piątek, 30 listopada 2012

#9661 Lucy Phere


Więc Lucyfer rzekł do mnie / Pogadajmy spokojnie / Hej chłopaku, jak chcesz dźwignąć swój los? / Nawet głupi ci mówi / Nie podskoczysz królowi / Lepiej ze mną nabijaj swój trzos // Teraz należysz do mnie / Ja cię srodze upodlę / Możesz mówić, ze Bóg to twój wódz / Będziesz taplał się w błocie / Kiedy trzeba pomogę / Ale potem upodlę cię znów // Lucy, ja już nie mogę / Wolę chyba być z Bogiem / Czemu na mnie uparłeś tak się / Nie wymiękaj dziecino / Jesteś moją ptaszyną / Będę z tobą na dobre i złe // T.Love – Lucy Phere (Old is Gold, 2012)

czwartek, 29 listopada 2012

#9660 Velo Cafe


To miejsce trudno wypatrzeć z głównej ulicy. Jeszcze jakiś czas temu mieścił się tu optyk, a wcześniej punkt obsługi upc. Wchodzimy do małego, na pierwszy rzut oka bardzo przytulnego lokalu na rogu ulicy Sądowej i Fryderyka Chopina. Wystarczy przez kila dni obserwować smakowite zdjęcia na sieciowym profilu kawiarni, by nie oprzeć się pokusie spróbowania któregoś z ciast. Wygodne kanapy, przyjemna muzyka składają się an miłą atmosferę. Za namową uśmiechniętej basistki spróbowaliśmy cieszącego się dużą popularnością czekoladowego ciasta, na bazie oryginalnego Guinnessa, z nutką likieru wiśniowego przełożone kremem czekoladowym i udekorowane czekoladkami Maltesers. Do tego pięknie przygotowane i smaczne duże cappuccino. 


środa, 28 listopada 2012

#9659 Smaczny akcent na koniec dnia


Wicki przy garach odsłona nr #160 Szwedzki dip z wędzonego łososia. Około 100g gęstego jogurtu naturalnego typu greckiego mieszamy z dwiema łyżkami gęstej śmietany 22 proc. Dodajemy do tego jedną łyżeczkę chrzanu. Wędzonego łososia (100g) siekamy na drobne kawałki i razem z posiekanym szczypiorkiem wrzucamy do białego sosu. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. W między czasie przygotowujemy chrupiące grzanki z białego pieczywa z pomocą których potem będziemy wyjadać dip ze swojej miseczki. Do pełni szczęścia zabrakło dziś nam tylko lampki wytrawnego wina. Inspiracja zaczerpnięta z listopadowego numeru magazynu Palce Lizać, nr 45 (97). Notatka nie zawiera lokowania produktu. 

wtorek, 27 listopada 2012

#9658 Tak uważam


Chyba nikt nie spodziewał się ze debiutujący dwa lata temu na gazetowym papierze o nietypowym formacie magazyn, który początkowo jawił się jako cotygodniowy zbiór przedruków z dziennika ‘Rzeczpospolita’ w krótkim czasie zdobędzie pozycje lidera w segmencie tygodników opiniotwórczych dystansując samokopiujące się pisemka z czerwonymi logotypami i ich coraz bardziej nijakimi czytankami o wszystkim i niczym, pisanymi z bezpiecznego, jedynego słusznego punktu widzenia, oddając w ręce czytelnika nową jakość, pismo z charakterem na który składały się osobowości autorów z których poglądami można było się zgadzać lub nie, które nikogo nie pozostawia obojętnym. Dziś to wszystko kończy się nie pozostawiając żadnych złudzeń.

