach lokalnej inicjatywy gromadzącej zainteresowanych rozpoczęciem i
prowadzeniem własnej działalności gospodarczej w warunkach rzeczywistości 2.0.
Mimo, iż większość uczestników związana jest z branżą IT nie da się zaprzeczyć,
że wiedza z zakresu nowoczesnych technologii może okazać się przydatna dla
każdego. Miejsca w ostatniej chwili udało się załatwić po znajomości. Trzy ciekawe
wykłady, miła atmosfera i szklanka piwa od sponsora. Czekamy na kolejne
spotkania.
środa, 24 października 2012
#9624 Thom 'Atoms for Peace' York
Statystyczny fan Trójki słucha
radia 189 minut każdego dnia [1].
Śmiało mogę powiedzieć, że wyrabiam normę, a czasami nawet specjalnie biorę
nadgodziny. Wystarczy jednak bardzo niewiele by trafić na nowy utwór, który
potem nie będzie dawał nam spokoju. I znów dzieje się tak za sprawą pana Artura
O. tym razem prezentującego swój muzyczny wybór w ramach audycji ‘W tonacji
Trójki’ w środowe popołudnia. Intrygujące dźwięki przywodzące na myśl twórczość
Radiohead, zaraz potem wokal łudząco podobny do Thoma Y. Czy to możliwe, że mi
coś umknęło? ‘Default’ [2] to próbka
tego co dostaniemy na początku przyszłego roku za sprawą formacji Atoms for
Peace [3].
wtorek, 23 października 2012
#9623 Wirtualna społeczność lokalna
Jednym z filtrów w mojej głowie
przez jakie przepuszczam wiadomości z lubelskich portali informacyjnych jest
miejsce, którego dotyczą, zwracając szczególną uwagę na te dotyczące dzielnicy
w której mieszkam i tej gdzie pracuję. W mediach znajdziemy tylko najważniejsze
wydarzenia, a nie można wykluczyć, że lokalną społeczność mogą zainteresować nawet
mniejsze zdarzenia, które dotyczą ich okolicy. Fora internetowe dały możliwość
wymiany informacji i opinii mieszkańcom dzielnicy, osiedla, ulicy czy nawet
konkretnego bloku. Dziś to Facebook poprzez swoją powszechność stanowi użyteczne
narzędzie do tworzenia się takich sprofilowanych grup. Najlepiej mają się u nas
grupy Czechów (653 osoby),
Dziesiąta (270) oraz
Tatary
(103)
poniedziałek, 22 października 2012
#9622 Milion srebrnych nitek
Kilka chwil po zachodzie słońca
dolinę Wieprza zaczęła spowijać hipnotyzująca mieszanka mroku i mgły. Spowite
mlecznym kożuchem okoliczne pola na tle bladego różu gasnącego dnia wyglądały
jak nie z tego świata. Przyciągnięci magnetycznym pięknem naturalnego zjawiska powoli
zanurzaliśmy się w ten tajemniczy labirynt bez ścian. Zimne wilgotne obłoki
zdają się być w ciągłym ruchu przesuwając się w bliżej nieokreślonym kierunku. Obserwacja
z poziomu niespełna półmetrowej trawy dostarcza niesamowitego widoku miliona
srebrnych nitek rozpiętych między zielonymi źdźbłami. Z każdą minutą robi się
coraz ciemniej. Naszym zdjęciom próbującym uchwycić impresjonistyczny klimat tych
chwil coraz częściej brakuje ostrości. Czas wracać do domu.
