Więc Lucyfer rzekł do
mnie / Pogadajmy spokojnie / Hej chłopaku, jak chcesz dźwignąć swój los? /
Nawet głupi ci mówi / Nie podskoczysz królowi / Lepiej ze mną nabijaj swój
trzos // Teraz należysz do mnie / Ja cię srodze upodlę / Możesz mówić, ze Bóg
to twój wódz / Będziesz taplał się w błocie / Kiedy trzeba pomogę / Ale potem
upodlę cię znów // Lucy, ja już nie mogę / Wolę chyba być z Bogiem / Czemu na
mnie uparłeś tak się / Nie wymiękaj dziecino / Jesteś moją ptaszyną / Będę z
tobą na dobre i złe // T.Love – Lucy Phere (Old is Gold, 2012)
piątek, 30 listopada 2012
czwartek, 29 listopada 2012
#9660 Velo Cafe
To miejsce trudno wypatrzeć z
głównej ulicy. Jeszcze jakiś czas temu mieścił się tu optyk, a wcześniej punkt
obsługi upc. Wchodzimy do małego, na pierwszy rzut oka bardzo przytulnego lokalu
na rogu ulicy Sądowej i Fryderyka Chopina. Wystarczy przez kila dni obserwować
smakowite zdjęcia na sieciowym profilu kawiarni, by nie oprzeć się pokusie
spróbowania któregoś z ciast. Wygodne kanapy, przyjemna muzyka składają się an
miłą atmosferę. Za namową uśmiechniętej basistki spróbowaliśmy cieszącego się
dużą popularnością czekoladowego ciasta, na bazie oryginalnego Guinnessa, z
nutką likieru wiśniowego przełożone kremem czekoladowym i udekorowane czekoladkami
Maltesers. Do tego pięknie przygotowane i smaczne duże cappuccino.
środa, 28 listopada 2012
#9659 Smaczny akcent na koniec dnia
Wicki przy garach odsłona nr #160
Szwedzki dip z wędzonego łososia. Około 100g gęstego jogurtu naturalnego typu
greckiego mieszamy z dwiema łyżkami gęstej śmietany 22 proc. Dodajemy do tego
jedną łyżeczkę chrzanu. Wędzonego łososia (100g) siekamy na drobne kawałki i
razem z posiekanym szczypiorkiem wrzucamy do białego sosu. Doprawiamy solą i
pieprzem do smaku. W między czasie przygotowujemy chrupiące grzanki z białego
pieczywa z pomocą których potem będziemy wyjadać dip ze swojej miseczki. Do
pełni szczęścia zabrakło dziś nam tylko lampki wytrawnego wina. Inspiracja
zaczerpnięta z listopadowego numeru magazynu Palce Lizać, nr 45 (97). Notatka
nie zawiera lokowania produktu.
wtorek, 27 listopada 2012
#9658 Tak uważam
Chyba nikt nie spodziewał się ze debiutujący dwa lata
temu na gazetowym papierze o nietypowym formacie magazyn, który początkowo
jawił się jako cotygodniowy zbiór przedruków z dziennika ‘Rzeczpospolita’ w
krótkim czasie zdobędzie pozycje lidera w segmencie tygodników opiniotwórczych dystansując
samokopiujące się pisemka z czerwonymi logotypami i ich coraz bardziej nijakimi
czytankami o wszystkim i niczym, pisanymi z bezpiecznego, jedynego słusznego
punktu widzenia, oddając w ręce czytelnika nową jakość, pismo z charakterem na
który składały się osobowości autorów z których poglądami można było się
zgadzać lub nie, które nikogo nie pozostawia obojętnym. Dziś to wszystko kończy
się nie pozostawiając żadnych złudzeń.
