Stawiam kolejną hipotezę, którą
teraz będę próbował sam sobie udowodnić. W życiu tak naprawdę potrzebujemy
naprawdę niewiele, choć może lepiej brzmiałoby stwierdzenie, że nie
potrzebujemy aż tak dużo jak nam się wydaje. Pewne złudzenia i wdrukowane schematy
implikują kolejne automatyczne zachowania, które przez brak refleksji nad
bieżącym stanem rzeczy, krytycznego spojrzenia z pewnego dystansu, w
konsekwencji utrwalają się w nas jeszcze bardziej. Kiedy tak się na tym głębiej
zastanowić można byłoby dokonać pełnej dekonstrukcji założeń na których
opierają się nasze codzienne decyzje i wybory. Chwilowy triumf świadomego
rozumu pokazuje, że rzeczywiście można próbować inaczej podchodzić do pewnych
spraw.
poniedziałek, 30 września 2013
niedziela, 29 września 2013
#9964 Przysmak końca września
Świeżutkie orzechy włoskie zaraz
po zerwaniu z przydomowego drzewka rodziców należą do moich ulubionych
przysmaków pod koniec września. Kiedy już mam przed sobą obrane z grubej zielonej
skóry brązowe twarde skorupki trudno mi się od nich odjeść. Po rozłupaniu
zawartość można obrać z gorzkiej skórki i delektować się delikatnym smakiem. Jeśli
dodamy do tego lampkę lekkiego białego wina to dostaniemy prawdziwą rozkosz dla
podniebienia. Zamiast patrzeć na kalorie z dziadkiem do orzechów w ręce, wolę
myśleć o dobroczynnej zawartości przeciwutleniaczy. Potem orzechy wrócą jeszcze
w pierniku, miniciasteczkach babci, czy roladkach ze śliwką, ale to już nie
będzie to samo.
sobota, 28 września 2013
#9963 Kumulacja bezmyslnych rozwiązań
Nieciekawie to wygląda. Kumulacja
bezmyślnych rozwiązań jest przerażająca. Naprawdę trudno mi zrozumieć dlaczego
cały czas borykamy się z takimi problemami w planowaniu i realizacji inwestycji.
Każdy już się przespał z faktami i wyraził swoją opinię w komentarzach. Do tej
pory każdy miał jakiś sposób na tę trasę i teraz też wyjeździ swój własny szlak,
ale za każdym razem manewrując między jezdnią a ścieżką, lawirując wśród
zdezorientowanych pieszych, podskakując na krawężnikach będzie utrwalał w sobie
jakże gorzką myśl, że brakuje nam zaangażowanych ludzi z wyobraźnią, mających realną
moc sprawczą, tworzących krwioobieg naszego miasta. Komentarz do materiału Budowa (pseudo) drogi rowerowej na ul. Zemborzyckiej [1].
piątek, 27 września 2013
#9962 Tania opcja
Makaron z czosnkiem. Składniki na
3 porcje: 30 dag dowolnego makaronu; pól litra bulionu drobiowego (z kostki); 6
ząbków czosnku; sól; pieprz; starty parmezan (do posypania); gałązka tymianku;
tłuszcz do naczynia żaroodpornego. Makaron włożyć do wysmarowanego tłuszczem
naczynia żaroodpornego. Posypać pieprzem, solą i polać bulionem drobiowym tak,
aby był przykryty. Naczynie przykryć folią aluminiową, piec ok. 45 minut w
piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Czosnek obrać i pokroić w plasterki.
Pokrojonym w plasterki czosnkiem posypać makaron. Potrawę zapiekać jeszcze ok.
10 minut, bez przykrycia. Podawać posypaną parmezanem i świeżym tymiankiem.
Źródło: Mira Maj, Makaron na szybko (Biblioteczka Poradnika Domowego 10/2013).
czwartek, 26 września 2013
#9961 Przegrane mistrzostwa
Gdzie te czasy kiedy mecze
siatkówki oglądało się z entuzjazmem i nadzieją na wielki sukces. Kadra
Anastasiego wraca z kolejnej imprezy na tarczy zajmując miejsce 9-12. wśród 16
drużyn biorących udział w Mistrzostwach Europy. Wywalczyliśmy zwycięstwa z Turcją
(3:1) i ze Słowacją (3:1). Przegraliśmy z Francją (1:3) i niestety z Bułgarią
(2:3) odpadając z turnieju. Dużo błędów naszych zawodników, pomyłki sędziów i
dobra forma przeciwników przekładała się na nerwowy przebieg spotkań, których
kulminacja był ostatni mecz w którym wygrywaliśmy już 2:0 w setach. Wygląda na
to, że po 71. spotkaniach era włoskiego szkoleniowca dobiega końca. Nie widać
bowiem pomysłu na zmianę spadkowego trendu.
