Lewarek poszedł w ruch. ‘Za
wysoko pan go podniósł’. Dopingowany przez mijających mnie przechodniów wykonywałem
kolejne czynności. ‘Pan nogą spróbuje.’ Przemoknięte buty, ubłocone spodnie i
kurtka, na zmarnowanie poszły skórzane rękawiczki. ‘Dziś to się panu będzie
dobrze spało’. Kiedy puściła ostatnia śruba wiedziałem, że teraz to już z
górki. Dopiero po zakończonej robocie wsiadłem do auta poczułem, że zmarzłem
nie na żarty. Za trzy dni okaże się, czy coś z tego będzie. W końcu udało mi
się dotrzeć do punktu docelowego. Z pracy urwałem się na pół godziny, wróciłem
po dwóch. Egzamin w trudnych warunkach zaliczony.
piątek, 31 stycznia 2014
czwartek, 30 stycznia 2014
(561) Takich dni się nie wybiera (1)
Takich dni się nie wybiera.
Osobliwe sytuacje przychodzą w najmniej spodziewanym momencie. Z drugiej strony
można sobie życzyć by wszystkie życiowe problemy miały taką wagę. Na środku
skrzyżowania ulicy Lubartowskiej z Obywatelską zdałem sobie sprawę, że złapałem
gumę. Na trzech kołach udało mi się doczłapać do zatoki autobusowej. Pierwsze
oględziny pokazały, że pompka tu nie pomoże i trzeba zakasać rękawy. Adrenalina
nie pozwoliła mi zapamiętać tak nieistotnych szczegółów jak pogoda, ale chyba
nie było najgorzej. Dobrze, że feralne koło znajdowało się od strony chodnika,
dzięki temu znajdowałem się poza zasięgiem chlapiącego spod kół
przejeżdżających samochodów błota pośniegowego. ‘Co, dziurka się zrobiła?’
środa, 29 stycznia 2014
(560) Reportaż radiowy (II)
#14 Królowie dubbingu * (Ewelina
Karpacz – Oboładze, 2014); #15 Albert ciemna ** (Magda Skawińska, 2014); #16 Powrót
pilota *** (Mariusz Kamiński, PR Lublin, 2014); #17 Studnia *** (Katarzyna
Michalak; PR Lublin, 2014); #18 Wrota wyobraźni * (Agnieszka Czyżewska – Jacquemet,
PR Lublin, 2014); #19 Roman Dmowski wczoraj i dziś * (Mariusz Kamiński, PR
Lublin, 2014); #20 Projekt Elvic * (Monika Hamperek, PR Lublin 2014); #21 To
nie mój styl ** (Tomasz Zawadzki, PR Lublin, 2014); #22 Modlitwa zapomnianej
*** (Dorota Hałasy, Katarzyna Michalak, PR Lublin, 2014); #23 Wodzirej **
(Monika Hemperek, PR Lubiln, 2013); #24 Nasz generał (Magdalena Grydniewska, PR
Lublin, 2014).
wtorek, 28 stycznia 2014
(559) Ciążenie powszechne (2)
Odchodząc od zachwytów nad
efektami wizualnymi muszę powiedzieć, że w kinie i literaturze sci-fi zawsze
pociągała mnie perspektywa samotności i bezradności jednostki wobec ogromu i niebezpieczeństw
wszechświata. Nie było tutaj zagrożenia ze strony obcych cywilizacji, nieuchronnej
groźby unicestwienia przez kosmiczny gruz, międzywymiarowych podróży w jedną
stronę, ani nawet spotkania oko w oko z czarną dziurą. Zobaczyliśmy cienką
granicę jaka dzieli obcą przestrzeń w której działa człowiek, by za chwile
walczyć o swoje przetrwanie. Forma, klimat i efekty jak dla mnie stanowią
wystarczającą rekomendację. Jak tylko dorobię się kina domowego na pewno
zobaczę ‘Grawitację’ jeszcze raz. Patrz
też: #9958 Mrok Prometeusza
2013-09-23
poniedziałek, 27 stycznia 2014
(558) Ciążenie powszechne (1)
Oglądając ‘Grawitację’ w domowym
zaciszu czułem się jakbym był na seansie 4D. Łapałem się na tym, że napinam
mięśnie przed nieuchronnym zderzeniem, balansuje ciałem próbując dopomóc
bohaterom złapać równowagę czy chwycić uciekającą linę. Aż strach pomyśleć co
by było gdyby udało mi się zobaczyć wersję 3D w kinie. Do pełni szczęścia
brakowało mi tylko nagłośnienia w systemie 5.1. Kiedy podnosiłem się z kanapy
podczas napisów końcowych poczułem, jakbym za chwile miał się oderwać od ziemi
i podryfować w kierunku łazienki. Niestety nie udało mi się oderwać od ziemi, a
ten niezwykły efekt działał jedynie kilka minut.