poniedziałek, 26 listopada 2012

#9657 Moja samotnia


Stoję na szczycie wzgórza z którego rozpościera się piękny widok. Trzecia w lewo za zajazdem Trzy Dęby jadąc na Lublin i prosto pod górę, aż do zakrętu pod lasem. W oddali widać charakterystyczną białą bryłę kościoła i ceglanej dzwonnicę. Przy lesie wije się wąska asfaltowa droga.  Naturalna cisza i spokój tego miejsca działa kojąco na rozbiegane myśli. Cieszy wyjątkowo ładna pogoda jak na koniec listopada. Tak wiele pięknych dni traci się w czerech ścianach biura. Na szczęście mam dziś wolne i nie chcę zmarnować ani minuty. Chciałoby się zostać tu jeszcze chwilę, ale trzeba ruszać w dalszą trasę. Jeszcze tu wrócę.


niedziela, 25 listopada 2012

#9656 Złośliwość rzeczy martwej


Wyobraź sobie notebook, którego praca jest tak głośna, że zagłusza twoje własne myśli. Komfort pracy to określenie, którego sens i znaczenie zacząłem powoli tracić z oczu już pierwszego dnia użytkowania. Słuchanie muzyki, oglądanie filmów czy zwykła codzienna praca są doświadczeniami na które mogłyby zdecydować się tylko osoby niemające innego wyboru. Każda interakcja naznaczona jest myślą o udręce jaka wiąże się z mimowolnym wsłuchiwaniem się w szum przypominający prace odkurzacza. Czasami ma to swoje dobre strony, kiedy dokuczliwe dźwięki skutecznie skracają czas przesiadywanie przed ekranem LCD. Te dni na szczęcie / mam nadzieję (niepotrzebne skreślić) odchodzą już do przeszłości. 

sobota, 24 listopada 2012

#9655 Post ex ante


Jaki jest cel tego codziennego pisania już od ponad czterech miesięcy, składania zgrabnej notatki z kilku nieuczesanych myśli, utrzymywania dyscypliny umownych stu słów. Czy jest to tylko czysta relacja z przeżywanych wydarzeń, czy jest w tym może jakaś atmosfera motywacji do działania. Na ile jest to konsumowanie rzeczywistości, a na ile jej kreowanie. W jakim stopniu te treści tworzą obraz mnie samego, a jaka część pozostaje w ukryciu. Ile z tych rzeczy jest naprawdę ważnych, a ile umyka w pogoni za pozornymi wartościami. Patrząc na całość trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Jak na dłoni widać zmieniający się charakter zamieszczanych refleksji.

piątek, 23 listopada 2012

#9654 Marka własna


Kartonik o wymiarach 5 na 9. Gładki w dotyku kredowy papier o gramaturze 300g/mkw. Nadruk dwukolorowy jednostronny. Białe tło. Brak elementów graficznych. Tylko tekst. Krój czcionki - Century Gothic. Na pierwszym planie imię i nazwisko – marka, która ma zostać zapamiętana i budzić pozytywne skojarzenia. Duże  dwudziesto punktowe czerwone charakterystyczne litery dominują nad pozostałą teleadresową treścią przedstawioną szarą dwa razy mniejszą czcionką. Pierwszy raz moja firmowa wizytówka wygląda tak jakbym tego naprawdę chciał. Do tego zamykane na magnes eleganckie etui łączące elementy chromowanego metalu z czarną ekoskórą wykończoną białym szwem. Druk: Solventruk, ul. Krzemionki 7a. Etui: ABC Papier ul. Związkowa 27. 

czwartek, 22 listopada 2012

#9653 Drugi głód


Do godziny 16 jeszcze trochę czasu, a w zanadrzu nie czeka już żadna kanapka, sałatka czy inny domowy smakołyk. Kiedy zupka w proszku z pobliskiego sklepu nie jest rozwiązaniem zaczynasz szukać ulotek z ofertą jedzenia na telefon lub pobliskiego miejsca, gdzie można wyskoczyć na chwilę bez wyrzutów sumienia. Najlepiej żeby było tanio, smacznie i szybko. Muszę przyznać, że nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego miejsca do którego wracałbym za każdym razem. Czas eksperymentów trwa. Pierogi w Bąbelku, kanapka w Telebizzy, sałatka w Rumsztyku, hamburger w McDonald’s, kebab przy Makro, chińszczyzna w Shanghaju czy pizza na kawałki w Galerii Lubelskiej?

