Utwór ‘If only’ usłyszany po raz
pierwszy na elpetrójce to jedna z piosenek, która w ostatnich dniach niezwykle
pozytywnie wpływa na mój nastrój w te szare pochmurne dni. Melodia łatwo wpada
w ucho i zostaje na cały dzień niosąc ze sobą dawkę pozytywnej energii. Płyta
Dave Matthews Band pt. Away from the World Ne jest płytą łatwą, ale warto
przesłuchać ją kilka razy. Utwory nieoczywiste jak na przykład ‘Belly Bely Nice’
powoli staną się naszymi prywatnymi singlami. Rozbudowane, czerpiące z wielu
gatunków kompozycje i charakterystyczny głos przyciągają uwagę na całe
pięćdziesiąt cztery minuty. Koncerty projektu DMB muszą być niesamowitym przeżyciem.
czwartek, 31 stycznia 2013
środa, 30 stycznia 2013
#9722 Dziura na dziurze
Przychodzi taki czas, że cała
twoja wiedza o szczegółowej topografii dziur w jezdni na codziennie pokonywanych
trasach staje się bezużyteczna. Przejazd taką ulicą staje się nowym doświadczeniem
jeśli nie pełnym emocji niebezpiecznym wyzwaniem. Z przerażeniem patrzę na to
co wyłania się spod topniejącego błota pośniegowego na głównych ulicach miasta
w dni ostatniej odwilży. I nie chodzi tu bynajmniej względy estetyczne jak w
przypadku śmieci i nieczystości na chodnikach i trawnikach, a o sprawy
bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego. Roboty jest tyle, że drogowcy mają
czym zapełnić swój grafik do następnych świąt. I nie chodzi mi tu o zbliżająca
się Wielkanoc.
wtorek, 29 stycznia 2013
#9721 Roentgen finansowy
Wydawać by się mogło, że banki
będąc podmiotami zaufania publicznego w swoich komunikatach będą posługiwać się
jasnym a zarazem rzetelnym językiem. Nic bardziej mylnego. Stykając się na co
dzień z przekazem reklamowym nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale jeśli szukając
karty, konta, kredytu czy lokaty wsłuchamy się w prezentowane treści zobaczymy
od razu, że instytucje finansowe próbują nas czarować niczym producenci taniego
proszku do prania. Chyba nigdzie nie znajdziemy takich specjalistów do mikroskopowej
typografii i regulaminowej hagiografii w których jeden dokument odnosi się do
drugiego, a zgromadzenie i zapoznanie się ze wszystkimi przekracza zdolności
percepcyjne statystycznego klienta.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
#9720 Back in the Atelier
Atelier to muzyczna audycja z którą przez ostatnie lata byłem
zdecydowanie najczęściej, począwszy od pierwszego spotkania ponad cztery lata
temu we wrześniu 2008 roku. Każdego tygodnia spędzaliśmy ze sobą przynajmniej cztery
godziny wypełnione muzyką i słowem. Ostatnio trochę się między nami popsuło,
ona stała się trudno dostępna, a mi przestało tak bardzo zależeć. Kiedyś była
na wyciągnięcie ręki, teraz skrywa się pod osłoną sobotniej nocy. Trochę żałuję
tych straconych okazji, bo nic nie wskazuje na to, że dane będzie mi nadrobić
zaległości. Jedyne co mi pozostaje to poważnie podejść do sprawy podejmując wysiłek
wyjścia jej naprzeciw pomimo niekomfortowej pory aktywności.
niedziela, 27 stycznia 2013
#9719 Brzuchem po ziemi
Na ten parking pod osiedlowym
centrum handlowym zaglądałem dosyć często w celach służbowych. Jakiś czas temu
właściciel terenu zdecydował się postawić blokadę wjazdu typu motylek zamykaną
na noc. Mieszkańcy okolicznych bloków zrobili aferę, a teraz bojkotują
znajdujące się tam sklepy. Niestety w dniu wczorajszym stało się coś tak
nieprawdopodobnego, że aż trudno uwierzyć. Przejeżdżając nad złożoną blokadą
samochodem wstrząsnął potężny huk. Okazało się, że zahaczyłem o nią tłumikiem
co skończyło się wyrwaniem końcowego odcinka rury wydechowej. To był koniec
marzeń o spokojnym popołudniu w tę mroźną choć słoneczną sobotę. Co ciekawe ostatniej
nocy śniła mi się kolizja drogowa.