niedziela, 26 stycznia 2014
(557) Gniazdko z informacjami
Bardzo mi się spodobała
zasłyszana ostatnio w radio myśl, że sto trzydzieści lat temu trudno było sobie
wyobrazić, że w każdym domu znajdzie się kiedyś gniazdko z którego będzie można
czerpać energię elektryczną zasilająca oświetlenie i wszelkiego rodzaju sprzęty
dające rozrywkę i usprawniające naszą codzienną rzeczywistość. Z kolei trzydzieści
lat temu nikt nie myślał, że przyjdzie nam żyć w czasach, kiedy w każdym domu
znajdzie się kolejne gniazdko w którym z kolei będą płynąć informacje, a człowiek
uzyska dostęp do niewyobrażalnej bazy danych, skarbnicy wiedzy, która przez ogrom
możliwości jakie ze sobą niesie może być dla niego zarówno błogosławieństwem
jak i przekleństwem.
sobota, 25 stycznia 2014
(556) Implementacja procesu
Zmagam się właśnie z
implementacją nowego procesu w firmie, który spotyka się oporem materii
ludzkiej. Sprawa wiąże się z wprowadzeniem w życie szeregu dobrych praktyk
usprawniających pewne działania, zapewniających większą przejrzystość systemu.
Dzięki temu, że w chwili obecnej nie mam na głowie innych czasochłonnych projektów
mogę się całkowicie zaangażować w to zadanie, a już widzę, że jedynie taka
postawa może zagwarantować powodzenie całej operacji. Do sprawy podchodzono na
przestrzeni lat już kilkukrotnie, ale jeszcze nikomu nie udało się zaproponować
dobrego rozwiązania, które nie byłoby jedynie zbiorem martwych wskazówek na
papierze. Challenge accepted. Patrz też: #9745 Pogoda na innowacje (2013-02-22)
piątek, 24 stycznia 2014
(555) Nałóg wydawania
Żyjemy w czasach nałogowego
wydawania pieniędzy. Zjawiskiem tym dotknięty jest w szczególny sposób grupa
będąca głównym targetem wielkich sieci handlowych. W zalewie tandety trudno
jest nam przejść obojętnie koło dobrego jakościowo produktu w przystępnej cenie.
Coś nam mówi, że taka okazja może się już nie powtórzyć w najlepszym przypadku
przyjdzie nam na nią długo czekać. Znając siłę swoich potrzeb decydujemy się zawczasu
zakupić produkt, nadając tej decyzji pozytywne znaczenie. Refleksja może
przyjść dopiero później zostawiając nas z pewnym niesmakiem, świadomością, że
znów daliśmy się złapać w sieć. Aż strach pomyśleć ile zostałoby w naszych
kieszeniach gdybyśmy nie tracili głowy na widok kolejnej niezwykłej okazji.
czwartek, 23 stycznia 2014
(554) Nasycanie wyobraźni
Wychodząc po raz kolejny na ulice
przedwojennego Lublina w towarzystwie podkomisarza Maciejewskiego próbuję
widzieć to miasto oczami fotografów, którzy pozostawili nam monochromatyczne odbitki
tamtych dni. Szukając nowych źródeł starych fotografii postanowiłem w końcu
przekopać się przez bogate zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego. Już po
kilkunastu minutach nasycam wyobraźnię czarnobiałymi obrazami gotowymi do
użycia. Tętniące życiem miasto, charakterystyczna moda, surowa architektura,
wolna od nadmiaru informacji przestrzeń. Wielkie wydarzenia i codzienne sprawy.
