poniedziałek, 31 grudnia 2012

#9692 Odkrycie końca roku


Susanne Aartun Sundfor to urodzona równa trzy miesiące przede mną Norweżka, która swoim głosem i kompozycjami z płyty ‘ The SIlicone Veil’ zawładnęła moją muzyczną wyobraźnią. Wszystko zaczęło się od przypadkowego przesłuchania utworu ‘White Foxes’ na blogu pana Bartka Chacińskiego. Wystarczyło jedno odtworzenie by zakotwiczyć się w mojej świadomości na długi czas. Po pierwszym przesłuchaniu płyty nic nie zrobiło na mnie takiego wrażenia jak wspomniany wyżej pierwszy singiel. Mimo to wcale nie miałem ochoty na zmianę repertuaru w moim odtwarzaczu. Powoli zacząłem odkrywać piękno ukryte w poszczególnych utworach. Ta muzyka, jej głos coś mi przypomina, z kimś mi się kojarzy.

niedziela, 30 grudnia 2012

#9691 Niedzielne popołudnie


Lubię ten czas, kiedy siedząc w swoim ulubionym fotelu przy oknie z książką w ręku obserwuję jak z minuty na minutę na zewnątrz robi się coraz ciemniej. Otacza mnie mgiełka kojącej ciszy. Czytam, a oczy przyzwyczajają się do mroku powoli wypełniającego całe mieszkanie. W tle można usłyszeć jedynie ciche dźwięki radiowej sjesty. Impresję tę uzupełnia filiżanka oszałamiająco aromatycznej kawy, która czeka na spróbowanie do momentu, kiedy nie da się już przeczytać ani słowa. Posmak ostatnich zdań miesza się wtedy ze smakiem pierwszego łyku czarnego płynu. Zamykam oczy przesuwając akcent swojej uwagi ku muzyce z którą będę trwał do pierwszego bloku reklamowego.  

sobota, 29 grudnia 2012

#9690 Klasyka za dwie dychy


Chłopak z kolejki przede mną podał kasjerce płytę. Kiedy zdjęła ochronne pudełko zauważyłem charakterystyczną okładkę. ‘Hail to the thief’. Zaraz potem poprosiła o 19,90. W jednej chwili powróciły wspomnienia sprzed prawie już dziesięciu lat. Cofnąłem się do sklepu udając się w kierunku półki z literką R., gdzie znalazłem jeszcze jeden ostatni egzemplarz. Po powrocie do domu od razu założyłem moje stare dobre Kossy Porta Pro i na 56 minut wyłączyłem się z otaczającej mnie rzeczywistości. Ta muzyka porusza, nie da się jej słuchać w zupełnym bezruchu. Pulsujące dźwięki niczym impulsy elektryczne pobudzają do miarowych ruchów zgodnych z rytmem słuchanego utworu. 

piątek, 28 grudnia 2012

#9698 Uwaga spoiler


Kolejna mitologia z potężnym zastępem powiązanych między sobą setką zależności barwnych postaci. Pierwsze odcinki nie zainteresowały mnie na tyle by zagłębić się w jeszcze jedno fikcyjne uniwersum. Podobno pierwsze pięćset stron książki również ciężko się czyta, choć późniejsze wydarzenia wynagradzają cierpliwość. Ostatnio postanowiłem spróbować jeszcze raz. Tytułowa ‘Ga o tron’ trwa od pierwszego odcinka choć jest schowana pod tymczasowym płaszczykiem stabilizacji. Prawdziwa akcja zaczyna się około 7 odcinka kiedy to jak można się tego domyślić UWAGA SPOILER umiera panujący król. Możemy wtedy skupić się na wartkiej pełnej zupełnie niespodziewanych zwrotów akcji. Jednym słowem warto się trochę przemęczyć na samym początku. 

czwartek, 27 grudnia 2012

#9688 Grudniowa odwilż


Grudniowa odwilż daje fałszywą nadzieję na rychłe nadejście wyczekiwanego przedwiośnia. Spacerując mokrymi ulicami w głowie same układają się plany wiosennych wędrówek blisko natury. W wielu miejscach chodniki nadal są oblodzone zniechęcając do obierania niektórych miejskich szlaków. Świadomy powolności procesu wydłużania się dni, staram się doceniać każdą chwilę spędzoną na zewnątrz w naturalnym świetle. Jednak tak naprawdę dopiero wieczorem mam trochę czasu dla siebie. Czasem wystarczy krótki spacer po własnym osiedlu. Ważne by odpiąć się od gsmów, gpsów, gprsów, ipodów i pozwolić myślom skupić się na bodźcach płynących z otoczenia. Wszystko po to by spróbować naostrzyć stępione tysiącem komunikatów zmęczone zmysły.

środa, 26 grudnia 2012

#9687 Szczypta kardamonu


Obok wanilii i szafranu należy do grupy najdroższych przypraw świata. W rękach trzymam torebkę z mielonym kardamonem pochodzącym z odległej Gwatemali, choć jego prawdziwą ojczyzną są Indie, Sri Lanka, Chiny i Indonezja. Pięć lat temu po raz pierwszy spróbowałem kawy z dodatkiem kardamonu w bardzo przytulnej warszawskiej kawiarni Singidunum na tyłach hotelu Novotel. Kiedy dwa lata temu wróciłem w to samo miejsce po kawiarni nie był już śladu. Pozostało wspomnienie, które od czasu do czasu przywołuję w filiżance kawy. Intensywnie korzenny pobudzający wyobraźnię orientalny aromat z wyraźnie wyczuwalną nutą kamfory, eukaliptusa albo cytrusów wzmacnia smak i jej pobudzające działanie. 

wtorek, 25 grudnia 2012

#9686 Life on demand


Wszystko dostępne na żądanie, dwadzieścia cztery godziny na dobę, najlepiej z dostawą do domu i możliwością płatności kartą. Współczesna rzeczywistość zmienia nasze przyzwyczajenia, kształtuje nasze codzienne wybory. Radio pozostaje taką przestrzenią, gdzie najważniejsze dzieje się tu i teraz. Czekasz na daną audycję czy inne wydarzenie i dostajesz szansę, by w nim uczestniczyć w jedynym w swoim rodzaju spotkaniu, które za chwilę przejdzie do historii. Nieustannie przekonywani o swojej władzy nad rzeczywistością niejednokrotnie możemy raz na zawsze przeoczyć rzeczy naprawdę wartościowe. Czy są jeszcze takie rzeczy na które potrafimy czekać, na jedyną w swoim rodzaju chwilę, wydarzenie, które determinuje poprzedzający je czas?

poniedziałek, 24 grudnia 2012

#9685 Piętnaście płyt


#02 Kimbra - Vows (2011) #05 Florence And The Machine - Ceremonials (2011) #09 Lana Del Rey - Born To Die #16 The Black Keys - El Camino #20 Jack White - Blunderbuss #25 Noel Gallagher's High Flying Birds #27 Alabama Shakes - Boys & Girls #31 Twin Shadow - Confess #36 Bobby Womack - The Brevest Man In The Universe #41 Grizzly Bear - Shields #43 Bat For Lashes - The Haunted Man #47 Voov Voo - Nowa Płyta #49 Chilly Gonzales - Solo Piano II #51 Smolik – The Trip #52 Susanne Sundfor – The Silicone Veil

niedziela, 23 grudnia 2012

#9684 Piętnaście książek


#01 David Allen - Getting Things Done #07 Mario Vargas Llosa - Szelmostwa Niegrzecznej Dziewczynki #10 Haruki Murakami - Norwegian Wood #22 Paweł Jasienica - Srebrny Wiek #27 Stephen King - Komórka #24 Jacek Hugo-Bader – Dzienniki kołymskie #29 Enrique Gracián - Badanie Bezkresu #31 Jerzy Stuhr - Tak Sobie Myślę #33 Adam Sikorski - Mapa Tajemnic #34 Cormac McCarthy - Rącze Konie #38 Carl Honore - Pochwała Powolności #42 Eduardo Mendoza - Niewinność Zagubiona W Deszczu #43 Stephen King - Wiatr Przez Dziurkę Od Klucza #47 John Ronald Reuel Tolkien - Hobbit #49 Sara Magdalena Woźny - Tajemnice Kawy

sobota, 22 grudnia 2012

#9683 Dźwięki binauralne


Programator nastroju nastawiony na spokojne wyciszenie po wymagającym dniu. Wzrok powoli przyzwyczaja się do mroku. Siadam wygodnie w fotelu i zakładam słuchawki. Za chwilę za sprawą kolejnego rozdziału znów przeniosę się do postapokaliptycznego świata stworzonego przez Philipa K. Dicka wcielając się w postać Richarda Deckarda znanego w pewnych kręgach jako łowca androidów. Wszystko to dzięki wydanej chwilę temu płycie zawierającej słuchowisko ‘Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”, będące czymś więcej niż zwykłym audiobookiem. Słowa, które w wersji pisanej nie porwały mojej wyobraźni, teraz dzięki zaangażowaniu aktorów, klimatycznej muzyce i nowoczesnej realizacji absorbują i zachwycają. Materiał warty jest swojej ceny.

piątek, 21 grudnia 2012

#9682 Kwestia organizacji


Sprawiedliwości w tej kwestii nie ma, nie było i nigdy nie będzie. Osoby lepiej organizujące pracę własną zawsze wykonywały więcej zadań od tych, predestynowanych do podtrzymywania równowagi wszechświata poprzez kult entropii, względnie bardzo popularnej inercji. Ich możliwości nigdy nie umykały uwadze przełożonych, co przekładało się na większą podaż spraw do załatwienia. Nieświadome konsekwencji swoich własnych ambicji osoby te powoli wkraczały na drogę z której trudno zawrócić. Pragnienie udowodnienia sobie i innym swojej wyjątkowej wartości nakręcało samo rozgrzewającą się spiralę zadań na do wykonania na wczoraj. Niestety tylko my znamy granicę swoich własnych możliwości. Przychodzi moment, kiedy trzeba wreszcie powiedzieć: stop.

czwartek, 20 grudnia 2012

#9681 Uprzejmie informuję


Szanowne sklepy wielkopowierzchniowe. Uprzejmie informuję iż w dniach 21 – 28 grudnia 2012 roku będę dla was całkowicie nieosiągalny. Świadomy praw i możliwości rezygnuję z wątpliwej przyjemności przedzierania się przez rozgorączkowany tłum ludzi zostawiających wszystko na ostatnią chwilę oraz oczekiwania w długich kolejkach i narzekania na zbyt małą obsadę stanowisk obsługi. Oświadczam, iż zakupy w okresie bezpośrednio poprzedzającym dni świąteczne wpływają negatywnie na mój komfort psychiczny. Doświadczenia poprzednich lat utwierdziły mnie w przekonaniu iż koszty utraconego czasu są dla mnie nie do zaakceptowania. Na moją obecność w szczególnych przypadkach mogą liczyć jedynie małe sklepiki osiedlowe. Z poważaniem, wasz potencjalny Klient.

środa, 19 grudnia 2012

#9680 Karta projektu


Wymagania: wielozadaniowość, umiejętność zarządzania sobą w czasie, odporność na stres. Łatwo powiedzieć. Koniec miesiąca często niesie ze sobą liczne terminy wymagalności, przez co jest to szczególnie trudny okres. Czasami wydaje się, że dochodzimy pod ścianę naszej wytrzymałości czując jak drobne szczegóły powoli zaczynają wymykać się nam spod kontroli, powodując ogólną destabilizację. Zaczynamy wykonywać coraz bardziej nerwowe ruchy, które na pewno nie pomagają naszym sprawom. Warto wtedy zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na dany proces ze świeżej nieobciążonej dotychczasowym kontekstem perspektywy, skupiając się jedynie na faktach, by zobaczyć w którym miejscu tak naprawdę jesteśmy, ustalić najbliższe kroki i wskazać priorytety. 

wtorek, 18 grudnia 2012

#9679 Kawa kapsułkowa


Jeżeli ktoś zastanawia się nad zakupem ekspresu ciśnieniowego na kapsułki co jest równoznaczne ze skazaniem się na monotonię kilku mieszanek powinien przynajmniej spróbować wcześniej smaku proponowanej kawy tak by już pierwszego dnia nie musieć żałować zakupu. Idąc tym tropem z ciekawości zakupiłem trzy dostępne rodzaje kawy celem zaparzenia ich w tradycyjny sposób. Na pierwsze zalanie poszła mieszanka Italico Gold, którą według producenta „tworzy mieszanka kawy Arabica z Etiopii i z górskich plantacji brazylijskich, która uwodzi zapachem owoców i kwiatów”. Rzeczywiście jest to kawa o przyjemnie łagodnym smaku i intensywnym aromacie. Ciekawe jak na tym tle będą wyglądać pozostałe dwa rodzaje. 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

#9678 PopKulturyści OpinioTwórcy



Adamczewski Piotr, Baron Piotr, Borowiński Marek, Bosacka Katarzyna, Bubrowiecki Andrzej, Bugalski Dariusz, Cejrowski Wojciech, Chaciński Bartosz, Frączyk Maciej, Gacek Anna, Heller Michał, Hetman Krzysztof, Hoffman Grzegorz, Hoffman Marek, Hryniewicki Marek, Hugo-Bader Jacek, Jagielski Wojciech, Jaźwiński Ryszard, Kaczkowski Piotr, Kantereidt Robert, Kosiorek Tomasz, Kostrzewa Paweł, Kozioł Tomasz, Kruszewicz Andrzej, Kydryński Marcin, Łasiczka Cezary, Łodej Piotr, Łukawski Marcin, Łysiak Waldemar, Malibruda Leszek, Mann Wojciech, Marczak Grzegorz, Metz Piotr, Mistewicz Eryk, Niedźwiedzki Marek, Nogaś Michał, Orzech Artur, Rosiak Dariusz, Sikorski Adam, Sosnowski Jerzy, Stelmach Piotr, Strzyczkowski Kuba, Szydłowska Agnieszka, Wachowicz Halina, Waglewski Bartosz, Waglewski Wojciech, Wiktorski Tomasz, Witkowski Kuba, Zaremba Piotr, Żuk Krzysztof

niedziela, 16 grudnia 2012

#9677 Analiza nagłówków


Jesteśmy zalewani potokiem komunikatów. Często sami podłączamy się do specjalnie skonstruowanych strumieni postów, aktualizacji, newsów, artykułów po których jedynie prześlizgujemy się wzrokiem. Często zatracamy się w procesie pogoni za informacyjnym króliczkiem z której nic nie wynika. Nasza świadomość preferuje szybką i łatwą analizę nagłówków, często broniąc się przed wysiłkiem zagłębienia się w dany. Interesuje nas wszystko, chcielibyśmy wiedzieć wszystko, być na bieżąco, ale z drugiej strony jesteśmy świadomi, że tak naprawdę zawsze będziemy stać na przegranej pozycji. Szkoda na to naszego czasu. Warto skupić się na rzeczach najważniejszych z najważniejszych, najbardziej wartościowych lub po prostu posiąść umiejętność dozowania pożywki informacyjnej.

sobota, 15 grudnia 2012

#9676 Emotinotki

Codziennie bierzemy udział w setkach interakcji społecznych, jesteśmy wystawiani na dziesiątki prób w których musimy Bronic swoich racji, mierzymy się z różnymi problemami. Wszystkim tym sytuacjom towarzyszą emocje. Ładunek jaki im nadamy zależy od wielu czynników, ale w ostatecznym rozrachunku to my sami w mniej lub bardziej  świadomy sposób decydujemy o kierunku reakcji emocjonalnej. Nikt nie narzeka na nadmiar pozytywnych emocji, natomiast wiele osób odczuwa trudności w radzeniu sobie z tymi złymi. Negatywne emocje skutkują wzrostem poziomu stresu i jeszcze większymi kłopotami w racjonalnej ocenie sytuacji ze zdrowej perspektywy. Warto wtedy z pomocą brzytwy Ockhama przelać emocje na cierpliwy papier. 

piątek, 14 grudnia 2012

#9675 Guma bez cukru


Składniki: Substancje słodzące: sorbitol (E420), maltitol (E965), mannitol (E421), aspartam (E951), sól asparatmu – acesulfamu (E962), acesulfam K (E950), baza gumowa (zawiera lecytynę sojową (E322)), substancja utrzymująca wilgotność – glicerol (E422), aromaty, zagęstnik - guma arabska (E414), substancja glazurująca - węglan wapnia (E170), dwutlenek tytanu (E 171), substancja glazurująca - wosk car nuba (E903), przeciwutleniacz BHA (E320). Te czternaście składników o mile brzmiących nazwach zapisanych drobnym druczkiem w sześciu językach z tyłu opakowania może na długi czas zniechęcić nieświadomego dotychczas konsumenta do powszedniej czynności odświeżania oddechu tudzież redukcji poziomu stresu poprzez miarowe ruchy szczęką z pomocą bezcukrowej gumy do żucia. 

czwartek, 13 grudnia 2012

#9674 Strefa komfortu


„Najbardziej wartościowe rzeczy leżą poza strefą komfortu”. Ambitne plany, ważne cele, odważne marzenia – jakże wiele takich gorących myśli pojawia się w naszych głowach każdego dnia. Niestety większość z nich wypala się w atmosferze naszej codzienności. Odkładamy je na później, wpisujemy na listy jednocześnie wiedząc, że trudno będzie do tego wrócić bez tej początkowej iskry, która by nas poniosła na nieznaną planetę. Tak trudno czasem przekroczyć tę wyimaginowaną granicę własnego bezpieczeństwa. Pojawia się wtedy osobisty konflikt, paradoks ambitnego lenia, zachowawczego innowatora czy innego wspaniałomyślnego sabotażysty. Reakcja na tę sytuację będzie prawdziwą miarą siły naszej woli, zwycięstwa bądź porażki naszego wewnętrznego wojownika.

środa, 12 grudnia 2012

#9673 Elektroniczne słowa


‘Gra Anioła’ Carlosa R. Zafona to ponad pięciuset stronnicowa cegła, której szkoda targać ze sobą przez cały dzień dla tych kilku przeczytanych stron czekając w urzędowej kolejce czy podczas ustawowej przerwy na posiłek. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi elektroniczny duch naszych czasów. Aż trudno uwierzyć, że dopiero teraz sięgam po swojego pierwszego e-booka. Z pomocą bezpłatnej aplikacji Aldiko (Android) bezszelestnie przerzucam pierwsze kartki doświadczając fabuły w zupełnie nowym kontekście. Nie czuję ciężaru, objętości stron na mnie czekających, ani tych już przeczytanych, nie wiem w którym miejscu się znajduję. Jak na razie brak możliwości synchronizacji zakładki z tradycyjną papierową wersją. 

wtorek, 11 grudnia 2012

#9672 Ciemna strona


Muzyka dzieli się na złą, dobrą i tę niezwykłą, inspirującą. Najdłużej zostają ze mną płyty, które powoli wgryzały się w moją świadomość. Z tą płytą jest inaczej, zachwyca od samego początku. Dawno nie słuchałem płyty z takim zaangażowaniem, ciekawy każdego kolejnego utworu, kolejnego kawałka opowiadanej historii intrygującej niczym dobry film. Wystarczy zamknąć oczy, a niesamowicie działające na wyobraźnie dźwięki zabiorą nas w tytułową podróż. W kilku fragmentach słyszałem, albo chciałem usłyszeć wspomnienia z ‘Ciemnej strony księżyca’.  Kiedy płyta niespodziewanie się kończy ma się ochotę włączyć ją jeszcze raz i wsłuchać się w te dźwięki jeszcze dokładniej. Smolik – The Trip (2012).

poniedziałek, 10 grudnia 2012

#9671 Kawa w pracy

Nie ja jeden zaczynam dzień pracy od filiżanki kawy. Rytuał ten jednak znacząco różni się od porannej weekendowej czy codziennej popołudniowej przyrządzanej w domu. Akceptując ograniczenia nie powinno się jednak iść po najmniejszej rozpuszczalnej linii kawowego oporu. Nie chodzi tu bynajmniej o uleganie modzie na jedynie słuszną kawę z ciśnieniowego ekspresu co niejednego pcha ku decyzji o zakupie taniego ekspresu na tzw. kapsułki. Tu chodzi o to by pić kawę dobą, zdrową, nie skazywać się na bylejakość na którą szkoda po prostu naszego podniebienia. To jak dzisiaj pijemy? Elektryczna kawiarka, zaparzacz typu french press czy klasycznie kawa parzona w filiżance?

niedziela, 9 grudnia 2012

#9670 Vinho Verde Loureido


Etykieta: Lekkie i świeże białe wytrawne portugalskie wino o wyjątkowym owocowym aromacie cytrusowo – landrynkowym charakteryzujące się świeżością (może latem smakowałoby lepiej) oraz przyjemnym harmonijnym posmakiem (jak dla mnie za bardzo kwaskowe). Wyprodukowano je wyłącznie z winogron szczepu Loureiro, uprawianych w okolicach miejscowości Ponte de Lima (odległość  3 342 km) na północy Portugalii (różnica temperatur 14 st. C). Vinho Verde to dosłownie „zielone wino” co odnosi się nie tyle do barwy, ale do młodego wieku tego trunku. Najlepiej podawać schłodzone do 8-10 st. C. Pasuje do potraw z białego mięsa i wieprzowiny, a przede wszystkim ryb. Biedronka, 12,99 zł (tańszego nie było).


sobota, 8 grudnia 2012

#9669 Pogotowie cateringowe


Kiedy w sobotni wieczór zorientowałem się, że lodówka jest praktycznie pusta pozostało tylko jedno wyjście. Przy składaniu telefonicznego zamówienia o godzinie 22:10 miła pani poinformowała o konieczności oczekiwania na pizzę 50 minut. Zbliżając się do godziny 23:00 przygotowałem miejsce na stole, kartę płatniczą i gorączkowo sprawdzałem parking przed blokiem. Kolejne upływające kwadranse zwiększały moją niecierpliwość, która przecież w końcu miała zostać wynagrodzona. Po setnej minucie oczekiwania podjąłem trudną decyzję o kapitulacji. Moje zamówienie musiało spaść za biurko w przeciwnym razie dostałbym przecież telefon z jakąś informacją. Rano okazało się, że dostawca pojawił się z zamówieniem kilka minut po północy.

piątek, 7 grudnia 2012

#9668 Kawa przed snem


„Niektórzy piją filiżankę kawy przez snem – jest to pewien paradoks, ale rzeczywiście kawa może pomagać zasnąć. Tuż po spożyciu, zanim odczujemy pobudzające działanie kofeiny, występuje tak zwana faza znużenia, którą wiele osób odczuwa dużo silniej niż następującą po niej fazę ożywienia pod wpływem kofeiny. Pobudzając centralny układ nerwowy, kofeina pobudza również partię mózgu odpowiedzialną za sen – tak zwany ośrodek snu i czuwania. Wielu kawoszy twierdzi, że wówczas łatwiej im zasnąć. Niektórzy są zdania, że kawa wywołuje bezsenność. Udowodniono jednak doświadczalnie, że kofeina nie ma wpływu na jakość fazy głębokiego snu, co stanowi argument podważający tezę bezsenności.” - ‘Tajemnice kawy’ Sara Magdalena Woźny (s.219)

czwartek, 6 grudnia 2012

#9667 Anno Devili 1923


Kilka dni temu wyemitowano ostatni epizod trzeciego sezonu serialu ‘Boardwalk Empire’. Wszystko więc wskazuje na to, że kolejne dwanaście wieczorów spędzę w Atlantic City roku 1923. Od finałowych wydarzeń drugiego sezonu minęło trochę czasu i wszystko wskazuje na to, że okres małej stabilizacji biznesu Pana Thomspona właśnie się kończy. Wydaje się, że wszyscy znajdują się w cieniu osobowości głównego bohatera dopóki na scenie nie pojawia się Gyp ‘spod ciemniej gwiazdy’ Rosetti, który łagodnie rzecz ujmując nie akceptuje zastanego porządku. Hasło przewodnie wskazuje, że mogę się spodziewać zdecydowanych działań mających na celu utrzymanie status quo. ‘You can’t be half a gangster’.

środa, 5 grudnia 2012

#9666 Czekolada krzepi


WPG #169 Kakaowe brownie z palonym masłem. Kwadratową foremkę wykładamy papierem do pieczenia. W rondelku roztapiamy masło (150g) i podgrzewam na średnim ogniu, aż przestanie się pienić, a na dnie pojawią się brązowe kawałeczki palonego masła, które zaczną orzechowo pachnieć. Zdejmujemy z ognia, dodajemy cukier (250g), kakao (3/4 szklanki), 2 łyżki wody i szczyptę soli. Mieszamy i odstawiamy do przestygnięcia. Masę przekładamy do miski i dodajemy 2 jajka. Kiedy masa będzie gęsta i błyszcząca, dosypujemy mąkę i całość dokładnie ubijamy. Następnie dokładamy orzechy (100g). Gotową masę przekładamy do formy, wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 170 stopni i pieczemy 25 minut. 

wtorek, 4 grudnia 2012

#9665 Voucher na szczęście


Pojutrze mikołajki. W sklepach kilometrowe kolejki. Ludzie ciągną za sobą pudła z telewizorami, pod pachą taszczą ekspresy do kawy, a zniecierpliwione dzieci wymachują jak nie z tabletem to kolejną grą na konsolę. Aż strach pomyśleć co znajdzie się za trzy tygodnie pod ich choinką. W czasach kiedy prawie wszystko można mieć bez wysiłku praktycznie od ręki większej wartości nabierają rzeczy unikalne, nie do podrobienia, bezcenne chwile, smaki, uczucia. Nie trzeba daleko szukać, ani głęboko sięgać do kieszeni, by zaskoczyć czymś miłym drugą osobę. Inspiracje są tuż obok. Wystarczy trochę dobrych chęci i zaangażowania większego niż czas spędzony w kolejce do kasy.

poniedziałek, 3 grudnia 2012

#9664 An Unexpcted Joy


W tym roku jakoś tak się porobiło, że beletrystyka przegrywa u mnie z literaturą faktu 7:9. Próbując wyrównać ten wynik zabrałem się do książki, która od lat czekała na swoje pięć minut, a pod ręką była już od ostatnich świąt bożonarodzeniowych. Tak się składa, że jedenaście lat temu po raz pierwszy trafiłem do świata Śródziemna zaczytując się w pierwszym lepszym tłumaczeniu ‘Władcy Pierścieni’ jakie wpadło mi w ręce byłe tylko zdążyć przed premierą filmu. Nie spodziewałem się, że po tylu latach czytanie Tolkiena sprawi mi tyle radości. A już za chwilę w kinach pierwszy film pt. ‘Hobbit: An Unexpected Journey’. 

niedziela, 2 grudnia 2012

#9663 Osiemdziesiąta trzecia dziesiątka


#831 Lana Del Rey – Ride (Bort to Die. Paradise Edition) #832 Atoms For Peace – Default (Amok) #833 Nancy Sinatra - You Only Live Twice #834 Tame Impala - Feels Like We Only Go Backwards (Lonerism) #835 Kim Nowak - Mokry Pies (Wilk) #836 Mumford & Sons - Lover Of The Light (Babel) #837 Ariel Pink's Haunted Graffiti - Only In My Dreams (Mature Themes) #838 Bat For Lashes – Laura (The Haunted Man) #839 Lana Del Rey - Bel Air (Born to Die. Paradise Edition) #840 T.Love - Lucy Phere (Old is Gold) (25 paźdiernika - 2 grudnia 2012)

sobota, 1 grudnia 2012

#9662 Tour de Świdnik


Biorąc pod uwagę te nowe i te rozkopane ulice, wiedziałem, że trzeba będzie wytężyć uwagę, żeby w miarę sprawnie trafić na dni otwarte Portu Lotniczego Lublin. Już od ulicy Mełgiewskiej towarzyszyły nam wyraźne czerwone znaki kierujące w stronę lotniska. Nadmierne zaufanie do organizatorów poskutkowało prawie dwugodzinnym postojem w korku. Nie wiedzieć czemu odwiedzający zostali pokierowani do centrum Świdnika, by ostatecznie zostać zmuszonym do opuszczenia tegoż centrum przez policję, która zablokowała ulicę Kosynierów i przejazd przez tory kolejowe do ulicy Chemicznej. Szkoda, że ani organizatorzy, ani policja, ani lubelskie media nie wykazały inicjatywy w kierunku usprawnienia dojazdu. 

piątek, 30 listopada 2012

#9661 Lucy Phere


Więc Lucyfer rzekł do mnie / Pogadajmy spokojnie / Hej chłopaku, jak chcesz dźwignąć swój los? / Nawet głupi ci mówi / Nie podskoczysz królowi / Lepiej ze mną nabijaj swój trzos // Teraz należysz do mnie / Ja cię srodze upodlę / Możesz mówić, ze Bóg to twój wódz / Będziesz taplał się w błocie / Kiedy trzeba pomogę / Ale potem upodlę cię znów // Lucy, ja już nie mogę / Wolę chyba być z Bogiem / Czemu na mnie uparłeś tak się / Nie wymiękaj dziecino / Jesteś moją ptaszyną / Będę z tobą na dobre i złe // T.Love – Lucy Phere (Old is Gold, 2012)

czwartek, 29 listopada 2012

#9660 Velo Cafe


To miejsce trudno wypatrzeć z głównej ulicy. Jeszcze jakiś czas temu mieścił się tu optyk, a wcześniej punkt obsługi upc. Wchodzimy do małego, na pierwszy rzut oka bardzo przytulnego lokalu na rogu ulicy Sądowej i Fryderyka Chopina. Wystarczy przez kila dni obserwować smakowite zdjęcia na sieciowym profilu kawiarni, by nie oprzeć się pokusie spróbowania któregoś z ciast. Wygodne kanapy, przyjemna muzyka składają się an miłą atmosferę. Za namową uśmiechniętej basistki spróbowaliśmy cieszącego się dużą popularnością czekoladowego ciasta, na bazie oryginalnego Guinnessa, z nutką likieru wiśniowego przełożone kremem czekoladowym i udekorowane czekoladkami Maltesers. Do tego pięknie przygotowane i smaczne duże cappuccino. 


środa, 28 listopada 2012

#9659 Smaczny akcent na koniec dnia


Wicki przy garach odsłona nr #160 Szwedzki dip z wędzonego łososia. Około 100g gęstego jogurtu naturalnego typu greckiego mieszamy z dwiema łyżkami gęstej śmietany 22 proc. Dodajemy do tego jedną łyżeczkę chrzanu. Wędzonego łososia (100g) siekamy na drobne kawałki i razem z posiekanym szczypiorkiem wrzucamy do białego sosu. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. W między czasie przygotowujemy chrupiące grzanki z białego pieczywa z pomocą których potem będziemy wyjadać dip ze swojej miseczki. Do pełni szczęścia zabrakło dziś nam tylko lampki wytrawnego wina. Inspiracja zaczerpnięta z listopadowego numeru magazynu Palce Lizać, nr 45 (97). Notatka nie zawiera lokowania produktu. 

wtorek, 27 listopada 2012

#9658 Tak uważam


Chyba nikt nie spodziewał się ze debiutujący dwa lata temu na gazetowym papierze o nietypowym formacie magazyn, który początkowo jawił się jako cotygodniowy zbiór przedruków z dziennika ‘Rzeczpospolita’ w krótkim czasie zdobędzie pozycje lidera w segmencie tygodników opiniotwórczych dystansując samokopiujące się pisemka z czerwonymi logotypami i ich coraz bardziej nijakimi czytankami o wszystkim i niczym, pisanymi z bezpiecznego, jedynego słusznego punktu widzenia, oddając w ręce czytelnika nową jakość, pismo z charakterem na który składały się osobowości autorów z których poglądami można było się zgadzać lub nie, które nikogo nie pozostawia obojętnym. Dziś to wszystko kończy się nie pozostawiając żadnych złudzeń.

poniedziałek, 26 listopada 2012

#9657 Moja samotnia


Stoję na szczycie wzgórza z którego rozpościera się piękny widok. Trzecia w lewo za zajazdem Trzy Dęby jadąc na Lublin i prosto pod górę, aż do zakrętu pod lasem. W oddali widać charakterystyczną białą bryłę kościoła i ceglanej dzwonnicę. Przy lesie wije się wąska asfaltowa droga.  Naturalna cisza i spokój tego miejsca działa kojąco na rozbiegane myśli. Cieszy wyjątkowo ładna pogoda jak na koniec listopada. Tak wiele pięknych dni traci się w czerech ścianach biura. Na szczęście mam dziś wolne i nie chcę zmarnować ani minuty. Chciałoby się zostać tu jeszcze chwilę, ale trzeba ruszać w dalszą trasę. Jeszcze tu wrócę.


niedziela, 25 listopada 2012

#9656 Złośliwość rzeczy martwej


Wyobraź sobie notebook, którego praca jest tak głośna, że zagłusza twoje własne myśli. Komfort pracy to określenie, którego sens i znaczenie zacząłem powoli tracić z oczu już pierwszego dnia użytkowania. Słuchanie muzyki, oglądanie filmów czy zwykła codzienna praca są doświadczeniami na które mogłyby zdecydować się tylko osoby niemające innego wyboru. Każda interakcja naznaczona jest myślą o udręce jaka wiąże się z mimowolnym wsłuchiwaniem się w szum przypominający prace odkurzacza. Czasami ma to swoje dobre strony, kiedy dokuczliwe dźwięki skutecznie skracają czas przesiadywanie przed ekranem LCD. Te dni na szczęcie / mam nadzieję (niepotrzebne skreślić) odchodzą już do przeszłości. 

sobota, 24 listopada 2012

#9655 Post ex ante


Jaki jest cel tego codziennego pisania już od ponad czterech miesięcy, składania zgrabnej notatki z kilku nieuczesanych myśli, utrzymywania dyscypliny umownych stu słów. Czy jest to tylko czysta relacja z przeżywanych wydarzeń, czy jest w tym może jakaś atmosfera motywacji do działania. Na ile jest to konsumowanie rzeczywistości, a na ile jej kreowanie. W jakim stopniu te treści tworzą obraz mnie samego, a jaka część pozostaje w ukryciu. Ile z tych rzeczy jest naprawdę ważnych, a ile umyka w pogoni za pozornymi wartościami. Patrząc na całość trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Jak na dłoni widać zmieniający się charakter zamieszczanych refleksji.

piątek, 23 listopada 2012

#9654 Marka własna


Kartonik o wymiarach 5 na 9. Gładki w dotyku kredowy papier o gramaturze 300g/mkw. Nadruk dwukolorowy jednostronny. Białe tło. Brak elementów graficznych. Tylko tekst. Krój czcionki - Century Gothic. Na pierwszym planie imię i nazwisko – marka, która ma zostać zapamiętana i budzić pozytywne skojarzenia. Duże  dwudziesto punktowe czerwone charakterystyczne litery dominują nad pozostałą teleadresową treścią przedstawioną szarą dwa razy mniejszą czcionką. Pierwszy raz moja firmowa wizytówka wygląda tak jakbym tego naprawdę chciał. Do tego zamykane na magnes eleganckie etui łączące elementy chromowanego metalu z czarną ekoskórą wykończoną białym szwem. Druk: Solventruk, ul. Krzemionki 7a. Etui: ABC Papier ul. Związkowa 27. 

czwartek, 22 listopada 2012

#9653 Drugi głód


Do godziny 16 jeszcze trochę czasu, a w zanadrzu nie czeka już żadna kanapka, sałatka czy inny domowy smakołyk. Kiedy zupka w proszku z pobliskiego sklepu nie jest rozwiązaniem zaczynasz szukać ulotek z ofertą jedzenia na telefon lub pobliskiego miejsca, gdzie można wyskoczyć na chwilę bez wyrzutów sumienia. Najlepiej żeby było tanio, smacznie i szybko. Muszę przyznać, że nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego miejsca do którego wracałbym za każdym razem. Czas eksperymentów trwa. Pierogi w Bąbelku, kanapka w Telebizzy, sałatka w Rumsztyku, hamburger w McDonald’s, kebab przy Makro, chińszczyzna w Shanghaju czy pizza na kawałki w Galerii Lubelskiej?

środa, 21 listopada 2012

#9652 Sklep z pasją


Szukając nowych smaków trafiłem ostatnio do firmy Arabica znajdującej się na pierwszym piętrze budynku przy Lotniczej 39, która zajmuje się dystrybucją kawy, herbaty i sprzętu dla gastronomii, biur i odbiorców indywidualnych. Wchodząc do budynku od razu wyczuwa się głęboki aromat świeżo przygotowanej kawy. Po miłej i inspirującej rozmowie o różnicach w produktach przeznaczonych na rynek detaliczny i dla gastronomii wyszedłem z małą paczką ziarnistej kawy Malongo Gout Italien w charakterystycznym biało różowym opakowaniu francuskiej firmy z długimi tradycjami (138zł/kg). Gdybym miał chwilę wolnego czasu na pewno skorzystałbym z ciekawej możliwości spróbowania na miejscu espresso przygotowanego z jednej z nieznanych mi dotąd kaw. 

wtorek, 20 listopada 2012

#9651 Uprzejmie donoszę


Do: biuro@groszek.com.pl DW: marketing@osm-krasnystaw.pl. Temat: Zgłoszenie nieprawidłowości. Treść: Chciałbym zgłosić przypadek złego przechowywania towaru OSM Krasnystaw w jednym z Państwa sklepów. W dniu 20 listopada zakupiłem w sklepie Groszek przy ulicy Przyjaźni 38 serek ‘Seruś o smaku waniliowym z jagodami’ z datą ważności 31/11/2012 10:48, który przez swój zapach nie nadawał się do spożycia. Jestem regularnym konsumentem wspomnianego produktu przez co znam jego normalne właściwości zapachowe i smakowe. Powyższa wiadomość nie jest reklamacją i nie ma na celu uzyskania rekompensaty pieniężnej, ma jedynie charakter informacyjny służący ciągłemu podnoszeniu jakości pracy w punktach handlowych.

poniedziałek, 19 listopada 2012

#9650 Kawa druga poprawiona


Caffe corrtetto to klasyczne espresso z dodatkiem odrobiny alkoholu. Może to być likier amaretto, grappa lub brandy. Lekcja włoskiego w lubelskiej restauracji ‘Old Pub’ nie była najlepszym pomysłem. Trudno w tym przypadku oceniać walory smakowe, bo to co dostałem tam w sobotni wieczór nigdy nie powinno mieć miejsca. Urok prawdziwego espresso polega właśnie na tym, że tych kilka maleńkich łyczków musi być naprawdę starannie przygotowane według ściśle określonych zasad jeśli chce się mieć zadowolonych klientów i kasować za to jedenaście polskich złotych. Nie jestem typem klienta awanturującego się, ale często nie odmawiam sobie napisania potem kliku słów przestrogi dla innych.

niedziela, 18 listopada 2012

#9649 Ciasto ze statku


Przepis na ciasto marchewkowe szefa kuchni ze statku ‘Pirat Ustka’. Składniki na dużą blachę: 400g mąki, 380g cukru, 400g marchwi, 420 ml oleju, 12g proszku do pieczenia, 12g sody oczyszczonej, 2 łyżeczki cynamonu, dwie szczypty gałki muszkatołowej, 4 jaja. Rozdzielić białka i żółtka jajek. Z białek ubić sztywną pianę. Żółtka ubić na puszystą masę i mieszając stopniowo dolewać olej. Wymieszać ze sobą cukier, mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, cynamon i gałkę. Tę mieszankę stopniowo dodawać do żółtek. Następnie dodać startą na drobno marchewkę. Połączyć masę z pianą z białek. Piec w piekarniku około godzinę w 160 stopniach. Czerwiec 2011. 

sobota, 17 listopada 2012

#9648 Ósme okno


Kilka dni temu po wspólnie spędzonych sześciu latach przesiałem się ze zmęczonego już życiem domowego Asusa na nowego Samsunga z ostatnią odsłoną systemu Windows. Jak na razie nowy interfejs pozostaje dla mnie jedynie wizualną ciekawostką i raczej nie zmieni moich codziennych rytuałów i przyzwyczajeń. Najważniejszy jest dla mnie zauważalny skok wydajności. Jednak to z czym musiałem do tej pory żyć na co dzień jest niczym w stosunku do tego z czym muszą mierzyć się osoby pracujące na starym sprzęcie i niesprzątanym od lat systemie w wielu firmach. Aż się prosi, żeby przepisy BHP regulowały i ten stresogenny aspekt środowiska pracy.

piątek, 16 listopada 2012

#9647 TeleProblem


Do niedawna w Lublinie działało 16 ledowych telebimów reklamowych. Na dzień dzisiejszy tylko pięć z nich wyświetla reklamy. Na początku października w prasie ukazał się artykuł o lubelskiej spółce MM Media, która wygasiła 11 swoich wyświetlaczy [1]. Dziś już widać, że część z nich zniknęła całkowicie, a pozostałe jak na przykład te przy Galerii Błękitnej, na budynku MPK, na hotelu Victoria czy przy Placu Bychawskim stoją nieaktywne czekając na nowego właściciela. Aktywne ekrany prezentują kilkadziesiąt reklam regionalnych i kilkanaście ogólnopolskich. Obawiam się, że część z nich jest wyświetlana za darmo, byle tylko wypełnić czymś ramówkę borykającej się z trudnościami branży. 

czwartek, 15 listopada 2012

#9646 Przystanek 'U Mikulskich'


Przez Warszawę jak nigdy udało nam się przebić tuż przez popołudniowymi korkami. W drodze powrotnej nie mogliśmy nie zatrzymać się w sprawdzonym Zajeździe ‘U Mikulskich’. Od śniadania jechaliśmy tylko na jednej kawie. Na zaostrzenie apetytu wszyscy wybrali przepysznego szczupaka faszerowany ze świeżym chlebkiem, masełkiem i sosem tatarskim. Danie główne to w moim przypadku nie ozorki czy nawet wątróbka, a zwykły kotlet pod pierzynką z sera i grzybków z pieczonymi ziemniaczkami i bukietem surówek z sosem winegret. Na koniec rozgrzewająca herbata z cytrynką. Po takim obiedzie z głodnym można pogadać, a i postój na dojeździe do słynnego ronda nie wydaje się taki straszny. 

środa, 14 listopada 2012

#9645 Wywoływanie krajobrazu


Widząc pogodny błękit nieba u progu naszej służbowej podróży do stolicy mieliśmy nadzieję nie nudzić się podczas jazdy podziwiając resztki ciepłych barw mijanego krajobrazu. Nikt z nas nie spodziewał się, że widok za oknem tak szybko i na tak długo zostanie spowity gęstą mgłą. To co działo się za oknem trudno opisać słowami i można porównać jedynie do efektu wywoływania zdjęć na papierze fotograficznym, kiedy to w jednej chwili na pustej mlecznej powierzchni materializuje się wyraźny obraz. To co intrygujące dla pasażerów jednocześnie jest dla kierowcy prawdziwym koszmarem. W tym samym czasie na moście w Dęblinie zderzyło się  siedemnaście aut.

wtorek, 13 listopada 2012

#9644 Polityka taka


Jeszcze tydzień temu Wieża Philips DCM3020 kosztowała w lubelskim Media Markcie 649 zł. Dziś jej cena jest wyższa o magiczną stówkę. Czyżby przedświąteczne podwyżki przed świątecznymi obniżkami? Nic z tych rzeczy. Ceny zachowują się tam niczym kursy akcji na giełdzie. Jeśli towar się sprzedaje to czemu nie podnosić jego ceny w oderwaniu od ceny producenta. Można by powiedzieć, że to działanie rekompensujące brak decyzji zakupowych klientów spacerujących po markecie z mobilną wersją ceneo w ręku. Kierownik sklepu zaoferował nam sprzęt po starej cenie co jeszcze raz potwierdza obiegową opinię o MM, że mając dobre argumenty można śmiało stawać do negocjacji. 

poniedziałek, 12 listopada 2012

#9643 Niejedyny taki

1) Kierownik ds. komunikacji zewnętrznej w PGE Polskiej Grupie Energetycznej 2) Ekspert z zakresu oprogramowania w szczecińskim oddziale międzynarodowej firmy Tieto 3) Doktorant na Wydziale Matematyki i Informatyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu 4) brydżysta, Mistrz Międzynarodowy, zawodnik drużyny AZS UW Technikum Gastronomiczne Warszawa 6) Dyrektor Departamentu Zarządzania Portfelami Papierów Dłużnych w PKO TFI 7) Właściciel firmy P.H.U. Motowit Auto-Import z Grudziądza 12) Autor podcastu Polskie Detroit 16) były bramkarz Górnika Łęczna, urodzony w Świdniku 17) Student Zarządzania Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku 18) Właściciel warszawskiej firmy Proen dostarczającej produkty do energetyki i gazownictwa 20) Właściciel sklepu elektronicznego Altron w Lublinie

niedziela, 11 listopada 2012

#9642 Another 75 tags


artur orzech, atoms for peace, ąka, bat for lashes, biblio, błąd, bona, bystrzyca, charakter, coaching, Czechów, czwartek, czekolada, depeche mode, deser, dom kultury, downshifting, dziesiąta, Facebook, foto, góki Czechowskie, grzyby, historia, homeland, Jagiellonowie, jesień, jerzy Janowic, kawa, koncert, korki, krzczonowski park krajobrazowy, książki, las, lp3, lubcamp, Lublin, mapy, marek niedźwiecki, marketing, mecz, Mendoza, mgła, miejsca, mroczna wieża, mus czekoladowy, muzyka, muzyka ciszy, natura, nordic walking, numizmatyka, panoramio, piłka nożna, Piotrkówek, poranek, praca, Prus, radiohead, restauracja, rzeka, serial, stephen king, szczęscie, tagi, tatary, tenis, trufle, trójka, urlop, w tonacji trójki, wagary, wędrówki, wieprz, wokulski, zdjęcia, zima,

sobota, 10 listopada 2012

#9640 Mój wybór


1606 notowanie Listy Przebojów Programu Trzeciego. W pierwszej piątce Lao Che, Adele, Hey, Metallica, Skubas. Moje wybrane utwory jak zwykle radzą sobie bardzo różnie. Alabama Shakes - I Found You (nn), Band Of Horses - Slow Cruel Hands Of Time (nn), Bat For Lashes – Laura (nn), Dinosaur Jr. - Don't Pretend You Didn't Know (nn), Hey - Do Rycerzy, Do Szlachty, Do Mieszczan (3), Jack White - I'm Shakin' (33), Kamp! - Distance Of The Modern Hearts (50), Kim Nowak - Mokry Pies (11), Lana Del Rey - Summertime Sadness (15), Mumford And Sons - Lover Of The Light (nn).

piątek, 9 listopada 2012

#9640 Czekoladowy raj


Trzy tabliczki gorzkiej, jedynej w swoim rodzaju wedlowskiej czekolady połamała na kawałki i razem z kawałkiem masła wrzuciła do miseczki, którą zaczęła ogrzewać nad parą z gotującej się w rondelku wody. Po ostudzeniu słodkiej mieszkanki dodała połowę trzydziestoprocentowej śmietanki, a pozostałą jej część ubiła z aromatycznym cukrem waniliowym. W filiżance schłodzony brązowy mus, przytulił się do białej śmietanki, a na wierzchu wylądowała delikatnie uformowana, obtoczona w kakao czekoladowa trufla. Wystarczyło spróbować jedynie odrobiny i zamknąć oczy, by znaleźć się w zupełnie innym świecie. Nie mogło zabraknąć oczywiście filiżanki czarnej kawy, której każdy łyk przygotowywał na kolejne uderzenie smakowej rozkoszy.

czwartek, 8 listopada 2012

#9639 Drugie przebudzenie


Zdumiewające jak inspirująca może być filiżanka prawdziwej gorzkiej kawy wypita na chwilę przed wyjściem z domu. I nie chodzi tu o działanie alkaloidu purynowego zwanego kofeiną, która wchłania się 45 minut po spożyciu działając pobudzająco na nasz system nerwowy, a to co dzieje się na samym początku na kubkach smakowych. Czasem warto zrezygnować z łyżeczki sacharozy i skupić się na naturalnym smaku czarnego napoju. Jeszcze chwilę wcześniej snułeś się po mieszkaniu wykonując bezwiednie rutynowe czynności, kiedy ten pierwszy łyk stał się przyczyną drugiego przebudzenia tego poranka, a każda następna myśl miała w sobie nutkę szacunku dla tej konkretnej chwili.

środa, 7 listopada 2012

#9638 Pierwszy dzień


Codziennie beznamiętnie mijam to miejsce dziesiątki jeśli nie setki razy. Czasami jednak będąc w biegu, zupełnie niechcący, zdarza mi się usiąść na chwilę na tym krześle, przy tym stoliku. Za każdym razem powracają do mnie wspomnienia tego listopadowego poniedziałkowego przedpołudnia, które zdeterminowało dwa kolejne lata mojego życia. Wydaje mi się, że to miejsce było wtedy dużo mniejsze, o wiele ciemniejsze, zupełnie obce. Cichy, pusty, skryty w półmroku korytarz zakończony wielkim lustrem, które pokazywało jedynie czarną plamę czekającej na swoja kolej sylwetki. Dziś, kiedy otwieram oczy  widzę przed sobą drzwi z tabliczką ze znajomym nazwiskiem. Jak ten czas szybko leci. 

wtorek, 6 listopada 2012

#9637 W krainie półsnu


Cóż to za dziwny stan: drzemka po przebudzeniu. Sposoby na poranne wstawanie to indywidualna sprawa każdego z nas. Niektórym może się wydawać to wielkim dziwactwem, jednak ja nie wyobrażam sobie porannej pobudki bez podarowania sobie dodatkowego czasu płytkiego snu. Niejedna osoba na moim miejscu słysząc drugi, trzeci z kolei dzwonek rozbiłaby  w drobny mak budzik, który nie pozwala spokojnie dospać do wyznaczonej godziny. Był kiedyś taki czas, że wstawałem na pierwsze wezwanie, ale warunkiem było ustawienie budzika z dala od łóżka, którego wyłączenie wymagało postawienia się do pionu. Nie odczuwam żadnych negatywnych skutków takiego postępowania. Ja to po lubię po prostu.

poniedziałek, 5 listopada 2012

#9636 Sesja w korku


Termin zakończenia remontu wiaduktu kolejowego z powodu opóźnień wykonawcy, przedłużających się procedur i nadchodzącej zimy odsuwa się w bliżej nieokreśloną przyszłość. Nie pozostaje mi niestety nic innego jak cierpliwie czekać w korku na Lotniczej na lewoskręt w zatykającą się Drogę MM. Gdyby nie odzywający się co jakiś czas mój wewnętrzny minister finansów powiedziałbym nawet, że polubiłem te sytuacje, kiedy po dosyć intensywnym poranku wreszcie mam chwilę czasu, żeby odprężyć się przy muzyce, słuchając porannego ‘zapraszamy do trójki’ albo swojej płyty tygodnia, chociaż trzeba przyznać, że nie każda muzyka pasuje do przesuwającego się bardzo powoli listopadowego krajobrazu za oknem. 

niedziela, 4 listopada 2012

#9635 To dopiero początek


Nie jestem znawcą, ani nawet wielkim fanem tenisa, choć muszę przyznać, że ten rodzaj sportu bardzo dobrze mi się kojarzy i od czasu do czasu znajduję trochę czasu na co ciekawsze spotkania, ale muszę przyznać, że już dawno żaden mecz nie dostarczył mi tylu emocji co weekendowa końcówka turnieju ATP w Paryżu z Jerzykiem Janowiczem w roli głównej. Ten pojedynek w niczym nie przypominał nudnych wielogodzinnych wymian skalkulowanych na błąd przeciwnika czy też schematycznych, pozbawionych finezji spotkań rutyniarzy na szczycie. Oby tylko szybko wznosząca się w światowym rankingu młoda gwiazda nie spaliła się w atmosferze medialnej presji wygórowanych oczekiwań. 

sobota, 3 listopada 2012

#9634 Osiemdziesiąta druga dziesiątka


Dziesięć utworów. Zebrane w ciągu czterdziestu dwóch dni. Osiem nowości i dwa utwory klasyczne. #821 Cat Power – Cherokee (Sun) #822 Queen - My Life Has Been Saved (Made in Heaven) #823 Queen - Spread Your Wings (News of the World) #824 The XX – Tides (Coexist) #825 Band of Horses - Slow Cruel Hands of Time (Mirage Rock) #826 Chris Botti – Oblivion (Impressions) #827 Grizzly Bear - Yet Again (Shields) #828 Triggerfinger - I follow Rivers (-) #829 Mumford & Sons - I Will Wait (Babel) #830 Bat For Lashes – Marilyn (The Hounted Man) (11 września - 23 października 2012)

piątek, 2 listopada 2012

#9633 Muzyka ciszy


Piątek, 2 listopada, godzina 19. W pokoju gaszę światło i siadam w swoim fotelu. Przy mnie jedynie  małe radio i filiżanka kawy. Dziś nie będzie normalnego notowania. Zamiast tego znów popłyną wyjątkowe dźwięki dwudziestego czwartego wydania ‘Muzyki Ciszy’ Pana Marka [1]. Tak gra się tylko dwa do trzech razy w roku. Długie nastrojowe utwory budujące klimat wieczornej zadumy , minimum słów. Dead Can Dance, Led Zeppelin, The Moody Blues, Genesis, Tori Amos, Peter Gabriel, Queen, Marillion, Pink Floyd, David Bowie. Wszystkie myśli cichną, zwalniają swój bieg, by muzyka mogła dotrzeć głębiej niż zwykle i poruszyć struny wrażliwości na prawdziwe piękno.

czwartek, 1 listopada 2012

#9632 Kwanty wspomnień


Wystarczy jedna najdrobniejsza iskra by ciąg skojarzeń zaprowadził mnie do pokoju w którym przechowuję najdalsze, bezcenne wspomnienia. Często przychodzą same, zupełnie niespodziewanie dochodzą do głosu zakłócając kontinuum teraźniejszości. Wspomnienia osób, których już nie ma, miejsc, które nieodwracalnie się zmieniły, uczuć, które już nie powrócą. Pod zamkniętymi powiekami wyświetla się film w nieco wyblakłych już barwach. Przy odrobinie wysiłku i szczęścia można usłyszeć  dźwięki i głosy, poczuć zapach czy dotyk. Ładunek emocji ma siłę trzęsienia ziemi. Chciałoby się zapisać je na czymś trwalszym niż klisza naszej pamięci, by móc zawsze do nich wrócić i dodać nowe szczegóły z kolejnej projekcji. 

środa, 31 października 2012

#9631 Countdown to 25/07/2013


Kto by pomyślał, że w dobie błyskawicznego rozchodzenia się informacji w internetowej sieci taka wiadomość dotrze do mnie z analogowego źródła w osiedlowej bibliotece siedem dni po oficjalnym ogłoszeniu. Wiosną przyszłego roku Dave, Martin i Andrew wydają nową trzynastą w swojej karierze studyjna płytę i rozpoczynają europejskie tourne, podczas którego zagrają na Stadionie Narodowym swój szósty koncert w Polsce. Jak zwykle przy takiej okazji logotyp zespołu został wymyślony na nowo i charakterystyczne literki D i M żyją już własnym życiem. Znając tempo rozchodzenia się biletów na poprzednie koncerty czasu na decyzję o zakupie biletów może być już naprawdę niewiele. 

wtorek, 30 października 2012

#9630 Bibliołowy


Październikowe oszczędności po raz kolejny zawiodły nad do naszej ulubionej biblioteki. Mimo sporej odległości od domu taki wypad zawsze się opłaca. Szczególnie że w zbiorach znajduje się naprawdę wiele nowości, które w Empiku jeszcze nie zdążyły ustawić się grzbietem do czytelnika. Już kolejna wizyta kończy się złowieniem cennego okazu, który jeszcze kilka dni wcześniej miałem ochotę zakupić nie mając gwarancji satysfakcji. A najciekawsze jest to, że biblioteka uzupełnia swoje zbiory o pozycje na które czytelnicy składają zapotrzebowanie. Ja już wysłałem swoją propozycję i po cichu liczę, że na półce z komiksowymi opowieściami pojawią się historie ze świata  Mrocznej Wieży Stephena K.

poniedziałek, 29 października 2012

#9629 Zmiana rzeczywistości


Wystarczyły trzy dni by przenieść nas z szarej jesiennej rzeczywistości do białej krainy mrozu i śniegu. Jeszcze drzewa nie zdążyły pozbyć się swoich ostatnich liści, a sobotni poranek przywitał nas już pierwszym tegorocznym śniegiem i trzeba było stanąć w długiej kolejce do zmiany opon. Zimowe ubrania z sezonowego archiwum trafiły na główną setlistę codziennego dresscode’u. W nocy zmiana czasu przez który z pracy będę wracał już zawsze po zmroku. Następnego dnia pierwsze skrobanie szyb i zmiatanie z maski grubej warstwy puszystego śniegu. W poniedziałek pierwsza wielka śnieżyca w popołudniowych godzinach szczytu, która spowolniła całe miasto. Nie za szybko to wszystko?

niedziela, 28 października 2012

#9628 Powrót do Świata Pośredniego


Nie ma rzeczy niemożliwych. Kiedy sześć lat temu kończyłem czytać ostatnią kartkę ostatniego tomu liczącej ponad cztery tysiące stron cyklu nie spodziewałem się, że Stephen K. zdecyduje się wrócić do  Świata Pośredniego. Książka nie wnosi prawie nic nowego do głównej historii będącej osią serii, a rozbudowuje tło poprzez dwie zagłębione na zasadzie szkatułki opowieści z przeszłości. W pierwszej przyglądamy się niezbyt ciekawej misji młodego rewolwerowca Rolanda z Gilead. Jednak to co najciekawsze znajduje się w samym środku w odległej przeszłości rozbudowującej mitologię świata, który ‘poszedł naprzód’.  W unikalnym uniwersum Mrocznej Wieży jest jeszcze wiele przestrzeni dla kolejnych pięknych opowieści.

sobota, 27 października 2012

#9627 The Naked Girl - The Haunted Man


W tym roku co chwile materializuje się płyta artysty lub grupy, która w ubiegłych latach załapała się na moją prywatną setlistę, że brakuje czasu na to, by poznawać nowości czy wracać do klasyki. Nowa płyta formacji Bat For Lashes to okazja, której nie można przepuścić, ani nawet odłożyć na później. Po pierwszym przesłuchaniu materiału gwiazdkę postawiłem przy znanym mi z trójkowego Atelier utwóorze ‘Marylin’, potem za sprawą teledysku zaznaczyłem sobie ‘All Your Gold’, by w końcu zakochać się w wyjątkowej urody ‘Laurze’. Natasha na tej płycie spełnia moje marzenia, bo słyszę tam i Bjork (Oh Yeah) i Cocteau Twins (Marylin).