sobota, 26 stycznia 2013
#9718 Po prostu Pina
Charakterystyczne łatwo wpadające
w ucho imię, które łatwo daje się zapamiętać. Program trzeci jak zawsze nie
zawodzi jako źródło wartościowych inspiracji. Nigdy wcześniej nie miałem
styczności ze współczesnym teatrem tańca i decydując się na ten obraz liczyłem
chyba na łatwą rozrywkę dla oka. Pierwsze minuty dla takiego odbiorcy jak ja
okazały się bardzo trudne. Jednak nie dałem za wygraną i wytrwałem do końca.
Gdzieś tak od połowy zauważyłem jak pewne gesty, ruchy, pozy zaczęły mnie hipnotyzować,
by zostać ze mną jeszcze długo po seansie. Dziś słuchając popołudniowej audycji
Piotra S. moja wyobraźnia bezwiednie zaczęła tłumaczyć usłyszane dźwięki na
język ekspresji ciała.
piątek, 25 stycznia 2013
#9717 Czarna linia
Mała firma, mały kłopot. Duża
firma, duży kłopot. Swoją przygodę z infolinią tp orange rozpocząłem w
listopadzie powoli zgłębiając tajemnice ponad dziesięciostronicowego rachunku
za usługi teleinformatyczne. Chcąc uporządkować pewne kwestie złożyłem kilka
zgłoszeń licząc na szybkie załatwienie spraw o których będę mógł szybko
zapomnieć. Podczas miłej rozmowy wiele zostało mi obiecane, a ja byłem na tyle
zadowolony, że wystawiłem konsultantowi najwyższe noty w ankiecie zwrotnej
badającej jakość obsługi. Dzisiaj okazuje się, że po tej rozmowie nie pozostał
w systemie żaden ślad i sprawa będzie toczyć się od początku. Niestety kilka
innych ciągnie się do dzisiaj, a ja jestem zmuszony składać reklamacje na
reklamacje.
czwartek, 24 stycznia 2013
#9716 Urzędnicza antymateria
Nie chciałbym urazić nikogo
swoimi spostrzeżeniami na temat doświadczeń z antymaterią urzędniczą, gdyż
przynajmniej w moim przypadku na każdego antyurzędnika przypada jedna osoba z
którą da się sensownie coś załatwić. Niestety doświadczenia z tymi pierwszymi przekształcają
sprawy, które na pierwszy rzut oka wydają się całkiem proste w niekończącą się
telenowelę. I nie chodzi tu tylko o hołdowanie zasadzie ‘niedasie’, ale o
zauważalny problem z udzieleniem pełnej informacji. Nie mam złudzeń, że bez zadawania
merytorycznych pytań dowiem się wszystkiego na dany temat, ale jeśli na wyraźne
pytanie otrzymuję niepełną odpowiedź, która potem skutkuje przeciągnięciem się
zagmatwanych procedur to przestaję ukrywać wzrost ciśnienia tętniczego.
środa, 23 stycznia 2013
#9715 Zasypane miasto
Intensywne opady śniegu sparaliżowały
w ostatnią sobotę prawie całe miasto. Mimo trudności miasto poradziło sobie z
głównymi ulicami i już następnego dnia mimo dalszych opadów, pomijając pomijam
kwestię zablokowanych przez śnieg miejsc postojowych w strefie płatnego
parkowania, sytuacja wydawała się być pod kontrolą. Niestety nie można tego
samego powiedzieć o ulicach i parkingach osiedlowych. Całkowity brak działania właścicieli
terenu i perspektywa problemów z wyjazdem skłaniała do zostawiania samochodu w
znaczniej odległości od miejsca docelowego. Równie źle sytuacja wyglądała na kilku
odwiedzonych przeze mnie większych parkingach przy placówkach handlowych co
było okazją do dłuższego spaceru w te pochmurne, ale niezbyt mroźne dni.
