Sto pięćdziesiąt rowerów to ładny
wynik, ale znając letnie weekendowe tłumy z naszej głównej ścieżki nad Zalew
Zemborzycki nie powala na kolana. Tym razem pogoda nie przeszkodziła nam w
uroczystym przejeździe przez miasto. Każde następne spotkanie jest takim
miejskim świętem, gdzie dzwonki, gwizdki i światełka tworzą niepowtarzalną
atmosferę radości jaką daje zwyczajna jazda na rowerze. Fala rowerzystów płynie
kolejnymi ulicami zwracając na siebie uwagę pieszych i kierowców. Część z nich
uśmiecha się, pozdrawia, ale są i niezadowoleni. Czy na dwóch czy na czterech
kółkach potrzebna jest odrobina zrozumienia. Infrastruktura musi się rozwijać
wraz z rosnącą grupą użytkowników. Dobry lobbing nie jest zły.
niedziela, 30 września 2012
sobota, 29 września 2012
#9599 Makulatura reklamowa
Każdego tygodnia miasto jest
dosłownie zasypywane tonami drukowanych materiałów reklamowych zwanych
potocznie gazetkami. Mimo tego, że coraz większa część nakładu ląduje w
specjalnych koszach, które często przejmują funkcje śmietników, a po deszczu
zawartość zmienia się w bezkształtną masę, reklamodawcy nie rezygnują. Pomijam
fakt sensowności kolportażu ulotek pewnego hipermarketu, które nigdy nie skłonią mnie do podróży na drugi koniec miasta. Na rynku pojawiają
się kolejne podmioty, dzięki czemu firmy dystrybucji druków bezadresowych maja
pełne ręce roboty. Niestety za dużo już tego, za często, przez co siła
oddziaływania tego narzędzia jest coraz mniejsza, ale przecież nie można
stracić stałych bezimiennych czytelników.
piątek, 28 września 2012
#9598 Ciemność i mgła
Codziennie noc połyka coraz
większe kawałki dnia. Wystarczy chwila niezaplanowanego opóźnienia i trzeba
decydować o skróceniu wieczornej trasy lub wracać w całkowitej ciemności
rozświetlonej jedynie przednim reflektorem. Ostatnio miałem okazję poznać
potęgę mgieł powstających na terenach przy Bystrzycy. Do niedawna było to
jedynie poetyckie zjawisko podkreślające tajemnicze piękno czasu na kilka chwil
przed zmierzchem. Potem mgła podnosi się, gęstnieje z minuty na minutę,
odcinając samotnego wędrowca od zewnętrznego świata. Prowadzę przed sobą
nieskończony stożek korpuskularnego światła, który zamiast wskazywać kolejne
zakręty zaczyna oślepiać odbijając się od białej ściany. Zatrzymuję się na
chwilę. Gaszę światła i zaczynam wsłuchiwać się w ciszę.
czwartek, 27 września 2012
#9597 Wściekłe czasy
Żyjemy coraz szybciej. Dziś
szybciej niż wczoraj, jutro szybciej niż dziś. W konsekwencji życie staje się
coraz bardziej płytkie, bo pędząc przed siebie nie jesteśmy w stanie nawiązać
prawdziwej relacji z otaczającym nas światem. Pochwała wielozadaniowości powoli
popycha nas w stronę najszybszego pasa codzienności. W chwili, gdy odhaczymy
wszystkie zaplanowane zadania, zamiast oddać się sztuce nicnierobienia, by
pobyć sam na sam ze swoimi myślami, instynktownie zaczynamy szukać nowego zajęcia
wykorzystującego nasze wolne zasoby. W lęku przed marnowaniem pojedynczych chwil
możemy po prostu zmarnować życie. Proces zmiany przyzwyczajeń to trudna sztuka,
w której świadoma diagnoza jest krokiem najłatwiejszym.
środa, 26 września 2012
#9596 Jesienna muzyka
Ciepły wiatr pierwszych dni
jesieni szarpie złote korony drzew. W powietrzu fruwa coraz więcej kolorowych
liści, które do czasu pierwszego deszczu będą zdobić szare chodniki i ulice.
