piątek, 31 sierpnia 2012

poranny rytuał


śniadanie już za mną. do zakończenia porannego rytuału codzienności brakuje jeszcze tylko jednego elementu. z szafki wyjmuję jeden z przezroczystych słoiczków wypełnionych ziarnami kawy. wszystkie informacji zapisane są na spodzie zmywalnym cienkopisem. trzy czubate łyżeczki ziaren lądują w elektrycznym młynku. dwadzieścia pięć sekund intensywnego szumu. spodnie naczynko kawiarki napełniam do poziomu zaworu bezpieczeństwa przefiltrowaną wodą. zakładam lejek, który wypełniam trzema łyżeczkami średnio zmielonej kawy. dokręcam górną część ekspresu i stawiam na małym gazie. woda z dolnej części po podgrzaniu zostaje wypchnięta ku górze przechodząc przez warstwę kawy. napar przelewam do filiżanki albo kubka termicznego na wynos. kuchnię wypełnia magiczny aromat.  

czwartek, 30 sierpnia 2012

w blasku poranka


przywykliśmy oglądać nasze stare miasto w świetle późno popołudniowym, kiedy to idąc od strony krakowskiego przedmieścia słońce zagląda nam zza pleców, kładąc długie cienie na wybrukowanym trakcie. ulica grodzka ciasna od tłumu przechodniów, krajobraz zdominowany przez wszechobecne parasole, zgiełk, gwar, hałas. o poranku wszystko wygląda zupełnie inaczej. ogródki jeszcze puste, parasole złożone, handel dopiero budzi się do życia. więcej przestrzeni. czuję jakbym te ulice miał tylko dla siebie. blask porannego słońca ukazuje szczegóły niewidoczne o innej porze dnia. zniszczone i zaniedbane kamienice, które normalnie nas irytują, teraz wyglądają na swój sposób wyjątkowo. spaceruję bardzo powoli próbując doświadczać tej specyficznej atmosfery.

środa, 29 sierpnia 2012

żywe wspomnienie


gdyby ktoś spytał mnie o najwyraźniejsze wspomnienia z dzieciństwa to na pewno jednym z nich byłyby wizyty w piekarni jednej z bocznych uliczek ulicy kolejowej w chełmie w okolicy głównego dworca kolejowego. dziś kiedy jestem na lubelskim starym mieście, zawsze, choć na chwilę, staram się wymknąć się przez ulicę rybną i magiczny zaułek hartwigów na ulicę furmańską. już od skrzyżowania z ulicą kowalską można poczuć ten jedyny w swoim rodzaju zapach. piekarnia s. kuźmiuk [1]. a tak na marginesie pan sergiusz był ostatnio jedną z twarzy bardzo ciekawej wystawy fotografii pt. ‘rzemieślnicy z lublina’ prezentowanej w hali głównej dworca kolejowego [2].



wtorek, 28 sierpnia 2012

breaking bad


powiem tylko jedno. w rzeczywistości sequeli, prequeli, rebootów, relaunchów, w której wydaje się, że wszystko już było, a każda następna poznana historia opowiedziana była już wcześniej niezliczoną ilość razy, bardzo rzadko można spotkać produkcję, która każdą sceną, dialogiem, kreacją przykuwa uwagę, budząc w widzu żywe emocje, które towarzyszą mu jeszcze długo po zakończeniu seansu, produkcję, której każdy kolejny odcinek pokazuje, że jej potencjał, mimo blisko siedemdziesięciu ponad czterdziestominutowych rozdziałów za sobą, nie wypalił się w tracie trwania, prowadząc do odcinania kuponów od popularności pierwszych sezonów, a na najwyższym poziomie prowadzi nas do spektakularnego zakończenia opowiadanej od pięciu lat historii. 