poniedziałek, 26 listopada 2012
#9657 Moja samotnia
Stoję na szczycie wzgórza z
którego rozpościera się piękny widok. Trzecia w lewo za zajazdem Trzy Dęby jadąc
na Lublin i prosto pod górę, aż do zakrętu pod lasem. W oddali widać
charakterystyczną białą bryłę kościoła i ceglanej dzwonnicę. Przy lesie wije
się wąska asfaltowa droga. Naturalna cisza i spokój tego miejsca działa
kojąco na rozbiegane myśli. Cieszy wyjątkowo ładna pogoda jak na koniec
listopada. Tak wiele pięknych dni traci się w czerech ścianach biura. Na
szczęście mam dziś wolne i nie chcę zmarnować ani minuty. Chciałoby się zostać
tu jeszcze chwilę, ale trzeba ruszać w dalszą trasę. Jeszcze tu wrócę.
niedziela, 25 listopada 2012
#9656 Złośliwość rzeczy martwej
Wyobraź sobie notebook, którego
praca jest tak głośna, że zagłusza twoje własne myśli. Komfort pracy to
określenie, którego sens i znaczenie zacząłem powoli tracić z oczu już
pierwszego dnia użytkowania. Słuchanie muzyki, oglądanie filmów czy zwykła
codzienna praca są doświadczeniami na które mogłyby zdecydować się tylko osoby
niemające innego wyboru. Każda interakcja naznaczona jest myślą o udręce jaka
wiąże się z mimowolnym wsłuchiwaniem się w szum przypominający prace
odkurzacza. Czasami ma to swoje dobre strony, kiedy dokuczliwe dźwięki skutecznie
skracają czas przesiadywanie przed ekranem LCD. Te dni na szczęcie / mam
nadzieję (niepotrzebne skreślić) odchodzą już do przeszłości.
sobota, 24 listopada 2012
#9655 Post ex ante
Jaki jest cel tego codziennego pisania
już od ponad czterech miesięcy, składania zgrabnej notatki z kilku
nieuczesanych myśli, utrzymywania dyscypliny umownych stu słów. Czy jest to
tylko czysta relacja z przeżywanych wydarzeń, czy jest w tym może jakaś
atmosfera motywacji do działania. Na ile jest to konsumowanie rzeczywistości, a
na ile jej kreowanie. W jakim stopniu te treści tworzą obraz mnie samego, a jaka
część pozostaje w ukryciu. Ile z tych rzeczy jest naprawdę ważnych, a ile umyka
w pogoni za pozornymi wartościami. Patrząc na całość trudno udzielić
jednoznacznej odpowiedzi. Jak na dłoni widać zmieniający się charakter zamieszczanych
refleksji.
piątek, 23 listopada 2012
#9654 Marka własna
Kartonik o wymiarach 5 na 9. Gładki w dotyku kredowy
papier o gramaturze 300g/mkw. Nadruk dwukolorowy jednostronny. Białe tło. Brak
elementów graficznych. Tylko tekst. Krój czcionki - Century Gothic. Na
pierwszym planie imię i nazwisko – marka, która ma zostać zapamiętana i budzić
pozytywne skojarzenia. Duże dwudziesto
punktowe czerwone charakterystyczne litery dominują nad pozostałą teleadresową
treścią przedstawioną szarą dwa razy mniejszą czcionką. Pierwszy raz moja
firmowa wizytówka wygląda tak jakbym tego naprawdę chciał. Do tego zamykane na
magnes eleganckie etui łączące elementy chromowanego metalu z czarną ekoskórą wykończoną
białym szwem. Druk: Solventruk, ul. Krzemionki 7a. Etui: ABC Papier ul.
Związkowa 27.
czwartek, 22 listopada 2012
#9653 Drugi głód
Do godziny 16 jeszcze trochę
czasu, a w zanadrzu nie czeka już żadna kanapka, sałatka czy inny domowy
smakołyk. Kiedy zupka w proszku z pobliskiego sklepu nie jest rozwiązaniem
zaczynasz szukać ulotek z ofertą jedzenia na telefon lub pobliskiego miejsca, gdzie
można wyskoczyć na chwilę bez wyrzutów sumienia. Najlepiej żeby było tanio,
smacznie i szybko. Muszę przyznać, że nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego
miejsca do którego wracałbym za każdym razem. Czas eksperymentów trwa. Pierogi
w Bąbelku, kanapka w Telebizzy, sałatka w Rumsztyku, hamburger w McDonald’s,
kebab przy Makro, chińszczyzna w Shanghaju czy pizza na kawałki w Galerii
Lubelskiej?