niedziela, 21 października 2012
#9621 Między rzekami
W tym miejscu na wysokości 152 m
n.p.m. po pokonaniu 70,3 km drogi i 75 m różnicy wysokości Bystrzyca wpada do
swojego starszego brata Wieprza. Szukając w gąszczu zarośli rzecznego
skrzyżowania towarzyszyliśmy rodzimej rzece, która pod koniec swojego biegu, jakby
broniąc się przed nieuchronnym na małej przestrzeni zakręca czterokrotnie. W
pewnym momencie suche wysokie źdźbła traw zaczynają tajemniczo się poruszać. Wielką
ciszę mąconą jedynie szumem dość szybko płynącej wody przerywa krzyk wyfruwającego
przestraszonego ptaka. W oddali widać charakterystyczny biały budynek kaplicy w
Zawieprzycach. Po cichu zastanawiamy się jaka siła przywiodła nas w ten malowniczy
zakątek ziemi wbity między dwie rzeki.
sobota, 20 października 2012
#9620 Kolory jesieni
To był jeden z najpiękniejszych
październikowych dni. Aż trudno uwierzyć, że trzy lata temu byliśmy już po
pierwszym ataku śnieżnej aury. Wysyp grzybów był dla nas pretekstem by z samego
rana wyruszyć w kierunku krzczonowskich lasów. Grzybobranie pozostawiłem doświadczonym
smakoszom, a sam ruszyłem z aparatem przed siebie. Wyjątkowo piękne podleśne
tereny uraczyły mnie widokiem zielonych pagórków srebrzących się w blasku
wstającego znad lasu słońca czy hasającego pod czujnym okiem stracha na wróble stada
młodych saren. We wsi ostatnie prace polowe, mleczny dym z ogniska okadza zaorane
pola. Jesienne barwy drzew na tle bezchmurnego błękitu nieba onieśmielają swoją
intensywnością.
piątek, 19 października 2012
#9619 Ostatni stadion
Wtorkowy wieczór skończył się
wielkim rozczarowaniem. Sytuacja nadzwyczajna czy zwyczajne partactwo, zbieg okoliczności
czy piękna katastrofa. Setki memów próbujących obrócić w żart niesmak po całej
sytuacji z moim ulubionym na którym Pan Jacek Gmoch przedstawia swój punkt
widzenia. Wszystkich nas zabolał obraz, który poszedł w świat i po raz kolejny
pokazał słabość organizacyjną w starciu z rzeczywistością. Milionom telewidzów
pozostało jedynie rozegrać wirtualne spotkanie z padem w ręku. Nie wspominam
tych biedaków na stadionie, którzy wyrzucili bilety zanim zdążyły rozmięknąć w
strugach deszczu. Zobowiązania dnia następnego sprawiły, że przełożony mecz oglądałem
razem z pracownikami i klientami oddziału Idea Bank. Polska – Anglia 1:1
czwartek, 18 października 2012
#9618 Czechowskie pagóry
Skąd się bierze ta wewnętrzna
potrzeba ruszenia w drogę. Czy jest to chęć oczyszczenia umysłu, zostawienia za
sobą tysiąca spraw i elektronicznych smyczy. Czy jest to drzemiąca w każdym z
nas potrzeba piękna, chęć zbliżenia się do natury, która ma nas naładować
pozytywną energią. Pogodna jesień to doskonały czas na wędrówki, które mogą nas
przybliżyć do realizacji obu powyższych celów. Kilka dni temu po raz pierwszy odwiedziłem
Górki Czechowskie. Niestety tym razem cały czas towarzyszył mi strach przed
natknięciem się na ludzi bezdomnych, których ślady bytowania da się zauważyć
zaraz po wejściu na ścieżkę w głąb pokrytego bujną roślinnością terenu.
środa, 17 października 2012
#9617 Rewolucja bez rewelacji
Pulpeciki w sosie koperkowym z
pęczakiem (gotowane ziarno jęczmienia) (15zł) oraz pieczona w bekonie pierś pod
beszamelem z sosem jabłkowym (25zł) to dania, które wybraliśmy podczas wizyty w
rozreklamowanej dzięki programowi Magdy G. restauracji Aka (b. Antykwariat).
