niedziela, 30 września 2012

#9600 Rowerowa fiesta


Sto pięćdziesiąt rowerów to ładny wynik, ale znając letnie weekendowe tłumy z naszej głównej ścieżki nad Zalew Zemborzycki nie powala na kolana. Tym razem pogoda nie przeszkodziła nam w uroczystym przejeździe przez miasto. Każde następne spotkanie jest takim miejskim świętem, gdzie dzwonki, gwizdki i światełka tworzą niepowtarzalną atmosferę radości jaką daje zwyczajna jazda na rowerze. Fala rowerzystów płynie kolejnymi ulicami zwracając na siebie uwagę pieszych i kierowców. Część z nich uśmiecha się, pozdrawia, ale są i niezadowoleni. Czy na dwóch czy na czterech kółkach potrzebna jest odrobina zrozumienia. Infrastruktura musi się rozwijać wraz z rosnącą grupą użytkowników. Dobry lobbing nie jest zły.

sobota, 29 września 2012

#9599 Makulatura reklamowa


Każdego tygodnia miasto jest dosłownie zasypywane tonami drukowanych materiałów reklamowych zwanych potocznie gazetkami. Mimo tego, że coraz większa część nakładu ląduje w specjalnych koszach, które często przejmują funkcje śmietników, a po deszczu zawartość zmienia się w bezkształtną masę, reklamodawcy nie rezygnują. Pomijam fakt sensowności kolportażu ulotek pewnego hipermarketu, które nigdy nie skłonią mnie do podróży na drugi koniec miasta. Na rynku pojawiają się kolejne podmioty, dzięki czemu firmy dystrybucji druków bezadresowych maja pełne ręce roboty. Niestety za dużo już tego, za często, przez co siła oddziaływania tego narzędzia jest coraz mniejsza, ale przecież nie można stracić stałych bezimiennych czytelników. 

piątek, 28 września 2012

#9598 Ciemność i mgła


Codziennie noc połyka coraz większe kawałki dnia. Wystarczy chwila niezaplanowanego opóźnienia i trzeba decydować o skróceniu wieczornej trasy lub wracać w całkowitej ciemności rozświetlonej jedynie przednim reflektorem. Ostatnio miałem okazję poznać potęgę mgieł powstających na terenach przy Bystrzycy. Do niedawna było to jedynie poetyckie zjawisko podkreślające tajemnicze piękno czasu na kilka chwil przed zmierzchem. Potem mgła podnosi się, gęstnieje z minuty na minutę, odcinając samotnego wędrowca od zewnętrznego świata. Prowadzę przed sobą nieskończony stożek korpuskularnego światła, który zamiast wskazywać kolejne zakręty zaczyna oślepiać odbijając się od białej ściany. Zatrzymuję się na chwilę. Gaszę światła i zaczynam wsłuchiwać się w ciszę. 

czwartek, 27 września 2012

#9597 Wściekłe czasy


Żyjemy coraz szybciej. Dziś szybciej niż wczoraj, jutro szybciej niż dziś. W konsekwencji życie staje się coraz bardziej płytkie, bo pędząc przed siebie nie jesteśmy w stanie nawiązać prawdziwej relacji z otaczającym nas światem. Pochwała wielozadaniowości powoli popycha nas w stronę najszybszego pasa codzienności. W chwili, gdy odhaczymy wszystkie zaplanowane zadania, zamiast oddać się sztuce nicnierobienia, by pobyć sam na sam ze swoimi myślami, instynktownie zaczynamy szukać nowego zajęcia wykorzystującego nasze wolne zasoby. W lęku przed marnowaniem pojedynczych chwil możemy po prostu zmarnować życie. Proces zmiany przyzwyczajeń to trudna sztuka, w której świadoma diagnoza jest krokiem najłatwiejszym. 