Wczytuję się w opisy. ‘Uroczystości żałobne ku czci marszałka’. ‘Mężczyzna waży
się na ulicznej wadze’. ‘Szczepienie książek przeciw molom’. ‘Zniszczenia po
huraganie’. ‘Sprzedaż wody z kranu ulicznego dla zalegających z opłatami
mieszkańców’.
środa, 22 stycznia 2014
(553) Taki klimat
Po bezśnieżnych świętach i
sylwestrze zima postanowiła przypomnieć o sobie o nas w połowie stycznia zaskakując
wszystkich zjawiskiem marznącego deszczu. Skorupa lodu na szybach i karoserii
po takich opadach miała kilka milimetrów grubości i z trudem poddawała się plastikowej
skrobaczce. Na drogach można było zauważyć samochody z wykutymi na szybko przeręblami
w lodzie na szybach. W takich warunkach można naprawdę docenić wartość
posiadania własnego garażu. Jednak i schronienie dla auta nie pomoże na śliskie
drogi z którymi muszą się zmagać zarówno kierowcy jak i piesi. Do tego dołożyć
można opóźnione pociągi, odwołane połączenia. Winter has come. Bo taki mamy
klimat.
wtorek, 21 stycznia 2014
(552) Cztery źródła
Mateuszowo - gmina Dubienka,
powiat chełmski; Orłów - gmina Izbica, powiat krasnostawski; Drożdżak (Drozdak) - gmina Krzywda, powiat łukowski; Srebrzyszcze
(Serebryszcze) - gmina Chełm, powiat chełmski. Cztery miejsca rozrzucone na
mapie województwa lubelskiego skąd pochodzą moi dziadkowie. Ważnych dla nich miejsc
jest pewnie więcej, ale odkrywam je bardzo powoli. Tego lata chciałbym
poświęcić im więcej czasu, poznać je bliżej, opisać, sfotografować. Utrwalić
skrawki wspomnień, podpisać stare fotografie i połączyć zatarte ścieżki losów,
które doprowadziły nas do miejsca w którym dziś jesteśmy. Kiedy słucham tych
wszystkich opowiadanych historii, aż trudno uwierzyć jak wielki ładunek zmian i
doświadczeń mieści się w tych drobnych 75 latach.
poniedziałek, 20 stycznia 2014
(551) Dziewięćdziesiąta trzecia dziesiątka
#931 KARI - Hurry Up (Wounds and
bruises, 2013); #932 Depeche Mode - Personal Jesus (The Stargate Mix) (Remixes
2 81-11, 2011); #933 The Black Keys - Little Black Submarines (El Camino,
2012); #934 Warpaint - Love Is To Die (Warpaint, 2014); #935 Waglewski Fisz
Emade - Bóg (Matka, Syn, Bóg, 2013); #936 David Bowie - Love is Lost (The Next
Day, 2013); #937 Ed Sheeran - I See Fire (The Hobbit: The Desolation of Smaug,
2013); #938 Suzanne Vega — I Never Wear White (Tales from the Realm of the
Queen of Pentacles, 2014); #939 Tomasz Makowiecki - Your foreign books (Moizm,
2013); #940 Waglewski Fisz Emade - Syn (Matka, Syn, Bóg, 2013) / 3 grudnia 2013
– 19 stycznia 2014
niedziela, 19 stycznia 2014
(550) Pożyczona płyta
Tak sobie właśnie przypomniałem,
że jakieś dziesięć-jedenaście lat temu (2003-2004) pożyczyłem komuś składankę
minimax pl z utworami młodych polskich zespołów zebranymi przez Pana Piotra
Kaczkowskiego z Programu Trzeciego. 70 minut nowej muzyki za nie więcej niż
14,99 - głosiło hasło z charakterystycznej czarnej okładki. Płyta zakupiona w
chełmskim empiku Osoby posiadające informacje o aktualnej lokalizacji uprzejmie
uprasza się o nawiązanie kontaktu celem przekazania ruchomości. Zgłoszenie nie
będzie się wiązało oczywiście z żadnymi konsekwencjami. Jeśli do tej pory
patrząc na półkę z płytami zastanawiałeś się skąd u licha wzięła się u Ciebie
ta płyta, być może znalazłeś wreszcie odpowiedź. Ktokolwiek pamięta, ktokolwiek
wie.