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

lubimy parki

puławy. wierzchołek lubelskiego trójkąta turystycznego. wybraliśmy trasę przez nałęczów (830) i bochotnicę (824), która jest na pewno o wiele ciekawsza od krajowej dwunastki. tak się jakoś złożyło, że oboje jesteśmy tu tak pierwszy raz. lubimy parki. te niezwykłe jak warszawskie łazienki królewskie, pole mokotowskie i ogrody wilanowskie, krakowskie planty czy niezapomniany bergpark wilhelmshohe w niemieckim kassel, jak i te mniejsze, bliższe. do tej listy dopisujemy kompleks pałacowo-parkowy książąt czartoryskich [1]. charakteru dodaje mu skarpa nad tzw. łachą wiślaną. budowle księżnej izabeli [2] niestety w remoncie. pozostaje spacer wśród kolekcji intrygujących gatunków drzew i kilka chwil na ławce przed pałacową fontanną.

niedziela, 26 sierpnia 2012

historyczny timeline


forma sprawdzania wiadomości z historii w licealnej klasie matematyczno-fizycznej za pomocą cotygodniowych kartkówek z dat u profesora p. pozostawiała wiele do życzenia. dziś jednak widzę, że pewne uporządkowanie wydarzeń historycznych pozwala na głębsze ich zrozumienie. poza tym wydarzenia umieszczone na rusztowaniu osi czasu są łatwiej przyswajalne i bardziej podatne na zapamiętywanie. po trzecie to niezwykła frajda zdawać sobie sprawę ze wspótrwania pewnych wydarzeń dziejących się często daleko od siebie. nasze tegoroczne wycieczki, serial parahisotryczny ‘rodzina borgiów’, program ‘było… nie minęło’, artykuły z ‘uwarzam rze’, to wszystko zainspirowało mnie do stworzenia własnego subiektywnego kalendarium będącego zbiorem obiektywnych faktów.

sobota, 25 sierpnia 2012

napraw moją ulicę



codziennie mijamy miejsca, które wymagają interwencji. zniszczona ławka (skwer przy ck), wyrwa w jezdni (rusałka), uszkodzony znak (łęczyńśka). dzięki inicjatywie naprawmyto.pl możemy wykorzystać potencjał crowdsourcingu [1] do zgłaszania odpowiednim służbom problemów w przestrzeni publicznej, które nie zawsze są przez nie dostrzegane zza urzędniczego biurka. na dzień dzisiejszy dla lublina zgłoszono ponad trzy tysiące spraw, moderatorzy zatwierdzili sto trzydzieści z których czterdzieści trzy zostały już naprawione. z jednej strony może to być cenna baza danych gwarantująca dopływ świeżych informacji z terenu całego miasta, a z drugiej mechanizm promujący zaangażowanie mieszkańców w sprawy dotyczące miasta oraz papierek lakmusowy pokazujący efektywność działania odpowiednich podmiotów.

piątek, 24 sierpnia 2012

orzeźwiający chłód poranka


kolejny gorący dzień, który zaczyna się od niesamowicie przyjemnego poranka orzeźwiającego chłodnym powietrzem. aż szkoda kosztować go jedynie w czasie tych kilku kroków w drodze z domu do auta i potem z parkingu do pracy. mam jednak szczęście, że po drugiej stronie ulicy, za osiedlem, płynie sobie spokojnie nasza bystrzyca. jeśli więc uda mi się wygospodarować rano kilka wolnych minut wiem, że mam takie miejsce, gdzie mogę pozytywnie nastawić się do całego dnia. obserwuję panoramę starego miasta. z daleka słychać szmer alei tysiąclecia. rowerzyści rzucają okiem na książkę, której poświęcam ostatnie minuty przed godziną ósmą. cormac mccarthy - rącze konie.

czwartek, 23 sierpnia 2012

turn it on again


próbując zrekompensować sobie nieobecność na zamkniętym koncercie raya wilsona z grupą berlin symphony ensemble podczas ostatnich chmielaków w amfiteatrze w krasnymstawie postanowiłem sięgnąć po płytę będąca zapisem koncertu sprzed trzech lat, który zapoczątkował projekt prezentujący wybrane utwory z historii zespołu genesis. po przesłuchaniu albumu z jednej strony cieszyłem się, że te piosenki wciąż żyją, dzięki czemu i wierni fani i nowi słuchacze mogą obcować z tą muzyką, która szybko nie pokryje się kurzem w płytotekach, ale z drugiej strony wyraźnie słychać jakie piętno na utworach odcisnęli poprzedni wokaliści wzbudzając szczerą tęsknotę za tym co już nie wróci.