środa, 21 listopada 2012

#9652 Sklep z pasją


Szukając nowych smaków trafiłem ostatnio do firmy Arabica znajdującej się na pierwszym piętrze budynku przy Lotniczej 39, która zajmuje się dystrybucją kawy, herbaty i sprzętu dla gastronomii, biur i odbiorców indywidualnych. Wchodząc do budynku od razu wyczuwa się głęboki aromat świeżo przygotowanej kawy. Po miłej i inspirującej rozmowie o różnicach w produktach przeznaczonych na rynek detaliczny i dla gastronomii wyszedłem z małą paczką ziarnistej kawy Malongo Gout Italien w charakterystycznym biało różowym opakowaniu francuskiej firmy z długimi tradycjami (138zł/kg). Gdybym miał chwilę wolnego czasu na pewno skorzystałbym z ciekawej możliwości spróbowania na miejscu espresso przygotowanego z jednej z nieznanych mi dotąd kaw. 

wtorek, 20 listopada 2012

#9651 Uprzejmie donoszę


Do: biuro@groszek.com.pl DW: marketing@osm-krasnystaw.pl. Temat: Zgłoszenie nieprawidłowości. Treść: Chciałbym zgłosić przypadek złego przechowywania towaru OSM Krasnystaw w jednym z Państwa sklepów. W dniu 20 listopada zakupiłem w sklepie Groszek przy ulicy Przyjaźni 38 serek ‘Seruś o smaku waniliowym z jagodami’ z datą ważności 31/11/2012 10:48, który przez swój zapach nie nadawał się do spożycia. Jestem regularnym konsumentem wspomnianego produktu przez co znam jego normalne właściwości zapachowe i smakowe. Powyższa wiadomość nie jest reklamacją i nie ma na celu uzyskania rekompensaty pieniężnej, ma jedynie charakter informacyjny służący ciągłemu podnoszeniu jakości pracy w punktach handlowych.

poniedziałek, 19 listopada 2012

#9650 Kawa druga poprawiona


Caffe corrtetto to klasyczne espresso z dodatkiem odrobiny alkoholu. Może to być likier amaretto, grappa lub brandy. Lekcja włoskiego w lubelskiej restauracji ‘Old Pub’ nie była najlepszym pomysłem. Trudno w tym przypadku oceniać walory smakowe, bo to co dostałem tam w sobotni wieczór nigdy nie powinno mieć miejsca. Urok prawdziwego espresso polega właśnie na tym, że tych kilka maleńkich łyczków musi być naprawdę starannie przygotowane według ściśle określonych zasad jeśli chce się mieć zadowolonych klientów i kasować za to jedenaście polskich złotych. Nie jestem typem klienta awanturującego się, ale często nie odmawiam sobie napisania potem kliku słów przestrogi dla innych.

niedziela, 18 listopada 2012

#9649 Ciasto ze statku


Przepis na ciasto marchewkowe szefa kuchni ze statku ‘Pirat Ustka’. Składniki na dużą blachę: 400g mąki, 380g cukru, 400g marchwi, 420 ml oleju, 12g proszku do pieczenia, 12g sody oczyszczonej, 2 łyżeczki cynamonu, dwie szczypty gałki muszkatołowej, 4 jaja. Rozdzielić białka i żółtka jajek. Z białek ubić sztywną pianę. Żółtka ubić na puszystą masę i mieszając stopniowo dolewać olej. Wymieszać ze sobą cukier, mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, cynamon i gałkę. Tę mieszankę stopniowo dodawać do żółtek. Następnie dodać startą na drobno marchewkę. Połączyć masę z pianą z białek. Piec w piekarniku około godzinę w 160 stopniach. Czerwiec 2011. 