Program jak to zwykle bywa momentalnie wywołał niesamowitą popularność lokalu przez
co w weekend bez rezerwacji nie ma co myśleć o wolnym stoliku o czym
przekonaliśmy się osobiście dzień wcześniej. Realizacja koncepcji zmiany
wystroju wnętrza kompletnie do mnie nie przemawia. Dania były smaczne, ale dwie
mięsne kuleczki to przynajmniej o jedną za mało, a beszamel z drugiego dania
zdaje się występować tylko w menu.
wtorek, 16 października 2012
#9616 Mapa wspomnień
W tym roku odwiedziliśmy
dziesiątki nowych miejsc z których przywieźliśmy setki zdjęć i tysiące
wspomnień. Postanowiliśmy odrobić lekcje z turystyki naszego regionu. Byliśmy w
miejscach oczywistych, ale często schodziliśmy z oficjalnych szlaków szukając
malowniczych krajobrazów, echa dawnych wydarzeń czy po prostu spokoju, którego
cząstkę chcieliśmy zabrać ze sobą. Zdjęcia tych wyjątkowych chwil przypięte do
wirtualnej mapy Panoramio [1] pokazują ile piękna jest w naszym zasięgu. Już za
chwilę tradycyjnie jak co roku razem wybierzemy najpiękniejsze fotografie,
które trafią do kolejnego woluminu naszego wielkiego albumu, który tworzymy już
siódmy rok. Przyjemnie jest mieć do czego wracać, kiedy już jesień zmieni swoje
oblicze.
poniedziałek, 15 października 2012
#9615 Czwartkowe wzgórze
Aż trudno uwierzyć, że przez
siedem lat pobytu w mieście nie miałem okazji poznać tego niezwykłego miejsca.
Zapach historii miesza się tu z gwarem współczesności podkreślając sprzeczność
świata leżącego u stóp wzgórza. Monumentalna dzwonnica, rozłożyste drzewa,
stara kapliczka i barierka odgradzająca od stromego urwiska przywodzą na myśl
plac przed cytadelą Wierzy Czat. Z każdym krokiem do przodu pocztówkowy
krajobraz traci swój urok ukazując kolorowe morze namiotów i czarną dziurę
placu manewrowego. Wystarczy jednak zrobić dwa kroki w tył w kierunku szarych
murów św. Mikołaja wszystko wraca do
normy. Warto odwiedzić to miejsce szczególnie o poranku kiedy miasto budzi się
do życia.
niedziela, 14 października 2012
#9614 Spacer z kijkami
Moje kijki czekały na swoją
pierwszą wycieczkę na dnie szafy, gdzieś pomiędzy płetwami, a zwiniętą matą do
ćwiczeń prawie cały rok. Do kolejnej leśnej wyprawy nie zniechęciła nas nawet
ubiegłotygodniowa przygoda z kleszczami. Patrząc na aurę za oknem szkoda było każdej
niewykorzystanej chwili. Po raz kolejny odwiedzamy lasy Krzczonowskiego Parku
Krajobrazowego, a dokładniej las za wsią Piotrkówek leżącej przy drodze na
Biłgoraj. Bez gotowego planu wyprawy, z mapą w ręku tworzyliśmy swój własny szlak.
Szerokie trakty przy końcu wędrówki zamieniliśmy na trudną do pokonania
gęstwinę. Co chwilę gubiłem tempo marszu próbując uchwycić na fotografii
jesiennego ducha lasu.
sobota, 13 października 2012
#9613 Na wagarach
Nie mogłem wybrać sobie lepszego
dnia na wagary. Wagary jak najbardziej legalne bo wolne od pracy, wagary bo pod
warunkiem spędzenia całego dnia poza domem. Poranny mrozik wynagrodziło słońce,
które w południe rozebrało mnie z czapki, szalika, rękawiczek, płaszcza, a
nawet marynarki. Dzień poprzedni i następny niestety rozczarowywał aurą za
oknem. Nareszcie mam czas na wszystko: poranną gazetę, spacer po mieście, jesienne
zdjęcia, zaległe zakupy, wycieczkę za miasto, wizytę u konkurencji, w
bibliotece i u fryzjera. Wszystko mogę załatwić bez pośpiechu, bez stania w
korkach i kolejkach, bez popołudniowego zmęczenia i bez ścigania się z gasnącym
słońcem.