Muzycznym tłem dla tych obrazów są charakterystyczne dźwięki trąbki Chrisa
Bottiego wygrywającej znane melodie na najnowszej płycie „Impressions”. Kojące
brzmienie idealnie wpasowuje się w nostalgiczny klimat tych dni. Lato odeszło.
Zimne wieczory i poranki nie pozostawiają złudzeń. Pogodne popołudnie daje
jednak szansę na ostatni taki spacer. W termosie aromatyczna Qualita Oro.
Siedzimy na ławce starając się nazwać zabytkowe budowle na staromiejskim
horyzoncie. Dorzucając do tego tę nastrojową muzykę dostaniemy mieszankę kojącą
zmysły.
wtorek, 25 września 2012
#9595 Strefa braku alternatywy
Wprowadzając strefę płatnego
parkowania Ratusz praktycznie zabiera jakąkolwiek możliwość bezpłatnego
pozostawienia auta w Śródmieściu nawet w przypadku gotowości do pokonania
większej odległości pieszo lub autobusem za złotówkę. Część kierowców na pewno
będzie chwalić sobie luźniejszą sytuację na parkingach w ścisłym centrum akceptując
konkurencyjną wobec parkingów prywatnych cenę, jednak pozostali będą szukać
rozwiązań alternatywnych. Nie przypominam sobie by miasto przedstawiło jakieś
propozycje parkingów z prawdziwego zdarzenia zlokalizowanych przed strefą, a kierowca
postawiony przed dokonanym faktem braku realnego wyboru może próbować komunikować
swoje niezadowolenie. Za tydzień będzie już widać pierwsze efekty tej trudnej operacji
na żywej tkance naszego miasta.
poniedziałek, 24 września 2012
Szósty rok mixtape
Niedziela 1 października 2006
roku. Ekipa ze Wschodniej 19 gotowa do rozpoczęcia drugiego roku. Działający od
roku serwis Youtube.com za kilka dni zostanie przejęty przez Google za 1,65
miliarda dolarów. W głowie niespełnionego radiowca pojawia się myśl stworzenia
osobistej listy. Pod numerem #001 zapisuję Depeche Mode – Home. Dziś, tworząc drugi wolumin kolekcji
dodaję utwór #825 Band of Horses – Slow Cruel Hands of Time. Sześć lat to
2 191 dni, a na liście ponad 2 400 pozycji. Dawno temu twierdziłem, że
muzyka to zbiór brzmień, który kiedyś w końcu musi się wyczerpać. Dziś wiem, że
inspiracji jeszcze długo mi nie zabraknie.
niedziela, 23 września 2012
Znikający krajobraz
Kolejne fragmenty krajobrazu
znikają za ekranami akustycznymi na remontowanym odcinku trasy S17 Węzeł Witosa
– Obwodnica Piask. Droga zaczyna przypominać tunel, który z drugiej strony musi
przypominać mieszkańcom tamtejszych terenów Chiński Mur. Może już ostatni raz
widzę charakterystyczne tyczki do uprawy chmielu będące wizytówką naszego
regionu, których widok zwracał moją uwagę podczas podróży z Chełma do Lublina
już od najmłodszych lat. Wielu przedsiębiorców dla których ta lokalizacja była
kiedyś błogosławieństwem musi teraz odnaleźć się w nowej sytuacji. W tym samym
czasie Minister Środowiska Marcin Korolec rozpoczyna debatę o złagodzeniu norm
hałasu przeciwstawiając się pladze ekranów dźwiękochłonnych na polskich drogach
[1].