środa, 25 września 2013
#9960 Pierwsze grzybobranie (2)
Na grzybach nie znam się wcale
więc mój udział ograniczył się do noszenia koszyka za profesjonalistami,
nawigacji w terenie i szukania ciekawych kadrów do zdjęć. Podczas
kilkugodzinnej wędrówki mimo odwiedzenia kilku miejsc o różnym charakterze nie
udało nam się przywieźć zbyt wiele. Koszyki napotykanych grzybiarzy przekonały
nas, że nie tylko my mieliśmy kłopoty z wypatrzeniem jadalnych okazów. O białe
i czerwone muchomory można było się niemalże potknąć na każdym kroku. W lasach
było sporo wilgoci, ale chyba jednak ciepła w ostatnich dnia było trochę za
mało. Z kilkunastu znalezionych podgrzybków, kozaków i maślaków zrobiliśmy smaczny
sos do makaronu.
wtorek, 24 września 2013
#9959 Pierwsze grzybobranie (1)
W ostatnią sobotę tuż po godzinie
szóstej wyruszyliśmy na pierwsze w tym roku grzybobranie. Ruszyliśmy trasą na
Kaśnik, by w miejscowości Obroki skręcić w lewo i dojechać do lasu. Potem
przeskoczyliśmy na drugą stronę drogi krajowej do lasu między miejscowościami
Osina i Marianówka. Dalej przed miejscowością Majdan Skrzynicki sprawdziliśmy
fragment lasu położonego na ciekawym terenie. Podczas jazdy po lewej stronie
rozpościerał się piękny widok na dolinę rzeki Chodelki. Na końcu odwiedziliśmy
południową część lasu w miejscowości Malinowszczyzna zjeżdżając z DW 747 na
drogę w kierunku miejscowości Zalesie. To ładne tereny, gdzie podczas spaceru
można zobaczyć różne oblicza lasu okraszone malowniczym stawem.
poniedziałek, 23 września 2013
#9958 Mrok Prometeusza
Prometeusz Ridleya Scotta ma to
czego szukałem we współczesnym kinie science fiction: mrok, tajemnicę, konfrontacje
bohaterów z samotnością bezkresu, śmiertelne ryzyko czające się tuż za rogiem,
pytania o pochodzenie i sens nieskończoności. Wiele rzeczy można by się było
przyczepić, ale przecież nie każdy film musi pretendować do miana arcydzieła,
które wejdzie do kanonu światowej kinematografii. Z drugiej strony wydaje mi
się, że temat ma w sobie jeszcze taki potencjał, że warto realizować go
porządnie, a nie rozmieniać na niekończące się sequele. Ten klimat można
znaleźć jeszcze w klasycznej Odysei Kosmicznej, która od lat pozostaje moim
ulubionym filmem gatunku.
niedziela, 22 września 2013
#9957 Jesienne postanowienia
Najgorszym wrogiem naszych marzeń
jest marnotrawstwo cennego czasu na rzeczy mało istotne, które tak naprawdę nie
wnoszą niczego wartościowego do naszego życia. Realizację ważnych celów
odkładamy na później, na jutro, na za chwilę odwracając wzrok ku przyjemnym,
ale przede wszystkim niewymagającym wysiłku sprawom, które pochłaniają naszą
uwagę. Gdy spojrzy się na to z szerszej perspektywy to widać, że czas
poświęcony na te codzienne niepotrzebne nawyki multiplikuje się do pokaźnych
sum stanowiących nasz niewykorzystany potencjał. Wystarczy kilka drobnych
zabiegów, by zyskać nowe możliwości. Mam nadzieję, że wytrwam w swoich
postanowieniach i za jakiś czas zobaczę pozytywne efekty swoich działań.
sobota, 21 września 2013
#9956 Odbiór z uwagami
Wydaje mi się, że przed remontem
Nowy Świat nie korkował się aż tak mocno. W godzinach szczytu wyjechanie w lewo
z osiedlowych uliczek bez wsparcia współczujących kierowców jadących z
pierwszeństwem przejazdu jest praktycznie niemożliwe. We znaki daje się też
brak zatok autobusowych, które uniemożliwiają wyprzedzanie pojazdów komunikacji
miejskiej. Skręcając z głównej w lewo trzeba z kolei pamiętać o tym, żeby
ustawiać się jak najbliżej osi jezdni, by nie zablokować całej ulicy. Zmorą są
też rowerzyści poruszający się pasem rowerowym pod prąd. Aż strach sobie wyobrażać
jak wygląda spotkanie dwóch takich jadących naprzeciw siebie. Tylko patrzeć jak
dojdzie do jakiegoś incydentu.
piątek, 20 września 2013
#9955 Audycja podbiegunowa
Gdybym kiedyś
miał możliwość realizacji swojej własnej audycji radiowej gdzieś w niszowej
stacji grubo po północy chciałbym, żeby jeśli nie jej całość to przynajmniej
część poświęcona była przepięknym dźwiękom płynącym z północy naszego
kontynentu. Swoje miejsce znaleźliby tam Kent, The Knife, Lykke Li, El
Perro Del Mar ze Szwecji, Royksopp, The Whitest Boy Alive, Susanne Sundfor
z Norwegii no i oczywiście Bjork, Sigur Ros oraz Mum z Islandii. Cykl
rozpoczynałby się elektronicznym motywem wziętym z Silent Shout The Knife,
Triumphant Royksoop albo refrenem z Hyperballad Bjork. Reszta świata
dostarczające melodyjne zimne dźwięki w tym klimacie również miałaby swoją
reprezentację.