środa, 21 listopada 2012
#9652 Sklep z pasją
Szukając nowych smaków trafiłem ostatnio
do firmy Arabica znajdującej się na pierwszym piętrze budynku przy Lotniczej 39,
która zajmuje się dystrybucją kawy, herbaty i sprzętu dla gastronomii, biur i
odbiorców indywidualnych. Wchodząc do budynku od razu wyczuwa się głęboki
aromat świeżo przygotowanej kawy. Po miłej i inspirującej rozmowie o różnicach
w produktach przeznaczonych na rynek detaliczny i dla gastronomii wyszedłem z
małą paczką ziarnistej kawy Malongo Gout Italien w charakterystycznym biało
różowym opakowaniu francuskiej firmy z długimi tradycjami (138zł/kg). Gdybym
miał chwilę wolnego czasu na pewno skorzystałbym z ciekawej możliwości
spróbowania na miejscu espresso przygotowanego z jednej z nieznanych mi dotąd
kaw.
wtorek, 20 listopada 2012
#9651 Uprzejmie donoszę
Do: biuro@groszek.com.pl DW: marketing@osm-krasnystaw.pl. Temat: Zgłoszenie
nieprawidłowości. Treść: Chciałbym zgłosić przypadek złego przechowywania towaru
OSM Krasnystaw w jednym z Państwa sklepów. W dniu 20 listopada zakupiłem w
sklepie Groszek przy ulicy Przyjaźni 38 serek ‘Seruś o smaku waniliowym z
jagodami’ z datą ważności 31/11/2012 10:48, który przez swój zapach nie nadawał
się do spożycia. Jestem regularnym konsumentem wspomnianego produktu przez co
znam jego normalne właściwości zapachowe i smakowe. Powyższa wiadomość nie jest reklamacją i nie ma na celu uzyskania
rekompensaty pieniężnej, ma jedynie charakter informacyjny służący ciągłemu
podnoszeniu jakości pracy w punktach handlowych.
poniedziałek, 19 listopada 2012
#9650 Kawa druga poprawiona
Caffe corrtetto to klasyczne espresso z dodatkiem odrobiny alkoholu. Może
to być likier amaretto, grappa lub brandy. Lekcja włoskiego w lubelskiej
restauracji ‘Old Pub’ nie była najlepszym pomysłem. Trudno w tym przypadku oceniać
walory smakowe, bo to co dostałem tam w sobotni wieczór nigdy nie powinno mieć
miejsca. Urok prawdziwego espresso polega właśnie na tym, że tych kilka maleńkich
łyczków musi być naprawdę starannie przygotowane według ściśle określonych
zasad jeśli chce się mieć zadowolonych klientów i kasować za to jedenaście polskich
złotych. Nie jestem typem klienta awanturującego się, ale często nie odmawiam
sobie napisania potem kliku słów przestrogi dla innych.
niedziela, 18 listopada 2012
#9649 Ciasto ze statku
Przepis na ciasto marchewkowe
szefa kuchni ze statku ‘Pirat Ustka’. Składniki na dużą blachę: 400g mąki,
380g cukru, 400g marchwi, 420 ml oleju, 12g proszku do
pieczenia, 12g sody oczyszczonej, 2 łyżeczki cynamonu, dwie
szczypty gałki muszkatołowej, 4 jaja. Rozdzielić białka i żółtka jajek.
Z białek ubić sztywną pianę. Żółtka ubić na puszystą masę i mieszając stopniowo
dolewać olej. Wymieszać ze sobą cukier, mąkę, proszek do pieczenia, sodę
oczyszczoną, cynamon i gałkę. Tę mieszankę stopniowo dodawać do żółtek. Następnie
dodać startą na drobno marchewkę. Połączyć masę z pianą z białek. Piec
w piekarniku około godzinę w 160 stopniach. Czerwiec 2011.
sobota, 17 listopada 2012
#9648 Ósme okno
Kilka dni temu po wspólnie
spędzonych sześciu latach przesiałem się ze zmęczonego już życiem domowego Asusa
na nowego Samsunga z ostatnią odsłoną systemu Windows. Jak na razie nowy
interfejs pozostaje dla mnie jedynie wizualną ciekawostką i raczej nie zmieni
moich codziennych rytuałów i przyzwyczajeń. Najważniejszy jest dla mnie zauważalny
skok wydajności. Jednak to z czym musiałem do tej pory żyć na co dzień jest
niczym w stosunku do tego z czym muszą mierzyć się osoby pracujące na starym
sprzęcie i niesprzątanym od lat systemie w wielu firmach. Aż się prosi, żeby
przepisy BHP regulowały i ten stresogenny aspekt środowiska pracy.
piątek, 16 listopada 2012
#9647 TeleProblem
Do niedawna w Lublinie działało 16
ledowych telebimów reklamowych. Na dzień dzisiejszy tylko pięć z nich wyświetla
reklamy. Na początku października w prasie ukazał się artykuł o lubelskiej
spółce MM Media, która wygasiła 11 swoich wyświetlaczy [1]. Dziś już widać, że
część z nich zniknęła całkowicie, a pozostałe jak na przykład te przy Galerii
Błękitnej, na budynku MPK, na hotelu Victoria czy przy Placu Bychawskim stoją
nieaktywne czekając na nowego właściciela. Aktywne ekrany prezentują
kilkadziesiąt reklam regionalnych i kilkanaście ogólnopolskich. Obawiam się, że
część z nich jest wyświetlana za darmo, byle tylko wypełnić czymś ramówkę
borykającej się z trudnościami branży.
czwartek, 15 listopada 2012
#9646 Przystanek 'U Mikulskich'
Przez Warszawę jak nigdy udało
nam się przebić tuż przez popołudniowymi korkami. W drodze powrotnej nie
mogliśmy nie zatrzymać się w sprawdzonym Zajeździe ‘U Mikulskich’. Od śniadania
jechaliśmy tylko na jednej kawie. Na zaostrzenie apetytu wszyscy wybrali
przepysznego szczupaka faszerowany ze świeżym chlebkiem, masełkiem i sosem
tatarskim. Danie główne to w moim przypadku nie ozorki czy nawet wątróbka, a
zwykły kotlet pod pierzynką z sera i grzybków z pieczonymi ziemniaczkami i
bukietem surówek z sosem winegret. Na koniec rozgrzewająca herbata z cytrynką.
Po takim obiedzie z głodnym można pogadać, a i postój na dojeździe do słynnego
ronda nie wydaje się taki straszny.
środa, 14 listopada 2012
#9645 Wywoływanie krajobrazu
Widząc pogodny błękit nieba u
progu naszej służbowej podróży do stolicy mieliśmy nadzieję nie nudzić się
podczas jazdy podziwiając resztki ciepłych barw mijanego krajobrazu. Nikt z nas
nie spodziewał się, że widok za oknem tak szybko i na tak długo zostanie
spowity gęstą mgłą. To co działo się za oknem trudno opisać słowami i można
porównać jedynie do efektu wywoływania zdjęć na papierze fotograficznym, kiedy
to w jednej chwili na pustej mlecznej powierzchni materializuje się wyraźny
obraz. To co intrygujące dla pasażerów jednocześnie jest dla kierowcy prawdziwym
koszmarem. W tym samym czasie na moście w Dęblinie zderzyło się siedemnaście aut.
