środa, 25 lipca 2012

bystrzyca o zmierzchu

poniedziałek wieczór. słońce zbliża się już ku zachodowi, a nam w ostatniej chwili udaje się wyrwać z ze zgiełku miasta. jedziemy szukać ciszy, która ukoi napięte codziennością nerwy. szukamy nowych miejsc, stare odkrywamy na nowo. ulica cienista. most na bystrzycy. tylko dziesięć kilometrów, kilkanaście minut drogi. spacerujemy brzegiem rzeki obserwując w blasku dogasającego słońca jak łabędzie i kaczki szykują się do snu. wpływają w labirynty zarośli szukając swojej oazy spokoju. coś ich jednak stamtąd płoszy. tajemniczy kształt rozcina spokojną taflę wody. zastanawiamy się co to może być. to pewnie krokodyl, przynajmniej według napotkanego chłopczyka, który wybrał spacer z mamą zamiast wieczornej dobranocki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz