Susanne Aartun Sundfor to
urodzona równa trzy miesiące przede mną Norweżka, która swoim głosem i
kompozycjami z płyty ‘ The SIlicone Veil’ zawładnęła moją muzyczną wyobraźnią.
Wszystko zaczęło się od przypadkowego przesłuchania utworu ‘White Foxes’ na blogu
pana Bartka Chacińskiego. Wystarczyło jedno odtworzenie by zakotwiczyć się w
mojej świadomości na długi czas. Po pierwszym przesłuchaniu płyty nic nie
zrobiło na mnie takiego wrażenia jak wspomniany wyżej pierwszy singiel. Mimo to
wcale nie miałem ochoty na zmianę repertuaru w moim odtwarzaczu. Powoli
zacząłem odkrywać piękno ukryte w poszczególnych utworach. Ta muzyka, jej głos
coś mi przypomina, z kimś mi się kojarzy.
poniedziałek, 31 grudnia 2012
niedziela, 30 grudnia 2012
#9691 Niedzielne popołudnie
Lubię ten czas, kiedy siedząc w
swoim ulubionym fotelu przy oknie z książką w ręku obserwuję jak z minuty na
minutę na zewnątrz robi się coraz ciemniej. Otacza mnie mgiełka kojącej ciszy.
Czytam, a oczy przyzwyczajają się do mroku powoli wypełniającego całe
mieszkanie. W tle można usłyszeć jedynie ciche dźwięki radiowej sjesty. Impresję
tę uzupełnia filiżanka oszałamiająco aromatycznej kawy, która czeka na
spróbowanie do momentu, kiedy nie da się już przeczytać ani słowa. Posmak
ostatnich zdań miesza się wtedy ze smakiem pierwszego łyku czarnego płynu. Zamykam
oczy przesuwając akcent swojej uwagi ku muzyce z którą będę trwał do pierwszego
bloku reklamowego.
sobota, 29 grudnia 2012
#9690 Klasyka za dwie dychy
Chłopak z kolejki przede mną
podał kasjerce płytę. Kiedy zdjęła ochronne pudełko zauważyłem
charakterystyczną okładkę. ‘Hail to the thief’. Zaraz potem poprosiła o 19,90.
W jednej chwili powróciły wspomnienia sprzed prawie już dziesięciu lat.
Cofnąłem się do sklepu udając się w kierunku półki z literką R., gdzie znalazłem
jeszcze jeden ostatni egzemplarz. Po powrocie do domu od razu założyłem moje
stare dobre Kossy Porta Pro i na 56 minut wyłączyłem się z otaczającej mnie
rzeczywistości. Ta muzyka porusza, nie da się jej słuchać w zupełnym bezruchu.
Pulsujące dźwięki niczym impulsy elektryczne pobudzają do miarowych ruchów zgodnych z rytmem słuchanego utworu.
piątek, 28 grudnia 2012
#9698 Uwaga spoiler
Kolejna mitologia z potężnym
zastępem powiązanych między sobą setką zależności barwnych postaci. Pierwsze
odcinki nie zainteresowały mnie na tyle by zagłębić się w jeszcze jedno
fikcyjne uniwersum. Podobno pierwsze pięćset stron książki również ciężko się czyta,
choć późniejsze wydarzenia wynagradzają cierpliwość. Ostatnio postanowiłem
spróbować jeszcze raz. Tytułowa ‘Ga o tron’ trwa od pierwszego odcinka choć
jest schowana pod tymczasowym płaszczykiem stabilizacji. Prawdziwa akcja
zaczyna się około 7 odcinka kiedy to jak można się tego domyślić UWAGA SPOILER
umiera panujący król. Możemy wtedy skupić się na wartkiej pełnej zupełnie niespodziewanych
zwrotów akcji. Jednym słowem warto się trochę przemęczyć na samym początku.
czwartek, 27 grudnia 2012
#9688 Grudniowa odwilż
Grudniowa odwilż daje fałszywą
nadzieję na rychłe nadejście wyczekiwanego przedwiośnia. Spacerując mokrymi
ulicami w głowie same układają się plany wiosennych wędrówek blisko natury. W
wielu miejscach chodniki nadal są oblodzone zniechęcając do obierania
niektórych miejskich szlaków. Świadomy powolności procesu wydłużania się dni,
staram się doceniać każdą chwilę spędzoną na zewnątrz w naturalnym świetle. Jednak
tak naprawdę dopiero wieczorem mam trochę czasu dla siebie. Czasem wystarczy
krótki spacer po własnym osiedlu. Ważne by odpiąć się od gsmów, gpsów, gprsów, ipodów i
pozwolić myślom skupić się na bodźcach płynących z otoczenia. Wszystko po to by
spróbować naostrzyć stępione tysiącem komunikatów zmęczone zmysły.
środa, 26 grudnia 2012
#9687 Szczypta kardamonu
Obok wanilii i szafranu należy do
grupy najdroższych przypraw świata. W rękach trzymam torebkę z mielonym
kardamonem pochodzącym z odległej Gwatemali, choć jego prawdziwą ojczyzną są
Indie, Sri Lanka, Chiny i Indonezja. Pięć lat temu po raz pierwszy spróbowałem
kawy z dodatkiem kardamonu w bardzo przytulnej warszawskiej kawiarni Singidunum
na tyłach hotelu Novotel. Kiedy dwa lata temu wróciłem w to samo miejsce po
kawiarni nie był już śladu. Pozostało wspomnienie, które od czasu do czasu przywołuję
w filiżance kawy. Intensywnie korzenny pobudzający wyobraźnię orientalny aromat
z wyraźnie wyczuwalną nutą kamfory, eukaliptusa albo cytrusów wzmacnia smak i
jej pobudzające działanie.
wtorek, 25 grudnia 2012
#9686 Life on demand
Wszystko dostępne na żądanie,
dwadzieścia cztery godziny na dobę, najlepiej z dostawą do domu i możliwością płatności
kartą. Współczesna rzeczywistość zmienia nasze przyzwyczajenia, kształtuje
nasze codzienne wybory. Radio pozostaje taką przestrzenią, gdzie najważniejsze
dzieje się tu i teraz. Czekasz na daną audycję czy inne wydarzenie i dostajesz
szansę, by w nim uczestniczyć w jedynym w swoim rodzaju spotkaniu, które za
chwilę przejdzie do historii. Nieustannie przekonywani o swojej władzy nad
rzeczywistością niejednokrotnie możemy raz na zawsze przeoczyć rzeczy naprawdę
wartościowe. Czy są jeszcze takie rzeczy na które potrafimy czekać, na jedyną w
swoim rodzaju chwilę, wydarzenie, które determinuje poprzedzający je czas?
poniedziałek, 24 grudnia 2012
#9685 Piętnaście płyt
#02 Kimbra - Vows (2011) #05 Florence And The
Machine - Ceremonials (2011) #09 Lana Del Rey - Born To Die #16 The Black Keys
- El Camino #20 Jack White - Blunderbuss #25 Noel Gallagher's High Flying Birds
#27 Alabama Shakes - Boys & Girls #31 Twin Shadow - Confess #36 Bobby Womack
- The Brevest Man In The Universe #41 Grizzly Bear - Shields #43 Bat For Lashes
- The Haunted Man #47 Voov Voo - Nowa Płyta #49 Chilly Gonzales - Solo Piano II
#51 Smolik – The Trip #52 Susanne Sundfor – The Silicone Veil
niedziela, 23 grudnia 2012
#9684 Piętnaście książek
#01 David Allen - Getting Things
Done #07 Mario Vargas
Llosa - Szelmostwa Niegrzecznej Dziewczynki #10 Haruki Murakami - Norwegian
Wood #22 Paweł Jasienica - Srebrny Wiek #27 Stephen King - Komórka #24 Jacek
Hugo-Bader – Dzienniki kołymskie #29 Enrique
Gracián - Badanie Bezkresu #31 Jerzy Stuhr - Tak Sobie Myślę #33 Adam Sikorski - Mapa
Tajemnic #34 Cormac McCarthy - Rącze Konie #38 Carl Honore - Pochwała
Powolności #42 Eduardo Mendoza - Niewinność Zagubiona W Deszczu #43 Stephen
King - Wiatr Przez Dziurkę Od Klucza #47 John Ronald
Reuel Tolkien - Hobbit #49 Sara Magdalena Woźny - Tajemnice Kawy
sobota, 22 grudnia 2012
#9683 Dźwięki binauralne
Programator nastroju nastawiony
na spokojne wyciszenie po wymagającym dniu. Wzrok powoli przyzwyczaja się do
mroku. Siadam wygodnie w fotelu i zakładam słuchawki. Za chwilę za sprawą
kolejnego rozdziału znów przeniosę się do postapokaliptycznego świata stworzonego
przez Philipa K. Dicka wcielając się w postać Richarda Deckarda znanego w
pewnych kręgach jako łowca androidów. Wszystko to dzięki wydanej chwilę temu płycie
zawierającej słuchowisko ‘Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych
owcach?”, będące czymś więcej niż zwykłym audiobookiem. Słowa, które w wersji
pisanej nie porwały mojej wyobraźni, teraz dzięki zaangażowaniu aktorów, klimatycznej
muzyce i nowoczesnej realizacji absorbują i zachwycają. Materiał warty jest
swojej ceny.
piątek, 21 grudnia 2012
#9682 Kwestia organizacji
Sprawiedliwości w tej kwestii nie
ma, nie było i nigdy nie będzie. Osoby lepiej organizujące pracę własną zawsze
wykonywały więcej zadań od tych, predestynowanych do podtrzymywania równowagi
wszechświata poprzez kult entropii, względnie bardzo popularnej inercji. Ich możliwości
nigdy nie umykały uwadze przełożonych, co przekładało się na większą podaż
spraw do załatwienia. Nieświadome konsekwencji swoich własnych ambicji osoby te
powoli wkraczały na drogę z której trudno zawrócić. Pragnienie udowodnienia
sobie i innym swojej wyjątkowej wartości nakręcało samo rozgrzewającą się
spiralę zadań na do wykonania na wczoraj. Niestety tylko my znamy granicę swoich
własnych możliwości. Przychodzi moment, kiedy trzeba wreszcie powiedzieć: stop.
czwartek, 20 grudnia 2012
#9681 Uprzejmie informuję
Szanowne sklepy
wielkopowierzchniowe. Uprzejmie informuję iż w dniach 21 – 28 grudnia 2012 roku
będę dla was całkowicie nieosiągalny. Świadomy praw i możliwości rezygnuję z wątpliwej
przyjemności przedzierania się przez rozgorączkowany tłum ludzi zostawiających
wszystko na ostatnią chwilę oraz oczekiwania w długich kolejkach i narzekania na
zbyt małą obsadę stanowisk obsługi. Oświadczam, iż zakupy w okresie
bezpośrednio poprzedzającym dni świąteczne wpływają negatywnie na mój komfort
psychiczny. Doświadczenia poprzednich lat utwierdziły mnie w przekonaniu iż koszty
utraconego czasu są dla mnie nie do zaakceptowania. Na moją obecność w
szczególnych przypadkach mogą liczyć jedynie małe sklepiki osiedlowe. Z
poważaniem, wasz potencjalny Klient.
środa, 19 grudnia 2012
#9680 Karta projektu
Wymagania: wielozadaniowość, umiejętność
zarządzania sobą w czasie, odporność na stres. Łatwo powiedzieć. Koniec
miesiąca często niesie ze sobą liczne terminy wymagalności, przez co jest to
szczególnie trudny okres. Czasami wydaje się, że dochodzimy pod ścianę naszej
wytrzymałości czując jak drobne szczegóły powoli zaczynają wymykać się nam spod
kontroli, powodując ogólną destabilizację. Zaczynamy wykonywać coraz bardziej
nerwowe ruchy, które na pewno nie pomagają naszym sprawom. Warto wtedy
zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na dany proces ze świeżej nieobciążonej dotychczasowym
kontekstem perspektywy, skupiając się jedynie na faktach, by zobaczyć w którym miejscu
tak naprawdę jesteśmy, ustalić najbliższe kroki i wskazać priorytety.
wtorek, 18 grudnia 2012
#9679 Kawa kapsułkowa
Jeżeli ktoś zastanawia się nad
zakupem ekspresu ciśnieniowego na kapsułki co jest równoznaczne ze skazaniem
się na monotonię kilku mieszanek powinien przynajmniej spróbować wcześniej
smaku proponowanej kawy tak by już pierwszego dnia nie musieć żałować zakupu.
Idąc tym tropem z ciekawości zakupiłem trzy dostępne rodzaje kawy celem
zaparzenia ich w tradycyjny sposób. Na pierwsze zalanie poszła mieszanka
Italico Gold, którą według producenta „tworzy
mieszanka kawy Arabica z Etiopii i z górskich plantacji brazylijskich, która
uwodzi zapachem owoców i kwiatów”. Rzeczywiście jest to kawa o przyjemnie łagodnym
smaku i intensywnym aromacie. Ciekawe jak na tym tle będą wyglądać pozostałe
dwa rodzaje.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
#9678 PopKulturyści OpinioTwórcy
Adamczewski Piotr, Baron Piotr, Borowiński
Marek, Bosacka Katarzyna, Bubrowiecki Andrzej, Bugalski Dariusz, Cejrowski
Wojciech, Chaciński Bartosz, Frączyk Maciej, Gacek Anna, Heller Michał, Hetman
Krzysztof, Hoffman Grzegorz, Hoffman Marek, Hryniewicki Marek, Hugo-Bader Jacek,
Jagielski Wojciech, Jaźwiński Ryszard, Kaczkowski Piotr, Kantereidt Robert, Kosiorek
Tomasz, Kostrzewa Paweł, Kozioł Tomasz, Kruszewicz Andrzej, Kydryński Marcin, Łasiczka
Cezary, Łodej Piotr, Łukawski Marcin, Łysiak Waldemar, Malibruda Leszek, Mann
Wojciech, Marczak Grzegorz, Metz Piotr, Mistewicz Eryk, Niedźwiedzki Marek, Nogaś
Michał, Orzech Artur, Rosiak Dariusz, Sikorski Adam, Sosnowski Jerzy, Stelmach
Piotr, Strzyczkowski Kuba, Szydłowska Agnieszka, Wachowicz Halina, Waglewski
Bartosz, Waglewski Wojciech, Wiktorski Tomasz, Witkowski Kuba, Zaremba Piotr, Żuk
Krzysztof
niedziela, 16 grudnia 2012
#9677 Analiza nagłówków
Jesteśmy zalewani potokiem komunikatów.
Często sami podłączamy się do specjalnie skonstruowanych strumieni postów,
aktualizacji, newsów, artykułów po których jedynie prześlizgujemy się wzrokiem.
Często zatracamy się w procesie pogoni za informacyjnym króliczkiem z której
nic nie wynika. Nasza świadomość preferuje szybką i łatwą analizę nagłówków,
często broniąc się przed wysiłkiem zagłębienia się w dany. Interesuje nas wszystko,
chcielibyśmy wiedzieć wszystko, być na bieżąco, ale z drugiej strony jesteśmy
świadomi, że tak naprawdę zawsze będziemy stać na przegranej pozycji. Szkoda na
to naszego czasu. Warto skupić się na rzeczach najważniejszych z
najważniejszych, najbardziej wartościowych lub po prostu posiąść umiejętność dozowania
pożywki informacyjnej.
sobota, 15 grudnia 2012
#9676 Emotinotki
Codziennie bierzemy udział w setkach interakcji społecznych, jesteśmy wystawiani na dziesiątki prób w których musimy Bronic swoich racji, mierzymy się z różnymi problemami. Wszystkim tym sytuacjom towarzyszą emocje. Ładunek jaki im nadamy zależy od wielu czynników, ale w ostatecznym rozrachunku to my sami w mniej lub bardziej świadomy sposób decydujemy o kierunku reakcji emocjonalnej. Nikt nie narzeka na nadmiar pozytywnych emocji, natomiast wiele osób odczuwa trudności w radzeniu sobie z tymi złymi. Negatywne emocje skutkują wzrostem poziomu stresu i jeszcze większymi kłopotami w racjonalnej ocenie sytuacji ze zdrowej perspektywy. Warto wtedy z pomocą brzytwy Ockhama przelać emocje na cierpliwy papier.
piątek, 14 grudnia 2012
#9675 Guma bez cukru
Składniki:
Substancje słodzące: sorbitol (E420), maltitol (E965), mannitol (E421), aspartam
(E951), sól asparatmu – acesulfamu (E962), acesulfam K (E950), baza gumowa
(zawiera lecytynę sojową (E322)), substancja utrzymująca wilgotność – glicerol (E422),
aromaty, zagęstnik - guma arabska (E414), substancja glazurująca - węglan wapnia
(E170), dwutlenek tytanu (E 171), substancja glazurująca - wosk car nuba (E903),
przeciwutleniacz BHA (E320). Te czternaście składników o mile brzmiących
nazwach zapisanych drobnym druczkiem w sześciu językach z tyłu opakowania może
na długi czas zniechęcić nieświadomego dotychczas konsumenta do powszedniej czynności
odświeżania oddechu tudzież redukcji poziomu stresu poprzez miarowe ruchy
szczęką z pomocą bezcukrowej gumy do żucia.
czwartek, 13 grudnia 2012
#9674 Strefa komfortu
„Najbardziej wartościowe rzeczy
leżą poza strefą komfortu”. Ambitne plany, ważne cele, odważne marzenia – jakże
wiele takich gorących myśli pojawia się w naszych głowach każdego dnia.
Niestety większość z nich wypala się w atmosferze naszej codzienności.
Odkładamy je na później, wpisujemy na listy jednocześnie wiedząc, że trudno
będzie do tego wrócić bez tej początkowej iskry, która by nas poniosła na
nieznaną planetę. Tak trudno czasem przekroczyć tę wyimaginowaną granicę
własnego bezpieczeństwa. Pojawia się wtedy osobisty konflikt, paradoks
ambitnego lenia, zachowawczego innowatora czy innego wspaniałomyślnego
sabotażysty. Reakcja na tę sytuację będzie prawdziwą miarą siły naszej woli,
zwycięstwa bądź porażki naszego wewnętrznego wojownika.
środa, 12 grudnia 2012
#9673 Elektroniczne słowa
‘Gra Anioła’ Carlosa R. Zafona to
ponad pięciuset stronnicowa cegła, której szkoda targać ze sobą przez cały
dzień dla tych kilku przeczytanych stron czekając w urzędowej kolejce czy
podczas ustawowej przerwy na posiłek. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi
elektroniczny duch naszych czasów. Aż trudno uwierzyć, że dopiero teraz sięgam
po swojego pierwszego e-booka. Z pomocą bezpłatnej aplikacji Aldiko (Android)
bezszelestnie przerzucam pierwsze kartki doświadczając fabuły w zupełnie nowym
kontekście. Nie czuję ciężaru, objętości stron na mnie czekających, ani tych
już przeczytanych, nie wiem w którym miejscu się znajduję. Jak na razie brak możliwości
synchronizacji zakładki z tradycyjną papierową wersją.
wtorek, 11 grudnia 2012
#9672 Ciemna strona
Muzyka dzieli się na złą, dobrą i
tę niezwykłą, inspirującą. Najdłużej zostają ze mną płyty, które powoli
wgryzały się w moją świadomość. Z tą płytą jest inaczej, zachwyca od samego
początku. Dawno nie słuchałem płyty z takim zaangażowaniem, ciekawy każdego
kolejnego utworu, kolejnego kawałka opowiadanej historii intrygującej niczym
dobry film. Wystarczy zamknąć oczy, a niesamowicie działające na wyobraźnie
dźwięki zabiorą nas w tytułową podróż. W kilku fragmentach słyszałem, albo
chciałem usłyszeć wspomnienia z ‘Ciemnej strony księżyca’. Kiedy płyta niespodziewanie się kończy ma się
ochotę włączyć ją jeszcze raz i wsłuchać się w te dźwięki jeszcze dokładniej. Smolik
– The Trip (2012).
poniedziałek, 10 grudnia 2012
#9671 Kawa w pracy
Nie ja jeden zaczynam dzień pracy
od filiżanki kawy. Rytuał ten jednak znacząco różni się od porannej weekendowej
czy codziennej popołudniowej przyrządzanej w domu. Akceptując ograniczenia nie
powinno się jednak iść po najmniejszej rozpuszczalnej linii kawowego oporu. Nie
chodzi tu bynajmniej o uleganie modzie na jedynie słuszną kawę z ciśnieniowego ekspresu
co niejednego pcha ku decyzji o zakupie taniego ekspresu na tzw. kapsułki. Tu
chodzi o to by pić kawę dobą, zdrową, nie skazywać się na bylejakość na którą
szkoda po prostu naszego podniebienia. To jak dzisiaj pijemy? Elektryczna
kawiarka, zaparzacz typu french press czy klasycznie kawa parzona w filiżance?
niedziela, 9 grudnia 2012
#9670 Vinho Verde Loureido
Etykieta: Lekkie i świeże białe
wytrawne portugalskie wino o wyjątkowym owocowym aromacie cytrusowo –
landrynkowym charakteryzujące się świeżością (może latem smakowałoby lepiej) oraz
przyjemnym harmonijnym posmakiem (jak dla mnie za bardzo kwaskowe).
Wyprodukowano je wyłącznie z winogron szczepu Loureiro, uprawianych w okolicach
miejscowości Ponte de Lima (odległość 3 342
km) na północy Portugalii (różnica temperatur 14 st. C). Vinho Verde to dosłownie
„zielone wino” co odnosi się nie tyle do barwy, ale do młodego wieku tego
trunku. Najlepiej podawać schłodzone do 8-10 st. C. Pasuje do potraw z białego
mięsa i wieprzowiny, a przede wszystkim ryb. Biedronka, 12,99 zł (tańszego nie
było).
sobota, 8 grudnia 2012
#9669 Pogotowie cateringowe
Kiedy w sobotni wieczór
zorientowałem się, że lodówka jest praktycznie pusta pozostało tylko jedno
wyjście. Przy składaniu telefonicznego zamówienia o godzinie 22:10 miła pani
poinformowała o konieczności oczekiwania na pizzę 50 minut. Zbliżając się do
godziny 23:00 przygotowałem miejsce na stole, kartę płatniczą i gorączkowo
sprawdzałem parking przed blokiem. Kolejne upływające kwadranse zwiększały moją
niecierpliwość, która przecież w końcu miała zostać wynagrodzona. Po setnej
minucie oczekiwania podjąłem trudną decyzję o kapitulacji. Moje zamówienie musiało
spaść za biurko w przeciwnym razie dostałbym przecież telefon z jakąś informacją.
Rano okazało się, że dostawca pojawił się z zamówieniem kilka minut po północy.
piątek, 7 grudnia 2012
#9668 Kawa przed snem
„Niektórzy piją filiżankę kawy przez
snem – jest to pewien paradoks, ale rzeczywiście kawa może pomagać zasnąć. Tuż
po spożyciu, zanim odczujemy pobudzające działanie kofeiny, występuje tak zwana
faza znużenia, którą wiele osób odczuwa dużo silniej niż następującą po niej
fazę ożywienia pod wpływem kofeiny. Pobudzając centralny układ nerwowy, kofeina
pobudza również partię mózgu odpowiedzialną za sen – tak zwany ośrodek snu i
czuwania. Wielu kawoszy twierdzi, że wówczas łatwiej im zasnąć. Niektórzy są
zdania, że kawa wywołuje bezsenność. Udowodniono jednak doświadczalnie, że
kofeina nie ma wpływu na jakość fazy głębokiego snu, co stanowi argument podważający
tezę bezsenności.” - ‘Tajemnice kawy’
Sara Magdalena Woźny (s.219)
czwartek, 6 grudnia 2012
#9667 Anno Devili 1923
Kilka dni temu wyemitowano
ostatni epizod trzeciego sezonu serialu ‘Boardwalk Empire’. Wszystko więc
wskazuje na to, że kolejne dwanaście wieczorów spędzę w Atlantic City roku
1923. Od finałowych wydarzeń drugiego sezonu minęło trochę czasu i wszystko
wskazuje na to, że okres małej stabilizacji biznesu Pana Thomspona właśnie się
kończy. Wydaje się, że wszyscy znajdują się w cieniu osobowości głównego
bohatera dopóki na scenie nie pojawia się Gyp ‘spod ciemniej gwiazdy’ Rosetti,
który łagodnie rzecz ujmując nie akceptuje zastanego porządku. Hasło przewodnie
wskazuje, że mogę się spodziewać zdecydowanych działań mających na celu
utrzymanie status quo. ‘You
can’t be half a gangster’.
środa, 5 grudnia 2012
#9666 Czekolada krzepi
WPG #169 Kakaowe brownie z
palonym masłem. Kwadratową foremkę wykładamy papierem do pieczenia. W rondelku
roztapiamy masło (150g) i podgrzewam na średnim ogniu, aż przestanie się
pienić, a na dnie pojawią się brązowe kawałeczki palonego masła, które zaczną
orzechowo pachnieć. Zdejmujemy z ognia, dodajemy cukier (250g), kakao (3/4
szklanki), 2 łyżki wody i szczyptę soli. Mieszamy i odstawiamy do
przestygnięcia. Masę przekładamy do miski i dodajemy 2 jajka. Kiedy masa będzie
gęsta i błyszcząca, dosypujemy mąkę i całość dokładnie ubijamy. Następnie
dokładamy orzechy (100g). Gotową masę przekładamy do formy, wstawiamy do
piekarnika rozgrzanego do 170 stopni i pieczemy 25 minut.
wtorek, 4 grudnia 2012
#9665 Voucher na szczęście
Pojutrze mikołajki. W sklepach
kilometrowe kolejki. Ludzie ciągną za sobą pudła z telewizorami, pod pachą taszczą
ekspresy do kawy, a zniecierpliwione dzieci wymachują jak nie z tabletem to
kolejną grą na konsolę. Aż strach pomyśleć co znajdzie się za trzy tygodnie pod
ich choinką. W czasach kiedy prawie wszystko można mieć bez wysiłku praktycznie
od ręki większej wartości nabierają rzeczy unikalne, nie do podrobienia, bezcenne
chwile, smaki, uczucia. Nie trzeba daleko szukać, ani głęboko sięgać do
kieszeni, by zaskoczyć czymś miłym drugą osobę. Inspiracje są tuż obok. Wystarczy
trochę dobrych chęci i zaangażowania większego niż czas spędzony w kolejce do
kasy.
poniedziałek, 3 grudnia 2012
#9664 An Unexpcted Joy
W tym roku jakoś tak się
porobiło, że beletrystyka przegrywa u mnie z literaturą faktu 7:9. Próbując
wyrównać ten wynik zabrałem się do książki, która od lat czekała na swoje pięć minut,
a pod ręką była już od ostatnich świąt bożonarodzeniowych. Tak się składa, że
jedenaście lat temu po raz pierwszy trafiłem do świata Śródziemna zaczytując
się w pierwszym lepszym tłumaczeniu ‘Władcy Pierścieni’ jakie wpadło mi w ręce byłe
tylko zdążyć przed premierą filmu. Nie spodziewałem się, że po tylu latach czytanie
Tolkiena sprawi mi tyle radości. A już za chwilę w kinach pierwszy film pt. ‘Hobbit:
An Unexpected Journey’.
niedziela, 2 grudnia 2012
#9663 Osiemdziesiąta trzecia dziesiątka
#831 Lana Del Rey – Ride (Bort to Die. Paradise
Edition) #832 Atoms For Peace – Default (Amok) #833 Nancy Sinatra - You Only
Live Twice #834 Tame Impala - Feels Like We Only Go Backwards (Lonerism) #835
Kim Nowak - Mokry Pies (Wilk) #836 Mumford & Sons - Lover Of The Light (Babel)
#837 Ariel Pink's Haunted Graffiti - Only In My Dreams (Mature Themes) #838 Bat
For Lashes – Laura (The Haunted Man) #839 Lana Del Rey - Bel Air (Born to Die.
Paradise Edition) #840 T.Love - Lucy Phere (Old
is Gold) (25 paźdiernika - 2 grudnia 2012)
sobota, 1 grudnia 2012
#9662 Tour de Świdnik
Biorąc pod uwagę te nowe i te rozkopane
ulice, wiedziałem, że trzeba będzie wytężyć uwagę, żeby w miarę sprawnie trafić
na dni otwarte Portu Lotniczego Lublin. Już od ulicy Mełgiewskiej towarzyszyły
nam wyraźne czerwone znaki kierujące w stronę lotniska. Nadmierne zaufanie do
organizatorów poskutkowało prawie dwugodzinnym postojem w korku. Nie wiedzieć
czemu odwiedzający zostali pokierowani do centrum Świdnika, by ostatecznie
zostać zmuszonym do opuszczenia tegoż centrum przez policję, która zablokowała
ulicę Kosynierów i przejazd przez tory kolejowe do ulicy Chemicznej. Szkoda, że
ani organizatorzy, ani policja, ani lubelskie media nie wykazały inicjatywy w
kierunku usprawnienia dojazdu.
piątek, 30 listopada 2012
#9661 Lucy Phere
Więc Lucyfer rzekł do
mnie / Pogadajmy spokojnie / Hej chłopaku, jak chcesz dźwignąć swój los? /
Nawet głupi ci mówi / Nie podskoczysz królowi / Lepiej ze mną nabijaj swój
trzos // Teraz należysz do mnie / Ja cię srodze upodlę / Możesz mówić, ze Bóg
to twój wódz / Będziesz taplał się w błocie / Kiedy trzeba pomogę / Ale potem
upodlę cię znów // Lucy, ja już nie mogę / Wolę chyba być z Bogiem / Czemu na
mnie uparłeś tak się / Nie wymiękaj dziecino / Jesteś moją ptaszyną / Będę z
tobą na dobre i złe // T.Love – Lucy Phere (Old is Gold, 2012)
czwartek, 29 listopada 2012
#9660 Velo Cafe
To miejsce trudno wypatrzeć z
głównej ulicy. Jeszcze jakiś czas temu mieścił się tu optyk, a wcześniej punkt
obsługi upc. Wchodzimy do małego, na pierwszy rzut oka bardzo przytulnego lokalu
na rogu ulicy Sądowej i Fryderyka Chopina. Wystarczy przez kila dni obserwować
smakowite zdjęcia na sieciowym profilu kawiarni, by nie oprzeć się pokusie
spróbowania któregoś z ciast. Wygodne kanapy, przyjemna muzyka składają się an
miłą atmosferę. Za namową uśmiechniętej basistki spróbowaliśmy cieszącego się
dużą popularnością czekoladowego ciasta, na bazie oryginalnego Guinnessa, z
nutką likieru wiśniowego przełożone kremem czekoladowym i udekorowane czekoladkami
Maltesers. Do tego pięknie przygotowane i smaczne duże cappuccino.
środa, 28 listopada 2012
#9659 Smaczny akcent na koniec dnia
Wicki przy garach odsłona nr #160
Szwedzki dip z wędzonego łososia. Około 100g gęstego jogurtu naturalnego typu
greckiego mieszamy z dwiema łyżkami gęstej śmietany 22 proc. Dodajemy do tego
jedną łyżeczkę chrzanu. Wędzonego łososia (100g) siekamy na drobne kawałki i
razem z posiekanym szczypiorkiem wrzucamy do białego sosu. Doprawiamy solą i
pieprzem do smaku. W między czasie przygotowujemy chrupiące grzanki z białego
pieczywa z pomocą których potem będziemy wyjadać dip ze swojej miseczki. Do
pełni szczęścia zabrakło dziś nam tylko lampki wytrawnego wina. Inspiracja
zaczerpnięta z listopadowego numeru magazynu Palce Lizać, nr 45 (97). Notatka
nie zawiera lokowania produktu.
wtorek, 27 listopada 2012
#9658 Tak uważam
Chyba nikt nie spodziewał się ze debiutujący dwa lata
temu na gazetowym papierze o nietypowym formacie magazyn, który początkowo
jawił się jako cotygodniowy zbiór przedruków z dziennika ‘Rzeczpospolita’ w
krótkim czasie zdobędzie pozycje lidera w segmencie tygodników opiniotwórczych dystansując
samokopiujące się pisemka z czerwonymi logotypami i ich coraz bardziej nijakimi
czytankami o wszystkim i niczym, pisanymi z bezpiecznego, jedynego słusznego
punktu widzenia, oddając w ręce czytelnika nową jakość, pismo z charakterem na
który składały się osobowości autorów z których poglądami można było się
zgadzać lub nie, które nikogo nie pozostawia obojętnym. Dziś to wszystko kończy
się nie pozostawiając żadnych złudzeń.
poniedziałek, 26 listopada 2012
#9657 Moja samotnia
Stoję na szczycie wzgórza z
którego rozpościera się piękny widok. Trzecia w lewo za zajazdem Trzy Dęby jadąc
na Lublin i prosto pod górę, aż do zakrętu pod lasem. W oddali widać
charakterystyczną białą bryłę kościoła i ceglanej dzwonnicę. Przy lesie wije
się wąska asfaltowa droga. Naturalna cisza i spokój tego miejsca działa
kojąco na rozbiegane myśli. Cieszy wyjątkowo ładna pogoda jak na koniec
listopada. Tak wiele pięknych dni traci się w czerech ścianach biura. Na
szczęście mam dziś wolne i nie chcę zmarnować ani minuty. Chciałoby się zostać
tu jeszcze chwilę, ale trzeba ruszać w dalszą trasę. Jeszcze tu wrócę.
niedziela, 25 listopada 2012
#9656 Złośliwość rzeczy martwej
Wyobraź sobie notebook, którego
praca jest tak głośna, że zagłusza twoje własne myśli. Komfort pracy to
określenie, którego sens i znaczenie zacząłem powoli tracić z oczu już
pierwszego dnia użytkowania. Słuchanie muzyki, oglądanie filmów czy zwykła
codzienna praca są doświadczeniami na które mogłyby zdecydować się tylko osoby
niemające innego wyboru. Każda interakcja naznaczona jest myślą o udręce jaka
wiąże się z mimowolnym wsłuchiwaniem się w szum przypominający prace
odkurzacza. Czasami ma to swoje dobre strony, kiedy dokuczliwe dźwięki skutecznie
skracają czas przesiadywanie przed ekranem LCD. Te dni na szczęcie / mam
nadzieję (niepotrzebne skreślić) odchodzą już do przeszłości.
sobota, 24 listopada 2012
#9655 Post ex ante
Jaki jest cel tego codziennego pisania
już od ponad czterech miesięcy, składania zgrabnej notatki z kilku
nieuczesanych myśli, utrzymywania dyscypliny umownych stu słów. Czy jest to
tylko czysta relacja z przeżywanych wydarzeń, czy jest w tym może jakaś
atmosfera motywacji do działania. Na ile jest to konsumowanie rzeczywistości, a
na ile jej kreowanie. W jakim stopniu te treści tworzą obraz mnie samego, a jaka
część pozostaje w ukryciu. Ile z tych rzeczy jest naprawdę ważnych, a ile umyka
w pogoni za pozornymi wartościami. Patrząc na całość trudno udzielić
jednoznacznej odpowiedzi. Jak na dłoni widać zmieniający się charakter zamieszczanych
refleksji.
piątek, 23 listopada 2012
#9654 Marka własna
Kartonik o wymiarach 5 na 9. Gładki w dotyku kredowy
papier o gramaturze 300g/mkw. Nadruk dwukolorowy jednostronny. Białe tło. Brak
elementów graficznych. Tylko tekst. Krój czcionki - Century Gothic. Na
pierwszym planie imię i nazwisko – marka, która ma zostać zapamiętana i budzić
pozytywne skojarzenia. Duże dwudziesto
punktowe czerwone charakterystyczne litery dominują nad pozostałą teleadresową
treścią przedstawioną szarą dwa razy mniejszą czcionką. Pierwszy raz moja
firmowa wizytówka wygląda tak jakbym tego naprawdę chciał. Do tego zamykane na
magnes eleganckie etui łączące elementy chromowanego metalu z czarną ekoskórą wykończoną
białym szwem. Druk: Solventruk, ul. Krzemionki 7a. Etui: ABC Papier ul.
Związkowa 27.
czwartek, 22 listopada 2012
#9653 Drugi głód
Do godziny 16 jeszcze trochę
czasu, a w zanadrzu nie czeka już żadna kanapka, sałatka czy inny domowy
smakołyk. Kiedy zupka w proszku z pobliskiego sklepu nie jest rozwiązaniem
zaczynasz szukać ulotek z ofertą jedzenia na telefon lub pobliskiego miejsca, gdzie
można wyskoczyć na chwilę bez wyrzutów sumienia. Najlepiej żeby było tanio,
smacznie i szybko. Muszę przyznać, że nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego
miejsca do którego wracałbym za każdym razem. Czas eksperymentów trwa. Pierogi
w Bąbelku, kanapka w Telebizzy, sałatka w Rumsztyku, hamburger w McDonald’s,
kebab przy Makro, chińszczyzna w Shanghaju czy pizza na kawałki w Galerii
Lubelskiej?
środa, 21 listopada 2012
#9652 Sklep z pasją
Szukając nowych smaków trafiłem ostatnio
do firmy Arabica znajdującej się na pierwszym piętrze budynku przy Lotniczej 39,
która zajmuje się dystrybucją kawy, herbaty i sprzętu dla gastronomii, biur i
odbiorców indywidualnych. Wchodząc do budynku od razu wyczuwa się głęboki
aromat świeżo przygotowanej kawy. Po miłej i inspirującej rozmowie o różnicach
w produktach przeznaczonych na rynek detaliczny i dla gastronomii wyszedłem z
małą paczką ziarnistej kawy Malongo Gout Italien w charakterystycznym biało
różowym opakowaniu francuskiej firmy z długimi tradycjami (138zł/kg). Gdybym
miał chwilę wolnego czasu na pewno skorzystałbym z ciekawej możliwości
spróbowania na miejscu espresso przygotowanego z jednej z nieznanych mi dotąd
kaw.
wtorek, 20 listopada 2012
#9651 Uprzejmie donoszę
Do: biuro@groszek.com.pl DW: marketing@osm-krasnystaw.pl. Temat: Zgłoszenie
nieprawidłowości. Treść: Chciałbym zgłosić przypadek złego przechowywania towaru
OSM Krasnystaw w jednym z Państwa sklepów. W dniu 20 listopada zakupiłem w
sklepie Groszek przy ulicy Przyjaźni 38 serek ‘Seruś o smaku waniliowym z
jagodami’ z datą ważności 31/11/2012 10:48, który przez swój zapach nie nadawał
się do spożycia. Jestem regularnym konsumentem wspomnianego produktu przez co
znam jego normalne właściwości zapachowe i smakowe. Powyższa wiadomość nie jest reklamacją i nie ma na celu uzyskania
rekompensaty pieniężnej, ma jedynie charakter informacyjny służący ciągłemu
podnoszeniu jakości pracy w punktach handlowych.
poniedziałek, 19 listopada 2012
#9650 Kawa druga poprawiona
Caffe corrtetto to klasyczne espresso z dodatkiem odrobiny alkoholu. Może
to być likier amaretto, grappa lub brandy. Lekcja włoskiego w lubelskiej
restauracji ‘Old Pub’ nie była najlepszym pomysłem. Trudno w tym przypadku oceniać
walory smakowe, bo to co dostałem tam w sobotni wieczór nigdy nie powinno mieć
miejsca. Urok prawdziwego espresso polega właśnie na tym, że tych kilka maleńkich
łyczków musi być naprawdę starannie przygotowane według ściśle określonych
zasad jeśli chce się mieć zadowolonych klientów i kasować za to jedenaście polskich
złotych. Nie jestem typem klienta awanturującego się, ale często nie odmawiam
sobie napisania potem kliku słów przestrogi dla innych.
niedziela, 18 listopada 2012
#9649 Ciasto ze statku
Przepis na ciasto marchewkowe
szefa kuchni ze statku ‘Pirat Ustka’. Składniki na dużą blachę: 400g mąki,
380g cukru, 400g marchwi, 420 ml oleju, 12g proszku do
pieczenia, 12g sody oczyszczonej, 2 łyżeczki cynamonu, dwie
szczypty gałki muszkatołowej, 4 jaja. Rozdzielić białka i żółtka jajek.
Z białek ubić sztywną pianę. Żółtka ubić na puszystą masę i mieszając stopniowo
dolewać olej. Wymieszać ze sobą cukier, mąkę, proszek do pieczenia, sodę
oczyszczoną, cynamon i gałkę. Tę mieszankę stopniowo dodawać do żółtek. Następnie
dodać startą na drobno marchewkę. Połączyć masę z pianą z białek. Piec
w piekarniku około godzinę w 160 stopniach. Czerwiec 2011.
sobota, 17 listopada 2012
#9648 Ósme okno
Kilka dni temu po wspólnie
spędzonych sześciu latach przesiałem się ze zmęczonego już życiem domowego Asusa
na nowego Samsunga z ostatnią odsłoną systemu Windows. Jak na razie nowy
interfejs pozostaje dla mnie jedynie wizualną ciekawostką i raczej nie zmieni
moich codziennych rytuałów i przyzwyczajeń. Najważniejszy jest dla mnie zauważalny
skok wydajności. Jednak to z czym musiałem do tej pory żyć na co dzień jest
niczym w stosunku do tego z czym muszą mierzyć się osoby pracujące na starym
sprzęcie i niesprzątanym od lat systemie w wielu firmach. Aż się prosi, żeby
przepisy BHP regulowały i ten stresogenny aspekt środowiska pracy.
piątek, 16 listopada 2012
#9647 TeleProblem
Do niedawna w Lublinie działało 16
ledowych telebimów reklamowych. Na dzień dzisiejszy tylko pięć z nich wyświetla
reklamy. Na początku października w prasie ukazał się artykuł o lubelskiej
spółce MM Media, która wygasiła 11 swoich wyświetlaczy [1]. Dziś już widać, że
część z nich zniknęła całkowicie, a pozostałe jak na przykład te przy Galerii
Błękitnej, na budynku MPK, na hotelu Victoria czy przy Placu Bychawskim stoją
nieaktywne czekając na nowego właściciela. Aktywne ekrany prezentują
kilkadziesiąt reklam regionalnych i kilkanaście ogólnopolskich. Obawiam się, że
część z nich jest wyświetlana za darmo, byle tylko wypełnić czymś ramówkę
borykającej się z trudnościami branży.
czwartek, 15 listopada 2012
#9646 Przystanek 'U Mikulskich'
Przez Warszawę jak nigdy udało
nam się przebić tuż przez popołudniowymi korkami. W drodze powrotnej nie
mogliśmy nie zatrzymać się w sprawdzonym Zajeździe ‘U Mikulskich’. Od śniadania
jechaliśmy tylko na jednej kawie. Na zaostrzenie apetytu wszyscy wybrali
przepysznego szczupaka faszerowany ze świeżym chlebkiem, masełkiem i sosem
tatarskim. Danie główne to w moim przypadku nie ozorki czy nawet wątróbka, a
zwykły kotlet pod pierzynką z sera i grzybków z pieczonymi ziemniaczkami i
bukietem surówek z sosem winegret. Na koniec rozgrzewająca herbata z cytrynką.
Po takim obiedzie z głodnym można pogadać, a i postój na dojeździe do słynnego
ronda nie wydaje się taki straszny.
środa, 14 listopada 2012
#9645 Wywoływanie krajobrazu
Widząc pogodny błękit nieba u
progu naszej służbowej podróży do stolicy mieliśmy nadzieję nie nudzić się
podczas jazdy podziwiając resztki ciepłych barw mijanego krajobrazu. Nikt z nas
nie spodziewał się, że widok za oknem tak szybko i na tak długo zostanie
spowity gęstą mgłą. To co działo się za oknem trudno opisać słowami i można
porównać jedynie do efektu wywoływania zdjęć na papierze fotograficznym, kiedy
to w jednej chwili na pustej mlecznej powierzchni materializuje się wyraźny
obraz. To co intrygujące dla pasażerów jednocześnie jest dla kierowcy prawdziwym
koszmarem. W tym samym czasie na moście w Dęblinie zderzyło się siedemnaście aut.
wtorek, 13 listopada 2012
#9644 Polityka taka
Jeszcze tydzień temu Wieża
Philips DCM3020 kosztowała w lubelskim Media Markcie 649 zł. Dziś jej cena jest
wyższa o magiczną stówkę. Czyżby przedświąteczne podwyżki przed świątecznymi
obniżkami? Nic z tych rzeczy. Ceny zachowują się tam niczym kursy akcji na
giełdzie. Jeśli towar się sprzedaje to czemu nie podnosić jego ceny w oderwaniu
od ceny producenta. Można by powiedzieć, że to działanie rekompensujące brak
decyzji zakupowych klientów spacerujących po markecie z mobilną wersją ceneo w
ręku. Kierownik sklepu zaoferował nam sprzęt po starej cenie co jeszcze raz potwierdza
obiegową opinię o MM, że mając dobre argumenty można śmiało stawać do
negocjacji.
poniedziałek, 12 listopada 2012
#9643 Niejedyny taki
1)
Kierownik ds. komunikacji zewnętrznej w PGE
Polskiej Grupie Energetycznej 2)
Ekspert z zakresu oprogramowania w szczecińskim oddziale międzynarodowej firmy
Tieto 3) Doktorant na
Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu
4) brydżysta,
Mistrz Międzynarodowy, zawodnik drużyny AZS UW Technikum Gastronomiczne Warszawa
6) Dyrektor
Departamentu Zarządzania Portfelami Papierów Dłużnych w PKO TFI 7) Właściciel firmy P.H.U. Motowit Auto-Import z Grudziądza 12) Autor podcastu Polskie Detroit 16) były bramkarz Górnika
Łęczna, urodzony w Świdniku 17)
Student Zarządzania Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku 18) Właściciel warszawskiej firmy
Proen dostarczającej produkty do energetyki i gazownictwa 20)
Właściciel sklepu elektronicznego Altron w Lublinie
niedziela, 11 listopada 2012
#9642 Another 75 tags
artur orzech, atoms
for peace, ąka, bat for lashes, biblio, błąd, bona, bystrzyca, charakter, coaching,
Czechów, czwartek, czekolada, depeche mode, deser, dom
kultury, downshifting, dziesiąta, Facebook, foto, góki Czechowskie, grzyby, historia,
homeland, Jagiellonowie, jesień, jerzy Janowic, kawa, koncert, korki, krzczonowski
park krajobrazowy, książki, las, lp3, lubcamp, Lublin, mapy, marek niedźwiecki,
marketing, mecz, Mendoza, mgła, miejsca, mroczna wieża, mus czekoladowy, muzyka, muzyka ciszy, natura, nordic walking, numizmatyka,
panoramio, piłka nożna, Piotrkówek, poranek, praca, Prus, radiohead, restauracja,
rzeka, serial, stephen king, szczęscie, tagi, tatary, tenis, trufle, trójka, urlop,
w tonacji trójki, wagary, wędrówki, wieprz, wokulski, zdjęcia, zima,
sobota, 10 listopada 2012
#9640 Mój wybór
1606 notowanie Listy Przebojów Programu Trzeciego. W pierwszej piątce Lao
Che, Adele, Hey, Metallica, Skubas. Moje wybrane utwory jak zwykle radzą sobie bardzo różnie. Alabama Shakes
- I Found You (nn), Band Of Horses - Slow Cruel Hands Of Time (nn), Bat For
Lashes – Laura (nn), Dinosaur Jr. - Don't Pretend You Didn't Know (nn), Hey -
Do Rycerzy, Do Szlachty, Do Mieszczan (3), Jack White - I'm Shakin' (33), Kamp!
- Distance Of The Modern Hearts (50), Kim Nowak - Mokry Pies (11), Lana Del Rey
- Summertime Sadness (15), Mumford And Sons - Lover Of The Light (nn).
piątek, 9 listopada 2012
#9640 Czekoladowy raj
Trzy tabliczki gorzkiej, jedynej
w swoim rodzaju wedlowskiej czekolady połamała na kawałki i razem z kawałkiem
masła wrzuciła do miseczki, którą zaczęła ogrzewać nad parą z gotującej się w
rondelku wody. Po ostudzeniu słodkiej mieszkanki dodała połowę trzydziestoprocentowej
śmietanki, a pozostałą jej część ubiła z aromatycznym cukrem waniliowym. W
filiżance schłodzony brązowy mus, przytulił się do białej śmietanki, a na
wierzchu wylądowała delikatnie uformowana, obtoczona w kakao czekoladowa
trufla. Wystarczyło spróbować jedynie odrobiny i zamknąć oczy, by znaleźć się w
zupełnie innym świecie. Nie mogło zabraknąć oczywiście filiżanki czarnej kawy,
której każdy łyk przygotowywał na kolejne uderzenie smakowej rozkoszy.
czwartek, 8 listopada 2012
#9639 Drugie przebudzenie
Zdumiewające jak inspirująca może
być filiżanka prawdziwej gorzkiej kawy wypita na chwilę przed wyjściem z domu. I
nie chodzi tu o działanie alkaloidu purynowego zwanego kofeiną, która wchłania
się 45 minut po spożyciu działając pobudzająco na nasz system nerwowy, a to co
dzieje się na samym początku na kubkach smakowych. Czasem warto zrezygnować z
łyżeczki sacharozy i skupić się na naturalnym smaku czarnego napoju. Jeszcze
chwilę wcześniej snułeś się po mieszkaniu wykonując bezwiednie rutynowe
czynności, kiedy ten pierwszy łyk stał się przyczyną drugiego przebudzenia tego
poranka, a każda następna myśl miała w sobie nutkę szacunku dla tej konkretnej
chwili.
środa, 7 listopada 2012
#9638 Pierwszy dzień
Codziennie beznamiętnie mijam to
miejsce dziesiątki jeśli nie setki razy. Czasami jednak będąc w biegu, zupełnie
niechcący, zdarza mi się usiąść na chwilę na tym krześle, przy tym stoliku. Za
każdym razem powracają do mnie wspomnienia tego listopadowego poniedziałkowego
przedpołudnia, które zdeterminowało dwa kolejne lata mojego życia. Wydaje mi
się, że to miejsce było wtedy dużo mniejsze, o wiele ciemniejsze, zupełnie obce.
Cichy, pusty, skryty w półmroku korytarz zakończony wielkim lustrem, które
pokazywało jedynie czarną plamę czekającej na swoja kolej sylwetki. Dziś, kiedy
otwieram oczy widzę przed sobą drzwi z
tabliczką ze znajomym nazwiskiem. Jak ten czas szybko leci.
wtorek, 6 listopada 2012
#9637 W krainie półsnu
Cóż to za dziwny stan: drzemka po
przebudzeniu. Sposoby na poranne wstawanie to indywidualna sprawa każdego z
nas. Niektórym może się wydawać to wielkim dziwactwem, jednak ja nie wyobrażam
sobie porannej pobudki bez podarowania sobie dodatkowego czasu płytkiego snu.
Niejedna osoba na moim miejscu słysząc drugi, trzeci z kolei dzwonek rozbiłaby w drobny mak budzik, który nie pozwala
spokojnie dospać do wyznaczonej godziny. Był kiedyś taki czas, że wstawałem na
pierwsze wezwanie, ale warunkiem było ustawienie budzika z dala od łóżka,
którego wyłączenie wymagało postawienia się do pionu. Nie odczuwam żadnych
negatywnych skutków takiego postępowania. Ja to po lubię po prostu.
poniedziałek, 5 listopada 2012
#9636 Sesja w korku
Termin zakończenia remontu
wiaduktu kolejowego z powodu opóźnień
wykonawcy, przedłużających się procedur i nadchodzącej zimy odsuwa się w bliżej
nieokreśloną przyszłość. Nie pozostaje mi niestety nic innego jak cierpliwie czekać
w korku na Lotniczej na lewoskręt w zatykającą się Drogę MM. Gdyby nie odzywający
się co jakiś czas mój wewnętrzny minister finansów powiedziałbym nawet, że
polubiłem te sytuacje, kiedy po dosyć intensywnym poranku wreszcie mam chwilę
czasu, żeby odprężyć się przy muzyce, słuchając porannego ‘zapraszamy do trójki’
albo swojej płyty tygodnia, chociaż trzeba przyznać, że nie każda muzyka pasuje
do przesuwającego się bardzo powoli listopadowego krajobrazu za oknem.
niedziela, 4 listopada 2012
#9635 To dopiero początek
Nie jestem znawcą, ani nawet wielkim
fanem tenisa, choć muszę przyznać, że ten rodzaj sportu bardzo dobrze mi się
kojarzy i od czasu do czasu znajduję trochę czasu na co ciekawsze spotkania,
ale muszę przyznać, że już dawno żaden mecz nie dostarczył mi tylu emocji co weekendowa
końcówka turnieju ATP w Paryżu z Jerzykiem Janowiczem w roli głównej. Ten
pojedynek w niczym nie przypominał nudnych wielogodzinnych wymian skalkulowanych
na błąd przeciwnika czy też schematycznych, pozbawionych finezji spotkań rutyniarzy
na szczycie. Oby tylko szybko wznosząca się w światowym rankingu młoda gwiazda nie
spaliła się w atmosferze medialnej presji wygórowanych oczekiwań.
sobota, 3 listopada 2012
#9634 Osiemdziesiąta druga dziesiątka
Dziesięć utworów. Zebrane w ciągu
czterdziestu dwóch dni. Osiem nowości i dwa utwory klasyczne. #821 Cat Power – Cherokee (Sun) #822 Queen - My
Life Has Been Saved (Made in Heaven) #823 Queen - Spread Your Wings (News of
the World) #824 The XX – Tides (Coexist) #825 Band of Horses - Slow Cruel Hands
of Time (Mirage Rock) #826 Chris Botti – Oblivion (Impressions) #827 Grizzly
Bear - Yet Again (Shields) #828 Triggerfinger - I follow Rivers (-) #829 Mumford & Sons - I Will
Wait (Babel) #830
Bat For Lashes – Marilyn (The Hounted Man) (11 września - 23 października 2012)
piątek, 2 listopada 2012
#9633 Muzyka ciszy
Piątek, 2 listopada, godzina 19. W
pokoju gaszę światło i siadam w swoim fotelu. Przy mnie jedynie małe radio i filiżanka kawy. Dziś nie będzie
normalnego notowania. Zamiast tego znów popłyną wyjątkowe dźwięki dwudziestego
czwartego wydania ‘Muzyki Ciszy’ Pana Marka [1].
Tak gra się tylko dwa do trzech razy w roku. Długie nastrojowe utwory budujące klimat wieczornej
zadumy , minimum słów. Dead
Can Dance, Led Zeppelin, The Moody Blues, Genesis, Tori Amos, Peter Gabriel,
Queen, Marillion, Pink Floyd, David Bowie. Wszystkie myśli cichną, zwalniają
swój bieg, by muzyka mogła dotrzeć głębiej niż zwykle i poruszyć struny
wrażliwości na prawdziwe piękno.
czwartek, 1 listopada 2012
#9632 Kwanty wspomnień
Wystarczy jedna najdrobniejsza
iskra by ciąg skojarzeń zaprowadził mnie do pokoju w którym przechowuję
najdalsze, bezcenne wspomnienia. Często przychodzą same, zupełnie
niespodziewanie dochodzą do głosu zakłócając kontinuum teraźniejszości.
Wspomnienia osób, których już nie ma, miejsc, które nieodwracalnie się
zmieniły, uczuć, które już nie powrócą. Pod zamkniętymi powiekami wyświetla się
film w nieco wyblakłych już barwach. Przy odrobinie wysiłku i szczęścia można
usłyszeć dźwięki i głosy, poczuć zapach
czy dotyk. Ładunek emocji ma siłę trzęsienia ziemi. Chciałoby się zapisać je na
czymś trwalszym niż klisza naszej pamięci, by móc zawsze do nich wrócić i dodać
nowe szczegóły z kolejnej projekcji.
środa, 31 października 2012
#9631 Countdown to 25/07/2013
Kto by pomyślał, że w dobie
błyskawicznego rozchodzenia się informacji w internetowej sieci taka wiadomość
dotrze do mnie z analogowego źródła w osiedlowej bibliotece siedem dni po
oficjalnym ogłoszeniu. Wiosną przyszłego roku Dave, Martin i Andrew wydają nową
trzynastą w swojej karierze studyjna płytę i rozpoczynają europejskie tourne, podczas
którego zagrają na Stadionie Narodowym swój szósty koncert w Polsce. Jak zwykle
przy takiej okazji logotyp zespołu został wymyślony na nowo i charakterystyczne
literki D i M żyją już własnym życiem. Znając tempo rozchodzenia się biletów na
poprzednie koncerty czasu na decyzję o zakupie biletów może być już naprawdę
niewiele.
wtorek, 30 października 2012
#9630 Bibliołowy
Październikowe oszczędności po
raz kolejny zawiodły nad do naszej ulubionej biblioteki. Mimo sporej odległości
od domu taki wypad zawsze się opłaca. Szczególnie że w zbiorach znajduje się
naprawdę wiele nowości, które w Empiku jeszcze nie zdążyły ustawić się
grzbietem do czytelnika. Już kolejna wizyta kończy się złowieniem cennego okazu,
który jeszcze kilka dni wcześniej miałem ochotę zakupić nie mając gwarancji
satysfakcji. A najciekawsze jest to, że biblioteka uzupełnia swoje zbiory o
pozycje na które czytelnicy składają zapotrzebowanie. Ja już wysłałem swoją
propozycję i po cichu liczę, że na półce z komiksowymi opowieściami pojawią się
historie ze świata Mrocznej Wieży
Stephena K.
poniedziałek, 29 października 2012
#9629 Zmiana rzeczywistości
Wystarczyły trzy dni by przenieść
nas z szarej jesiennej rzeczywistości do białej krainy mrozu i śniegu. Jeszcze
drzewa nie zdążyły pozbyć się swoich ostatnich liści, a sobotni poranek
przywitał nas już pierwszym tegorocznym śniegiem i trzeba było stanąć w długiej
kolejce do zmiany opon. Zimowe ubrania z sezonowego archiwum trafiły na główną setlistę
codziennego dresscode’u. W nocy zmiana czasu przez który z pracy będę wracał
już zawsze po zmroku. Następnego dnia pierwsze skrobanie szyb i zmiatanie z
maski grubej warstwy puszystego śniegu. W poniedziałek pierwsza wielka śnieżyca
w popołudniowych godzinach szczytu, która spowolniła całe miasto. Nie za szybko
to wszystko?
niedziela, 28 października 2012
#9628 Powrót do Świata Pośredniego
Nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy
sześć lat temu kończyłem czytać ostatnią kartkę ostatniego tomu liczącej ponad
cztery tysiące stron cyklu nie spodziewałem się, że Stephen K. zdecyduje się wrócić
do Świata Pośredniego. Książka nie wnosi prawie
nic nowego do głównej historii będącej osią serii, a rozbudowuje tło poprzez
dwie zagłębione na zasadzie szkatułki opowieści z przeszłości. W pierwszej przyglądamy
się niezbyt ciekawej misji młodego rewolwerowca Rolanda z Gilead. Jednak to co
najciekawsze znajduje się w samym środku w odległej przeszłości rozbudowującej
mitologię świata, który ‘poszedł naprzód’. W unikalnym uniwersum Mrocznej Wieży jest jeszcze
wiele przestrzeni dla kolejnych pięknych opowieści.
sobota, 27 października 2012
#9627 The Naked Girl - The Haunted Man
W tym roku co chwile materializuje
się płyta artysty lub grupy, która w ubiegłych latach załapała się na moją
prywatną setlistę, że brakuje czasu na to, by poznawać nowości czy wracać do
klasyki. Nowa płyta formacji Bat For Lashes to okazja, której nie można przepuścić,
ani nawet odłożyć na później. Po pierwszym przesłuchaniu materiału gwiazdkę
postawiłem przy znanym mi z trójkowego Atelier utwóorze ‘Marylin’, potem za
sprawą teledysku zaznaczyłem sobie ‘All Your Gold’, by w końcu zakochać się w wyjątkowej
urody ‘Laurze’. Natasha na tej płycie spełnia moje marzenia, bo słyszę tam i
Bjork (Oh Yeah) i Cocteau Twins (Marylin).
piątek, 26 października 2012
#9626 Sto lat
Awers prezentuje sylwetkę idącego
ulicą wspartego na lasce człowieka w kapeluszu na tle zarysu warszawskiej
starówki. Na rewersie wizerunek popiersia dżentelmena z bródką w okularach o
okrągłych oprawkach. Tak prezentuje się pamiątkowa moneta o nominale 10 zł wykonana
ze srebrna najwyższej próby, wydana przez Narodowy Bank Polski dla upamiętnienia
obchodzonej w tym roku 100 rocznicy śmierci Bolesława Prusa, który 125 lat temu
powołał do życia charyzmatyczną postać Stanisława Wokulskiego inspirującą
następne pokolenia. Urodzony w Hrubieszowie, wychowywany w Puławach, więziony w
Lublinie, piszący w Nałęczowie. Nie przypuszczałem nawet, że ślub brał ‘u Ducha’
na Krakowskim Przedmieściu 1. Cena monety to 95 zł.
czwartek, 25 października 2012
#9625 Dom Kultury Informatyka
Jest środa, godzina 18:00.
Większość miejsc sali Domu Kultury, wypełnionej kolorowymi neonami, starymi
fotelami, jest już zajęta. Jesienna aura na zewnątrz zniechęca do wieczornego
spaceru motywując do znalezienia jakiegoś ciepłego miejsca. Za chwilę rozpocznie się pierwsze spotkanie w
ramach lokalnej inicjatywy gromadzącej zainteresowanych rozpoczęciem i
prowadzeniem własnej działalności gospodarczej w warunkach rzeczywistości 2.0.
Mimo, iż większość uczestników związana jest z branżą IT nie da się zaprzeczyć,
że wiedza z zakresu nowoczesnych technologii może okazać się przydatna dla
każdego. Miejsca w ostatniej chwili udało się załatwić po znajomości. Trzy ciekawe
wykłady, miła atmosfera i szklanka piwa od sponsora. Czekamy na kolejne
spotkania.
środa, 24 października 2012
#9624 Thom 'Atoms for Peace' York
Statystyczny fan Trójki słucha
radia 189 minut każdego dnia [1].
Śmiało mogę powiedzieć, że wyrabiam normę, a czasami nawet specjalnie biorę
nadgodziny. Wystarczy jednak bardzo niewiele by trafić na nowy utwór, który
potem nie będzie dawał nam spokoju. I znów dzieje się tak za sprawą pana Artura
O. tym razem prezentującego swój muzyczny wybór w ramach audycji ‘W tonacji
Trójki’ w środowe popołudnia. Intrygujące dźwięki przywodzące na myśl twórczość
Radiohead, zaraz potem wokal łudząco podobny do Thoma Y. Czy to możliwe, że mi
coś umknęło? ‘Default’ [2] to próbka
tego co dostaniemy na początku przyszłego roku za sprawą formacji Atoms for
Peace [3].
wtorek, 23 października 2012
#9623 Wirtualna społeczność lokalna
Jednym z filtrów w mojej głowie
przez jakie przepuszczam wiadomości z lubelskich portali informacyjnych jest
miejsce, którego dotyczą, zwracając szczególną uwagę na te dotyczące dzielnicy
w której mieszkam i tej gdzie pracuję. W mediach znajdziemy tylko najważniejsze
wydarzenia, a nie można wykluczyć, że lokalną społeczność mogą zainteresować nawet
mniejsze zdarzenia, które dotyczą ich okolicy. Fora internetowe dały możliwość
wymiany informacji i opinii mieszkańcom dzielnicy, osiedla, ulicy czy nawet
konkretnego bloku. Dziś to Facebook poprzez swoją powszechność stanowi użyteczne
narzędzie do tworzenia się takich sprofilowanych grup. Najlepiej mają się u nas
grupy Czechów (653 osoby),
Dziesiąta (270) oraz
Tatary
(103)
poniedziałek, 22 października 2012
#9622 Milion srebrnych nitek
Kilka chwil po zachodzie słońca
dolinę Wieprza zaczęła spowijać hipnotyzująca mieszanka mroku i mgły. Spowite
mlecznym kożuchem okoliczne pola na tle bladego różu gasnącego dnia wyglądały
jak nie z tego świata. Przyciągnięci magnetycznym pięknem naturalnego zjawiska powoli
zanurzaliśmy się w ten tajemniczy labirynt bez ścian. Zimne wilgotne obłoki
zdają się być w ciągłym ruchu przesuwając się w bliżej nieokreślonym kierunku. Obserwacja
z poziomu niespełna półmetrowej trawy dostarcza niesamowitego widoku miliona
srebrnych nitek rozpiętych między zielonymi źdźbłami. Z każdą minutą robi się
coraz ciemniej. Naszym zdjęciom próbującym uchwycić impresjonistyczny klimat tych
chwil coraz częściej brakuje ostrości. Czas wracać do domu.
niedziela, 21 października 2012
#9621 Między rzekami
W tym miejscu na wysokości 152 m
n.p.m. po pokonaniu 70,3 km drogi i 75 m różnicy wysokości Bystrzyca wpada do
swojego starszego brata Wieprza. Szukając w gąszczu zarośli rzecznego
skrzyżowania towarzyszyliśmy rodzimej rzece, która pod koniec swojego biegu, jakby
broniąc się przed nieuchronnym na małej przestrzeni zakręca czterokrotnie. W
pewnym momencie suche wysokie źdźbła traw zaczynają tajemniczo się poruszać. Wielką
ciszę mąconą jedynie szumem dość szybko płynącej wody przerywa krzyk wyfruwającego
przestraszonego ptaka. W oddali widać charakterystyczny biały budynek kaplicy w
Zawieprzycach. Po cichu zastanawiamy się jaka siła przywiodła nas w ten malowniczy
zakątek ziemi wbity między dwie rzeki.
sobota, 20 października 2012
#9620 Kolory jesieni
To był jeden z najpiękniejszych
październikowych dni. Aż trudno uwierzyć, że trzy lata temu byliśmy już po
pierwszym ataku śnieżnej aury. Wysyp grzybów był dla nas pretekstem by z samego
rana wyruszyć w kierunku krzczonowskich lasów. Grzybobranie pozostawiłem doświadczonym
smakoszom, a sam ruszyłem z aparatem przed siebie. Wyjątkowo piękne podleśne
tereny uraczyły mnie widokiem zielonych pagórków srebrzących się w blasku
wstającego znad lasu słońca czy hasającego pod czujnym okiem stracha na wróble stada
młodych saren. We wsi ostatnie prace polowe, mleczny dym z ogniska okadza zaorane
pola. Jesienne barwy drzew na tle bezchmurnego błękitu nieba onieśmielają swoją
intensywnością.
piątek, 19 października 2012
#9619 Ostatni stadion
Wtorkowy wieczór skończył się
wielkim rozczarowaniem. Sytuacja nadzwyczajna czy zwyczajne partactwo, zbieg okoliczności
czy piękna katastrofa. Setki memów próbujących obrócić w żart niesmak po całej
sytuacji z moim ulubionym na którym Pan Jacek Gmoch przedstawia swój punkt
widzenia. Wszystkich nas zabolał obraz, który poszedł w świat i po raz kolejny
pokazał słabość organizacyjną w starciu z rzeczywistością. Milionom telewidzów
pozostało jedynie rozegrać wirtualne spotkanie z padem w ręku. Nie wspominam
tych biedaków na stadionie, którzy wyrzucili bilety zanim zdążyły rozmięknąć w
strugach deszczu. Zobowiązania dnia następnego sprawiły, że przełożony mecz oglądałem
razem z pracownikami i klientami oddziału Idea Bank. Polska – Anglia 1:1
czwartek, 18 października 2012
#9618 Czechowskie pagóry
Skąd się bierze ta wewnętrzna
potrzeba ruszenia w drogę. Czy jest to chęć oczyszczenia umysłu, zostawienia za
sobą tysiąca spraw i elektronicznych smyczy. Czy jest to drzemiąca w każdym z
nas potrzeba piękna, chęć zbliżenia się do natury, która ma nas naładować
pozytywną energią. Pogodna jesień to doskonały czas na wędrówki, które mogą nas
przybliżyć do realizacji obu powyższych celów. Kilka dni temu po raz pierwszy odwiedziłem
Górki Czechowskie. Niestety tym razem cały czas towarzyszył mi strach przed
natknięciem się na ludzi bezdomnych, których ślady bytowania da się zauważyć
zaraz po wejściu na ścieżkę w głąb pokrytego bujną roślinnością terenu.
środa, 17 października 2012
#9617 Rewolucja bez rewelacji
Pulpeciki w sosie koperkowym z
pęczakiem (gotowane ziarno jęczmienia) (15zł) oraz pieczona w bekonie pierś pod
beszamelem z sosem jabłkowym (25zł) to dania, które wybraliśmy podczas wizyty w
rozreklamowanej dzięki programowi Magdy G. restauracji Aka (b. Antykwariat).
Program jak to zwykle bywa momentalnie wywołał niesamowitą popularność lokalu przez
co w weekend bez rezerwacji nie ma co myśleć o wolnym stoliku o czym
przekonaliśmy się osobiście dzień wcześniej. Realizacja koncepcji zmiany
wystroju wnętrza kompletnie do mnie nie przemawia. Dania były smaczne, ale dwie
mięsne kuleczki to przynajmniej o jedną za mało, a beszamel z drugiego dania
zdaje się występować tylko w menu.
wtorek, 16 października 2012
#9616 Mapa wspomnień
W tym roku odwiedziliśmy
dziesiątki nowych miejsc z których przywieźliśmy setki zdjęć i tysiące
wspomnień. Postanowiliśmy odrobić lekcje z turystyki naszego regionu. Byliśmy w
miejscach oczywistych, ale często schodziliśmy z oficjalnych szlaków szukając
malowniczych krajobrazów, echa dawnych wydarzeń czy po prostu spokoju, którego
cząstkę chcieliśmy zabrać ze sobą. Zdjęcia tych wyjątkowych chwil przypięte do
wirtualnej mapy Panoramio [1] pokazują ile piękna jest w naszym zasięgu. Już za
chwilę tradycyjnie jak co roku razem wybierzemy najpiękniejsze fotografie,
które trafią do kolejnego woluminu naszego wielkiego albumu, który tworzymy już
siódmy rok. Przyjemnie jest mieć do czego wracać, kiedy już jesień zmieni swoje
oblicze.
poniedziałek, 15 października 2012
#9615 Czwartkowe wzgórze
Aż trudno uwierzyć, że przez
siedem lat pobytu w mieście nie miałem okazji poznać tego niezwykłego miejsca.
Zapach historii miesza się tu z gwarem współczesności podkreślając sprzeczność
świata leżącego u stóp wzgórza. Monumentalna dzwonnica, rozłożyste drzewa,
stara kapliczka i barierka odgradzająca od stromego urwiska przywodzą na myśl
plac przed cytadelą Wierzy Czat. Z każdym krokiem do przodu pocztówkowy
krajobraz traci swój urok ukazując kolorowe morze namiotów i czarną dziurę
placu manewrowego. Wystarczy jednak zrobić dwa kroki w tył w kierunku szarych
murów św. Mikołaja wszystko wraca do
normy. Warto odwiedzić to miejsce szczególnie o poranku kiedy miasto budzi się
do życia.
niedziela, 14 października 2012
#9614 Spacer z kijkami
Moje kijki czekały na swoją
pierwszą wycieczkę na dnie szafy, gdzieś pomiędzy płetwami, a zwiniętą matą do
ćwiczeń prawie cały rok. Do kolejnej leśnej wyprawy nie zniechęciła nas nawet
ubiegłotygodniowa przygoda z kleszczami. Patrząc na aurę za oknem szkoda było każdej
niewykorzystanej chwili. Po raz kolejny odwiedzamy lasy Krzczonowskiego Parku
Krajobrazowego, a dokładniej las za wsią Piotrkówek leżącej przy drodze na
Biłgoraj. Bez gotowego planu wyprawy, z mapą w ręku tworzyliśmy swój własny szlak.
Szerokie trakty przy końcu wędrówki zamieniliśmy na trudną do pokonania
gęstwinę. Co chwilę gubiłem tempo marszu próbując uchwycić na fotografii
jesiennego ducha lasu.
sobota, 13 października 2012
#9613 Na wagarach
Nie mogłem wybrać sobie lepszego
dnia na wagary. Wagary jak najbardziej legalne bo wolne od pracy, wagary bo pod
warunkiem spędzenia całego dnia poza domem. Poranny mrozik wynagrodziło słońce,
które w południe rozebrało mnie z czapki, szalika, rękawiczek, płaszcza, a
nawet marynarki. Dzień poprzedni i następny niestety rozczarowywał aurą za
oknem. Nareszcie mam czas na wszystko: poranną gazetę, spacer po mieście, jesienne
zdjęcia, zaległe zakupy, wycieczkę za miasto, wizytę u konkurencji, w
bibliotece i u fryzjera. Wszystko mogę załatwić bez pośpiechu, bez stania w
korkach i kolejkach, bez popołudniowego zmęczenia i bez ścigania się z gasnącym
słońcem.
piątek, 12 października 2012
#9612 Moje pierwsze
Stoję właśnie przed półką z
literaturą zagraniczną w pachnącej jeszcze nowością bibliotece przy Szaserów 13
zastanawiając się, którą książkę Eduardo Mendozy wybrać na pierwsze spotkanie z
wyobraźnią autora. Czasami jest to dzieło przypadku, czasami starannie dokonana
selekcja. Od tej pierwszej książki zależy jak szybko sięgnę po następną. Po
latach miło jest powspominać okoliczności w jakich zaczynaliśmy przygodę z kreacją
danego autora i zastanowić się jak dziś smakowałaby nam ta historia. ‘Narodziny
rewolwerowca’ Kinga, ‘Droga’ Cormaca, ‘Kronika ptaka nakręcacza’ Murakamiego, ‘Marzenie
Celta’ Llyosy czy ‘Kronika zapowiedzianej śmierci’ Marqueza to pierwsze przeczytane
przeze mnie książki tych autorów z którymi zostałem na dłużej.
czwartek, 11 października 2012
#9611 Regina di Polonia
Ostatnim odcinkom świetnego historycznego
serialu ‘Królowa Bona’ towarzyszy przejmujący klimat smutku związanego z brakiem nadziei dla dynastii Jagiellonów. Pierwsze
nieudane podejście do serialu zrobiłem dwa lata temu podczas czytania ‘Polski
Jagiellonów’ lekko znudzony obszernym tomem. W pamięci zapadły mi długie sceny
rozmów, puste komnaty, kiepska jakość obrazu i marnie nagrany dźwięk. Drugie
podejście pozostawi w mojej pamięci ciekawą historię i świetne kreacje
odtwórczyni tytułowej roli oraz Stańczyka Fronczewskiego i Kmity Pietraszaka. Jakiś
czas temu pojawiły się informacje, że polski oddział stacji HBO ma w swoich
planach produkcję serialu o Jagiellonach na fali popularności zagranicznych serii
takich jak ‘The Tudors’ czy ‘The Borgias’.
środa, 10 października 2012
#9610 Kuźnia charakteru
Rzadko się zdarza, żeby ktoś był tak
naprawdę zadowolony ze swojego szefa. Wydaje się nam, że pewne rzeczy można by
było zrobić trochę inaczej, lepiej. I kiedy szef wreszcie pyta nas o zdanie
stajemy przed dylematem konfrontacji z opinią przełożonego. Jedni stosują
asekurancką strategię przetrwania werbalizując tylko to co druga strona
chciałaby usłyszeć. Inni natomiast nie wahają się przed konstruktywnym
przedstawieniem swoich racji. Sytuacja w której wiemy, iż nasze zdanie może
spotkać się z nieuzasadnioną krytyką, nie będzie motywować nas do takich
działań w przyszłości. Tylko osoba pewna swojej wartości i działań, które
reprezentuje może się na to zdecydować.
wtorek, 9 października 2012
#9609 Błąd w sztuce
Błąd to rzecz świadcząca o tym,
że twórca wykonał jakąś czynność w niepoprawny sposób. Chyba każdemu zdarza się
od czasu do czasu popełnić jakiś błąd, nikt nie jest doskonały. Często
przyznanie się do błędu jest bardzo trudne więc wolimy wypierać ten fakt
zrzucając winę na czynniki zewnętrzne, od nas niezależne. Taka postawa
kształtuje się w nas na skutek wymagań środowiska prowadząc do sytuacji w
których nie przyznajemy się nawet sami przed sobą. Błędy kosztują: czas,
pieniądze, reputację. Miarą siły naszej osobowości powinno być odpowiednie
podejście do danej sprawy i konsekwencji jakie niesie nasze działanie bądź
zaniechanie prowadzące do błędu.
poniedziałek, 8 października 2012
#9608 Dwanaście godzin
Nie stać mnie na czytanie słabych
książek. Szkoda czasu na coś co nie przynosi spodziewanej satysfakcji, a o tym
można przekonać się dopiero po przerzuceniu kilkudziesięciu pierwszych kartek. Tak
samo jest z serialami, które potrafią być prawdziwymi pożeraczami tak zwanego czasu
wolnego, dlatego też wiele tytułów ląduje w koszu obojętności zaraz po
obejrzeniu pierwszego odcinka. W ostatnim czasie jedynie ‘Homeland’ był w
stanie przyciągnąć i zatrzymać przy sobie moją uwagę. W tej poleconej mi przez
znajomego serii znalazłem namiastkę naprawdę miłe wspominanego zakończonego dwa
lata temu ‘24’ z niezastąpionym Kieferem S. Pozostaje pytanie czy zasłużył na
te wszystkie statuetki Emmy.
niedziela, 7 października 2012
#9607 Marketing po lubelsku
Co
jakiś czas podejmuję próbę znalezienia w sieci miejsca dyskusji na tematy
związane z realizacją przedsięwzięć marketingowych w naszym mieście. Miejsca,
gdzie praktycy jak i obserwatorzy dzielą się swoimi opiniami i spostrzeżeniami
odnośnie rodzimego rynku reklamowego, zdominowanego przez komunikaty
ogólnopolskich sieci handlowych, na którym raz na jakiś czas można znaleźć
ciekawą kreację regionalnej marki. Lublin nie należy do ekstraligi rozgrywek marketingowych,
większość pomysłów rodzi się daleko od nas. Nie da się zaprzeczyć, że wartość rynku
będzie stale rosła wraz z pojawianiem się kolejnych graczy na handlowej mapie
miasta. A może takie miejsce wciąż czeka żeby ktoś powołał je do istnienia.
sobota, 6 października 2012
#9606 Wystarczy las
Wystarczy tylko na chwilę wejść do lasu by poczuć jego uspokajającą siłę. Wystarczy podnieść głowę do góry i zacząć wpatrywać się w kołyszące drzewa by poczuć jak serce zaczyna być wolniej. Wystarczy wsłuchać się w kojący szum liści z którym współgrają ptaki nucąc swoją melodię by poczuć jak oddech staje się głębszy. Niepotrzebne myśli gasną jedna po drugiej. Zmysły porażone krzykiem doznań współczesnego świata powoli zaczynają się otwierać na coraz subtelniejsze szepty natury. Delektując się zapachem lasu i aromatem kawy obserwuję spektakl spadających liści tańczących do muzyki lasu. Blask przedzierającego się słońca tworzy nasycony ciepłymi barwami obraz pierwszych dni jesieni.
piątek, 5 października 2012
#9605 Zatrzymaj chwilę
Nie raz mamy ochotę, żeby się
zatrzymać, przerwać bieg do kolejnego zaprogramowanego celu. Jednak w tym szalonym
pędzie często ignorujemy wewnętrzne podszepty tłumacząc sobie, że kiedyś będzie
na to lepszy czas, czas na który paradoksalnie stale czekamy. Zdaje się, że
żyjemy poza czasem, daleko od tu i teraz, będąc myślami już za następnym
zakrętem. A tak naprawdę wystarczyłoby świadomie podarować sobie tę chwilę,
wyłączyć się z totalnie zdeterminowanego systemu, pozwolić sobie na anomalie w
codziennym algorytmie. W świecie niezmierzonych możliwości trzeba na nowo uczyć
się radości z drobiazgów, detali. Bawmy się chwilą, która właśnie trwa, bo
szczęście to suma takich chwil.
czwartek, 4 października 2012
#9604 To lubię
atelier,
art pap, bieganie, breaking bad, bystrzyca, chełm, codzienność, crowdsourcing, czytam, czytelnia pod chmurką, downshifting, drogi,
dziennik wschodni, dziesiąta, film, fotoradar, gotowanie, gryz historii, herbata,
historia, hobby, inicjatywy, internet, jesień, katharsis, kawa, kawiarnia pod
chmurką, komiks, książki, kuchnia, kupuj lokalnie, kurier lubelski, lato, lp3, lpg, lublin, lubelskie,
mapy, marketing, masa krytyczna, media, miasto, miejsca, mixtape, mm lublin, muzyka, natura,
nastawienie, nałęczów, nie polecam, opinie,
otwarte zabytki, papiernicze, park bronowicki,
parkowanie, polecam, praca, prasa, punkty widokowe, puławy, radio, reklama,
reportaż radiowy, rodzina, rowery, s17, serebryszcze, serial, slow, sprzęt, teatr stary, trójka, tu mieszkam tu kupuję, wicki
przy garach, wycieczki, wypoczynek, zakupy, zdim
środa, 3 października 2012
#9603 Biegam bo chcę
W przypadku biegania lista
wymówek jest znacznie krótsza niż przy pozostałych sposobach aktywnego spędzania
wolnego czasu. Masz wolną chwilę, ubierasz się i wychodzisz. Brak czasu jest
naprawdę słabym usprawiedliwieniem, bo wszystko da się odpowiednio wcześniej
zaplanować, umiejętnie wpleść w siatkę codziennych obowiązków i obserwować jak
powoli przeradza się to w zwykłe przyzwyczajenie. Wracasz zmęczony fizycznie,
ale wypoczęty psychicznie. Czujesz, że zbiorniczek z dozą dystansu do spraw
codziennych jest znowu pełny. Pewne myśli znalazły swoje szufladki i wreszcie mogą
dać Ci spokój. Jesteś też trochę mocniejszy, bo znowu pokonałeś chęć pozostania
w strefie komfortu, a potem kilka chwil słabości na trasie.
wtorek, 2 października 2012
#9602 Coś się kończy
Za 46 dni miną równo dwa lata
pracy na obecnym stanowisku. To dobry czas na podsumowanie, zwłaszcza, że za 90
dni wraz z końcem roku wygasa moja umowa. Jestem bogatszy o naprawdę duży bagaż
doświadczeń. Charakter mojej pracy wymagał nabycia i doskonalenia szerokiego
wachlarza umiejętności. Miałem możliwość sprawdzenia się w wielu nowych dla
mnie sytuacjach. Zyskałem dzięki temu dużo pewności ciebie, poznałem swoją
wartość i jestem gotowy na nowe wyzwania. Czas przyjrzeć się bliżej sytuacji na
rynku z zupełnie innej perspektywy niż tej dwa lata temu. W głowie mnóstwo
pomysłów napędzanych umiarkowanym optymizmem. Zobaczymy co przyniesie
przyszłość.
poniedziałek, 1 października 2012
#9601 Miś grizzly powraca
Czasem bywa tak, że już od pierwszych
dźwięków wiesz, że to jest to na co czekałeś od dawna. Ta muzyka idealnie
wpasowuje się w czas i okoliczności. Już po pierwszym przesłuchaniu melodie
ukryte pod parzystymi numerami zaczęły do mnie powracać w ciągu dnia. Kompozycje
z poprzedniej płyty ‘Veckatimest’ stopiły się w jedno z pewnym letnim
popołudniem spędzonym w ogrodzie botanicznym trzy lata temu, niczym zakładka w
księdze wspomnień. Najnowsza ‘Shields’ towarzyszy moim codziennym obserwacjom
jesiennego krajobrazu miasta zza szyby samochodu. Co ciekawe Pan Chaciński w
swojej recenzji również słyszy tam trochę Radiohead i trochę starego dobrego art
rocka [1].
niedziela, 30 września 2012
#9600 Rowerowa fiesta
Sto pięćdziesiąt rowerów to ładny
wynik, ale znając letnie weekendowe tłumy z naszej głównej ścieżki nad Zalew
Zemborzycki nie powala na kolana. Tym razem pogoda nie przeszkodziła nam w
uroczystym przejeździe przez miasto. Każde następne spotkanie jest takim
miejskim świętem, gdzie dzwonki, gwizdki i światełka tworzą niepowtarzalną
atmosferę radości jaką daje zwyczajna jazda na rowerze. Fala rowerzystów płynie
kolejnymi ulicami zwracając na siebie uwagę pieszych i kierowców. Część z nich
uśmiecha się, pozdrawia, ale są i niezadowoleni. Czy na dwóch czy na czterech
kółkach potrzebna jest odrobina zrozumienia. Infrastruktura musi się rozwijać
wraz z rosnącą grupą użytkowników. Dobry lobbing nie jest zły.
sobota, 29 września 2012
#9599 Makulatura reklamowa
Każdego tygodnia miasto jest
dosłownie zasypywane tonami drukowanych materiałów reklamowych zwanych
potocznie gazetkami. Mimo tego, że coraz większa część nakładu ląduje w
specjalnych koszach, które często przejmują funkcje śmietników, a po deszczu
zawartość zmienia się w bezkształtną masę, reklamodawcy nie rezygnują. Pomijam
fakt sensowności kolportażu ulotek pewnego hipermarketu, które nigdy nie skłonią mnie do podróży na drugi koniec miasta. Na rynku pojawiają
się kolejne podmioty, dzięki czemu firmy dystrybucji druków bezadresowych maja
pełne ręce roboty. Niestety za dużo już tego, za często, przez co siła
oddziaływania tego narzędzia jest coraz mniejsza, ale przecież nie można
stracić stałych bezimiennych czytelników.
piątek, 28 września 2012
#9598 Ciemność i mgła
Codziennie noc połyka coraz
większe kawałki dnia. Wystarczy chwila niezaplanowanego opóźnienia i trzeba
decydować o skróceniu wieczornej trasy lub wracać w całkowitej ciemności
rozświetlonej jedynie przednim reflektorem. Ostatnio miałem okazję poznać
potęgę mgieł powstających na terenach przy Bystrzycy. Do niedawna było to
jedynie poetyckie zjawisko podkreślające tajemnicze piękno czasu na kilka chwil
przed zmierzchem. Potem mgła podnosi się, gęstnieje z minuty na minutę,
odcinając samotnego wędrowca od zewnętrznego świata. Prowadzę przed sobą
nieskończony stożek korpuskularnego światła, który zamiast wskazywać kolejne
zakręty zaczyna oślepiać odbijając się od białej ściany. Zatrzymuję się na
chwilę. Gaszę światła i zaczynam wsłuchiwać się w ciszę.
czwartek, 27 września 2012
#9597 Wściekłe czasy
Żyjemy coraz szybciej. Dziś
szybciej niż wczoraj, jutro szybciej niż dziś. W konsekwencji życie staje się
coraz bardziej płytkie, bo pędząc przed siebie nie jesteśmy w stanie nawiązać
prawdziwej relacji z otaczającym nas światem. Pochwała wielozadaniowości powoli
popycha nas w stronę najszybszego pasa codzienności. W chwili, gdy odhaczymy
wszystkie zaplanowane zadania, zamiast oddać się sztuce nicnierobienia, by
pobyć sam na sam ze swoimi myślami, instynktownie zaczynamy szukać nowego zajęcia
wykorzystującego nasze wolne zasoby. W lęku przed marnowaniem pojedynczych chwil
możemy po prostu zmarnować życie. Proces zmiany przyzwyczajeń to trudna sztuka,
w której świadoma diagnoza jest krokiem najłatwiejszym.
środa, 26 września 2012
#9596 Jesienna muzyka
Ciepły wiatr pierwszych dni
jesieni szarpie złote korony drzew. W powietrzu fruwa coraz więcej kolorowych
liści, które do czasu pierwszego deszczu będą zdobić szare chodniki i ulice.
Muzycznym tłem dla tych obrazów są charakterystyczne dźwięki trąbki Chrisa
Bottiego wygrywającej znane melodie na najnowszej płycie „Impressions”. Kojące
brzmienie idealnie wpasowuje się w nostalgiczny klimat tych dni. Lato odeszło.
Zimne wieczory i poranki nie pozostawiają złudzeń. Pogodne popołudnie daje
jednak szansę na ostatni taki spacer. W termosie aromatyczna Qualita Oro.
Siedzimy na ławce starając się nazwać zabytkowe budowle na staromiejskim
horyzoncie. Dorzucając do tego tę nastrojową muzykę dostaniemy mieszankę kojącą
zmysły.
wtorek, 25 września 2012
#9595 Strefa braku alternatywy
Wprowadzając strefę płatnego
parkowania Ratusz praktycznie zabiera jakąkolwiek możliwość bezpłatnego
pozostawienia auta w Śródmieściu nawet w przypadku gotowości do pokonania
większej odległości pieszo lub autobusem za złotówkę. Część kierowców na pewno
będzie chwalić sobie luźniejszą sytuację na parkingach w ścisłym centrum akceptując
konkurencyjną wobec parkingów prywatnych cenę, jednak pozostali będą szukać
rozwiązań alternatywnych. Nie przypominam sobie by miasto przedstawiło jakieś
propozycje parkingów z prawdziwego zdarzenia zlokalizowanych przed strefą, a kierowca
postawiony przed dokonanym faktem braku realnego wyboru może próbować komunikować
swoje niezadowolenie. Za tydzień będzie już widać pierwsze efekty tej trudnej operacji
na żywej tkance naszego miasta.
poniedziałek, 24 września 2012
Szósty rok mixtape
Niedziela 1 października 2006
roku. Ekipa ze Wschodniej 19 gotowa do rozpoczęcia drugiego roku. Działający od
roku serwis Youtube.com za kilka dni zostanie przejęty przez Google za 1,65
miliarda dolarów. W głowie niespełnionego radiowca pojawia się myśl stworzenia
osobistej listy. Pod numerem #001 zapisuję Depeche Mode – Home. Dziś, tworząc drugi wolumin kolekcji
dodaję utwór #825 Band of Horses – Slow Cruel Hands of Time. Sześć lat to
2 191 dni, a na liście ponad 2 400 pozycji. Dawno temu twierdziłem, że
muzyka to zbiór brzmień, który kiedyś w końcu musi się wyczerpać. Dziś wiem, że
inspiracji jeszcze długo mi nie zabraknie.
niedziela, 23 września 2012
Znikający krajobraz
Kolejne fragmenty krajobrazu
znikają za ekranami akustycznymi na remontowanym odcinku trasy S17 Węzeł Witosa
– Obwodnica Piask. Droga zaczyna przypominać tunel, który z drugiej strony musi
przypominać mieszkańcom tamtejszych terenów Chiński Mur. Może już ostatni raz
widzę charakterystyczne tyczki do uprawy chmielu będące wizytówką naszego
regionu, których widok zwracał moją uwagę podczas podróży z Chełma do Lublina
już od najmłodszych lat. Wielu przedsiębiorców dla których ta lokalizacja była
kiedyś błogosławieństwem musi teraz odnaleźć się w nowej sytuacji. W tym samym
czasie Minister Środowiska Marcin Korolec rozpoczyna debatę o złagodzeniu norm
hałasu przeciwstawiając się pladze ekranów dźwiękochłonnych na polskich drogach
[1].
sobota, 22 września 2012
Higiena umysłu
Każdy czasem czuje potrzebę żeby
uciec, odizolować się od oczekiwań, zobowiązań i zaczerpnąć trochę
niecodziennej swobody. Jeżeli po raz kolejny odmawiamy sobie świadomej
samotności, prędzej czy później zaczniemy odczuwać dyskomfort istotnie wpływający
na nasze codzienne zmagania z rzeczywistością. Warto zainwestować trochę swojego
czasu i poszukać odpowiednich okoliczności, żeby uporządkować skłębione myśli i
posłuchać swojego wewnętrznego głosu, zagłuszanego na co dzień przez napływający
zewsząd potok informacji. Takie chwile wytchnienia działają oczyszczająco będąc
źródłem regeneracji, restartem systemu, punktem przywracania ustawień
fabrycznych. Odpoczynek po wysiłku fizycznym jest czymś naturalnym. Ważne, by
nie zapominać o okresowej higienie zmęczonego umysłu.
piątek, 21 września 2012
Rower to jest świat
Tyle obserwacji, tyle pięknych
zjawisk, tyle uśmiechniętych ludzi. Tylko rower może dać tak wiele. Kontur architektury
Starego Miasta na tle blasku zachodzącego słońca. Przyjemny zapach dymu z płonących
stosów suchych liści i gałęzi w okolicy ogródków działkowych . Mleczne mgły
wypełniające powoli rzeczne koryto by w końcu zasłać cienką kołdrą łąki za
mostem kolejowym. Małe dzieci z radością w oczach chłonące wieczorną
rzeczywistość. Czarno biały kot snujący się wśród traw, kudłaty pies wylegujący
się na asfalcie, klucz ptaków dryfujące na południe. I jeszcze ten cichutki
głosik mówiący Szczęść Boże na widok zwalniającego pana na rowerze ubranego na
czarno.
czwartek, 20 września 2012
Zredukuj bieg
W pracy w ciągu dnia czuję, jak z
godziny na godzinę wzrasta częstotliwość pracy moich myśli coraz bardziej obciążających
pamięć operacyjną. Nie opatentowałem jeszcze metody redukowania biegu myśli
tak, żeby wraz z ostatnim gwizdkiem spokojnie wrzucić na luz. System świadomego
hamowania nie funkcjonuje przez co jestem skazany na powolne wytracanie tempa poprzez
samo niedodawanie gazu. Chyba w dobrym momencie trafiłem na książkę kanadyjskiego
publicysty Carla Honore „Pochwała powolności” („In Praise of Slow”, 2004)
wydaną w 2011 roku przez Drzewo Babel z różą z zegarami zamiast płatków na
okładce. Czytam i swoim zwyczajem zaznaczam najciekawsze fragmenty do których
warto wracać prowadząc swoistą autoterapię.
środa, 19 września 2012
Skaza na krysztale
W dniu dzisiejszym po dwóch
tygodniach odebrałem z serwisu przy Słowackiego reklamowany w ramach gwarancji
czajnik Zelmer Crystal 332.2. Pierwszy zakupiony w sieci E.Leclerc w
żywej zielonej wersji kolorystycznej zaczął przeciekać już przy pierwszym
użyciu. Ze zwrotem towaru nie było najmniejszego problemu. W związku z kłopotem
ze znalezieniem zielonej wersji skorzystałem ze sprawdzonego sklepu
internetowego Agito.pl. Problem z przeciekaniem pojawił się ponownie ale
dopiero po miesiącu użytkowania. Po sprawdzeniu opinii klientów w serwisie
Ceneo.pl okazało się, że to w ostatnim czasie problem powszechny. Wymiana
korpusu wyceniona przez serwis kosztowała producenta prawie 70 złotych. Nowy
można kupić za 90 złotych.
wtorek, 18 września 2012
Walka z wiatrakami
Kolorowe billboardy, bannery,
tablice, szyldy. Przestrzeń miasta tonie w reklamie. Moje ostatnie zawodowe doświadczenia
pokazują, że pewne podmioty wykorzystując prawo niekontrolowanego chaosu
niejednokrotnie decydują się na samowolne działanie. Prywatny właściciel od
razu wyłapie intruza na swoim terenie. Problem z tego typu postępowaniem ma
nasze miasto, które z jednej strony świadomym i uczciwym karze słono płacić za
każdy metr kwadratowy reklamy eksponowanej na swoim terenie, ale jednocześnie nie
jest w stanie odpowiednio reagować na nowe elementy krajobrazu miasta instalowane
z pominięciem oficjalnej ścieżki kolejnych wniosków i decyzji korytarzami
Zarządu Dróg i Mostów. Tylko czy komuś jeszcze zależy na ratowaniu tego co
zostało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