wtorek, 22 stycznia 2013
#9714 Siesta zimowa
Za oknem dziesięciostopniowy
mróz. W odtwarzaczu gorąca muzyka Pana Kydryńskiego z szóstej odsłony jego
cyklu. Dwie zupełnie nieprzystające do siebie rzeczywistości. Okoliczności
sprzyjają raczej minimalistycznej elektronice gdzieś z półwyspu
skandynawskiego. Płyta pięknie wydana, którą z przyjemnością trzyma się w ręku
zakupiona w naprawdę atrakcyjnej cenie w MM. Całość opatrzona wstępem i komentarzami
autora kolekcji, którego słowa czyta się równie dobrze jak ich słucha w coniedzielnych
audycjach. Można tam znaleźć wiele smaczków, mrugnięć zrozumiałych tylko dla stałych
słuchaczy. Całość oprócz muzyki i tekstu dopełniają zdjęcia słonecznych plaż. Z
całego wyboru najbardziej podoba mi się muzyczna podróż do Senegalu ukryta pod
numerem szóstym.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
#9713 Twardym trzeba być
Na siłownię to przychodzi się po
to żeby ćwiczyć, a nie jakieś tam pitu pitu. Z tym stwierdzeniem nie można się
nie zgodzić, chociaż każde następne miejsce będzie teraz oceniane przez pryzmat
standardów wyznaczanych przez Jatomi Pure Fitness. Arenę Fitness przy
Watykańskiej 4 odwiedziłem po ponad rocznej nieobecności. Przybyło sprzętu do
ćwiczeń aerobowych. Salka do spinningu została wypełniona bieżniami i
rowerkami, a na ścianie zawisły dwa telewizory. Niestety o klimatyzacji nadal
można tylko pomarzyć. Duchota podczas ćwiczeń w tym małym pomieszczeniu jest po
prostu straszna. W szatni podłoga mokra od przyniesionego śniegu skutecznie utrudnia
czynności tam wykonywane. No ale co przebiegłem to moje.
niedziela, 20 stycznia 2013
#9712 Pierwsza premiera
1. Ohm* Zagrany na jednym
akordzie nieco nuży swoją monotonią. 2. Is That Enough*** Lekki singlowy utwór
z miłą melodią i smyczkami w tle. 3. Well You Better.*** Dalej oszczędna
piosenka na poprawę humoru. 4. Paddle Forward.**** Potem robi się trochę głośniej...
5. Stupid Things.** …by za chwilę przejść
w bardzo przyjemy trans stymulowany delikatnymi dźwiękami. 6. I’ll Be Around.***
Piękne granie w stylu Nicka Drake’a. 7. Cornelia and Jane.**** Zamykam oczy i
czuję letni poranek, chwilę tuż przed wschodem słońca. 8. Two Trains.** Pozostajemy
w krainie półsnu. 9. The Point of It.** Tego trzeba spróbować latem. 10. Before
We Run.* W końcówce niestety mi czegoś zabrakło. (Yo La Tengo – ‘Fade’)
sobota, 19 stycznia 2013
#9712 Wyzwania vs. obowiązki
Coraz więcej obowiązków, coraz
mniej wyzwań. Starając się wypełniać rzekome powinności dnia codziennego
usprawiedliwiamy się sami przed sobą z braku inicjatywy. W pewnym momencie
zdajemy sobie sprawę, że już nie idziemy przed siebie z takim samym entuzjazmem
jak kiedyś, zwalniamy bieg i to świat zaczyna nam uciekać. A przecież każdy kolejny
dzień niesie ze sobą możliwość realizacji naszych małych planów i marzeń, które
składają się na coś większego. Wystarczy odrzucić wszystkie myśli ograniczające
pole naszego działania bo przecież ‘Myśli stają się słowami. Słowa stają się
czynami. Czyny stają się nawykami. Nawyki stają się charakterem. Charakter
staję się Twoim losem.’
piątek, 18 stycznia 2013
#9710 Z kamerą w Śródziemiu
Jak dobrze znów trafić do Śródziemia
wykreowanego przez sprawdzoną ekipę. Oglądając pierwszą trylogię Jacksona, a
teraz początek nowej odnosi się wrażenie, że tego po prostu nie dało by się
sfilmować w piękniejszy sposób. Po seansie ma się ochotę zobaczyć film raz
jeszcze, najlepiej z pilotem w ręku, klatka po klatce. Dostaliśmy coś więcej
niż adaptację powieści, dostaliśmy wersję opowieści rozszerzoną o nowe wątki.