piątek, 12 października 2012
#9612 Moje pierwsze
Stoję właśnie przed półką z
literaturą zagraniczną w pachnącej jeszcze nowością bibliotece przy Szaserów 13
zastanawiając się, którą książkę Eduardo Mendozy wybrać na pierwsze spotkanie z
wyobraźnią autora. Czasami jest to dzieło przypadku, czasami starannie dokonana
selekcja. Od tej pierwszej książki zależy jak szybko sięgnę po następną. Po
latach miło jest powspominać okoliczności w jakich zaczynaliśmy przygodę z kreacją
danego autora i zastanowić się jak dziś smakowałaby nam ta historia. ‘Narodziny
rewolwerowca’ Kinga, ‘Droga’ Cormaca, ‘Kronika ptaka nakręcacza’ Murakamiego, ‘Marzenie
Celta’ Llyosy czy ‘Kronika zapowiedzianej śmierci’ Marqueza to pierwsze przeczytane
przeze mnie książki tych autorów z którymi zostałem na dłużej.
czwartek, 11 października 2012
#9611 Regina di Polonia
Ostatnim odcinkom świetnego historycznego
serialu ‘Królowa Bona’ towarzyszy przejmujący klimat smutku związanego z brakiem nadziei dla dynastii Jagiellonów. Pierwsze
nieudane podejście do serialu zrobiłem dwa lata temu podczas czytania ‘Polski
Jagiellonów’ lekko znudzony obszernym tomem. W pamięci zapadły mi długie sceny
rozmów, puste komnaty, kiepska jakość obrazu i marnie nagrany dźwięk. Drugie
podejście pozostawi w mojej pamięci ciekawą historię i świetne kreacje
odtwórczyni tytułowej roli oraz Stańczyka Fronczewskiego i Kmity Pietraszaka. Jakiś
czas temu pojawiły się informacje, że polski oddział stacji HBO ma w swoich
planach produkcję serialu o Jagiellonach na fali popularności zagranicznych serii
takich jak ‘The Tudors’ czy ‘The Borgias’.
środa, 10 października 2012
#9610 Kuźnia charakteru
Rzadko się zdarza, żeby ktoś był tak
naprawdę zadowolony ze swojego szefa. Wydaje się nam, że pewne rzeczy można by
było zrobić trochę inaczej, lepiej. I kiedy szef wreszcie pyta nas o zdanie
stajemy przed dylematem konfrontacji z opinią przełożonego. Jedni stosują
asekurancką strategię przetrwania werbalizując tylko to co druga strona
chciałaby usłyszeć. Inni natomiast nie wahają się przed konstruktywnym
przedstawieniem swoich racji. Sytuacja w której wiemy, iż nasze zdanie może
spotkać się z nieuzasadnioną krytyką, nie będzie motywować nas do takich
działań w przyszłości. Tylko osoba pewna swojej wartości i działań, które
reprezentuje może się na to zdecydować.
wtorek, 9 października 2012
#9609 Błąd w sztuce
Błąd to rzecz świadcząca o tym,
że twórca wykonał jakąś czynność w niepoprawny sposób. Chyba każdemu zdarza się
od czasu do czasu popełnić jakiś błąd, nikt nie jest doskonały. Często
przyznanie się do błędu jest bardzo trudne więc wolimy wypierać ten fakt
zrzucając winę na czynniki zewnętrzne, od nas niezależne. Taka postawa
kształtuje się w nas na skutek wymagań środowiska prowadząc do sytuacji w
których nie przyznajemy się nawet sami przed sobą. Błędy kosztują: czas,
pieniądze, reputację. Miarą siły naszej osobowości powinno być odpowiednie
podejście do danej sprawy i konsekwencji jakie niesie nasze działanie bądź
zaniechanie prowadzące do błędu.