sobota, 22 września 2012
Higiena umysłu
Każdy czasem czuje potrzebę żeby
uciec, odizolować się od oczekiwań, zobowiązań i zaczerpnąć trochę
niecodziennej swobody. Jeżeli po raz kolejny odmawiamy sobie świadomej
samotności, prędzej czy później zaczniemy odczuwać dyskomfort istotnie wpływający
na nasze codzienne zmagania z rzeczywistością. Warto zainwestować trochę swojego
czasu i poszukać odpowiednich okoliczności, żeby uporządkować skłębione myśli i
posłuchać swojego wewnętrznego głosu, zagłuszanego na co dzień przez napływający
zewsząd potok informacji. Takie chwile wytchnienia działają oczyszczająco będąc
źródłem regeneracji, restartem systemu, punktem przywracania ustawień
fabrycznych. Odpoczynek po wysiłku fizycznym jest czymś naturalnym. Ważne, by
nie zapominać o okresowej higienie zmęczonego umysłu.
piątek, 21 września 2012
Rower to jest świat
Tyle obserwacji, tyle pięknych
zjawisk, tyle uśmiechniętych ludzi. Tylko rower może dać tak wiele. Kontur architektury
Starego Miasta na tle blasku zachodzącego słońca. Przyjemny zapach dymu z płonących
stosów suchych liści i gałęzi w okolicy ogródków działkowych . Mleczne mgły
wypełniające powoli rzeczne koryto by w końcu zasłać cienką kołdrą łąki za
mostem kolejowym. Małe dzieci z radością w oczach chłonące wieczorną
rzeczywistość. Czarno biały kot snujący się wśród traw, kudłaty pies wylegujący
się na asfalcie, klucz ptaków dryfujące na południe. I jeszcze ten cichutki
głosik mówiący Szczęść Boże na widok zwalniającego pana na rowerze ubranego na
czarno.
czwartek, 20 września 2012
Zredukuj bieg
W pracy w ciągu dnia czuję, jak z
godziny na godzinę wzrasta częstotliwość pracy moich myśli coraz bardziej obciążających
pamięć operacyjną. Nie opatentowałem jeszcze metody redukowania biegu myśli
tak, żeby wraz z ostatnim gwizdkiem spokojnie wrzucić na luz. System świadomego
hamowania nie funkcjonuje przez co jestem skazany na powolne wytracanie tempa poprzez
samo niedodawanie gazu. Chyba w dobrym momencie trafiłem na książkę kanadyjskiego
publicysty Carla Honore „Pochwała powolności” („In Praise of Slow”, 2004)
wydaną w 2011 roku przez Drzewo Babel z różą z zegarami zamiast płatków na
okładce. Czytam i swoim zwyczajem zaznaczam najciekawsze fragmenty do których
warto wracać prowadząc swoistą autoterapię.
środa, 19 września 2012
Skaza na krysztale
W dniu dzisiejszym po dwóch
tygodniach odebrałem z serwisu przy Słowackiego reklamowany w ramach gwarancji
czajnik Zelmer Crystal 332.2. Pierwszy zakupiony w sieci E.Leclerc w
żywej zielonej wersji kolorystycznej zaczął przeciekać już przy pierwszym
użyciu. Ze zwrotem towaru nie było najmniejszego problemu. W związku z kłopotem
ze znalezieniem zielonej wersji skorzystałem ze sprawdzonego sklepu
internetowego Agito.pl. Problem z przeciekaniem pojawił się ponownie ale
dopiero po miesiącu użytkowania. Po sprawdzeniu opinii klientów w serwisie
Ceneo.pl okazało się, że to w ostatnim czasie problem powszechny. Wymiana
korpusu wyceniona przez serwis kosztowała producenta prawie 70 złotych. Nowy
można kupić za 90 złotych.
wtorek, 18 września 2012
Walka z wiatrakami
Kolorowe billboardy, bannery,
tablice, szyldy. Przestrzeń miasta tonie w reklamie. Moje ostatnie zawodowe doświadczenia
pokazują, że pewne podmioty wykorzystując prawo niekontrolowanego chaosu
niejednokrotnie decydują się na samowolne działanie. Prywatny właściciel od
razu wyłapie intruza na swoim terenie. Problem z tego typu postępowaniem ma
nasze miasto, które z jednej strony świadomym i uczciwym karze słono płacić za
każdy metr kwadratowy reklamy eksponowanej na swoim terenie, ale jednocześnie nie
jest w stanie odpowiednio reagować na nowe elementy krajobrazu miasta instalowane
z pominięciem oficjalnej ścieżki kolejnych wniosków i decyzji korytarzami
Zarządu Dróg i Mostów. Tylko czy komuś jeszcze zależy na ratowaniu tego co
zostało.