środa, 22 sierpnia 2012

mój tygodnik lubelski


w lubelskich gazetach dominuje relacjonowanie bieżących faktów, których, co widać jak na dłoni, w okresie wakacyjnym jest jak na lekarstwo. chciałbym czytać teksty pokazujące zaangażowane dziennikarzy w których prezentują coś więcej niż tylko płytki zarys sytuacji, prowokując do myślenia, zajęcia stanowiska i udziału w dyskusji. chciałbym czytać cykle tematyczne do których można wracać, ciekawe reportaże czy opinie ludzi mających coś wartościowego do powiedzenia. swego czasu powiewem świeżości był projekt ‘moje miasto lublin’ promujący zaangażowanie dziennikarzy obywatelskich, którego potencjał nie został chyba jednak odpowiednio wykorzystany. pozostaje szukać tekstów ludzi z pasją z których kiedyś w elektronicznym czytniku złożę sobie swój tygodnik lubelski.

wtorek, 21 sierpnia 2012

ludowy po remoncie


patrzę na mapę i zastanawiam się, gdzie w naszym mieście można znaleźć schronienie przed nim samym z dala od szumu samochodów. nie zawsze można sobie pozwolić na wypad za miasto, do lasu albo nad zalew. w ludowym niedawno wykonano nową nawierzchnię głównych alejek. po pokonaniu barykady mtl możemy skierować swoje kroki ku jednej z trzydziestu czterech ławeczek. niestety na spacer lepiej wybrać się w krytym obuwiu, by nie łapać co chwilę resztek niezamiecionych drobin budulca. jeśli będziemy mieć pecha trafimy na obecność zawziętego motocyklisty, który szarżując po wschodniej części parku irytującym rykiem silnika może ruszyć nerwa odpoczywającym. wiem, zawsze coś. 

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

kameralne pojezierze


właśnie dzięki takim pomysłom urozmaicamy swoja miejska codzienność, która zniewala nas powtarzającymi sie rytuałami. szybka decyzja: jedziemy nad jezioro. tam sobie odpocznie po pracy. kawa, książka i wygodny leżak. dopiero odkrywamy jeziora zachodniej części pojezierza łęczyńsko - włodawskiego [1]. powoli przyzwyczajam sie do drogi przez łeczna, choć musimy spróbować polecanej przez znajomą drogi przez kijany, zezulin i ludwin. pierwsze z brzegu rogóźno odstraszyło nas muzyka rodem z polo tv, zielona woda i zakazem kąpieli po dziewiętnastej. piaseczno gościło nas do samego zmroku. względna cisza, mało ludzi i bardzo czysta woda. miły akcent na początku pierwszego pełnego tygodnia po urlopie. 

niedziela, 19 sierpnia 2012

mapa stanu nawierzchni dróg


wybierając się w trasę nie zawsze wiadomo jaka jest jakość nawierzchni traktów, którymi przyjdzie nam podążać. na forum skyscrapercity [1] grupa ludzi podjęła inicjatywę stworzenia mapa stanu nawierzchni polskich dróg korzystając z aktualnych danych płynących na bieżąco od swoich użytkowników. mapa jednak skupia się jedynie na drogach krajowych. próżno tam szukać dróg wojewódzkich i powiatowych, które bardzo często potrafią niemile zaskoczyć. nie znalazłem jak do tej pory społeczności internetowej, która skupiałaby się na drogach województwa lubelskiego. póki co korzystając z google maps [2] pokoloruję kilka dróg, którymi zdarzyło mi się podróżować. dziś na mapę trafia trasa lublin – piaski – krasnystaw – chmiel – lublin. 