Nie będę podnosił krzyku, że to bezprawny zamach na klasyczne już dzieło, bo
zawsze można wrócić do swojego prywatnego teatru wyobraźni z książką w ręku. Ja
bawiłem się świetnie, tym bardziej, że wybrałem wersję do oglądania w
okularach.
czwartek, 17 stycznia 2013
#9709 Dźwięki wyszperane
Gdzie w Lublinie można kupić jeszcze
muzykę? Na myśl od razu przychodzą nasze dwa Empiki, gdzie w ostatnich dniach pojawiły
się regały z płytami za dwadzieścia złotych bez jednego grosza pod warunkiem
zakupu trzech sztuk. Płyty znajdziemy także w sklepie Media Expert, ale raczej
nie powinniśmy się nastawiać na żadne rarytasy, a tym bardziej na rarytasy w
dobrej cenie. Muzyczną ekspozycję posiada również Leclercowy Kulturomaniak,
gdzie od czasu do czasu warto poszperać, choć ostatnio w tamtejszym bałaganie
trudno się odnaleźć. Na szczególną uwagę zasługuje Media Markt, gdzie ostatnio
podczas każdej wizyty znajduję coś ciekawego w naprawdę dobrej cenie.
środa, 16 stycznia 2013
#9708 Civitatis Lublinensis
Dzisiejszy Lublin jaki jest każdy
widzi. Wspomnienia tego co było ‘wczoraj’ pozostają jeszcze w naszej pamięci.
Wiele miejsc zmienia się nie do poznania, inne zmieniają jedynie swój charakter.
Ostatnio trafiłem na bardzo ciekawy fejsbukowy profil Cicitatis Lublinensis [1] założony
przez młodego pasjonata historii poświęcony rozwojowi
historyczno-urbanistycznemu Lublina, gdzie w rozsądnych porcjach publikowane są
stare zdjęcia naszego miasta wraz z ich opisem i źródłem. Inicjatywa godna
zainteresowania i wsparcia. Co prawda pomysł gromadzenia materiałów i dyskusji jest
od sześciu lat obecny na forum skyscrapercity.com w wątku "[Lublin] Stare
widoki, fotki, ryciny, plany" [2], ale nowa
forma to nowi odbiorcy, nowe materiały, nowe spojrzenie.
wtorek, 15 stycznia 2013
#9707 Dodatkowa godzina
Dzień trwa już ponad osiem
godzin. Słońce niezauważalnie wstaje w momencie rozpoczęcia skrobania szronu z
szyb samochodu (7:30), a zachodzi, kiedy szykuję się do bloków startowych przed
powrotem do domu (15:50). Tak sobie myślę, jakże inaczej byłoby, gdyby
codziennie zaczynać pracę o godzinie 7:00. Do wcześniejszego wstawania można
byłoby się łatwo przyzwyczaić. Małe poświęcenie z rana w zamian za dodatkową
godzinę naturalnego światła słonecznego przed zmrokiem po popołudniu na pewno
pozytywnie wpłynęłoby na ogólne psychofizyczne samopoczucie oraz stworzyłoby
możliwości realizacji dodatkowych aktywności, które często znikają wraz z
zachodem słońca. Niestety nic nie wskazuje na to by w najbliższym czasie miało
się coś zmienić.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
#9706 Druga szansa
Po pierwszym zetknięciu z Jessie
W. wydawało mi się, że mimo tego, że jest to muzyka miła w odsłuchu to jednak
leży tuż poza granicą kręgu moich głównych zainteresowań. Pozytywne recenzje
redaktorów Anny, Agnieszki i Piotra skłoniły mnie by to właśnie ‘Devotion’ była
pierwszą płytą nowego roku. Pierwsze przesłuchanie niewiele dało i już miałem
rozstać się z krążkiem i szukać nowych wyzwań. Jak się okazuje lenistwo ma
czasem swoje dobre strony. Dziś po dwóch tygodniach mogę powiedzieć, że gdy
płyta się kończy nadal czuję niedosyt i pozwalam jej zostać na jeszcze jeden
raz. Na dziś polecam szczególnie utwór ‘Something Inside’ (#851).
niedziela, 13 stycznia 2013
#9705 Las pełen światła
Niedziela. Pobudka przed
dziesiątą. Niecałą godzinę później jesteśmy już w drodze. Droga jest kiepsko
odśnieżona, ale przejezdna. Pogoda wręcz idealna na spacer po lesie. Ktoś
kończy właśnie swój poranny trening biegowy. Po oby stronach drogi równo
ułożone jeszcze pachnące tegoroczne drewno. Pod nogami chrzęści śnieg. Na
czystym śniegu porozrzucane liczne tropy zwierząt. Jedne drobne i płytkie
zrobione przez miękkie łapy, inne głębokie i wyraźne zostawione przez kopyta.