sobota, 17 listopada 2012

#9648 Ósme okno


Kilka dni temu po wspólnie spędzonych sześciu latach przesiałem się ze zmęczonego już życiem domowego Asusa na nowego Samsunga z ostatnią odsłoną systemu Windows. Jak na razie nowy interfejs pozostaje dla mnie jedynie wizualną ciekawostką i raczej nie zmieni moich codziennych rytuałów i przyzwyczajeń. Najważniejszy jest dla mnie zauważalny skok wydajności. Jednak to z czym musiałem do tej pory żyć na co dzień jest niczym w stosunku do tego z czym muszą mierzyć się osoby pracujące na starym sprzęcie i niesprzątanym od lat systemie w wielu firmach. Aż się prosi, żeby przepisy BHP regulowały i ten stresogenny aspekt środowiska pracy.

piątek, 16 listopada 2012

#9647 TeleProblem


Do niedawna w Lublinie działało 16 ledowych telebimów reklamowych. Na dzień dzisiejszy tylko pięć z nich wyświetla reklamy. Na początku października w prasie ukazał się artykuł o lubelskiej spółce MM Media, która wygasiła 11 swoich wyświetlaczy [1]. Dziś już widać, że część z nich zniknęła całkowicie, a pozostałe jak na przykład te przy Galerii Błękitnej, na budynku MPK, na hotelu Victoria czy przy Placu Bychawskim stoją nieaktywne czekając na nowego właściciela. Aktywne ekrany prezentują kilkadziesiąt reklam regionalnych i kilkanaście ogólnopolskich. Obawiam się, że część z nich jest wyświetlana za darmo, byle tylko wypełnić czymś ramówkę borykającej się z trudnościami branży. 

czwartek, 15 listopada 2012

#9646 Przystanek 'U Mikulskich'


Przez Warszawę jak nigdy udało nam się przebić tuż przez popołudniowymi korkami. W drodze powrotnej nie mogliśmy nie zatrzymać się w sprawdzonym Zajeździe ‘U Mikulskich’. Od śniadania jechaliśmy tylko na jednej kawie. Na zaostrzenie apetytu wszyscy wybrali przepysznego szczupaka faszerowany ze świeżym chlebkiem, masełkiem i sosem tatarskim. Danie główne to w moim przypadku nie ozorki czy nawet wątróbka, a zwykły kotlet pod pierzynką z sera i grzybków z pieczonymi ziemniaczkami i bukietem surówek z sosem winegret. Na koniec rozgrzewająca herbata z cytrynką. Po takim obiedzie z głodnym można pogadać, a i postój na dojeździe do słynnego ronda nie wydaje się taki straszny. 

środa, 14 listopada 2012

#9645 Wywoływanie krajobrazu


Widząc pogodny błękit nieba u progu naszej służbowej podróży do stolicy mieliśmy nadzieję nie nudzić się podczas jazdy podziwiając resztki ciepłych barw mijanego krajobrazu. Nikt z nas nie spodziewał się, że widok za oknem tak szybko i na tak długo zostanie spowity gęstą mgłą. To co działo się za oknem trudno opisać słowami i można porównać jedynie do efektu wywoływania zdjęć na papierze fotograficznym, kiedy to w jednej chwili na pustej mlecznej powierzchni materializuje się wyraźny obraz. To co intrygujące dla pasażerów jednocześnie jest dla kierowcy prawdziwym koszmarem. W tym samym czasie na moście w Dęblinie zderzyło się  siedemnaście aut.