wtorek, 13 listopada 2012
#9644 Polityka taka
Jeszcze tydzień temu Wieża
Philips DCM3020 kosztowała w lubelskim Media Markcie 649 zł. Dziś jej cena jest
wyższa o magiczną stówkę. Czyżby przedświąteczne podwyżki przed świątecznymi
obniżkami? Nic z tych rzeczy. Ceny zachowują się tam niczym kursy akcji na
giełdzie. Jeśli towar się sprzedaje to czemu nie podnosić jego ceny w oderwaniu
od ceny producenta. Można by powiedzieć, że to działanie rekompensujące brak
decyzji zakupowych klientów spacerujących po markecie z mobilną wersją ceneo w
ręku. Kierownik sklepu zaoferował nam sprzęt po starej cenie co jeszcze raz potwierdza
obiegową opinię o MM, że mając dobre argumenty można śmiało stawać do
negocjacji.
poniedziałek, 12 listopada 2012
#9643 Niejedyny taki
1)
Kierownik ds. komunikacji zewnętrznej w PGE
Polskiej Grupie Energetycznej 2)
Ekspert z zakresu oprogramowania w szczecińskim oddziale międzynarodowej firmy
Tieto 3) Doktorant na
Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
4) brydżysta,
Mistrz Międzynarodowy, zawodnik drużyny AZS UW Technikum Gastronomiczne Warszawa
6) Dyrektor
Departamentu Zarządzania Portfelami Papierów Dłużnych w PKO TFI 7) Właściciel firmy P.H.U. Motowit Auto-Import z Grudziądza 12) Autor podcastu Polskie Detroit 16) były bramkarz Górnika
Łęczna, urodzony w Świdniku 17)
Student Zarządzania Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku 18) Właściciel warszawskiej firmy
Proen dostarczającej produkty do energetyki i gazownictwa 20)
Właściciel sklepu elektronicznego Altron w Lublinie
niedziela, 11 listopada 2012
#9642 Another 75 tags
artur orzech, atoms
for peace, ąka, bat for lashes, biblio, błąd, bona, bystrzyca, charakter, coaching,
Czechów, czwartek, czekolada, depeche mode, deser, dom
kultury, downshifting, dziesiąta, Facebook, foto, góki Czechowskie, grzyby, historia,
homeland, Jagiellonowie, jesień, jerzy Janowic, kawa, koncert, korki, krzczonowski
park krajobrazowy, książki, las, lp3, lubcamp, Lublin, mapy, marek niedźwiecki,
marketing, mecz, Mendoza, mgła, miejsca, mroczna wieża, mus czekoladowy, muzyka, muzyka ciszy, natura, nordic walking, numizmatyka,
panoramio, piłka nożna, Piotrkówek, poranek, praca, Prus, radiohead, restauracja,
rzeka, serial, stephen king, szczęscie, tagi, tatary, tenis, trufle, trójka, urlop,
w tonacji trójki, wagary, wędrówki, wieprz, wokulski, zdjęcia, zima,
sobota, 10 listopada 2012
#9640 Mój wybór
1606 notowanie Listy Przebojów Programu Trzeciego. W pierwszej piątce Lao
Che, Adele, Hey, Metallica, Skubas. Moje wybrane utwory jak zwykle radzą sobie bardzo różnie. Alabama Shakes
- I Found You (nn), Band Of Horses - Slow Cruel Hands Of Time (nn), Bat For
Lashes – Laura (nn), Dinosaur Jr. - Don't Pretend You Didn't Know (nn), Hey -
Do Rycerzy, Do Szlachty, Do Mieszczan (3), Jack White - I'm Shakin' (33), Kamp!
- Distance Of The Modern Hearts (50), Kim Nowak - Mokry Pies (11), Lana Del Rey
- Summertime Sadness (15), Mumford And Sons - Lover Of The Light (nn).