sobota, 18 sierpnia 2012

wola gułowska - ostatni bój


ostatnio mieliśmy przyjemność uczestniczyć w ślubie krewnego w miejscowości wola gułowska w powiecie łukowskim. już z daleka widać wysokie wieże barokowego kościoła nawiedzenia nmp przy klasztorze karmelitów. naprzeciwko sanktuarium uwagę zwraca pokaźnej wielkości działo z tablicą pamiątkową. wesele odbywało się w pobliskim domie kultury tytułującym się jako pomnik czynu bojowego kleeberczyków. po powrocie sprawdziliśmy czy ekipa zwiadowców historii pana sikorskiego nie interesowała się tym terenem. trafiliśmy na świetny program z 2007 roku pt. ‘kleeberg odszedł… kleeberczycy zostali’ [1]. to właśnie tam 05 X 1939 roku został stoczony ostatni bój sgo polesie [2], stanowiący ostatni etap bitwy pod kockiem [3], będącej ostatnim akordem kampanii wrześniowej.

piątek, 17 sierpnia 2012

sati espresso classico


lubelska delima oferuje szeroki wybór paczkowanych kaw ziarnistych w cenach od 47,69 (sati heure exquise) do 139,96 (smakowa seria beanies) złotych za kilogram. ostatnia wyprawa skończyła się zakupem małej paczki sati espresso classico [1]. to czysta arabica, której ziarna wg producenta poddane zostały procesowi powolnego palenia na sposób włoski. trafiłem na serię z datą ważności 26/10/2013 co przy zastosowaniu zasady 12/18/24 daje informację, że została zapakowana w październiku 2011 (dziesięć miesięcy) lub w kwietniu 2012 (cztery miesiące). do tej pory sati znałem z mielonej wersji o aromacie czekolady, która bardzo szybko mi się znudziła. ta, mimo niskiej ceny smakuje bardzo dobrze. 

czwartek, 16 sierpnia 2012

stay focused


sieć niepostrzeżenie pożera twój cenny czas, każdego dnia trochę więcej. morze darmowych, najczęściej małoistotnych informacji zalewa ekran monitora. mimo to czujesz się zobowiązany znać je wszystkie. oczy coraz szybciej prześlizgują się po nagłówkach wyłapując znajome frazy. czujesz, że czas ucieka bezpowrotnie. przyswoiłeś kilka komunikatów o których jutro już nie będziesz pamiętał. jesteś na bieżąco z tętnem świata, ale on niczym ci się nie odwzajemnia. codziennie powielasz te same schematy, bo przerażają cię myśli o tym co mógłbyś zrobić z odzyskanym czasem. cały czas w asekuracyjnej defensywie. przychodzi jednak dzień katharsis, kiedy reset jest jedynym wyjściem, żeby nie zwariować. powodzenia.

środa, 15 sierpnia 2012

było... jak dobrze, że nie mija


pana adama sikorskiego poznałem dzięki autorskiemu programowi z tvp info ‘było… nie minęło’ [1] w którym bada miejsca związane z ważnymi wydarzeniami z przeszłości szukając skarbów historii.  formuła programu i wielka pasja prowadzącego tworzą wspaniałe źródło podanej w ciekawy sposób wiedzy. nic nie przemawia do wyobraźni bardziej niż obecność w miejscach będących tłem ważnych wydarzeń. wiele z jego programów poświęca miejscom naszego regionu. ostatnio ukazała się książka w która spina w całość kilkadziesiąt relacji z jego wypraw. każda jest skokiem w inny czas, w inne miejsce, bez chronologii i porządku przestrzeni. fascynująca opowieść na każdy dzień. wystarczy kilka minut.

wtorek, 14 sierpnia 2012

carting uzależnia


zakładasz kask i rozsiadasz się wygodnie, by żaden dyskomfort nie dekoncentrował cię w czasie jazdy. chwytasz mocno kierownicę wiedząc ile siły i precyzji trzeba włożyć w to, żeby brał zakręty po twojej myśli. przed tobą inni kierowcy i tylko jeden cel: być pierwszy. pierwsze okrążenia pozwalają na przypomnienie topografii terenu. kontrolujesz sytuację, wydaje ci się, że twój tor jazdy jest coraz lepszy, wykorzystujesz okazje, których nie można marnować. z każdą minutą wyścig wciąga coraz bardziej. kierunek myśli narzucany jest przez kolejne zakręty. nie czujesz jeszcze zmęczenia i chciałbyś, żeby jeszcze się nie kończył. niestety. koniec zabawy. dziesięć minut minęło. 

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

dzień w którym skończyło się lato


każdego roku boisz się nadejścia tego dnia. dnia kiedy poczujesz, że lato się już skończyło i to co przyjdzie potem będzie już tylko bladą namiastką. trzynasty sierpnia. cóż za zbieg okoliczności. ostatni dzień urlopu był ostatnim dniem względnie ładnej pogody. poniedziałek przywitał cały kraj szarzyzną za oknem. październikowa atmosfera. zapach powietrza jednoznacznie kojarzy się z początkiem roku szkolnego, nowego roku na studiach. te mieszane uczucia ekscytacji, a zarazem tęsknoty. ci którzy wiążą swoje nastawienie z pogodą mają u nas przechlapane. w radiu słuchacze radzą jak spojrzeć na to wszystko z inne strony. a może ten dzień jest jeszcze przed nami?

niedziela, 12 sierpnia 2012

uwaga na druty


spacerując chodnikiem możemy zauważyć stare zardzewiałe druty na słupach oświetlenia drogowego będące pozostałością po plakatach wyborczych. pal licho jeśli znajdują się ona ponad głową potencjalnego przechodnia stanowiąc jedynie ozdobę miejskiego krajobrazu. ale jeśli wiszą na słupie znajdującym się blisko chodnika na wysokości głowy to jest to po prostu skandal. dziś na czarną listę trafia pani kornelia kwapisz [1] zidentyfikowana dzięki zdjęciom google street view z września ubiegłego roku. zdjęcie zostało zrobione na ulicy wyżynnej. sprawia zostanie zgłoszona do zarządu dróg i mostów urzędu miasta lublin będącego zarządcą terenu znajdującego się w pasie drogowym oraz do pge, które jest właścicielem słupów.


sobota, 11 sierpnia 2012

nowe media


pana mistewicza poznałem dzięki jego felietonom w tygodniku ‘uwazam rze’ w których poruszał tematy związane z mediami przez pryzmat epoki dwa.zero. ostatnio w wybranych punktach sprzedaży pojawił się pierwszy numer kwartalnika ‘nowe media’ pod redakcją pana eryka próbujący opisać zmiany jakie dokonują się na naszych oczach związane z rozwojem nowych technologii i sposobów komunikacji. trzeba przyznać, że jest to solidny kawał dwustu stronnicowej lektury warty swojej ceny dwudziestu sześciu złotych. przekrój tematów jest bardzo szeroki przez co nie wszystkie artykuły wciągają tak samo, ale to już kwestia indywidualnych zainteresowań czytelnika. plus za formę. warto przeczytać i włączyć się do dyskusji.

piątek, 10 sierpnia 2012

gryz historii: lubelski donżon


donżon, od francuskiego donjon od łacińskiego dominio czyli wieża pana zamku. powstanie lubelskiego donżonu szacuje się na xiii/xiv wiek. dla porównania wieża w stołpiu to xii/xiii wiek, której fundatorem był daniel halicki, postać, której nie trzeba przedstawiać chełmskim miłośnikom historii. podobno w starszych źródłach można spotkać się z hipotezą, że był on również inicjatorem budowy lubelskiego donżonu po rzekomym zdobyciu lublina, co dziś wydaje się mało prawdopodobne . obie wieżę są najstarszymi budowlami murowanymi w regionie [1], a lubelski donżon jest jedyną budowlą w stylu romańskim po tej stronie wisły [2]. warto wybrać się na otwarty ostatnio taras nie tylko by podziwiać piękne widoki.



czwartek, 9 sierpnia 2012

na szlaku punktów widokowych


w pięknym słońcu srebrzą się pierwsze nitki babiego lata. na niebie setki dużych puszystych chmur sunących nisko nad ziemią jakby po niewidzialnej tafli szkła. pogoda idealna do poszukiwania pięknych krajobrazów. żniwa w pełni. złote pola udekorowane belami świeżej słomy. z odwagą godną posiadaczom terenowego auta przemierzamy dziurawe odcinki szos krzczonowskiego parku krajobrazowego. naszym celem są punkty widokowe ze świetnej mapy południowych okolic lublina lubelskiej firmy kartpol [1] w skali 1:50K. przywieziemy ze sobą masę pięknych zdjęć pełnych optymistycznej zieleni lasów, energetycznego błękitu nieba i rozgrzewających barw pofałdowanych pól do których będziemy wracać w zimne i szare jesienno-zimowe dni.  



środa, 8 sierpnia 2012

odtrutka z eteru


radio to nie tylko muzyka. klimat buduje przede wszystkim słowo.  nadaje do tłumu, a ty czujesz jakby mówiło właśnie dla ciebie. nadstawiasz ucho by słuchać kolejnych opowieści, nie tylko tych o muzyce. od poniedziałku do czwartku kwadrans po osiemnastej trójka pokazuje naszą rzeczywistość z bardzo bliska [1]. reportaż radiowy studia polskiego radia zaprasza by stanąć ‘twarzą w twarz’ z drugim człowiekiem i wysłuchać jego historii. to odtrutka na bezrefleksyjny zalew informacji, znieczulający nasze emocje. warto zatrzymać na chwilę potok pędzących myśli i wysłuchać kogoś dzielącego się swoimi doświadczeniami. reportaż radiowy to sposób na poznawanie świata.

wtorek, 7 sierpnia 2012

moje serebryszcze: sierpień


dawno nie byłem w domu tak naprawdę. zawsze tylko jako chwilowy gość z wielkiego miasta. z daleka od życia, którym żyłem tyle lat. na pierwszy rzut oka zmieniło się tak wiele, ale na moje szczęście rzeczy najważniejsze zostały takie same. chrupiące bułeczki z makiem, sezamem i słonecznikiem. kawa z mlekiem, która nigdzie nie smakuje lepiej. nocnie niebo pełne gwiazd, które zachwyca swoją nieskończonością. no i przede wszystkim niedoceniona obecność najbliższych osób. cały dzień jest co robić, a mimo to czuję, że odpoczywam. z dala od pracy, szumu informacji, miejskiej codzienności. jak dobrze, że czasem mogę zawinąć do tej bezpiecznej przystani.  

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

fala natarczywych treści


każdego dnia docierają do nas setki komunikatów, które mają wpłynąć na nasze zachowanie. przed naszymi zmysłami odbywa się prawdziwa bitwa o nasze decyzje za którymi idą pieniądze. mamy prawo być tym wszystkim czasem zmęczeni. czy możliwe jest, żeby odciąć się od tej fali natarczywych treści. kiedy w samochodzie atakują mnie bloki przed serwisem przełączam się na muzykę z płyt. któż jest w stanie przyswoić, przeanalizować  wszystkie okazje z makulatury wysypującej się ze skrzynki pocztowej. wirtualną muszę co jakiś czas czyścić z newsletterów. na zewnątrz niestety coraz więcej billboardów z których większość odrzuca swoim wyglądem szpecąc przestrzeń naszego miasta. nie tędy droga. 

niedziela, 5 sierpnia 2012

rycerz upada, rycerz powstaje


pierwsza część trylogii nolana zachwycała poprzez kontrast z poprzednimi filmami. w drugiej ledger mistrzowsko wykorzystał potencjał jaki daje postać jokera. bane. człowiek, który złamał batmana. przed oczami okładka zeszytu ze stycznia dziewięćdziesiątego szóstego roku zawierającego akt jedenasty słynnej opowieści ‘knighfall’. siła postaci i historia z nią związana dawała nadzieję, że trzecia część nie zawiedzie pokładanej w niej nadziei na godne zwieńczenie cyklu. film jako kino rozrywkowe sprawdza się znakomicie, ale ci którzy szukali czegoś więcej, klimatu i emocji przechowywanych w zakamarkach pamięci mogą czuć się zawiedzeni. nie pozostaje nic innego jak sięgnąć na półkę z zakurzonymi wspomnieniami z dawnych lat. 

sobota, 4 sierpnia 2012

muzyka na lato

rok temu moją ulubioną płytą czasu letniego była niezaprzeczalnie ‘english riviera’ metronomy, którą zasłużyli sobie na moją obecność podczas grudniowego koncertu w warszawskiej stodole. w tym roku długo czekałem, żeby trafić w końcu na coś co będzie mogło pretendować do tego miana. trójkowa lista osobista puszczając świetne ‘run my heart’ przypomniała mi o premierze nowej płyty twin shadow ‘confess’. ciepłe i melodyjne klimaty lat osiemdziesiątych stanowiły idealne tło dla przesuwających się roztoczańskich krajobrazów podczas urlopowych podróży samochodem. prawie każdy utwór ma potencjał przebojowego singla. już zastanawiam się nad nabyciem biletów na listopadowy koncert w warszawskiej proximie. 


piątek, 3 sierpnia 2012

kaffe equilibrata

popularne u nas kawy produkowane są z gatunków niekoniecznie przeznaczonych do espresso (via ekspres/kawiarka). są krócej wypalane, przez co kawa może mieć cierpki posmak.  wszystkie jej niedoskonałości będą wyczuwalne. [1] poszukując miejsca ze świeżo paloną kawą na wagę trafiłem na ‘kaffe pokrzywa’ z ulicy krótkiej, która  na swojej stronie chwali sie oferta ciekawych mieszanek i singli. niestety na miejscu były dostępne tylko dwie, a właściwie jedna, bo 'aristocratico' tylko na miejscu. jakieś problemy z dostawcą. trafiła mi sie 'equilibrata' 80/20 (110 zł/kg). opis mówi, że znaleźć w niej można nuty czerwonych owoców i prażonych orzechów, że zniewala tytoniowymi smaczkami. mi smakuje. 

czwartek, 2 sierpnia 2012

rower na samochód


zanim w lublinie nie pojawił się sklep jula nawet nie wiedziałem, że w tak prosty sposób można przewozić rower samochodem. kiedyś trzeba było rozkładać siedzenia i męczyć się z wrzuceniem go do środka. kiedy w moje ręce trafił katalog szwedzkiego dystrybutora wszelakich różności od razu zwróciłem uwagę na uchwyt na hak samochodowy za czterdzieści cztery złote. trzeba zaznaczyć, że na allegro ceny takich wynalazków zaczynają się od osiemdziesięciu złotych. montaż i załadunek nie zajmuje więcej niż trzy minuty. niestety swój uchwyt sprezentowałem, a w między czasie ze sklepu wyszedł cały zapas. następny przypłynie ze szwecji dopiero na początku października.

środa, 1 sierpnia 2012

nakrętki małego księcia


kiedyś myślałem, że akcja zbierania nakrętek przez lubelskie hospicjum dla dzieci im. małego księcia ma wymiar symboliczny i tak jak akcja klikania w pajacyka pah w sposób pośredni buduje fundusz dla potrzebujących. reklamujące się tam [1] firmy płacą za odsłony strony. dopiero teraz do mnie dotarło, że nakrętki są przedmiotem skupu firm zajmujących się recyklingiem [2]. w ciągu dwóch lat hospicjum otrzymało 144 963 zł co może wyglądać blado przy kwocie 3 100 000 zł jaką tylko w 2011 roku przekazano w ramach akcji ‘jeden procent’ [3]. jednak dzięki swojej prostocie akcja każdego dnia tak przy okazji uczy zaangażowania w niesieniu pomocy.