wtorek, 13 listopada 2012

#9644 Polityka taka


Jeszcze tydzień temu Wieża Philips DCM3020 kosztowała w lubelskim Media Markcie 649 zł. Dziś jej cena jest wyższa o magiczną stówkę. Czyżby przedświąteczne podwyżki przed świątecznymi obniżkami? Nic z tych rzeczy. Ceny zachowują się tam niczym kursy akcji na giełdzie. Jeśli towar się sprzedaje to czemu nie podnosić jego ceny w oderwaniu od ceny producenta. Można by powiedzieć, że to działanie rekompensujące brak decyzji zakupowych klientów spacerujących po markecie z mobilną wersją ceneo w ręku. Kierownik sklepu zaoferował nam sprzęt po starej cenie co jeszcze raz potwierdza obiegową opinię o MM, że mając dobre argumenty można śmiało stawać do negocjacji. 

poniedziałek, 12 listopada 2012

#9643 Niejedyny taki

1) Kierownik ds. komunikacji zewnętrznej w PGE Polskiej Grupie Energetycznej 2) Ekspert z zakresu oprogramowania w szczecińskim oddziale międzynarodowej firmy Tieto 3) Doktorant na Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 4) brydżysta, Mistrz Międzynarodowy, zawodnik drużyny AZS UW Technikum Gastronomiczne Warszawa 6) Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami Papierów Dłużnych w PKO TFI 7) Właściciel firmy P.H.U. Motowit Auto-Import z Grudziądza 12) Autor podcastu Polskie Detroit 16) były bramkarz Górnika Łęczna, urodzony w Świdniku 17) Student Zarządzania Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku 18) Właściciel warszawskiej firmy Proen dostarczającej produkty do energetyki i gazownictwa 20) Właściciel sklepu elektronicznego Altron w Lublinie

niedziela, 11 listopada 2012

#9642 Another 75 tags


artur orzech, atoms for peace, ąka, bat for lashes, biblio, błąd, bona, bystrzyca, charakter, coaching, Czechów, czwartek, czekolada, depeche mode, deser, dom kultury, downshifting, dziesiąta, Facebook, foto, góki Czechowskie, grzyby, historia, homeland, Jagiellonowie, jesień, jerzy Janowic, kawa, koncert, korki, krzczonowski park krajobrazowy, książki, las, lp3, lubcamp, Lublin, mapy, marek niedźwiecki, marketing, mecz, Mendoza, mgła, miejsca, mroczna wieża, mus czekoladowy, muzyka, muzyka ciszy, natura, nordic walking, numizmatyka, panoramio, piłka nożna, Piotrkówek, poranek, praca, Prus, radiohead, restauracja, rzeka, serial, stephen king, szczęscie, tagi, tatary, tenis, trufle, trójka, urlop, w tonacji trójki, wagary, wędrówki, wieprz, wokulski, zdjęcia, zima,

sobota, 10 listopada 2012

#9640 Mój wybór


1606 notowanie Listy Przebojów Programu Trzeciego. W pierwszej piątce Lao Che, Adele, Hey, Metallica, Skubas. Moje wybrane utwory jak zwykle radzą sobie bardzo różnie. Alabama Shakes - I Found You (nn), Band Of Horses - Slow Cruel Hands Of Time (nn), Bat For Lashes – Laura (nn), Dinosaur Jr. - Don't Pretend You Didn't Know (nn), Hey - Do Rycerzy, Do Szlachty, Do Mieszczan (3), Jack White - I'm Shakin' (33), Kamp! - Distance Of The Modern Hearts (50), Kim Nowak - Mokry Pies (11), Lana Del Rey - Summertime Sadness (15), Mumford And Sons - Lover Of The Light (nn).

piątek, 9 listopada 2012

#9640 Czekoladowy raj


Trzy tabliczki gorzkiej, jedynej w swoim rodzaju wedlowskiej czekolady połamała na kawałki i razem z kawałkiem masła wrzuciła do miseczki, którą zaczęła ogrzewać nad parą z gotującej się w rondelku wody. Po ostudzeniu słodkiej mieszkanki dodała połowę trzydziestoprocentowej śmietanki, a pozostałą jej część ubiła z aromatycznym cukrem waniliowym. W filiżance schłodzony brązowy mus, przytulił się do białej śmietanki, a na wierzchu wylądowała delikatnie uformowana, obtoczona w kakao czekoladowa trufla. Wystarczyło spróbować jedynie odrobiny i zamknąć oczy, by znaleźć się w zupełnie innym świecie. Nie mogło zabraknąć oczywiście filiżanki czarnej kawy, której każdy łyk przygotowywał na kolejne uderzenie smakowej rozkoszy.

czwartek, 8 listopada 2012

#9639 Drugie przebudzenie


Zdumiewające jak inspirująca może być filiżanka prawdziwej gorzkiej kawy wypita na chwilę przed wyjściem z domu. I nie chodzi tu o działanie alkaloidu purynowego zwanego kofeiną, która wchłania się 45 minut po spożyciu działając pobudzająco na nasz system nerwowy, a to co dzieje się na samym początku na kubkach smakowych. Czasem warto zrezygnować z łyżeczki sacharozy i skupić się na naturalnym smaku czarnego napoju. Jeszcze chwilę wcześniej snułeś się po mieszkaniu wykonując bezwiednie rutynowe czynności, kiedy ten pierwszy łyk stał się przyczyną drugiego przebudzenia tego poranka, a każda następna myśl miała w sobie nutkę szacunku dla tej konkretnej chwili.

środa, 7 listopada 2012

#9638 Pierwszy dzień


Codziennie beznamiętnie mijam to miejsce dziesiątki jeśli nie setki razy. Czasami jednak będąc w biegu, zupełnie niechcący, zdarza mi się usiąść na chwilę na tym krześle, przy tym stoliku. Za każdym razem powracają do mnie wspomnienia tego listopadowego poniedziałkowego przedpołudnia, które zdeterminowało dwa kolejne lata mojego życia. Wydaje mi się, że to miejsce było wtedy dużo mniejsze, o wiele ciemniejsze, zupełnie obce. Cichy, pusty, skryty w półmroku korytarz zakończony wielkim lustrem, które pokazywało jedynie czarną plamę czekającej na swoja kolej sylwetki. Dziś, kiedy otwieram oczy  widzę przed sobą drzwi z tabliczką ze znajomym nazwiskiem. Jak ten czas szybko leci. 

wtorek, 6 listopada 2012

#9637 W krainie półsnu


Cóż to za dziwny stan: drzemka po przebudzeniu. Sposoby na poranne wstawanie to indywidualna sprawa każdego z nas. Niektórym może się wydawać to wielkim dziwactwem, jednak ja nie wyobrażam sobie porannej pobudki bez podarowania sobie dodatkowego czasu płytkiego snu. Niejedna osoba na moim miejscu słysząc drugi, trzeci z kolei dzwonek rozbiłaby  w drobny mak budzik, który nie pozwala spokojnie dospać do wyznaczonej godziny. Był kiedyś taki czas, że wstawałem na pierwsze wezwanie, ale warunkiem było ustawienie budzika z dala od łóżka, którego wyłączenie wymagało postawienia się do pionu. Nie odczuwam żadnych negatywnych skutków takiego postępowania. Ja to po lubię po prostu.

poniedziałek, 5 listopada 2012

#9636 Sesja w korku


Termin zakończenia remontu wiaduktu kolejowego z powodu opóźnień wykonawcy, przedłużających się procedur i nadchodzącej zimy odsuwa się w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie pozostaje mi niestety nic innego jak cierpliwie czekać w korku na Lotniczej na lewoskręt w zatykającą się Drogę MM. Gdyby nie odzywający się co jakiś czas mój wewnętrzny minister finansów powiedziałbym nawet, że polubiłem te sytuacje, kiedy po dosyć intensywnym poranku wreszcie mam chwilę czasu, żeby odprężyć się przy muzyce, słuchając porannego ‘zapraszamy do trójki’ albo swojej płyty tygodnia, chociaż trzeba przyznać, że nie każda muzyka pasuje do przesuwającego się bardzo powoli listopadowego krajobrazu za oknem. 