piątek, 9 listopada 2012
#9640 Czekoladowy raj
Trzy tabliczki gorzkiej, jedynej
w swoim rodzaju wedlowskiej czekolady połamała na kawałki i razem z kawałkiem
masła wrzuciła do miseczki, którą zaczęła ogrzewać nad parą z gotującej się w
rondelku wody. Po ostudzeniu słodkiej mieszkanki dodała połowę trzydziestoprocentowej
śmietanki, a pozostałą jej część ubiła z aromatycznym cukrem waniliowym. W
filiżance schłodzony brązowy mus, przytulił się do białej śmietanki, a na
wierzchu wylądowała delikatnie uformowana, obtoczona w kakao czekoladowa
trufla. Wystarczyło spróbować jedynie odrobiny i zamknąć oczy, by znaleźć się w
zupełnie innym świecie. Nie mogło zabraknąć oczywiście filiżanki czarnej kawy,
której każdy łyk przygotowywał na kolejne uderzenie smakowej rozkoszy.
czwartek, 8 listopada 2012
#9639 Drugie przebudzenie
Zdumiewające jak inspirująca może
być filiżanka prawdziwej gorzkiej kawy wypita na chwilę przed wyjściem z domu. I
nie chodzi tu o działanie alkaloidu purynowego zwanego kofeiną, która wchłania
się 45 minut po spożyciu działając pobudzająco na nasz system nerwowy, a to co
dzieje się na samym początku na kubkach smakowych. Czasem warto zrezygnować z
łyżeczki sacharozy i skupić się na naturalnym smaku czarnego napoju. Jeszcze
chwilę wcześniej snułeś się po mieszkaniu wykonując bezwiednie rutynowe
czynności, kiedy ten pierwszy łyk stał się przyczyną drugiego przebudzenia tego
poranka, a każda następna myśl miała w sobie nutkę szacunku dla tej konkretnej
chwili.
środa, 7 listopada 2012
#9638 Pierwszy dzień
Codziennie beznamiętnie mijam to
miejsce dziesiątki jeśli nie setki razy. Czasami jednak będąc w biegu, zupełnie
niechcący, zdarza mi się usiąść na chwilę na tym krześle, przy tym stoliku. Za
każdym razem powracają do mnie wspomnienia tego listopadowego poniedziałkowego
przedpołudnia, które zdeterminowało dwa kolejne lata mojego życia. Wydaje mi
się, że to miejsce było wtedy dużo mniejsze, o wiele ciemniejsze, zupełnie obce.
Cichy, pusty, skryty w półmroku korytarz zakończony wielkim lustrem, które
pokazywało jedynie czarną plamę czekającej na swoja kolej sylwetki. Dziś, kiedy
otwieram oczy widzę przed sobą drzwi z
tabliczką ze znajomym nazwiskiem. Jak ten czas szybko leci.
wtorek, 6 listopada 2012
#9637 W krainie półsnu
Cóż to za dziwny stan: drzemka po
przebudzeniu. Sposoby na poranne wstawanie to indywidualna sprawa każdego z
nas. Niektórym może się wydawać to wielkim dziwactwem, jednak ja nie wyobrażam
sobie porannej pobudki bez podarowania sobie dodatkowego czasu płytkiego snu.
Niejedna osoba na moim miejscu słysząc drugi, trzeci z kolei dzwonek rozbiłaby w drobny mak budzik, który nie pozwala
spokojnie dospać do wyznaczonej godziny. Był kiedyś taki czas, że wstawałem na
pierwsze wezwanie, ale warunkiem było ustawienie budzika z dala od łóżka,
którego wyłączenie wymagało postawienia się do pionu. Nie odczuwam żadnych
negatywnych skutków takiego postępowania. Ja to po lubię po prostu.
poniedziałek, 5 listopada 2012
#9636 Sesja w korku
Termin zakończenia remontu
wiaduktu kolejowego z powodu opóźnień
wykonawcy, przedłużających się procedur i nadchodzącej zimy odsuwa się w bliżej
nieokreśloną przyszłość. Nie pozostaje mi niestety nic innego jak cierpliwie czekać
w korku na Lotniczej na lewoskręt w zatykającą się Drogę MM. Gdyby nie odzywający
się co jakiś czas mój wewnętrzny minister finansów powiedziałbym nawet, że
polubiłem te sytuacje, kiedy po dosyć intensywnym poranku wreszcie mam chwilę
czasu, żeby odprężyć się przy muzyce, słuchając porannego ‘zapraszamy do trójki’
albo swojej płyty tygodnia, chociaż trzeba przyznać, że nie każda muzyka pasuje
do przesuwającego się bardzo powoli listopadowego krajobrazu za oknem.
niedziela, 4 listopada 2012
#9635 To dopiero początek
Nie jestem znawcą, ani nawet wielkim
fanem tenisa, choć muszę przyznać, że ten rodzaj sportu bardzo dobrze mi się
kojarzy i od czasu do czasu znajduję trochę czasu na co ciekawsze spotkania,
ale muszę przyznać, że już dawno żaden mecz nie dostarczył mi tylu emocji co weekendowa
końcówka turnieju ATP w Paryżu z Jerzykiem Janowiczem w roli głównej. Ten
pojedynek w niczym nie przypominał nudnych wielogodzinnych wymian skalkulowanych
na błąd przeciwnika czy też schematycznych, pozbawionych finezji spotkań rutyniarzy
na szczycie. Oby tylko szybko wznosząca się w światowym rankingu młoda gwiazda nie
spaliła się w atmosferze medialnej presji wygórowanych oczekiwań.
sobota, 3 listopada 2012
#9634 Osiemdziesiąta druga dziesiątka
Dziesięć utworów. Zebrane w ciągu
czterdziestu dwóch dni. Osiem nowości i dwa utwory klasyczne. #821 Cat Power – Cherokee (Sun) #822 Queen - My
Life Has Been Saved (Made in Heaven) #823 Queen - Spread Your Wings (News of
the World) #824 The XX – Tides (Coexist) #825 Band of Horses - Slow Cruel Hands
of Time (Mirage Rock) #826 Chris Botti – Oblivion (Impressions) #827 Grizzly
Bear - Yet Again (Shields) #828 Triggerfinger - I follow Rivers (-) #829 Mumford & Sons - I Will
Wait (Babel) #830
Bat For Lashes – Marilyn (The Hounted Man) (11 września - 23 października 2012)
piątek, 2 listopada 2012
#9633 Muzyka ciszy
Piątek, 2 listopada, godzina 19. W
pokoju gaszę światło i siadam w swoim fotelu. Przy mnie jedynie małe radio i filiżanka kawy. Dziś nie będzie
normalnego notowania. Zamiast tego znów popłyną wyjątkowe dźwięki dwudziestego
czwartego wydania ‘Muzyki Ciszy’ Pana Marka [1].
Tak gra się tylko dwa do trzech razy w roku. Długie nastrojowe utwory budujące klimat wieczornej
zadumy , minimum słów. Dead
Can Dance, Led Zeppelin, The Moody Blues, Genesis, Tori Amos, Peter Gabriel,
Queen, Marillion, Pink Floyd, David Bowie. Wszystkie myśli cichną, zwalniają
swój bieg, by muzyka mogła dotrzeć głębiej niż zwykle i poruszyć struny
wrażliwości na prawdziwe piękno.
czwartek, 1 listopada 2012
#9632 Kwanty wspomnień
Wystarczy jedna najdrobniejsza
iskra by ciąg skojarzeń zaprowadził mnie do pokoju w którym przechowuję
najdalsze, bezcenne wspomnienia. Często przychodzą same, zupełnie
niespodziewanie dochodzą do głosu zakłócając kontinuum teraźniejszości.
Wspomnienia osób, których już nie ma, miejsc, które nieodwracalnie się
zmieniły, uczuć, które już nie powrócą. Pod zamkniętymi powiekami wyświetla się
film w nieco wyblakłych już barwach. Przy odrobinie wysiłku i szczęścia można
usłyszeć dźwięki i głosy, poczuć zapach
czy dotyk. Ładunek emocji ma siłę trzęsienia ziemi. Chciałoby się zapisać je na
czymś trwalszym niż klisza naszej pamięci, by móc zawsze do nich wrócić i dodać
nowe szczegóły z kolejnej projekcji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