piątek, 26 października 2012

#9626 Sto lat


Awers prezentuje sylwetkę idącego ulicą wspartego na lasce człowieka w kapeluszu na tle zarysu warszawskiej starówki. Na rewersie wizerunek popiersia dżentelmena z bródką w okularach o okrągłych oprawkach. Tak prezentuje się pamiątkowa moneta o nominale 10 zł wykonana ze srebrna najwyższej próby, wydana przez Narodowy Bank Polski dla upamiętnienia obchodzonej w tym roku 100 rocznicy śmierci Bolesława Prusa, który 125 lat temu powołał do życia charyzmatyczną postać Stanisława Wokulskiego inspirującą następne pokolenia. Urodzony w Hrubieszowie, wychowywany w Puławach, więziony w Lublinie, piszący w Nałęczowie. Nie przypuszczałem nawet, że ślub brał ‘u Ducha’ na Krakowskim Przedmieściu 1. Cena monety to 95 zł.

czwartek, 25 października 2012

#9625 Dom Kultury Informatyka


Jest środa, godzina 18:00. Większość miejsc sali Domu Kultury, wypełnionej kolorowymi neonami, starymi fotelami, jest już zajęta. Jesienna aura na zewnątrz zniechęca do wieczornego spaceru motywując do znalezienia jakiegoś ciepłego miejsca.  Za chwilę rozpocznie się pierwsze spotkanie w ramach lokalnej inicjatywy gromadzącej zainteresowanych rozpoczęciem i prowadzeniem własnej działalności gospodarczej w warunkach rzeczywistości 2.0. Mimo, iż większość uczestników związana jest z branżą IT nie da się zaprzeczyć, że wiedza z zakresu nowoczesnych technologii może okazać się przydatna dla każdego. Miejsca w ostatniej chwili udało się załatwić po znajomości. Trzy ciekawe wykłady, miła atmosfera i szklanka piwa od sponsora. Czekamy na kolejne spotkania.  

środa, 24 października 2012

#9624 Thom 'Atoms for Peace' York


Statystyczny fan Trójki słucha radia 189 minut każdego dnia [1]. Śmiało mogę powiedzieć, że wyrabiam normę, a czasami nawet specjalnie biorę nadgodziny. Wystarczy jednak bardzo niewiele by trafić na nowy utwór, który potem nie będzie dawał nam spokoju. I znów dzieje się tak za sprawą pana Artura O. tym razem prezentującego swój muzyczny wybór w ramach audycji ‘W tonacji Trójki’ w środowe popołudnia. Intrygujące dźwięki przywodzące na myśl twórczość Radiohead, zaraz potem wokal łudząco podobny do Thoma Y. Czy to możliwe, że mi coś umknęło? ‘Default’ [2] to próbka tego co dostaniemy na początku przyszłego roku za sprawą formacji Atoms for Peace [3].

wtorek, 23 października 2012

#9623 Wirtualna społeczność lokalna


Jednym z filtrów w mojej głowie przez jakie przepuszczam wiadomości z lubelskich portali informacyjnych jest miejsce, którego dotyczą, zwracając szczególną uwagę na te dotyczące dzielnicy w której mieszkam i tej gdzie pracuję. W mediach znajdziemy tylko najważniejsze wydarzenia, a nie można wykluczyć, że lokalną społeczność mogą zainteresować nawet mniejsze zdarzenia, które dotyczą ich okolicy. Fora internetowe dały możliwość wymiany informacji i opinii mieszkańcom dzielnicy, osiedla, ulicy czy nawet konkretnego bloku. Dziś to Facebook poprzez swoją powszechność stanowi użyteczne narzędzie do tworzenia się takich sprofilowanych grup. Najlepiej mają się u nas grupy Czechów (653 osoby), Dziesiąta (270) oraz Tatary (103)

poniedziałek, 22 października 2012

#9622 Milion srebrnych nitek


Kilka chwil po zachodzie słońca dolinę Wieprza zaczęła spowijać hipnotyzująca mieszanka mroku i mgły. Spowite mlecznym kożuchem okoliczne pola na tle bladego różu gasnącego dnia wyglądały jak nie z tego świata. Przyciągnięci magnetycznym pięknem naturalnego zjawiska powoli zanurzaliśmy się w ten tajemniczy labirynt bez ścian. Zimne wilgotne obłoki zdają się być w ciągłym ruchu przesuwając się w bliżej nieokreślonym kierunku. Obserwacja z poziomu niespełna półmetrowej trawy dostarcza niesamowitego widoku miliona srebrnych nitek rozpiętych między zielonymi źdźbłami. Z każdą minutą robi się coraz ciemniej. Naszym zdjęciom próbującym uchwycić impresjonistyczny klimat tych chwil coraz częściej brakuje ostrości. Czas wracać do domu. 



niedziela, 21 października 2012

#9621 Między rzekami


W tym miejscu na wysokości 152 m n.p.m. po pokonaniu 70,3 km drogi i 75 m różnicy wysokości Bystrzyca wpada do swojego starszego brata Wieprza. Szukając w gąszczu zarośli rzecznego skrzyżowania towarzyszyliśmy rodzimej rzece, która pod koniec swojego biegu, jakby broniąc się przed nieuchronnym na małej przestrzeni zakręca czterokrotnie. W pewnym momencie suche wysokie źdźbła traw zaczynają tajemniczo się poruszać. Wielką ciszę mąconą jedynie szumem dość szybko płynącej wody przerywa krzyk wyfruwającego przestraszonego ptaka. W oddali widać charakterystyczny biały budynek kaplicy w Zawieprzycach. Po cichu zastanawiamy się jaka siła przywiodła nas w ten malowniczy zakątek ziemi wbity między dwie rzeki.  


sobota, 20 października 2012

#9620 Kolory jesieni


To był jeden z najpiękniejszych październikowych dni. Aż trudno uwierzyć, że trzy lata temu byliśmy już po pierwszym ataku śnieżnej aury. Wysyp grzybów był dla nas pretekstem by z samego rana wyruszyć w kierunku krzczonowskich lasów. Grzybobranie pozostawiłem doświadczonym smakoszom, a sam ruszyłem z aparatem przed siebie. Wyjątkowo piękne podleśne tereny uraczyły mnie widokiem zielonych pagórków srebrzących się w blasku wstającego znad lasu słońca czy hasającego pod czujnym okiem stracha na wróble stada młodych saren. We wsi ostatnie prace polowe, mleczny dym z ogniska okadza zaorane pola. Jesienne barwy drzew na tle bezchmurnego błękitu nieba onieśmielają swoją intensywnością. 


piątek, 19 października 2012

#9619 Ostatni stadion


Wtorkowy wieczór skończył się wielkim rozczarowaniem. Sytuacja nadzwyczajna czy zwyczajne partactwo, zbieg okoliczności czy piękna katastrofa. Setki memów próbujących obrócić w żart niesmak po całej sytuacji z moim ulubionym na którym Pan Jacek Gmoch przedstawia swój punkt widzenia. Wszystkich nas zabolał obraz, który poszedł w świat i po raz kolejny pokazał słabość organizacyjną w starciu z rzeczywistością. Milionom telewidzów pozostało jedynie rozegrać wirtualne spotkanie z padem w ręku. Nie wspominam tych biedaków na stadionie, którzy wyrzucili bilety zanim zdążyły rozmięknąć w strugach deszczu. Zobowiązania dnia następnego sprawiły, że przełożony mecz oglądałem razem z pracownikami i klientami oddziału Idea Bank. Polska – Anglia 1:1

czwartek, 18 października 2012

#9618 Czechowskie pagóry


Skąd się bierze ta wewnętrzna potrzeba ruszenia w drogę. Czy jest to chęć oczyszczenia umysłu, zostawienia za sobą tysiąca spraw i elektronicznych smyczy. Czy jest to drzemiąca w każdym z nas potrzeba piękna, chęć zbliżenia się do natury, która ma nas naładować pozytywną energią. Pogodna jesień to doskonały czas na wędrówki, które mogą nas przybliżyć do realizacji obu powyższych celów. Kilka dni temu po raz pierwszy odwiedziłem Górki Czechowskie. Niestety tym razem cały czas towarzyszył mi strach przed natknięciem się na ludzi bezdomnych, których ślady bytowania da się zauważyć zaraz po wejściu na ścieżkę w głąb pokrytego bujną roślinnością terenu.

środa, 17 października 2012

#9617 Rewolucja bez rewelacji


Pulpeciki w sosie koperkowym z pęczakiem (gotowane ziarno jęczmienia) (15zł) oraz pieczona w bekonie pierś pod beszamelem z sosem jabłkowym (25zł) to dania, które wybraliśmy podczas wizyty w rozreklamowanej dzięki programowi Magdy G. restauracji Aka (b. Antykwariat). Program jak to zwykle bywa momentalnie wywołał niesamowitą popularność lokalu przez co w weekend bez rezerwacji nie ma co myśleć o wolnym stoliku o czym przekonaliśmy się osobiście dzień wcześniej. Realizacja koncepcji zmiany wystroju wnętrza kompletnie do mnie nie przemawia. Dania były smaczne, ale dwie mięsne kuleczki to przynajmniej o jedną za mało, a beszamel z drugiego dania zdaje się występować tylko w menu.

wtorek, 16 października 2012

#9616 Mapa wspomnień


W tym roku odwiedziliśmy dziesiątki nowych miejsc z których przywieźliśmy setki zdjęć i tysiące wspomnień. Postanowiliśmy odrobić lekcje z turystyki naszego regionu. Byliśmy w miejscach oczywistych, ale często schodziliśmy z oficjalnych szlaków szukając malowniczych krajobrazów, echa dawnych wydarzeń czy po prostu spokoju, którego cząstkę chcieliśmy zabrać ze sobą. Zdjęcia tych wyjątkowych chwil przypięte do wirtualnej mapy Panoramio [1] pokazują ile piękna jest w naszym zasięgu. Już za chwilę tradycyjnie jak co roku razem wybierzemy najpiękniejsze fotografie, które trafią do kolejnego woluminu naszego wielkiego albumu, który tworzymy już siódmy rok. Przyjemnie jest mieć do czego wracać, kiedy już jesień zmieni swoje oblicze. 

poniedziałek, 15 października 2012

#9615 Czwartkowe wzgórze


Aż trudno uwierzyć, że przez siedem lat pobytu w mieście nie miałem okazji poznać tego niezwykłego miejsca. Zapach historii miesza się tu z gwarem współczesności podkreślając sprzeczność świata leżącego u stóp wzgórza. Monumentalna dzwonnica, rozłożyste drzewa, stara kapliczka i barierka odgradzająca od stromego urwiska przywodzą na myśl plac przed cytadelą Wierzy Czat. Z każdym krokiem do przodu pocztówkowy krajobraz traci swój urok ukazując kolorowe morze namiotów i czarną dziurę placu manewrowego. Wystarczy jednak zrobić dwa kroki w tył w kierunku szarych murów św. Mikołaja  wszystko wraca do normy. Warto odwiedzić to miejsce szczególnie o poranku kiedy miasto budzi się do życia.  


niedziela, 14 października 2012

#9614 Spacer z kijkami


Moje kijki czekały na swoją pierwszą wycieczkę na dnie szafy, gdzieś pomiędzy płetwami, a zwiniętą matą do ćwiczeń prawie cały rok. Do kolejnej leśnej wyprawy nie zniechęciła nas nawet ubiegłotygodniowa przygoda z kleszczami. Patrząc na aurę za oknem szkoda było każdej niewykorzystanej chwili. Po raz kolejny odwiedzamy lasy Krzczonowskiego Parku Krajobrazowego, a dokładniej las za wsią Piotrkówek leżącej przy drodze na Biłgoraj. Bez gotowego planu wyprawy, z mapą w ręku tworzyliśmy swój własny szlak. Szerokie trakty przy końcu wędrówki zamieniliśmy na trudną do pokonania gęstwinę. Co chwilę gubiłem tempo marszu próbując uchwycić na fotografii jesiennego ducha lasu. 