poniedziałek, 17 września 2012
Kino bez popcornu
W powietrzu unosi się zapach
nowych wnętrz. Piętro I, loża VI, miejsca 1,2. Sala na dole wypełnia się prawie
do ostatniego miejsca widzami trzech pokoleń. Prezentacja nowej, cyfrowo
zrekonstruowanej wersji „Panien z Wilka” stała się dla wielu dobrą okazją do pierwszej
wizyty w Teatrze Starym po jego generalnym remoncie. Swoją obecnością zaszczycić
miał nas sam Andrzej Wajda, ale dokrętki do „Wajdy” okazały się ważniejsze. Ciekawy
wstęp zaprezentowała ani Magdalena Sendecka pełniąca rolę kuratora projektu „Kino
w Teatrze Starym” [1] w
ramach którego w każdy poniedziałek za dziesięć złotych będzie można zobaczyć
ambitne polskie filmy wielkich mistrzów jak i obiecujących debiutantów.
niedziela, 16 września 2012
Willa pod Matką Boską
Lipowa 16. Zabytkowa willa „Pod
Matką Boską”. Zawsze zwracała moją uwagę podczas naszych wizyt w Nałęczowie. Za każdym
razem obiecywałem sobie, że musimy się tam zatrzymać, żeby choć przez chwilę posiedzieć
w pięknym ogródku i przyjrzeć się z bliska detalom tworzącym klimat tego
miejsca. Znajdujący się tu pensjonat „Ewelina” [1] z kawiarnią i restauracją ma to
czego nie mają jeszcze sąsiednie wille wymuskane za pieniądze z funduszy UE i to czego już nie mają te zapomniane i zaniedbane. Przyjemnie wypić aromatyczne espresso i
spróbować słodkiej kremówki przed spacerem po okolicy w tę pochmurną niedzielę.
„Bolesław Prus w tym domu mieszkał i tworzył w 1900-1910 r.”
sobota, 15 września 2012
Spacer z opowieścią
„Cześć. Stoisz na wzgórzu przed
lubelskim zamkiem” szepcze do ucha pani Anna Dąbrowska zaczynając wspólny
spacer w pogodne sobotnie przedpołudnie pod hasłem „Lublin dla początkujących”.
W zasięgu wzroku widzimy zorganizowaną grupy turystów z przewodnikiem, który
stara się przekrzyczeć hałaśliwą Aleję Tysiąclecia. Wsłuchani w delikatny i
spokojny głos, odcięci od teraźniejszego zgiełku uruchamiamy wyobraźnię
wychodząc naprzeciw historii, która synchronizuje się z danym miejscem by
powracać do nas w przyszłości. Dzięki oryginalnej formie pokolenie ipoda ma niezwykłą
możliwość poznania historycznego kontekstu przestrzeni naszego miasta. W ramach
akcji „Lublin szeptany” [1]
dostępnych jest dwanaście tematycznych opowieści i co jakiś czas pojawiają się
kolejne.
piątek, 14 września 2012
Pizza w mikroskali
Szukając kulinarnych inspiracji
sięgam często do wydawanego we wtorki tygodnika ‘Palce lizać’ i archiwalnych
numerów niewydawanego już miesięcznika ‘Bistro’ zawierającego pomysły na szybką
i prostą kuchnię dla zabieganych i leniwych. Ze starego wrześniowego numeru
tego ostatniego wytypowałem dwa pomysły na najbliższą kolację: plastry cukinii
w cieście piwnym, z szynką i szczypiorkiem oraz pizzetki ze szpinakiem i
jajkiem. Realizacji doczekała się jedynie pizza w mikroskali prezentowana w
sekcji: ‘45 minut, ale warto!’. Danie wyglądało i pachniało przepysznie, ale w
przyszłości będę jednak starał się cieszyć smakiem dobrego ciasta, doprawionego
szpinaku i jajka sadzonego osobno, a nie w tej oryginalnej konfiguracji.
czwartek, 13 września 2012
In extermis
Dobry album to taki, którego
kadry zapadają w pamięć, niczym obrazy niosące ze sobą określone emocje, których
wspomnienie składnia do ponownego zagłębienia się w narysowaną opowieść. Dziś jest to drogie hobby dla
wybranych, ale ostatnio na fali popularności filmów z marvelowskimi superbohaterami
wydawnictwo Hachette zdecydowało się podjąć trudną próbę wydania w naszym kraju
czterdziestotomowej kolekcji najważniejszych wydarzeń tego komiksowego uniwersum. W moje ręce wpadł ostatnio trzeci
tom zawierający sześcioodcinkową ciekawą,
choć nieporywająca historia ‘In
extermis’ Warrena Ellisa, w piękny, a zarazem przerażająco realistyczny sposób zilustrowana
przez Adiego Granova stanowiąca wstęp do zrestartowanej serii The Invincible Iron
Man z 2004 roku.
środa, 12 września 2012
Coś się kończy
Twin Peaks (1990-1991), Six Feet Under
(2001-2005), The Sopranos (1999-2007), 24 (2001-2010), Damages (2007-2012). Są
takie finały, które ogląda się z zapartym tchem niedowierzając, że to już
koniec. Żegnamy się z bohaterami z którymi spędziliśmy wiele godzin przed
ekranem. Czasem trudno uwierzyć, że towarzyszą nam od tylu sezonów. Próbujemy
sobie przypomnieć gdzie i kim byliśmy te parę lat temu kiedy zaczynaliśmy śledzić
ich historie. Gra aktorska Glenn Close i oryginalny sposób budowania narracji hipnotyzował
od samego początku serii Damages. Intrygujące historie, wyraziste zapadające w
pamięć postaci, starcie osobowości głównych bohaterek. Ostatnie lata
rozczarowują jeśli chodzi o nowe produkcje na podobnym poziomie.
wtorek, 11 września 2012
Na pojedynczym gazie
Ostatnie kłopoty z instalacją LPG
i związana z tym konieczność przerzucenia się na Euro 95 uświadomiły mi skalę
oszczędności wynikającą z jazdy na gazie. Wiadomo, że nie uniknie się dodatkowych
kosztów jakimi są okresowe regulacje, droższy przegląd rejestracyjny czy jakaś
większa naprawa od czasu do czasu, ale jakby nie patrzeć za te same pieniądze przejeżdża
się prawie dwa razy tyle, także każdy nakład zwraca się bardzo szybko. Każdemu,
kto ma możliwość i myśli o przerzuceniu się na gaz albo ma jakieś problemy z
własną instalacją mogę polecić firmę Transwag [1] działającą przy ulicy
Łęczyńskiej z której usług jestem bardzo zadowolony.
poniedziałek, 10 września 2012
Dziesiąta czeka
Wielu mieszkańców bloków przy Nowym
Świecie i kierowców pokonujących często odcinek między Wrotkowską i Kunickiego z
wielką nadzieją śledzi informacje związane z planowanym przedłużeniem ulicy Dywizjonu
303 będącej częścią tzw. małej obwodnicy miasta. Jeszcze w lipcu na łamach
lokalnej gazety [1] Zastępca Prezydenta ds. Inwestycji i Rozwoju Stanisław
Kalinowski [2] miał nadzieje, że przed końcem lata uda się podpisać umowę z
wojskiem do którego należy teren pod planowaną drogę. Pozostaje jeszcze trudna
kwestia rozwiązań projektowych w związku z będącą w użyciu linią kolejową
przecinającą ulicę Wrotkowską, która w znacznym stopniu może wpłynąć na
wysokość budżetu inwestycji. Zobaczymy co powie Skrzynka Dialogu.
niedziela, 9 września 2012
Niewidzialne ławeczki
Poszukując w naszym mieście miejsc, gdzie można odetchnąć po ośmiu godzinach intensywnej pracy umysłowej kieruję się często nad naszą Bystrzycę, która stara się nam wynagradzać stosunkowo skromną ofertę terenów zielonych do rekreacji i wypoczynku z dala od ulicznego zgiełku miasta. Ostatnio próbowaliśmy się wgryźć w kręgosłup lubelskiej struktury dróg rowerowych na wysokości osiedla Nałkowskich tym razem stając po stronie zwolenników pasywnej formy wypoczynku jaką jest lektura pod chmurką. Szkoda, że przy przeprawach na wysokości skrzyżowania Romera z Nałkowskich, ani tej na wysokości fotoradaru próżno szukać ławeczek podobnych do tych stojących na wysokości ulicy Łęczyńskiej. Nie marudzę, idę dalej. Może kiedyś.
sobota, 8 września 2012
Zbrodnia bez kary
Właśnie mija 180 dni od dnia
kiedy po raz pierwszy w mojej karierze błysną na mnie fotoradar. Stało się to
na ulicy Andersa pewnego marcowego przedpołudnia podczas podróży służbowej. Oczywiście
sam sobie jestem winien nie pamiętając o tej lokalizacji, ale północna część
miasta była mi wtedy mniej znana, a pech chciał, że nie uruchomiłem androidowego
Yanosika [1], który jak zauważyłem był sprawcą znaczącego spadku żywotności baterii
w moim telefonie. Błysk zauważyła moja pasażerka, a potem dowiedziałem się, że
znajomy był świadkiem montowania pstrykacza. Mniejsza o to ile było na
liczniku. Ważne, że do dnia dzisiejszego nie otrzymałem żadnego listu z
niespodzianką.
piątek, 7 września 2012
Ciemność poranka
Już od dobrych kilku dni Słońce
pozwala sobie na sen dłuższy niż mój własny. Dziś nastawiło swój budzik na piątą
pięćdziesiąt pięć z którą już zawsze będzie kojarzył mi się utwór Charlote
Gainsbourg. Od jakiegoś czasu korzystam
z aneroidowej aplikacji Gentle Alarm, która codziennie pomaga stopniowo przywracać
moją świadomość porannej rzeczywistości sącząc delikatną melodię. Potem jeszcze
kilka minut z góry ustalonej drzemki, a na koniec pamięciowa łamigłówka od
której rozwiązania zależy dezaktywacja budzika. W pokoju ciemno, odsłonięcie
zasłon niewiele pomaga, zapalam więc światło, które o tej porze wydaje się
jeszcze bardziej sztuczne. Dopiero pierwsze dźwięki radiowej Trójki aktywują
pozytywne nastawienie.
czwartek, 6 września 2012
płyta tygodnia
wszystko zaczęło się od utworu ‘love
is gonna lift you up’ z anteny trójki. bardzo optymistyczna melodia.
specyficzne brzmienie przywołujące na myśl produkcje lat osiemdziesiątych. taka
muzyczna ciekawostka. charakterystyczny głos przykuł moją uwagę raz jeszcze podczas
sobotniej ‘listy osobistej’. utwory ‘if tere wasn’t something there’ i ‘stupid’
tylko potwierdziły, że warto zainteresować się płytą bobbiego womacka. potem
jeszcze odkrycie przyjemnego duetu z panną laną w ‘dayglo reflection’. podczas
odrabiania pracy domowej okazało się, że na pan bobby jako legenda soulu ma za
sobą spory bagaż życiowych doświadzeń, a jego najnowsza płyta jest wynikiem
współpracy z mr. damonem albarnem.
środa, 5 września 2012
pępek miasta
przeczytałem ostatnio, że w
okolicy lubelskiej ulicy ‘nowy świat’ znajduje się geograficzny środek miasta. w
tym kontekście zastanawiam się jak to możliwe, że te obszar ten jest tak słabo
skomunikowany za pomocą transportu miejskiego z innymi dzielnicami. do
dyspozycji mamy jedynie dwa autobusy łączące kalinę i felin z wrotkowem.
centrum na tym szlaku reprezentują przystanki przy bramie krakowskiej.
szczególnie uciążliwy jest brak połączenia z czubami. przesiadka oczywiście jest
możliwa, ale mały wybór opcji skazuje nas na długi czas podróży do wydawałoby
się nieodległej dzielnicy. całe szczęście, że obyło się bez objazdów
remontowanego przejazdu pod kolejowym wiaduktem na kunickiego.
wtorek, 4 września 2012
lifting layoutu
tygodniki opinii przestałem czytać
regularnie już bardzo dawno temu. dobór treści i poziom artykułów nie spełniał
moich oczekiwań. pojedyncze numery kupowałem z czystej ciekawości estetycznej
przy okazji zmiany layoutu. zmianą jakościową, która przykuła moją uwagę było
pojawienie się na rynku w jedenastym roku nowego tygodnika ‘uważam rze’, który do
dziś lubię choćby przekartkować w salonie prasowym. w tym tygodniu odświeżenie
swojego wizerunku zaproponował czytelnikom tygodnik ‘wprost’ [1].
ze mojego punktu widzenia wygląda to jak klon polskiego newsweeka, ale co tu
się dziwić skoro redaktorzy naczelni obu czasopism przeszli z jednego do drugiego. w
przyszłym tygodniu te pięć złotych wydam na coś ciekawszego.
poniedziałek, 3 września 2012
art pap
w czasach klawiatur, ekranów
dotykowych, systemów rozpoznawania mowy staram się kultywować ginącą
umiejętność ręcznego przelewania na papier myśli i informacji. kalendarz dzienny
firmy awi sp. z o.o. z linii magnat spersonalizowany dla firmy cemex. format
145x205, 352 strony, papier biały 70g. brulion z gumką formatu a5 marki sigma, 96
kartek, twarda czarna okładka, kremowy kolor kartek. dostępny tylko w sieci
makro. do tego blok biurowy 10,5x14,8 cm, 80 kartek do wyrywania, papier
satynowany ekstra biały 80g marki esquisse. do tego etui na przybory do
pisania, a tam m.in. stalowy niebieski długopis parker vector oraz ołówek hb
mitsubishi pencil co., ltd.
niedziela, 2 września 2012
gorąco pod fortuną
ostatnie służbowe wizyty w
wydziale strategii i obsługi inwestorów urzędu miasta lublin mieszczącym się w
kamienicy przy ulicy rynek osiem zainspirowały mnie do odwiedzenia znajdującej
się w podziemiu nowootwartej ‘piwnicy pod fortuną’ [1] prezentującej w swoich dziesięciu salach
historię miasta z kliku perspektyw. dziś kilka uwag. wydawałoby się, że w
podziemnych salach będzie panował przyjemny chłód. niestety wentylacja nie
radzi sobie z odprowadzaniem ciepła licznych ekranów multimedialnych i lamp, a
zapoznanie się ze wszystkimi prezentacjami wymaga sporej ilości czasu. treści
do czytania jest bardzo dużo, że aż chciałoby się móc wrócić tam za jakiś czas,
ale niestety bilet wstępu kosztuje aż dziesięć złotych.
sobota, 1 września 2012
na pograniczu
ostatnie dwa tygodnie spędziłem w
podróży z niejakim johnem gradym cole i jego przyjacielem laceyem rawlinsem.
wyruszyliśmy z san angelo w texasie, bez celu, byle dalej na południe. na nasze
nieszczęście po drodze spotkaliśmy niejakiego jimmiego blevinsa, którego
znajomość odcisnęła się bolesnym piętnem na całej naszej wyprawie. rio bravo pokonaliśmy
w okolicy drogi numer 90. w miejscowości cuatro cienegas znaleźliśmy
zatrudnienie na dużym ranczu. życie, którego szukaliśmy skończyło się zupełnie niespodziewanie.
areszt. przesłuchania. więzienie w dalekim saltillo. o tamtych chwilach
wolałbym zapomnieć. wybawienie nadeszło w ostatniej chwili. każdy poszedł w
swoją stronę. nie żałujemy dokonanych wyborów. może jeszcze kiedyś wyruszymy
razem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)