poniedziałek, 8 października 2012
#9608 Dwanaście godzin
Nie stać mnie na czytanie słabych
książek. Szkoda czasu na coś co nie przynosi spodziewanej satysfakcji, a o tym
można przekonać się dopiero po przerzuceniu kilkudziesięciu pierwszych kartek. Tak
samo jest z serialami, które potrafią być prawdziwymi pożeraczami tak zwanego czasu
wolnego, dlatego też wiele tytułów ląduje w koszu obojętności zaraz po
obejrzeniu pierwszego odcinka. W ostatnim czasie jedynie ‘Homeland’ był w
stanie przyciągnąć i zatrzymać przy sobie moją uwagę. W tej poleconej mi przez
znajomego serii znalazłem namiastkę naprawdę miłe wspominanego zakończonego dwa
lata temu ‘24’ z niezastąpionym Kieferem S. Pozostaje pytanie czy zasłużył na
te wszystkie statuetki Emmy.
niedziela, 7 października 2012
#9607 Marketing po lubelsku
Co
jakiś czas podejmuję próbę znalezienia w sieci miejsca dyskusji na tematy
związane z realizacją przedsięwzięć marketingowych w naszym mieście. Miejsca,
gdzie praktycy jak i obserwatorzy dzielą się swoimi opiniami i spostrzeżeniami
odnośnie rodzimego rynku reklamowego, zdominowanego przez komunikaty
ogólnopolskich sieci handlowych, na którym raz na jakiś czas można znaleźć
ciekawą kreację regionalnej marki. Lublin nie należy do ekstraligi rozgrywek marketingowych,
większość pomysłów rodzi się daleko od nas. Nie da się zaprzeczyć, że wartość rynku
będzie stale rosła wraz z pojawianiem się kolejnych graczy na handlowej mapie
miasta. A może takie miejsce wciąż czeka żeby ktoś powołał je do istnienia.
sobota, 6 października 2012
#9606 Wystarczy las
Wystarczy tylko na chwilę wejść do lasu by poczuć jego uspokajającą siłę. Wystarczy podnieść głowę do góry i zacząć wpatrywać się w kołyszące drzewa by poczuć jak serce zaczyna być wolniej. Wystarczy wsłuchać się w kojący szum liści z którym współgrają ptaki nucąc swoją melodię by poczuć jak oddech staje się głębszy. Niepotrzebne myśli gasną jedna po drugiej. Zmysły porażone krzykiem doznań współczesnego świata powoli zaczynają się otwierać na coraz subtelniejsze szepty natury. Delektując się zapachem lasu i aromatem kawy obserwuję spektakl spadających liści tańczących do muzyki lasu. Blask przedzierającego się słońca tworzy nasycony ciepłymi barwami obraz pierwszych dni jesieni.
piątek, 5 października 2012
#9605 Zatrzymaj chwilę
Nie raz mamy ochotę, żeby się
zatrzymać, przerwać bieg do kolejnego zaprogramowanego celu. Jednak w tym szalonym
pędzie często ignorujemy wewnętrzne podszepty tłumacząc sobie, że kiedyś będzie
na to lepszy czas, czas na który paradoksalnie stale czekamy. Zdaje się, że
żyjemy poza czasem, daleko od tu i teraz, będąc myślami już za następnym
zakrętem. A tak naprawdę wystarczyłoby świadomie podarować sobie tę chwilę,
wyłączyć się z totalnie zdeterminowanego systemu, pozwolić sobie na anomalie w
codziennym algorytmie. W świecie niezmierzonych możliwości trzeba na nowo uczyć
się radości z drobiazgów, detali. Bawmy się chwilą, która właśnie trwa, bo
szczęście to suma takich chwil.