sobota, 13 października 2012

#9613 Na wagarach


Nie mogłem wybrać sobie lepszego dnia na wagary. Wagary jak najbardziej legalne bo wolne od pracy, wagary bo pod warunkiem spędzenia całego dnia poza domem. Poranny mrozik wynagrodziło słońce, które w południe rozebrało mnie z czapki, szalika, rękawiczek, płaszcza, a nawet marynarki. Dzień poprzedni i następny niestety rozczarowywał aurą za oknem. Nareszcie mam czas na wszystko: poranną gazetę, spacer po mieście, jesienne zdjęcia, zaległe zakupy, wycieczkę za miasto, wizytę u konkurencji, w bibliotece i u fryzjera. Wszystko mogę załatwić bez pośpiechu, bez stania w korkach i kolejkach, bez popołudniowego zmęczenia i bez ścigania się z gasnącym słońcem. 

piątek, 12 października 2012

#9612 Moje pierwsze


Stoję właśnie przed półką z literaturą zagraniczną w pachnącej jeszcze nowością bibliotece przy Szaserów 13 zastanawiając się, którą książkę Eduardo Mendozy wybrać na pierwsze spotkanie z wyobraźnią autora. Czasami jest to dzieło przypadku, czasami starannie dokonana selekcja. Od tej pierwszej książki zależy jak szybko sięgnę po następną. Po latach miło jest powspominać okoliczności w jakich zaczynaliśmy przygodę z kreacją danego autora i zastanowić się jak dziś smakowałaby nam ta historia. ‘Narodziny rewolwerowca’ Kinga, ‘Droga’ Cormaca, ‘Kronika ptaka nakręcacza’ Murakamiego, ‘Marzenie Celta’ Llyosy czy ‘Kronika zapowiedzianej śmierci’ Marqueza to pierwsze przeczytane przeze mnie książki tych autorów z którymi zostałem na dłużej.

czwartek, 11 października 2012

#9611 Regina di Polonia


Ostatnim odcinkom świetnego historycznego serialu ‘Królowa Bona’ towarzyszy przejmujący klimat smutku związanego z  brakiem nadziei dla dynastii Jagiellonów. Pierwsze nieudane podejście do serialu zrobiłem dwa lata temu podczas czytania ‘Polski Jagiellonów’ lekko znudzony obszernym tomem. W pamięci zapadły mi długie sceny rozmów, puste komnaty, kiepska jakość obrazu i marnie nagrany dźwięk. Drugie podejście pozostawi w mojej pamięci ciekawą historię i świetne kreacje odtwórczyni tytułowej roli oraz Stańczyka Fronczewskiego i Kmity Pietraszaka. Jakiś czas temu pojawiły się informacje, że polski oddział stacji HBO ma w swoich planach produkcję serialu o Jagiellonach na fali popularności zagranicznych serii takich jak ‘The Tudors’ czy ‘The Borgias’. 

środa, 10 października 2012

#9610 Kuźnia charakteru


Rzadko się zdarza, żeby ktoś był tak naprawdę zadowolony ze swojego szefa. Wydaje się nam, że pewne rzeczy można by było zrobić trochę inaczej, lepiej. I kiedy szef wreszcie pyta nas o zdanie stajemy przed dylematem konfrontacji z opinią przełożonego. Jedni stosują asekurancką strategię przetrwania werbalizując tylko to co druga strona chciałaby usłyszeć. Inni natomiast nie wahają się przed konstruktywnym przedstawieniem swoich racji. Sytuacja w której wiemy, iż nasze zdanie może spotkać się z nieuzasadnioną krytyką, nie będzie motywować nas do takich działań w przyszłości. Tylko osoba pewna swojej wartości i działań, które reprezentuje może się na to zdecydować.

wtorek, 9 października 2012

#9609 Błąd w sztuce


Błąd to rzecz świadcząca o tym, że twórca wykonał jakąś czynność w niepoprawny sposób. Chyba każdemu zdarza się od czasu do czasu popełnić jakiś błąd, nikt nie jest doskonały. Często przyznanie się do błędu jest bardzo trudne więc wolimy wypierać ten fakt zrzucając winę na czynniki zewnętrzne, od nas niezależne. Taka postawa kształtuje się w nas na skutek wymagań środowiska prowadząc do sytuacji w których nie przyznajemy się nawet sami przed sobą. Błędy kosztują: czas, pieniądze, reputację. Miarą siły naszej osobowości powinno być odpowiednie podejście do danej sprawy i konsekwencji jakie niesie nasze działanie bądź zaniechanie prowadzące do błędu. 

poniedziałek, 8 października 2012

#9608 Dwanaście godzin


Nie stać mnie na czytanie słabych książek. Szkoda czasu na coś co nie przynosi spodziewanej satysfakcji, a o tym można przekonać się dopiero po przerzuceniu kilkudziesięciu pierwszych kartek. Tak samo jest z serialami, które potrafią być prawdziwymi pożeraczami tak zwanego czasu wolnego, dlatego też wiele tytułów ląduje w koszu obojętności zaraz po obejrzeniu pierwszego odcinka. W ostatnim czasie jedynie ‘Homeland’ był w stanie przyciągnąć i zatrzymać przy sobie moją uwagę. W tej poleconej mi przez znajomego serii znalazłem namiastkę naprawdę miłe wspominanego zakończonego dwa lata temu ‘24’ z niezastąpionym Kieferem S. Pozostaje pytanie czy zasłużył na te wszystkie statuetki Emmy.

niedziela, 7 października 2012

#9607 Marketing po lubelsku


Co jakiś czas podejmuję próbę znalezienia w sieci miejsca dyskusji na tematy związane z realizacją przedsięwzięć marketingowych w naszym mieście. Miejsca, gdzie praktycy jak i obserwatorzy dzielą się swoimi opiniami i spostrzeżeniami odnośnie rodzimego rynku reklamowego, zdominowanego przez komunikaty ogólnopolskich sieci handlowych, na którym raz na jakiś czas można znaleźć ciekawą kreację regionalnej marki. Lublin nie należy do ekstraligi rozgrywek marketingowych, większość pomysłów rodzi się daleko od nas. Nie da się zaprzeczyć, że wartość rynku będzie stale rosła wraz z pojawianiem się kolejnych graczy na handlowej mapie miasta. A może takie miejsce wciąż czeka żeby ktoś powołał je do istnienia. 

sobota, 6 października 2012

#9606 Wystarczy las

Wystarczy tylko na chwilę wejść do lasu by poczuć jego uspokajającą siłę. Wystarczy podnieść głowę do góry i zacząć wpatrywać się w kołyszące drzewa by poczuć jak serce zaczyna być wolniej. Wystarczy wsłuchać się w kojący szum liści z którym współgrają ptaki nucąc swoją melodię by poczuć jak oddech staje się głębszy. Niepotrzebne myśli gasną jedna po drugiej. Zmysły porażone krzykiem doznań współczesnego świata powoli zaczynają się otwierać na coraz subtelniejsze szepty natury. Delektując się zapachem lasu i aromatem kawy obserwuję spektakl spadających liści tańczących do muzyki lasu. Blask przedzierającego się słońca tworzy nasycony ciepłymi barwami obraz pierwszych dni jesieni. 

piątek, 5 października 2012

#9605 Zatrzymaj chwilę


Nie raz mamy ochotę, żeby się zatrzymać, przerwać bieg do kolejnego zaprogramowanego celu. Jednak w tym szalonym pędzie często ignorujemy wewnętrzne podszepty tłumacząc sobie, że kiedyś będzie na to lepszy czas, czas na który paradoksalnie stale czekamy. Zdaje się, że żyjemy poza czasem, daleko od tu i teraz, będąc myślami już za następnym zakrętem. A tak naprawdę wystarczyłoby świadomie podarować sobie tę chwilę, wyłączyć się z totalnie zdeterminowanego systemu, pozwolić sobie na anomalie w codziennym algorytmie. W świecie niezmierzonych możliwości trzeba na nowo uczyć się radości z drobiazgów, detali. Bawmy się chwilą, która właśnie trwa, bo szczęście to suma takich chwil. 

czwartek, 4 października 2012

#9604 To lubię


atelier, art pap, bieganie, breaking bad, bystrzyca, chełm, codzienność, crowdsourcing, czytam, czytelnia pod chmurką, downshifting, drogi, dziennik wschodni, dziesiąta, film, fotoradar, gotowanie, gryz historii, herbata, historia, hobby, inicjatywy, internet, jesień, katharsis, kawa, kawiarnia pod chmurką, komiks, książki, kuchnia, kupuj lokalnie, kurier lubelski, lato, lp3, lpg, lublin, lubelskie, mapy, marketing, masa krytyczna, media, miasto, miejsca, mixtape, mm lublin, muzyka, natura, nastawienie, nałęczów, nie polecam, opinie, otwarte zabytki, papiernicze, park bronowicki, parkowanie, polecam, praca, prasa, punkty widokowe, puławy, radio, reklama, reportaż radiowy, rodzina, rowery, s17, serebryszcze, serial, slow, sprzęt, teatr stary, trójka, tu mieszkam tu kupuję, wicki przy garach, wycieczki, wypoczynek, zakupy, zdim

środa, 3 października 2012

#9603 Biegam bo chcę


W przypadku biegania lista wymówek jest znacznie krótsza niż przy pozostałych sposobach aktywnego spędzania wolnego czasu. Masz wolną chwilę, ubierasz się i wychodzisz. Brak czasu jest naprawdę słabym usprawiedliwieniem, bo wszystko da się odpowiednio wcześniej zaplanować, umiejętnie wpleść w siatkę codziennych obowiązków i obserwować jak powoli przeradza się to w zwykłe przyzwyczajenie. Wracasz zmęczony fizycznie, ale wypoczęty psychicznie. Czujesz, że zbiorniczek z dozą dystansu do spraw codziennych jest znowu pełny. Pewne myśli znalazły swoje szufladki i wreszcie mogą dać Ci spokój. Jesteś też trochę mocniejszy, bo znowu pokonałeś chęć pozostania w strefie komfortu, a potem kilka chwil słabości na trasie. 

wtorek, 2 października 2012

#9602 Coś się kończy


Za 46 dni miną równo dwa lata pracy na obecnym stanowisku. To dobry czas na podsumowanie, zwłaszcza, że za 90 dni wraz z końcem roku wygasa moja umowa. Jestem bogatszy o naprawdę duży bagaż doświadczeń. Charakter mojej pracy wymagał nabycia i doskonalenia szerokiego wachlarza umiejętności. Miałem możliwość sprawdzenia się w wielu nowych dla mnie sytuacjach. Zyskałem dzięki temu dużo pewności ciebie, poznałem swoją wartość i jestem gotowy na nowe wyzwania. Czas przyjrzeć się bliżej sytuacji na rynku z zupełnie innej perspektywy niż tej dwa lata temu. W głowie mnóstwo pomysłów napędzanych umiarkowanym optymizmem. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. 

poniedziałek, 1 października 2012

#9601 Miś grizzly powraca

Czasem bywa tak, że już od pierwszych dźwięków wiesz, że to jest to na co czekałeś od dawna. Ta muzyka idealnie wpasowuje się w czas i okoliczności. Już po pierwszym przesłuchaniu melodie ukryte pod parzystymi numerami zaczęły do mnie powracać w ciągu dnia. Kompozycje z poprzedniej płyty ‘Veckatimest’ stopiły się w jedno z pewnym letnim popołudniem spędzonym w ogrodzie botanicznym trzy lata temu, niczym zakładka w księdze wspomnień. Najnowsza ‘Shields’ towarzyszy moim codziennym obserwacjom jesiennego krajobrazu miasta zza szyby samochodu. Co ciekawe Pan Chaciński w swojej recenzji również słyszy tam trochę Radiohead i trochę starego dobrego art rocka [1]

niedziela, 30 września 2012

#9600 Rowerowa fiesta


Sto pięćdziesiąt rowerów to ładny wynik, ale znając letnie weekendowe tłumy z naszej głównej ścieżki nad Zalew Zemborzycki nie powala na kolana. Tym razem pogoda nie przeszkodziła nam w uroczystym przejeździe przez miasto. Każde następne spotkanie jest takim miejskim świętem, gdzie dzwonki, gwizdki i światełka tworzą niepowtarzalną atmosferę radości jaką daje zwyczajna jazda na rowerze. Fala rowerzystów płynie kolejnymi ulicami zwracając na siebie uwagę pieszych i kierowców. Część z nich uśmiecha się, pozdrawia, ale są i niezadowoleni. Czy na dwóch czy na czterech kółkach potrzebna jest odrobina zrozumienia. Infrastruktura musi się rozwijać wraz z rosnącą grupą użytkowników. Dobry lobbing nie jest zły.

sobota, 29 września 2012

#9599 Makulatura reklamowa


Każdego tygodnia miasto jest dosłownie zasypywane tonami drukowanych materiałów reklamowych zwanych potocznie gazetkami. Mimo tego, że coraz większa część nakładu ląduje w specjalnych koszach, które często przejmują funkcje śmietników, a po deszczu zawartość zmienia się w bezkształtną masę, reklamodawcy nie rezygnują. Pomijam fakt sensowności kolportażu ulotek pewnego hipermarketu, które nigdy nie skłonią mnie do podróży na drugi koniec miasta. Na rynku pojawiają się kolejne podmioty, dzięki czemu firmy dystrybucji druków bezadresowych maja pełne ręce roboty. Niestety za dużo już tego, za często, przez co siła oddziaływania tego narzędzia jest coraz mniejsza, ale przecież nie można stracić stałych bezimiennych czytelników. 

piątek, 28 września 2012

#9598 Ciemność i mgła


Codziennie noc połyka coraz większe kawałki dnia. Wystarczy chwila niezaplanowanego opóźnienia i trzeba decydować o skróceniu wieczornej trasy lub wracać w całkowitej ciemności rozświetlonej jedynie przednim reflektorem. Ostatnio miałem okazję poznać potęgę mgieł powstających na terenach przy Bystrzycy. Do niedawna było to jedynie poetyckie zjawisko podkreślające tajemnicze piękno czasu na kilka chwil przed zmierzchem. Potem mgła podnosi się, gęstnieje z minuty na minutę, odcinając samotnego wędrowca od zewnętrznego świata. Prowadzę przed sobą nieskończony stożek korpuskularnego światła, który zamiast wskazywać kolejne zakręty zaczyna oślepiać odbijając się od białej ściany. Zatrzymuję się na chwilę. Gaszę światła i zaczynam wsłuchiwać się w ciszę. 

czwartek, 27 września 2012

#9597 Wściekłe czasy


Żyjemy coraz szybciej. Dziś szybciej niż wczoraj, jutro szybciej niż dziś. W konsekwencji życie staje się coraz bardziej płytkie, bo pędząc przed siebie nie jesteśmy w stanie nawiązać prawdziwej relacji z otaczającym nas światem. Pochwała wielozadaniowości powoli popycha nas w stronę najszybszego pasa codzienności. W chwili, gdy odhaczymy wszystkie zaplanowane zadania, zamiast oddać się sztuce nicnierobienia, by pobyć sam na sam ze swoimi myślami, instynktownie zaczynamy szukać nowego zajęcia wykorzystującego nasze wolne zasoby. W lęku przed marnowaniem pojedynczych chwil możemy po prostu zmarnować życie. Proces zmiany przyzwyczajeń to trudna sztuka, w której świadoma diagnoza jest krokiem najłatwiejszym. 

środa, 26 września 2012

#9596 Jesienna muzyka


Ciepły wiatr pierwszych dni jesieni szarpie złote korony drzew. W powietrzu fruwa coraz więcej kolorowych liści, które do czasu pierwszego deszczu będą zdobić szare chodniki i ulice. Muzycznym tłem dla tych obrazów są charakterystyczne dźwięki trąbki Chrisa Bottiego wygrywającej znane melodie na najnowszej płycie „Impressions”. Kojące brzmienie idealnie wpasowuje się w nostalgiczny klimat tych dni. Lato odeszło. Zimne wieczory i poranki nie pozostawiają złudzeń. Pogodne popołudnie daje jednak szansę na ostatni taki spacer. W termosie aromatyczna Qualita Oro. Siedzimy na ławce starając się nazwać zabytkowe budowle na staromiejskim horyzoncie. Dorzucając do tego tę nastrojową muzykę dostaniemy mieszankę kojącą zmysły. 

wtorek, 25 września 2012

#9595 Strefa braku alternatywy


Wprowadzając strefę płatnego parkowania Ratusz praktycznie zabiera jakąkolwiek możliwość bezpłatnego pozostawienia auta w Śródmieściu nawet w przypadku gotowości do pokonania większej odległości pieszo lub autobusem za złotówkę. Część kierowców na pewno będzie chwalić sobie luźniejszą sytuację na parkingach w ścisłym centrum akceptując konkurencyjną wobec parkingów prywatnych cenę, jednak pozostali będą szukać rozwiązań alternatywnych. Nie przypominam sobie by miasto przedstawiło jakieś propozycje parkingów z prawdziwego zdarzenia zlokalizowanych przed strefą, a kierowca postawiony przed dokonanym faktem braku realnego wyboru może próbować komunikować swoje niezadowolenie. Za tydzień będzie już widać pierwsze efekty tej trudnej operacji na żywej tkance naszego miasta. 

poniedziałek, 24 września 2012

Szósty rok mixtape


Niedziela 1 października 2006 roku. Ekipa ze Wschodniej 19 gotowa do rozpoczęcia drugiego roku. Działający od roku serwis Youtube.com za kilka dni zostanie przejęty przez Google za 1,65 miliarda dolarów. W głowie niespełnionego radiowca pojawia się myśl stworzenia osobistej listy. Pod numerem #001 zapisuję Depeche Mode – Home. Dziś, tworząc drugi wolumin kolekcji dodaję utwór #825 Band of Horses – Slow Cruel Hands of Time. Sześć lat to 2 191 dni, a na liście ponad 2 400 pozycji. Dawno temu twierdziłem, że muzyka to zbiór brzmień, który kiedyś w końcu musi się wyczerpać. Dziś wiem, że inspiracji jeszcze długo mi nie zabraknie. 

niedziela, 23 września 2012

Znikający krajobraz


Kolejne fragmenty krajobrazu znikają za ekranami akustycznymi na remontowanym odcinku trasy S17 Węzeł Witosa – Obwodnica Piask. Droga zaczyna przypominać tunel, który z drugiej strony musi przypominać mieszkańcom tamtejszych terenów Chiński Mur. Może już ostatni raz widzę charakterystyczne tyczki do uprawy chmielu będące wizytówką naszego regionu, których widok zwracał moją uwagę podczas podróży z Chełma do Lublina już od najmłodszych lat. Wielu przedsiębiorców dla których ta lokalizacja była kiedyś błogosławieństwem musi teraz odnaleźć się w nowej sytuacji. W tym samym czasie Minister Środowiska Marcin Korolec rozpoczyna debatę o złagodzeniu norm hałasu przeciwstawiając się pladze ekranów dźwiękochłonnych na polskich drogach [1].

sobota, 22 września 2012

Higiena umysłu


Każdy czasem czuje potrzebę żeby uciec, odizolować się od oczekiwań, zobowiązań i zaczerpnąć trochę niecodziennej swobody. Jeżeli po raz kolejny odmawiamy sobie świadomej samotności, prędzej czy później zaczniemy odczuwać dyskomfort istotnie wpływający na nasze codzienne zmagania z rzeczywistością. Warto zainwestować trochę swojego czasu i poszukać odpowiednich okoliczności, żeby uporządkować skłębione myśli i posłuchać swojego wewnętrznego głosu, zagłuszanego na co dzień przez napływający zewsząd potok informacji. Takie chwile wytchnienia działają oczyszczająco będąc źródłem regeneracji, restartem systemu, punktem przywracania ustawień fabrycznych. Odpoczynek po wysiłku fizycznym jest czymś naturalnym. Ważne, by nie zapominać o okresowej higienie zmęczonego umysłu.

piątek, 21 września 2012

Rower to jest świat


Tyle obserwacji, tyle pięknych zjawisk, tyle uśmiechniętych ludzi. Tylko rower może dać tak wiele. Kontur architektury Starego Miasta na tle blasku zachodzącego słońca. Przyjemny zapach dymu z płonących stosów suchych liści i gałęzi w okolicy ogródków działkowych . Mleczne mgły wypełniające powoli rzeczne koryto by w końcu zasłać cienką kołdrą łąki za mostem kolejowym. Małe dzieci z radością w oczach chłonące wieczorną rzeczywistość. Czarno biały kot snujący się wśród traw, kudłaty pies wylegujący się na asfalcie, klucz ptaków dryfujące na południe. I jeszcze ten cichutki głosik mówiący Szczęść Boże na widok zwalniającego pana na rowerze ubranego na czarno.

czwartek, 20 września 2012

Zredukuj bieg


W pracy w ciągu dnia czuję, jak z godziny na godzinę wzrasta częstotliwość pracy moich myśli coraz bardziej obciążających pamięć operacyjną. Nie opatentowałem jeszcze metody redukowania biegu myśli tak, żeby wraz z ostatnim gwizdkiem spokojnie wrzucić na luz. System świadomego hamowania nie funkcjonuje przez co jestem skazany na powolne wytracanie tempa poprzez samo niedodawanie gazu. Chyba w dobrym momencie trafiłem na książkę kanadyjskiego publicysty Carla Honore „Pochwała powolności” („In Praise of Slow”, 2004) wydaną w 2011 roku przez Drzewo Babel z różą z zegarami zamiast płatków na okładce. Czytam i swoim zwyczajem zaznaczam najciekawsze fragmenty do których warto wracać prowadząc swoistą autoterapię. 

środa, 19 września 2012

Skaza na krysztale


W dniu dzisiejszym po dwóch tygodniach odebrałem z serwisu przy Słowackiego reklamowany w ramach gwarancji czajnik Zelmer Crystal 332.2. Pierwszy zakupiony w sieci E.Leclerc w żywej zielonej wersji kolorystycznej zaczął przeciekać już przy pierwszym użyciu. Ze zwrotem towaru nie było najmniejszego problemu. W związku z kłopotem ze znalezieniem zielonej wersji skorzystałem ze sprawdzonego sklepu internetowego Agito.pl. Problem z przeciekaniem pojawił się ponownie ale dopiero po miesiącu użytkowania. Po sprawdzeniu opinii klientów w serwisie Ceneo.pl okazało się, że to w ostatnim czasie problem powszechny. Wymiana korpusu wyceniona przez serwis kosztowała producenta prawie 70 złotych. Nowy można kupić za 90 złotych. 

wtorek, 18 września 2012

Walka z wiatrakami


Kolorowe billboardy, bannery, tablice, szyldy. Przestrzeń miasta tonie w reklamie. Moje ostatnie zawodowe doświadczenia pokazują, że pewne podmioty wykorzystując prawo niekontrolowanego chaosu niejednokrotnie decydują się na samowolne działanie. Prywatny właściciel od razu wyłapie intruza na swoim terenie. Problem z tego typu postępowaniem ma nasze miasto, które z jednej strony świadomym i uczciwym karze słono płacić za każdy metr kwadratowy reklamy eksponowanej na swoim terenie, ale jednocześnie nie jest w stanie odpowiednio reagować na nowe elementy krajobrazu miasta instalowane z pominięciem oficjalnej ścieżki kolejnych wniosków i decyzji korytarzami Zarządu Dróg i Mostów. Tylko czy komuś jeszcze zależy na ratowaniu tego co zostało.