Pełen światła las wygląda zupełnie inaczej. Nasłuchujemy odgłosów dzięcioła
chcąc znaleźć jego kuźnię. Robimy kilka zdjęć tej wyjątkowej scenerii. W głowie
zostają setki maleńkich impresji. Następnym razem trzeba się trochę cieplej ubrać.
sobota, 12 stycznia 2013
#9704 Szumy analogowe
Radia słucham bardzo dużo. W
łazience, w kuchni, w samochodzie i w pracy, że o salonie nie wspomnę. W tym czasie
nie liczy się głębia i bogactwo dźwięku. Najważniejsze by dźwięk był czysty,
bez denerwujących szumów i trzasków. Stary dobry radiobudzik Philipsa mimo
burzliwej przeszłości służy mi dzielnie do dziś w każdych warunkach. Niestety
na trzy grające pudełka, które kupiłem w ostatnim czasie, bez zarzutu sprawuje
się tylko jedno i o dziwo jest to najtańsze z nich, zakupione przypadkiem w
czerwonym dyskoncie w czarne kropki. Mamy już cyfrową telewizję, może więc najwyższy
czas skusić się na nowe cyfrowe wcielenie radia.
piątek, 11 stycznia 2013
#9703 Kanał do agreagatora
Lubelski portal mm lublin.pl wraz
z bezpłatną gazetą Moje Miasto Lublin wspierające niezależne dziennikarstwo
obywatelskie są idealnym miejscem do zaistnienia dla lokalnych blogerów piszących
o interesujących sprawach. Tak sobie pomyślałem, że przydałaby się możliwość
zewnętrznej subskrypcji postów ulubionych autorów. Kanały RSS umożliwiają
dodanie strumieni interesujących nas informacji do agregatora treści, który
niejednemu zastępuje tradycyjną gazetę. Na wspomnianej stronie istnieje już kanał
związany z działalnością blogerów, ale przekazuje on posty wszystkich autorów.
Szkoda, że brakuje tu przydatnej funkcji subskrypcji treści z danego bloga obecnej
na popularnych platformach blogerskich. Moje zapytanie dotyczące tych
możliwości skierowane do szefowej portalu mmlublin.pl pozostało bez odpowiedzi.
czwartek, 10 stycznia 2013
#9702 Spis treści
aldiko,
android, arabica, audiobook, auto, batman, bhp, biedronka, blog, boardwalk
empire, bug, cafe velo, carting, catering, ciasta, ciasto, ciasto marchewkowe,
corretto, damages, dc, dip, ebook, emocje, espresso, gra anioła, gra o tron,
groszek, grudzień, guma do żucia, impresje, infotainment, inwestycje, italico,
janów, jedzenie, kardamon, kawiarnia, komputery, krasnystaw, ludzie, magazyny,
malongo, marvel, masa krytyczna, media markt, mikołajki, nawyki, niedziela,
oglądam, old pub, palce lizać, piaseczno, piekarnia, pizza, podgórze, podróż,
podsumowanie, pojezierze, popołudnie, port lotniczy, prezenty, płyty, rytuały,
sen, seruś, spacer, sport, słucham, telebimy, top wszechczasów, u mikulskich,
uważam rze, warszawa, wiem co jem, windows, wino, wizytówki, wola gułowska,
wspomnienia, wytwórnia pizzy, łosoś, świdnik
środa, 9 stycznia 2013
#9701 Rozbieg okoliczności
Kiedy 24 października ubiegłego
roku uczestniczyłem w pierwszym lubelskim barcampie w Domu Kultury nie zdawałem
sobie sprawy jak niezwykłe wydarzenie muzyczne będzie miało tam miejsce następnego
dnia o tej samej porze. Co prawda w oczy rzucił mi się plakat na drzwiach, ale
musiałem nie skojarzyć nazw i faktów, bo zamiast ‘Linoskoczka’ obecnego już od
końca września w pierwszej dziesiątce trójkowej listy przebojów przyszedł mi na
myśl jakiś koncert hip-hopowy. Nie dość, że płyta ‘Wilczełyko’ z którą
zapoznałem się w zeszłym tygodniu okazała się rewelacyjna to jeszcze okazało się,
że Pan Radosław Skubaj pochodzi z Lublina. Następnej okazji na pewno nie przegapię.