niedziela, 4 listopada 2012

#9635 To dopiero początek


Nie jestem znawcą, ani nawet wielkim fanem tenisa, choć muszę przyznać, że ten rodzaj sportu bardzo dobrze mi się kojarzy i od czasu do czasu znajduję trochę czasu na co ciekawsze spotkania, ale muszę przyznać, że już dawno żaden mecz nie dostarczył mi tylu emocji co weekendowa końcówka turnieju ATP w Paryżu z Jerzykiem Janowiczem w roli głównej. Ten pojedynek w niczym nie przypominał nudnych wielogodzinnych wymian skalkulowanych na błąd przeciwnika czy też schematycznych, pozbawionych finezji spotkań rutyniarzy na szczycie. Oby tylko szybko wznosząca się w światowym rankingu młoda gwiazda nie spaliła się w atmosferze medialnej presji wygórowanych oczekiwań. 

sobota, 3 listopada 2012

#9634 Osiemdziesiąta druga dziesiątka


Dziesięć utworów. Zebrane w ciągu czterdziestu dwóch dni. Osiem nowości i dwa utwory klasyczne. #821 Cat Power – Cherokee (Sun) #822 Queen - My Life Has Been Saved (Made in Heaven) #823 Queen - Spread Your Wings (News of the World) #824 The XX – Tides (Coexist) #825 Band of Horses - Slow Cruel Hands of Time (Mirage Rock) #826 Chris Botti – Oblivion (Impressions) #827 Grizzly Bear - Yet Again (Shields) #828 Triggerfinger - I follow Rivers (-) #829 Mumford & Sons - I Will Wait (Babel) #830 Bat For Lashes – Marilyn (The Hounted Man) (11 września - 23 października 2012)

piątek, 2 listopada 2012

#9633 Muzyka ciszy


Piątek, 2 listopada, godzina 19. W pokoju gaszę światło i siadam w swoim fotelu. Przy mnie jedynie  małe radio i filiżanka kawy. Dziś nie będzie normalnego notowania. Zamiast tego znów popłyną wyjątkowe dźwięki dwudziestego czwartego wydania ‘Muzyki Ciszy’ Pana Marka [1]. Tak gra się tylko dwa do trzech razy w roku. Długie nastrojowe utwory budujące klimat wieczornej zadumy , minimum słów. Dead Can Dance, Led Zeppelin, The Moody Blues, Genesis, Tori Amos, Peter Gabriel, Queen, Marillion, Pink Floyd, David Bowie. Wszystkie myśli cichną, zwalniają swój bieg, by muzyka mogła dotrzeć głębiej niż zwykle i poruszyć struny wrażliwości na prawdziwe piękno.

czwartek, 1 listopada 2012

#9632 Kwanty wspomnień


Wystarczy jedna najdrobniejsza iskra by ciąg skojarzeń zaprowadził mnie do pokoju w którym przechowuję najdalsze, bezcenne wspomnienia. Często przychodzą same, zupełnie niespodziewanie dochodzą do głosu zakłócając kontinuum teraźniejszości. Wspomnienia osób, których już nie ma, miejsc, które nieodwracalnie się zmieniły, uczuć, które już nie powrócą. Pod zamkniętymi powiekami wyświetla się film w nieco wyblakłych już barwach. Przy odrobinie wysiłku i szczęścia można usłyszeć  dźwięki i głosy, poczuć zapach czy dotyk. Ładunek emocji ma siłę trzęsienia ziemi. Chciałoby się zapisać je na czymś trwalszym niż klisza naszej pamięci, by móc zawsze do nich wrócić i dodać nowe szczegóły z kolejnej projekcji.