czwartek, 19 września 2013
#9954 Kawa i camembert
Jeszcze jakiś czas temu nie
uwierzyłbym, że będę się zajadał serkiem typu camembert popijając w tym samym
czasie gorzką kawę. Ktoś może powiedzieć, że to przykład kulinarnych fanaberii,
ale ja w swoim repertuarze mam jeszcze kilka takich nieoczywistych duetów,
którymi może w tej chwili nie będę się chwalił. Do wszelkich wynalazków z
białym nalotem podchodziłem do tej pory bardzo ostrożnie, a te z zielonymi
akcentami omijałem szerokim łukiem. Wszystko zaczęło się od śniadaniowych
eksperymentów z czarną kawa do chrupiącego chlebka z prawdziwym masełkiem i
żółtym serem. Jak to się skończy, tego na razie nie wiadomo. Wszystko pozostaje
kwestia smaku.
środa, 18 września 2013
#9953 Nowy porządek
Ustawa śmieciowa działa sobie
spokojnie kolejny miesiąc. Stawka naszego czynszu urosła o wartość butelki wina
ze średniej półki cenowej. W domu pojawił się dodatkowy kosz na suchą frakcję,
a my nauczyliśmy się kilku zasad postępowania z codziennymi odpadami. Jak na
razie na horyzoncie nie widać lotnych patroli kontrolujących na wyrywki zawartość
naszych worków. Nic się nie mówi o tym jak globalnie radzimy sobie z nowym
porządkiem, a przecież, to dobry moment na to, by pociągnąć temat i wypracować porządne
rozwiązania na przyszłość. Wystarczy trochę własnej uwagi i samodyscypliny we
własnym ogródku, by wywołać pozytywną zmianę w dużej skali.
wtorek, 17 września 2013
#9952 Dwa finały
To już ostatnie odcinki dwóch
znanych amerykańskich produkcji telewizyjnych, które trafiły do panteonu fenomenów
popkultury. O ile Dexter lata świetności ma już za sobą i dogasa siłą rozpędu, o
tyle finałowy sezon Breaking Bad trzyma w prawdziwym napięciu podczas każdej
swojej cotygodniowej odsłony. Mściciel z sąsiedztwa po ośmiu latach niczym nas
już nie zaskakuje, a otaczające go postaci są tak sztywne i szablonowe, że
czasami aż trudno słucha się dialogów. Pan White natomiast ciągnie za sobą
widzów na samo dno szaleństwa, którego konsekwencji nie dało się przewidzieć. W
jednym i drugim przypadku nie ma miejsca na otwarte zakończenie.
poniedziałek, 16 września 2013
#9951 Poranek z Panoramą
TVP Lublin mogłaby spokojnie zmienić
nazwę na Panorama Lubelska, gdyż nasza miejscowa telewizja serwisami
informacyjnymi stoi. Po oderwaniu się od TVP Info w ramówce pojawiło się
kilka zmian z których na największą uwagę zasługuje nadawane na żywo poranne półgodzinne
pasmo ‘Poranek z Panoramą’ w którym dostajemy porcję ciekawych informacji na
dobry początek dnia takich jak prognoza pogody, sytuacja na drodze, przegląd
prasy. Program zaraz po emisji trafia do sieci i właśnie dzięki temu oglądam go
przy pierwszej kawie zastępując ostatnio całkowicie skimming lokalnych portali.
Szkoda, że program nie zaczyna się pół godziny wcześniej, wtedy mógłby mi
towarzyszyć jeszcze w domu przy śniadaniu.
niedziela, 15 września 2013
#9950 Nie tylko chlebek
Drugiej takiej piekarni jak ta
Przedsiębiorstwa Piekarniczego przy ul. Zemborzyckiej chyba nie ma w Lublinie.
Rewelacyjne chleby i bułeczki, przemiła obsługa, szeroka oferta gotowych
kanapek, hot-dogi i zapiekanki na ciepło. Przed sklepem firmowym pod parasolami
rozstawione są plastikowe krzesełka i stoliki. Na co dzień wpadamy tylko na
chwilę z rana po świeże pieczywko, ale w sobotni poranek można zatrzymać się na
dłuższą chwilę, żeby wypić przywiezioną rowerem kawkę z termosu przegryzając
zakupionymi rarytasami. To wszystko tworzy bardzo specyficzny, przyjazny klimat
dla klientów, którzy nie potrzebują dodatkowej zachęty. I wcale nie trzeba
ruszać się do Śródmieścia czy na Stare Miasto.
Subskrybuj:
Posty (Atom)