wtorek, 8 stycznia 2013
#9700 Bowie co się zowie
Nie do końca pamiętam w jaki
sposób się to wszystko zaczęło. Pamiętam jednak, że tym pierwszym moim utworem
było ‘I’m Deranged’ (Outside, 1995). Potem było ‘New Killer Star’ (Reality, 2003), ‘Life On Mars’ (Hunky
Dory, 1971) i ‘Space Oddity’ (Space Oddity, 1969). Niby niewiele, ale tajemnicza
moc tych utworów i hipnotyzująca osobowość autora gwarantują, że podróż przez
zakamarki jego dyskografii może przynieść jeszcze wiele niezwykłych, może
nieoczywistych momentów. Dziś kończy
sześćdziesiąt sześć lat. Dziś puszcza w świat pierwszy od dziesięciu lat
zupełnie nowy utwór ‘Where are we now?’ i zapowiada jeszcze jedna swoją płytę ‘The
Next Day’. Wszystkiego najlepszego.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
#9699 Światy równoległe
Mroczna i niespokojna choć
jednocześnie zadziwiająca i intrygująca Barcelona lat dwudziestych XX w. Wielce
nieprzyjazne do życia postapokaliptyczne San Francisco prawie sto lat później. Przesycone
zbrodnią, rozpaczą, korupcją i sięgającym korzeni rozkładem złowieszcze Gotham
City. Mityczne krainy lodu i ognia targanego ciągłym niepokojem kontynentu Westeros.
Cztery równoległe światy, które odwiedzam popołudniami uciekając od szarej i
nieciekawej zimowej rzeczywistości dnia codziennego. Martin i Cristina planują
właśnie wspólną ucieczkę do Paryża. Rick po ciężkim dniu czeka w hotelu na
spotkanie z Rachel. Bruce z Alfredem próbują stawić czoło atakowi na swoją
posiadłość. Tywin w ostatniej chwili przybywa z odsieczą do Królewskiej
Przystani.
niedziela, 6 stycznia 2013
#9698 Osiemdziesiąta czwarta dziesiątka
Dziewięć
nowości i jeden utwór klasyczny. Granie raczej spokojne, ale za każdym razem
mocno intrygujące. #841 Chilly Gonzales – Kenaston (Solo Piano II) #842 Tori
Amos – Flavor (Gold Dust) #843 Purity Ring – Lofticries (Shrines) #844 SKUBAS
– Linoskoczek (Wilczełyko) #845 Susanne Sundfør - White Foxes (The Silicone
Veil) #846 The Beatles – Because (Abbey Road) #847 Smolik - Ballad For a Blue
Moon (The Trip) #848 Dave Matthews Band - If Only (Away from the World) #849 Jaromír
Nohavica – Minulost (Tak Me Tu Mas) #850 Lana del Rey – Pepsi Cola (Bort to Die. Paradise Edition) (4 grudnia 2012 – 6 stycznia 2013).
sobota, 5 stycznia 2013
#9697 Literatura pierwszej świeżości
Trzeba
przyznać, że czasy kiedy biblioteki miejskie kojarzyłem z pożółkłymi
egzemplarzami literatury drugiej świeżości są już dawno za nami. Może to znak
czasów, może potencjał dużego miasta. Przeglądając wirtualny katalog filii Miejskiej
Biblioteki Publicznej w Lublinie [1] muszę
stwierdzić, że większość pozycji z mojej prywatnej listy #chceto jest dostępna
od ręki, czeka na opracowanie lub w najgorszym przypadku jest wypożyczona. Jeszcze
nigdy nie wyszedłem stamtąd z pustymi rękami. Zawsze znajdzie się jakaś książka,
którą spacerując po Empiku, Matrasie czy innej księgarni nie raz miałem ochotę zabrać
do domu i spróbować przeczytać. Na półce staną tylko te, które sobie na to
zasłużą.