sobota, 18 stycznia 2014
(549) Dżungla informacyjna
Czy stały dostęp do Internetu (…)
rzeczywiście zmienia nas w niecierpliwych łowców i zbieraczy informacji w stale
rozrastającej się dżungli on-line? / (…) podejmowanie wielu zadań równocześnie
może mieć wpływ na nasz intelekt. Zdaniem niektórych badaczy szeroka
perspektywa, tak typowa dla internetowej wielozadaniowości, powoli
rozregulowuje nasz system kontroli poznawczej, powodując, że reagujemy na coraz
większą liczbę bodźców z otoczenia. A to z kolei grozi poważnymi problemami z
uwagą selektywną oraz pojemnością pamięci roboczej. / Coraz częściej zapamiętujemy
lokalizacje (…) interesujących nas informacji, w których w razie potrzeby
znajdziemy kolejne szczegóły. / (…) internet stał się źródłem pamięci na
niespotykaną dotąd skalę (…). Źródło: Pfeifer Gaby, (R)e-wolucja umysłu, Charaktery nr 203 (12/2013), s. 74-77.
piątek, 17 stycznia 2014
(548) Strumień spamu
Zastanawiam się kto będzie do
mnie pisał kiedy już wyłączę wszystkie niechciane subskrypcje newsleterów. Pewnym
jest, że ten proces jeszcze długo się nie zakończy. Odkąd jakiś czas temu
postanowiłem sobie zrobić porządek w mojej elektronicznej skrzynce nie ma dnia
żebym nie musiał szukać sposobu na wypisanie się z listy szczęśliwców
otrzymujących jakże cenne materiały informacyjne. Wszystko to skrupulatnie
zapisuję, bo nie lubię się powtarzać w swoich postanowieniach, a na każdego recydywistę
będę uprzejmie donosił do generalnego inspektora. Wiem, że są to skutki rozdawania w
przeszłości jednego z moich prywatnych adresów różnym podmiotom, ale może uda
mi się chociaż ograniczyć strumień spamu.
czwartek, 16 stycznia 2014
(547) Rozbrajanie budzików
Czasami czuję
się rano jak saper, który rozbraja kolejne budziki. Udaję, że ma wszystko pod
kontrolą. Bywa, że potrzebuję nawet 30 minut na podźwigniecie się z sennych popiołów.
Był okres kiedy szczyciłem się przed innymi władzą nad tą poranną słabością. Dziś
eksperymentuję z inteligentnymi budzikami oferującymi wstępną fazą budzenia czy
zagadki logiczne warunkujące wyłączenie dzwonka. Próbuję wyznaczyć optymalną ilość
snu w ciągu doby i tygodnia, która zapewni mi odpoczynek i oszczędzi porannej
fazy zombie. Budzik stawiam z dala od łóżka, ale osiągnięcie drugiej prędkości
porannej pozwalającej na wyrwanie się z pola grawitacyjnego sypialni jest
bardzo trudne. Jeszcze tylko pięć minut.
środa, 15 stycznia 2014
(546) Interwizja muzyczna
Agnes Obel; Alabama Shakes; Alter Art; AniaDabrowskaVEVO; ArcadeFireVEVO;
atomsforpeacetv; bandofhorses; BatForLashesVEVO; CatPowerVEVO; Chilly Gonzales;
CHVRCHES; CocoRosie; ColdplayVEVO; DaftPunkVEVO; davematthewsband; davematthewsbandVEVO;
DavidBowieVEVO; DepecheModeVEVO; DepecheModeVIDEO; dmdotcom; FeistVEVO; Fismoll;
franzferdinand; gotyemusic; gravenhurstmusic; GrimesVEVO; Grimezsz; grizzlybearband;
GrzegorzTurnauVEVO; heypltv; HotChipVEVO; JackWhiteVEVO; jamesblakeproduction; Jazzboy
Records; jessiewaremusic; JessieWareVEVO; Johnny Marr; kampmusik; Kari Amirian;
KarolinaKozakVEVO; karuzela sie kreci; Katarzyna Groniec; Katie Melua; KayaxTV;
Kim Nowak; kimbramusic; LadyhawkeVEVO; LanaDelReyVEVO; LauraMarlingVEVO; M83; Makowiecki
Moizm; MelaKotelukVEVO; Metronomy; MilesKaneVEVO; MumfordAndSonsVEVO; mysticprodtv;
NoelGallagherVEVO; norahjonesVEVO; Official Arctic Monkeys; passionpitVEVO;
Peter Gabriel; philcollins; radiohead; Ray Wilson; RichardHawleyVEVO; Röyksopp;
Selah Sue; SpiritualizedVEVO; Suede Official; Susanne Sundfor; theblackkeys; TheCranberriesVEVO;
TheMaccabeesVEVO; thenationalofficial; TheNationalVEVO; TheTingTingsVEVO; tindersticksofficial;
Twin Shadow; TwinShadowVEVO; Warpaint; welovephoenix; Wydawnictwo Agora
wtorek, 14 stycznia 2014
(545) Blok numer trzynaście (2)
Wspominam spacery z babcią L. pod
balkon babci K. Bliźniacze bloki położone po dwóch stronach alei Marszałka
Piłsudskiego, gdzie można było znaleźć jeszcze tabliczki z jej starą nazwą.
Pięć minut drogi. Spokojną ciszę pogodnego dnia przerywało wołanie kilkulatka. Trzecie
piętro, trzecia klatka od lewej. Zadzierałem wysoko głowę wypatrując
wyłaniającej się zza białej firanki znanej postaci. Pamiętam to jak dziś.
Mogliśmy tak sobie beztrosko gaworzyć nikomu nie wadząc. Nie trzeba było
krzyczeć, bo głos w przestrzeni między blokami bez trudu wędrował trzy piętra w
górę i z powrotem. Na to wspomnienie uczucia wyciekają mi przez oczy. Ach ten
dzieciństwa czas. Czas idealny.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
(544) Blok numer trzynaście (1)
Chełm. Ulica Wołyńska. Blok numer
13. Nie byłem tam już bardzo dawno, prawie 15 lat. Nieczęsto też wspominam
tamte miejsca, tamte czasy. Kilka razy odwiedziłem je we śnie i obiecywałem
sobie, że muszę do nich wrócić, ale do tej pory mi się to nie udało. Może
czuję, że będzie na to jeszcze czas. A może boję się trochę konfrontacji z
rzeczywistością, która bezlitośnie pokaże ogrom upływającego czasu. Trochę się
tam pozmieniało. Znane zakamarki żyją już swoim życiem, a wspomnienia tamtych
dni niczym wyblakłe fotografie zachowały się tylko w pamięci nielicznych osób,
które rosną, dojrzewają, starzeją się już w innych miejscach.
niedziela, 12 stycznia 2014
(543) Wilk i zakonnica
Z jednej strony wielki multipleks
w centrum handlowym, z drugiej mała sala w domu kultury. Tydzień po tygodniu,
najpierw głośny tytuł z gwiazdorską obsadą zza oceanu, potem czarno biały zdobywca
polskiego Złotego Lwa. Kino czysto rozrywkowe i artystyczny obraz z ciekawą
historią. Wilk z Wall Street Martina Scorsese i Ida Pawła Pawlikowskiego. Długie
sto siedemdziesiąt dziewięć minut spędzone w wygodnym fotelu kontra niecałe
osiemdziesiąt w niezwykłym klimacie kina studyjnego. Filmy o których słyszałem dużo
dobrego i chciałem zobaczyć na dużym ekranie. Każdy z nich rzeczywiście warty jest
zobaczenia. Już dawno, żaden film mnie prawdziwie nie zachwycił. Nie stało się
to też i tym razem.
sobota, 11 stycznia 2014
(542) Sztywny umysł
Chyba nie ma nic gorszego niż
utrata elastyczności umysłu, która warunkuje rozwój otwierając wachlarz możliwości
działania. Bardzo szybko przyzwyczajamy się do komfortowej sytuacji, w której
możemy realizować swoje podstawowe potrzeby. Mimowolnie zamykamy się w ciepłym
kokonie unikając wszelkiego ryzyka, które nasz spokój mogłoby zakłócić.