czwartek, 4 października 2012
#9604 To lubię
atelier,
art pap, bieganie, breaking bad, bystrzyca, chełm, codzienność, crowdsourcing, czytam, czytelnia pod chmurką, downshifting, drogi,
dziennik wschodni, dziesiąta, film, fotoradar, gotowanie, gryz historii, herbata,
historia, hobby, inicjatywy, internet, jesień, katharsis, kawa, kawiarnia pod
chmurką, komiks, książki, kuchnia, kupuj lokalnie, kurier lubelski, lato, lp3, lpg, lublin, lubelskie,
mapy, marketing, masa krytyczna, media, miasto, miejsca, mixtape, mm lublin, muzyka, natura,
nastawienie, nałęczów, nie polecam, opinie,
otwarte zabytki, papiernicze, park bronowicki,
parkowanie, polecam, praca, prasa, punkty widokowe, puławy, radio, reklama,
reportaż radiowy, rodzina, rowery, s17, serebryszcze, serial, slow, sprzęt, teatr stary, trójka, tu mieszkam tu kupuję, wicki
przy garach, wycieczki, wypoczynek, zakupy, zdim
środa, 3 października 2012
#9603 Biegam bo chcę
W przypadku biegania lista
wymówek jest znacznie krótsza niż przy pozostałych sposobach aktywnego spędzania
wolnego czasu. Masz wolną chwilę, ubierasz się i wychodzisz. Brak czasu jest
naprawdę słabym usprawiedliwieniem, bo wszystko da się odpowiednio wcześniej
zaplanować, umiejętnie wpleść w siatkę codziennych obowiązków i obserwować jak
powoli przeradza się to w zwykłe przyzwyczajenie. Wracasz zmęczony fizycznie,
ale wypoczęty psychicznie. Czujesz, że zbiorniczek z dozą dystansu do spraw
codziennych jest znowu pełny. Pewne myśli znalazły swoje szufladki i wreszcie mogą
dać Ci spokój. Jesteś też trochę mocniejszy, bo znowu pokonałeś chęć pozostania
w strefie komfortu, a potem kilka chwil słabości na trasie.
wtorek, 2 października 2012
#9602 Coś się kończy
Za 46 dni miną równo dwa lata
pracy na obecnym stanowisku. To dobry czas na podsumowanie, zwłaszcza, że za 90
dni wraz z końcem roku wygasa moja umowa. Jestem bogatszy o naprawdę duży bagaż
doświadczeń. Charakter mojej pracy wymagał nabycia i doskonalenia szerokiego
wachlarza umiejętności. Miałem możliwość sprawdzenia się w wielu nowych dla
mnie sytuacjach. Zyskałem dzięki temu dużo pewności ciebie, poznałem swoją
wartość i jestem gotowy na nowe wyzwania. Czas przyjrzeć się bliżej sytuacji na
rynku z zupełnie innej perspektywy niż tej dwa lata temu. W głowie mnóstwo
pomysłów napędzanych umiarkowanym optymizmem. Zobaczymy co przyniesie
przyszłość.
poniedziałek, 1 października 2012
#9601 Miś grizzly powraca
Czasem bywa tak, że już od pierwszych
dźwięków wiesz, że to jest to na co czekałeś od dawna. Ta muzyka idealnie
wpasowuje się w czas i okoliczności. Już po pierwszym przesłuchaniu melodie
ukryte pod parzystymi numerami zaczęły do mnie powracać w ciągu dnia. Kompozycje
z poprzedniej płyty ‘Veckatimest’ stopiły się w jedno z pewnym letnim
popołudniem spędzonym w ogrodzie botanicznym trzy lata temu, niczym zakładka w
księdze wspomnień. Najnowsza ‘Shields’ towarzyszy moim codziennym obserwacjom
jesiennego krajobrazu miasta zza szyby samochodu. Co ciekawe Pan Chaciński w
swojej recenzji również słyszy tam trochę Radiohead i trochę starego dobrego art
rocka [1].
Subskrybuj:
Posty (Atom)