piątek, 4 stycznia 2013
#9696 Mucha w bibliotece
Każda
kolejna wizyta przekonuje mnie, że w 32 filii Miejskiej Biblioteki Publicznej w
Lublinie znanej szerzej jako Biblio pracują prawdziwi przyjaciele komiksu,
którzy krok po kroczku starają się stworzyć u siebie godną reprezentację współczesnego
polskiego rynku wydawniczego. W zbiorach można znaleźć miedzy innymi osiem
piekielnie drogich ‘trejdów’ wydawnictwa Mucha Comics: Wolverine: wróg
publiczny [1] i [2] (Millar / Romita), New Avengers [1], Ucieczka (Bendis,
Finch), New Avengers [2], Sentry (Bendis, Jenkins, McNiven, Buscema), New Avengers
[3], Kłamstwa i tajemnice (Bendis, Finch, Cho, Mays), Thor: Wikingowie (Ennis,
Glenn Fabry), Detektyw Fell: zdziczałe miasto (Ellis, Templesmith), Byłem
bogiem (Arcudi, Snejbjerg).
czwartek, 3 stycznia 2013
#9695 Kawowe konfrontacje
Do kolejnej kawowej konfrontacji powołałem kolejne
mieszanki dedykowane do ekspresów kapsułkowych marki Italico. „Espresso to mieszanka Arabiki z Brazylii, Etiopii i
Hondurasu oraz Robusty z Indii. To kawa, w której czuje się czekoladę z
orzechowo-miodową nutą. Zupełnie jak w tradycyjnym włoskim espresso. Crema
to mieszanka łagodnej kawy Arabica pochodzącej z Brazylii z lekko gorzkawą
Robustą z Wietnamu. Jest to kawa o wyrazistym smaku, trochę słodka, trochę
gorzka. Z mocną nutą, która przywołuje na myśl aromat suszonych śliwek i
tytoniu.” Z tych dwóch zdecydowanie wolę tę pierwszą, która jest mocniejsza od
mieszanki Gold, ale jednocześnie łagodniejsza od bardzo ciężkiej tytoniowej
mieszanki Crema.
środa, 2 stycznia 2013
#9694 Trybunał Sów
Jak to jest, że czego się nie
dotknę ze stajni Domu Pomysłów okazuje się być na wskroś infantylne (‘Minimum
Carnage’), płytkie (‘Heroes of Two Worlds’), naciągane (‘Dying Wish’). Może to
dlatego, że wszystkie dotyczyły pajęczej rodziny do której mam pewien
sentyment. Wystarczyło jednak, ze sięgnąłem po pierwszą z brzegu siedmioodcinkową
historię DC ‘The Court of Owls’ i po raz pierwszy od bardzo dawna nie mogłem
się doczekać kolejnych odsłon opowieści. Siła nietoperza? Klimat
zrestartowanego uniwersum? Scenariusz Snydera? Rysunki Capullo? Sto
siedemdziesiąt sześć stron tej bardzo dobrej i całkiem świeżej historii ukaże
się w naszym kraju jeszcze w tym roku nakładem wydawnictwa Egmont.
wtorek, 1 stycznia 2013
#9693 Dziewiętnasty Top Wszechczasów
Jeden dzień, dwanaście godzin, czterech
prowadzących, sto utworów. Jedyne w swoim rodzaju wydarzenie łączące na jednej
płaszczyźnie setki tysięcy słuchaczy, różne pokolenia, różne gusta. Pierwszy
dzień nowego roku to wręcz idealny czas na to by na spokojnie zanurzyć się
całym sobą w klasycznych dźwiękach wszech czasów. Dzięki możliwościom sieci Top
zyskał całkiem nowy dodatkowy wymiar ukazujący magię współuczestnictwa tysięcy
osób w tym wielkim święcie muzyki. Cieszą nowości King Crimson – Starless (88),
Camel – Stationary Traveller (85), rodzynki Radiohead – Creep (82) i Depeche
Mode – Enjoy the Silence (47), wysoka pozycja Genesis – Mama (26), aż osiem
utworów Pink Floyd. Miejsca tak naprawdę się nie liczą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)