czwartek, 31 października 2013

#9996 Minister cyfryzacji strzega



Czas na opcję zero. Raz na jakiś czas trzeba się po prostu wypisać z klubu online i zakosztować starego dobrego trybu offline w którym z powodzeniem funkcjonowało jeszcze ostatnie pokolenie. Wizja ta jest na pewno mniej drastyczna niż życie bez innych mediów typu woda, prąd, gaz. Gazeta zamiast portalu, kino zamiast pliku, radio zamiast empetrójek. Świadomość uzależnienia zmusza do wewnętrznej walki z przyzwyczajeniami, które ciągną do bijących nieustannie źródeł informacji. Kontynuując nałogowe skojarzenia należałoby znaleźć sobie jakąś czynność zastępczą. Ostatnio wracam do swoich papierowych fiszek ze słówkami pomimo faktu, że i na to można znaleźć odpowiednie aplikacje na smartfony.

środa, 30 października 2013

#9995 Historie rodzinne



„Listy opakowane w szarą kopertę, pożółkłe od upływającego czasu przeleżały ponad 60 lat na strychu drewnianego domu. Podczas jego rozbiórki o mało nie zostały spalone wraz z innymi starymi szpargałami, nikomu już niepotrzebnymi. Ktoś jednak zainteresował się nieco wytartym stemplem i zaskoczony umieszczonymi na nim napisami odłożył paczuszkę w bezpieczne miejsce. Kilka lat później listy 'odkryła' Karolina i pokazała je swoim siostrom: Małgorzacie i Annie. Czytały je wiele razy, wzruszając się za każdym razem. Były to miłosne listy pisane z koszar wojskowych i frontu przez ich dziadka Józefa do pięknej, młodej panienki Marysieńki.” Drzewo rodzinne, Radio Lublin, 27.10.2013

wtorek, 29 października 2013

#9994 Jedna myśl z tysiąca



Hola. Stop. Zatrzymaj się. Wstrzymaj myśli. Uspokój rozbiegany wzrok. Wydłuż oddech. Nie zaczynaj niczego, póki nie sprowadzisz do siebie całej swojej uwagi. Dopiero wtedy możesz wybrać jedną z tłoczących się w poczekalni myśli, która zainspiruje wewnętrzny dialog. Doceń chwilę niczym nieskrępowanych możliwości i towarzyszących jej okoliczności. Pisanie uspokaja. Wzrok skupia się na leżącej kartce. Myśli kierują ręką trzymającą ulubiony długopis rodząc kolejne wersy informacji zakodowanych w niedbałym odręcznym piśmie. Za oknem piękny, ciepły dzień, mimo czasu zimowego prawdziwie letnia pogoda. Chciałoby się zatrzymać tę aurę jak najdłużej. Aż trudno uwierzyć, że rok temu miasto było już przykryte białą pierzyną.

poniedziałek, 28 października 2013

#9993 Staromiejski antykwariat



Setki, tysiące woluminów zajmujących dziesiątki metrów kwadratowych pod nogami i na stolikach, kolejne ułożone w pudłach i skrzynkach, grzbietami do góry, w równych stosach i zupełnie bez ładu od kolejnych rąk nurkujących w poszukiwaniu skarbów do domowej biblioteczki. Ostatnia niedziela miesiąca to okazja do zaspokojenia znanej niejednemu bibliofilowi potrzeby przebywania w towarzystwie książek. Można przyjść z konkretnym zleceniem lub tylko popatrzeć, skanując niezliczone okładki w poszukiwaniu ciekawszych pozycji ukrywających się w morzu przeciętności. Jeśli dodać do tego stare mapy i stoiska z płytami winylowymi można wsiąknąć na dłuższy czas i lepiej, żeby nikt nas wtedy niecierpliwie nie poganiał.

niedziela, 27 października 2013

#9992 Dzienicowy dom koncertowy



Na pół godziny przed koncertem byliśmy jednymi z pierwszych osób, które pojawiły się w charakterystycznym obiekcie DKK „Węglin”. Z każdą minutą tłum jednak gęstniał i mając nadzieję na dobre miejscówki przy scenie trzeba było pilnować miejsca przed bramką. Z trudem udało nam się pomieścić w kameralnej sali widowiskowej. Wśród widzów dało się rozpoznać twarze z poprzedniego koncertu. Występ Skubasa i towarzyszących mu muzyków pełen był pozytywnych wrażeń, klimatycznych melodii, głębokich słów i wydarzeń zupełnie niespodziewanych jak pękających strun (w końcu to darmowy koncert), wspólnego mruczanda (jak będzie ładnie to Maciek zdejmie koszulkę) czy piosenki dla dziecka (jak ja teraz będę pisał smutne piosenki).

sobota, 26 października 2013

#9991 Beethoven po godzinach



Pewnego popołudnia podczas jazdy samochodem Program Drugi Polskiego Radia uraczył moje uszy drugą częścią VII Symfonii A-dur (op. 92) Ludwika van Beethovena w wykonaniu Filharmonii Wiedeńskiej, której motyw przewodni nie dawał mi spokoju przez następne dni. Wracałem do niej kilkukrotnie odkrywając jednocześnie kolejne części ucząc się tych dźwięków nieomal na pamięć. Nieśmiało zastanawiałem się jakie wrażenia może nieść wykonanie tej muzyki na żywo przez orkiestrę filharmonii. Jakież było moje zdziwienie, kiedy przeglądając program Filharmonii Lubelskiej dającej występy w salach Uniwersytetu Medycznego okazało się, że w styczniu na czterech koncertach zostaną zaprezentowane wszystkie dziewięć symfonii wiedeńskiego klasyka. Bilety już zarezerwowane.