Przestajemy się uczyć złudnie sądząc, że zdobyta do tej pory wiedza i
doświadczenie pozwoli nam przetrwać najbliższy rok. Skracanie perspektywy planowania
może być dla nas zgubne. Jeżeli jednak nie chcemy znaleźć się na straconej
pozycji trzeba pamiętać o konieczności nieustannej pracy nad sobą. Codziennie
trzeba otwierać się na nowe sytuacje i wyzwania. Patrz też: #9674 Strefa
komfortu
piątek, 10 stycznia 2014
(541) Jo Confesso (2)
Książka ta oczarowała mnie swoją nietypową
formą łączącą na jednej płaszczyźnie wydarzenia z różnych czasów i
rzeczywistości. Łączenie wątków i odkrywanie smaczków było niewątpliwie niezłą zabawą,
ale nie ulega wątpliwości, że opowieść niesie ze sobą sporą dawkę emocji jakie wiążą
się z ludzkim losem i naszą historią, które mnie jako szarego czytelnika zwyczajnie
poruszyły. W połowie książki miałem ochotę zacząć lekturę od początku tak by
jeszcze głębiej wgryźć się w niuanse fabuły. Będę ją polecał każdemu, ale
jednocześnie nie oddam swojego egzemplarza, by w każdej chwili móc do niego
wrócić. Ukłony dla tłumaczki i wydawnictwa za naprawdę dobrą robotę.
czwartek, 9 stycznia 2014
(540) Jo Confesso (1)
W zalewie nowości asekuracyjnie
sięgamy po książki znanych i sprawdzonych przez nas autorów. Sprawdzanie nowych
wiąże się z pewnym ryzykiem. Można podpierać się wynikami literackich nagród na
literę N, albo czekać na roczne podsumowania medialnych latarników. Jakiś czas temu postanowiłem przyjrzeć się pozycjom
firmowanym amarantowym znakiem jakości. Tak trafiłem na pokaźnej objętości
Wyznanie Jaume Cabre, które by nie marnować pięciu centymetrów półki w domowej biblioteczce,
postanowiłem wypróbować w wersji elektronicznej. Kilkanaście procent później wiedziałem
już, że muszę tę książkę doczytać do końca w tradycyjnej formie. Poświątecznie
obniżki przypieczętowały moją decyzję. I może na tym zakończę tę romantyczną
historię przechodząc do treści.
środa, 8 stycznia 2014
(539) Muzyczna podróż (2)
Mimo sporej ceny za bilety sala czwartego
z kolei koncertu z tej serii wypełniona po brzegi. Do momentów, które wywarły
na mnie największe wrażenie i pozostaną na długo w pamięci było wykonanie przez
Pana Jakuba Gąskę utworu ‘Katedr Świat’ z musicalu ‘Notre-Dame de Paris’, kiedy
w powietrzu czuć było czystą magię. Tego typu wydarzenia mają niebywała siłę
promocyjną i z pewnością niejednego zachęcą do wybrania się na któryś z pozostałych
spektakli znajdujących się w repertuarze lubelskiego teatru. PS. Pozdrowienia
dla rozpieszczonych przez babcię dwóch dziewczynek, które swoim chichotem i nieustannym
komentarzem do wydarzeń potrafiły przełamać niejedną wzruszającą chwilę ciszy.
wtorek, 7 stycznia 2014
(538) Muzyczna podróż (1)
Wraz z zakończeniem ostatniego
bisu i ustaniem żywej owacji na stojąco w podziękowaniu za wspaniały wieczór
pełen wrażeń dla niezwykłego zespołu artystów, możemy sobie powiedzieć, że dobrze
jest mieć własny Teatr Muzyczny choćby trzeba było za nim jeździć gdzieś na
skraj miasta do sali konferencyjnej, która jeszcze przez jakiś czas musi pełnić
trudną rolę głównej sceny. Właśnie przez te ograniczenia w ostatnią sobotę
miałem niezwykłą przyjemność wsłuchiwać się w żywą muzykę z bardzo bliskiej
odległości śledząc poczynania orkiestry, który w starej siedzibie zwykle ukryty
był w orkiestrionie. Dwie części, ponad dwadzieścia utworów, uczta dla ucha i
oka.
poniedziałek, 6 stycznia 2014
(537) Zamykanie uchylonych drzwi
Jak można się rozwijać w czasach
kiedy wszystko się zwija, skraca, upraszcza. Podobno dopiero po trzydziestu
minutach treningu fizycznego zaczynamy spalać tkankę tłuszczową osiągając
wymierne efekty. Wydaje się że podobnie może być z wysiłkiem umysłowym. Stawianie
oporu przyśpieszającej rzeczywistości może być trudne, ale nie można dać się
całkowicie sformatować, podporządkować nowym regułom, które może i są dla
niektórych wygodne, ale w długim okresie nas samych mogą sporo kosztować. Tylko
spokój może nas uratować, walka z roztargnieniem, kreowanie sytuacji
sprzyjających skupieniu, zamykanie mimowolnie otwierających się w umyśle drzwi
do niezliczonych możliwości, nieustanna praca nad sobą. Wystarczy trzydzieści
minut dziennie, codziennie.
niedziela, 5 stycznia 2014
(538) Pocieszenie, nadzieja, siła
W muzyce mogę się zgubić i
jednocześnie będę czuł się bezpiecznie. Nigdy nie będzie to czas stracony. W
muzyce jest moja pocieszenie, nadzieja i nowa siła. Nie mogę się uwolnić od
Boga Waglewskich. Melodia, słowa, nastrój, brzmienie, kompozycja. Niepokojące,
piękne, rzadko teraz spotykane. Mogłoby tak trwać, snuć się o wiele dłużej. I
znów zaczynam słuchać tej czarnej płyty od utworu numer pięć. Bardzo mi pasuje
jako tło do ostatnich dni jakby zawieszonych między niezdecydowanymi porami
roku, tych poszarpanych świętami tygodni. Teraz mogę tylko żałować że odpuściłem
sobie koncert w Starym Teatrze. Waglewski
Fisz Emade - Matka, Syn, Bóg (Agora,
2013).
sobota, 4 stycznia 2014
piątek, 3 stycznia 2014
(534) Piętro kultury
Wchodzę na trzecie piętro
umierającego w bólach miejsca w samym centrum miasta. Nawet windy odmówiły dziś
posłuszeństwa. Na górze spory jak na ten dzień i porę tłum ludzi w
niezdecydowaniu przerzuca przeceniony towar. Oni już wiedzą, że za kilka dni
nierozebrane resztki zostaną zapakowane w wielkie kartonowe pudła i po dwunastu
latach działalności Empik zniknie z budynku Galerii Centrum. Jeszcze przez
długi czas ludzie będą tam z przyzwyczajenia zaglądać, z mozołem wspinać się po
schodach tylko po to by zastać pustą przestrzeń i z żalem wspominać czas
spędzony między półkami pełnymi książek, prasy i płyt nawet mimo uciążliwości braku
klimatyzacji.
czwartek, 2 stycznia 2014
(533) Jednoosobowy klub filmowy (II)
Dwunastu gniewnych ludzi (1957),
Kanał (1956), Mistrz (2012), Iron Man 3 (2013), Niepamięć (2013), Przed
zachodem słońca (2004), Przed wschodem słońca (1995), W pogoni za szczęściem
(2006), Daję nam rok (2013), Jane Eyre (2011), Niebezpieczna metoda (2011), Prometeusz
(2012), Głód (2008), Miłość (2012), Debiutanci (2010), Wino truskawkowe (2008),
Bestie z południowych krain (2008), Ojciec Chrzestny (1972), Pokłosie (2012),
Papusza (2013), Dziewczyna z tatuażem (2011), Drzwi w murze (1973), Ojciec
Chrzestny II (1974), The Wolverine (2013), Hobbit: Pustkowie Smauga (2013),
Bezpieczna przystań (2013), Wilk z Wall Street (2013), Uciekinier (2006), Człowiek
ze stali (2013), W ciemność. Star Trek (2013)
środa, 1 stycznia 2014
(523) Postać w czerni
Tajemnicza postać w czarnym płaszczu
szybkim krokiem przecina ciemną przestrzeń. W słabym blasku przydrożnej lampy
widać zamyśloną twarz. Tempo marszu wskazuje, że nie jest to lekki dotleniający
spacerek przed snem. Jest chłodno, ale nie zimno. Ręce w kieszeniach. Może
zapomniał rękawiczek. Nie wiadomo jak długa droga jeszcze przed nim, czy w tym
czasie zdąży wyprostować wszystkie myśli, czy wygrzebie się spod ich ciężaru.
Zastanawiamy się czy znajdzie tam wsparcie jakiego oczekuje. Mamy nadzieję, że
gdy już osiągnie swój cel będzie mógł wreszcie zwolnić i odetchnąć z
satysfakcją. Mężczyzna znika za zakrętem. Teraz zdany jest już tylko na siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)