środa, 26 września 2012

#9596 Jesienna muzyka


Ciepły wiatr pierwszych dni jesieni szarpie złote korony drzew. W powietrzu fruwa coraz więcej kolorowych liści, które do czasu pierwszego deszczu będą zdobić szare chodniki i ulice. Muzycznym tłem dla tych obrazów są charakterystyczne dźwięki trąbki Chrisa Bottiego wygrywającej znane melodie na najnowszej płycie „Impressions”. Kojące brzmienie idealnie wpasowuje się w nostalgiczny klimat tych dni. Lato odeszło. Zimne wieczory i poranki nie pozostawiają złudzeń. Pogodne popołudnie daje jednak szansę na ostatni taki spacer. W termosie aromatyczna Qualita Oro. Siedzimy na ławce starając się nazwać zabytkowe budowle na staromiejskim horyzoncie. Dorzucając do tego tę nastrojową muzykę dostaniemy mieszankę kojącą zmysły. 

wtorek, 25 września 2012

#9595 Strefa braku alternatywy


Wprowadzając strefę płatnego parkowania Ratusz praktycznie zabiera jakąkolwiek możliwość bezpłatnego pozostawienia auta w Śródmieściu nawet w przypadku gotowości do pokonania większej odległości pieszo lub autobusem za złotówkę. Część kierowców na pewno będzie chwalić sobie luźniejszą sytuację na parkingach w ścisłym centrum akceptując konkurencyjną wobec parkingów prywatnych cenę, jednak pozostali będą szukać rozwiązań alternatywnych. Nie przypominam sobie by miasto przedstawiło jakieś propozycje parkingów z prawdziwego zdarzenia zlokalizowanych przed strefą, a kierowca postawiony przed dokonanym faktem braku realnego wyboru może próbować komunikować swoje niezadowolenie. Za tydzień będzie już widać pierwsze efekty tej trudnej operacji na żywej tkance naszego miasta. 

poniedziałek, 24 września 2012

Szósty rok mixtape


Niedziela 1 października 2006 roku. Ekipa ze Wschodniej 19 gotowa do rozpoczęcia drugiego roku. Działający od roku serwis Youtube.com za kilka dni zostanie przejęty przez Google za 1,65 miliarda dolarów. W głowie niespełnionego radiowca pojawia się myśl stworzenia osobistej listy. Pod numerem #001 zapisuję Depeche Mode – Home. Dziś, tworząc drugi wolumin kolekcji dodaję utwór #825 Band of Horses – Slow Cruel Hands of Time. Sześć lat to 2 191 dni, a na liście ponad 2 400 pozycji. Dawno temu twierdziłem, że muzyka to zbiór brzmień, który kiedyś w końcu musi się wyczerpać. Dziś wiem, że inspiracji jeszcze długo mi nie zabraknie. 

niedziela, 23 września 2012

Znikający krajobraz


Kolejne fragmenty krajobrazu znikają za ekranami akustycznymi na remontowanym odcinku trasy S17 Węzeł Witosa – Obwodnica Piask. Droga zaczyna przypominać tunel, który z drugiej strony musi przypominać mieszkańcom tamtejszych terenów Chiński Mur. Może już ostatni raz widzę charakterystyczne tyczki do uprawy chmielu będące wizytówką naszego regionu, których widok zwracał moją uwagę podczas podróży z Chełma do Lublina już od najmłodszych lat. Wielu przedsiębiorców dla których ta lokalizacja była kiedyś błogosławieństwem musi teraz odnaleźć się w nowej sytuacji. W tym samym czasie Minister Środowiska Marcin Korolec rozpoczyna debatę o złagodzeniu norm hałasu przeciwstawiając się pladze ekranów dźwiękochłonnych na polskich drogach [1].

sobota, 22 września 2012

Higiena umysłu


Każdy czasem czuje potrzebę żeby uciec, odizolować się od oczekiwań, zobowiązań i zaczerpnąć trochę niecodziennej swobody. Jeżeli po raz kolejny odmawiamy sobie świadomej samotności, prędzej czy później zaczniemy odczuwać dyskomfort istotnie wpływający na nasze codzienne zmagania z rzeczywistością. Warto zainwestować trochę swojego czasu i poszukać odpowiednich okoliczności, żeby uporządkować skłębione myśli i posłuchać swojego wewnętrznego głosu, zagłuszanego na co dzień przez napływający zewsząd potok informacji. Takie chwile wytchnienia działają oczyszczająco będąc źródłem regeneracji, restartem systemu, punktem przywracania ustawień fabrycznych. Odpoczynek po wysiłku fizycznym jest czymś naturalnym. Ważne, by nie zapominać o okresowej higienie zmęczonego umysłu.

piątek, 21 września 2012

Rower to jest świat


Tyle obserwacji, tyle pięknych zjawisk, tyle uśmiechniętych ludzi. Tylko rower może dać tak wiele. Kontur architektury Starego Miasta na tle blasku zachodzącego słońca. Przyjemny zapach dymu z płonących stosów suchych liści i gałęzi w okolicy ogródków działkowych . Mleczne mgły wypełniające powoli rzeczne koryto by w końcu zasłać cienką kołdrą łąki za mostem kolejowym. Małe dzieci z radością w oczach chłonące wieczorną rzeczywistość. Czarno biały kot snujący się wśród traw, kudłaty pies wylegujący się na asfalcie, klucz ptaków dryfujące na południe. I jeszcze ten cichutki głosik mówiący Szczęść Boże na widok zwalniającego pana na rowerze ubranego na czarno.

czwartek, 20 września 2012

Zredukuj bieg


W pracy w ciągu dnia czuję, jak z godziny na godzinę wzrasta częstotliwość pracy moich myśli coraz bardziej obciążających pamięć operacyjną. Nie opatentowałem jeszcze metody redukowania biegu myśli tak, żeby wraz z ostatnim gwizdkiem spokojnie wrzucić na luz. System świadomego hamowania nie funkcjonuje przez co jestem skazany na powolne wytracanie tempa poprzez samo niedodawanie gazu. Chyba w dobrym momencie trafiłem na książkę kanadyjskiego publicysty Carla Honore „Pochwała powolności” („In Praise of Slow”, 2004) wydaną w 2011 roku przez Drzewo Babel z różą z zegarami zamiast płatków na okładce. Czytam i swoim zwyczajem zaznaczam najciekawsze fragmenty do których warto wracać prowadząc swoistą autoterapię. 

środa, 19 września 2012

Skaza na krysztale


W dniu dzisiejszym po dwóch tygodniach odebrałem z serwisu przy Słowackiego reklamowany w ramach gwarancji czajnik Zelmer Crystal 332.2. Pierwszy zakupiony w sieci E.Leclerc w żywej zielonej wersji kolorystycznej zaczął przeciekać już przy pierwszym użyciu. Ze zwrotem towaru nie było najmniejszego problemu. W związku z kłopotem ze znalezieniem zielonej wersji skorzystałem ze sprawdzonego sklepu internetowego Agito.pl. Problem z przeciekaniem pojawił się ponownie ale dopiero po miesiącu użytkowania. Po sprawdzeniu opinii klientów w serwisie Ceneo.pl okazało się, że to w ostatnim czasie problem powszechny. Wymiana korpusu wyceniona przez serwis kosztowała producenta prawie 70 złotych. Nowy można kupić za 90 złotych. 

wtorek, 18 września 2012

Walka z wiatrakami


Kolorowe billboardy, bannery, tablice, szyldy. Przestrzeń miasta tonie w reklamie. Moje ostatnie zawodowe doświadczenia pokazują, że pewne podmioty wykorzystując prawo niekontrolowanego chaosu niejednokrotnie decydują się na samowolne działanie. Prywatny właściciel od razu wyłapie intruza na swoim terenie. Problem z tego typu postępowaniem ma nasze miasto, które z jednej strony świadomym i uczciwym karze słono płacić za każdy metr kwadratowy reklamy eksponowanej na swoim terenie, ale jednocześnie nie jest w stanie odpowiednio reagować na nowe elementy krajobrazu miasta instalowane z pominięciem oficjalnej ścieżki kolejnych wniosków i decyzji korytarzami Zarządu Dróg i Mostów. Tylko czy komuś jeszcze zależy na ratowaniu tego co zostało.

poniedziałek, 17 września 2012

Kino bez popcornu


W powietrzu unosi się zapach nowych wnętrz. Piętro I, loża VI, miejsca 1,2. Sala na dole wypełnia się prawie do ostatniego miejsca widzami trzech pokoleń. Prezentacja nowej, cyfrowo zrekonstruowanej wersji „Panien z Wilka” stała się dla wielu dobrą okazją do pierwszej wizyty w Teatrze Starym po jego generalnym remoncie. Swoją obecnością zaszczycić miał nas sam Andrzej Wajda, ale dokrętki do „Wajdy” okazały się ważniejsze. Ciekawy wstęp zaprezentowała ani Magdalena Sendecka pełniąca rolę kuratora projektu „Kino w Teatrze Starym” [1] w ramach którego w każdy poniedziałek za dziesięć złotych będzie można zobaczyć ambitne polskie filmy wielkich mistrzów jak i obiecujących debiutantów. 

niedziela, 16 września 2012

Willa pod Matką Boską


Lipowa 16. Zabytkowa willa „Pod Matką Boską”. Zawsze zwracała moją uwagę podczas naszych wizyt w Nałęczowie. Za każdym razem obiecywałem sobie, że musimy się tam zatrzymać, żeby choć przez chwilę posiedzieć w pięknym ogródku i przyjrzeć się z bliska detalom tworzącym klimat tego miejsca. Znajdujący się tu pensjonat „Ewelina” [1] z kawiarnią i restauracją ma to czego nie mają jeszcze sąsiednie wille wymuskane za pieniądze z funduszy UE i to czego już nie mają te zapomniane i zaniedbane.  Przyjemnie wypić aromatyczne espresso i spróbować słodkiej kremówki przed spacerem po okolicy w tę pochmurną niedzielę. „Bolesław Prus w tym domu mieszkał i tworzył w 1900-1910 r.”

sobota, 15 września 2012

Spacer z opowieścią


„Cześć. Stoisz na wzgórzu przed lubelskim zamkiem” szepcze do ucha pani Anna Dąbrowska zaczynając wspólny spacer w pogodne sobotnie przedpołudnie pod hasłem „Lublin dla początkujących”. W zasięgu wzroku widzimy zorganizowaną grupy turystów z przewodnikiem, który stara się przekrzyczeć hałaśliwą Aleję Tysiąclecia. Wsłuchani w delikatny i spokojny głos, odcięci od teraźniejszego zgiełku uruchamiamy wyobraźnię wychodząc naprzeciw historii, która synchronizuje się z danym miejscem by powracać do nas w przyszłości. Dzięki oryginalnej formie pokolenie ipoda ma niezwykłą możliwość poznania historycznego kontekstu przestrzeni naszego miasta. W ramach akcji „Lublin szeptany” [1] dostępnych jest dwanaście tematycznych opowieści i co jakiś czas pojawiają się kolejne.

piątek, 14 września 2012

Pizza w mikroskali


Szukając kulinarnych inspiracji sięgam często do wydawanego we wtorki tygodnika ‘Palce lizać’ i archiwalnych numerów niewydawanego już miesięcznika ‘Bistro’ zawierającego pomysły na szybką i prostą kuchnię dla zabieganych i leniwych. Ze starego wrześniowego numeru tego ostatniego wytypowałem dwa pomysły na najbliższą kolację: plastry cukinii w cieście piwnym, z szynką i szczypiorkiem oraz pizzetki ze szpinakiem i jajkiem. Realizacji doczekała się jedynie pizza w mikroskali prezentowana w sekcji: ‘45 minut, ale warto!’. Danie wyglądało i pachniało przepysznie, ale w przyszłości będę jednak starał się cieszyć smakiem dobrego ciasta, doprawionego szpinaku i jajka sadzonego osobno, a nie w tej oryginalnej konfiguracji. 

czwartek, 13 września 2012

In extermis


Dobry album to taki, którego kadry zapadają w pamięć, niczym obrazy niosące ze sobą określone emocje, których wspomnienie składnia do ponownego zagłębienia się w narysowaną opowieść. Dziś jest to drogie hobby dla wybranych, ale ostatnio na fali popularności filmów z marvelowskimi superbohaterami wydawnictwo Hachette zdecydowało się podjąć trudną próbę wydania w naszym kraju czterdziestotomowej kolekcji najważniejszych wydarzeń tego komiksowego uniwersum. W moje ręce wpadł ostatnio trzeci tom zawierający sześcioodcinkową  ciekawą, choć nieporywająca historia ‘In extermis’ Warrena Ellisa, w piękny, a zarazem przerażająco realistyczny sposób zilustrowana przez Adiego Granova stanowiąca wstęp do zrestartowanej serii The Invincible Iron Man z 2004 roku.  

środa, 12 września 2012

Coś się kończy


Twin Peaks (1990-1991), Six Feet Under (2001-2005), The Sopranos (1999-2007), 24 (2001-2010), Damages (2007-2012). Są takie finały, które ogląda się z zapartym tchem niedowierzając, że to już koniec. Żegnamy się z bohaterami z którymi spędziliśmy wiele godzin przed ekranem. Czasem trudno uwierzyć, że towarzyszą nam od tylu sezonów. Próbujemy sobie przypomnieć gdzie i kim byliśmy te parę lat temu kiedy zaczynaliśmy śledzić ich historie. Gra aktorska Glenn Close i oryginalny sposób budowania narracji hipnotyzował od samego początku serii Damages. Intrygujące historie, wyraziste zapadające w pamięć postaci, starcie osobowości głównych bohaterek. Ostatnie lata rozczarowują jeśli chodzi o nowe produkcje na podobnym poziomie. 

wtorek, 11 września 2012

Na pojedynczym gazie


Ostatnie kłopoty z instalacją LPG i związana z tym konieczność przerzucenia się na Euro 95 uświadomiły mi skalę oszczędności wynikającą z jazdy na gazie. Wiadomo, że nie uniknie się dodatkowych kosztów jakimi są okresowe regulacje, droższy przegląd rejestracyjny czy jakaś większa naprawa od czasu do czasu, ale jakby nie patrzeć za te same pieniądze przejeżdża się prawie dwa razy tyle, także każdy nakład zwraca się bardzo szybko. Każdemu, kto ma możliwość i myśli o przerzuceniu się na gaz albo ma jakieś problemy z własną instalacją mogę polecić firmę Transwag [1] działającą przy ulicy Łęczyńskiej z której usług jestem bardzo zadowolony. 

poniedziałek, 10 września 2012

Dziesiąta czeka


Wielu mieszkańców bloków przy Nowym Świecie i kierowców pokonujących często odcinek między Wrotkowską i Kunickiego z wielką nadzieją śledzi informacje związane z planowanym przedłużeniem ulicy Dywizjonu 303 będącej częścią tzw. małej obwodnicy miasta. Jeszcze w lipcu na łamach lokalnej gazety [1] Zastępca Prezydenta ds. Inwestycji i Rozwoju Stanisław Kalinowski [2] miał nadzieje, że przed końcem lata uda się podpisać umowę z wojskiem do którego należy teren pod planowaną drogę. Pozostaje jeszcze trudna kwestia rozwiązań projektowych w związku z będącą w użyciu linią kolejową przecinającą ulicę Wrotkowską, która w znacznym stopniu może wpłynąć na wysokość budżetu inwestycji. Zobaczymy co powie Skrzynka Dialogu. 

niedziela, 9 września 2012

Niewidzialne ławeczki

Poszukując w naszym mieście miejsc, gdzie można odetchnąć po ośmiu godzinach intensywnej pracy umysłowej kieruję się często nad naszą Bystrzycę, która stara się nam wynagradzać stosunkowo skromną ofertę terenów zielonych do rekreacji i wypoczynku z dala od ulicznego zgiełku miasta. Ostatnio próbowaliśmy się wgryźć w kręgosłup lubelskiej struktury dróg rowerowych na wysokości osiedla Nałkowskich tym razem stając po stronie zwolenników pasywnej formy wypoczynku jaką jest lektura pod chmurką. Szkoda, że przy przeprawach na wysokości skrzyżowania Romera z Nałkowskich, ani tej na wysokości fotoradaru próżno szukać ławeczek podobnych do tych stojących na wysokości ulicy Łęczyńskiej. Nie marudzę, idę dalej. Może kiedyś.

sobota, 8 września 2012

Zbrodnia bez kary


Właśnie mija 180 dni od dnia kiedy po raz pierwszy w mojej karierze błysną na mnie fotoradar. Stało się to na ulicy Andersa pewnego marcowego przedpołudnia podczas podróży służbowej. Oczywiście sam sobie jestem winien nie pamiętając o tej lokalizacji, ale północna część miasta była mi wtedy mniej znana, a pech chciał, że nie uruchomiłem androidowego Yanosika [1], który jak zauważyłem był sprawcą znaczącego spadku żywotności baterii w moim telefonie. Błysk zauważyła moja pasażerka, a potem dowiedziałem się, że znajomy był świadkiem montowania pstrykacza. Mniejsza o to ile było na liczniku. Ważne, że do dnia dzisiejszego nie otrzymałem żadnego listu z niespodzianką. 

piątek, 7 września 2012

Ciemność poranka


Już od dobrych kilku dni Słońce pozwala sobie na sen dłuższy niż mój własny. Dziś nastawiło swój budzik na piątą pięćdziesiąt pięć z którą już zawsze będzie kojarzył mi się utwór Charlote Gainsbourg. Od jakiegoś czasu korzystam z aneroidowej aplikacji Gentle Alarm, która codziennie pomaga stopniowo przywracać moją świadomość porannej rzeczywistości sącząc delikatną melodię. Potem jeszcze kilka minut z góry ustalonej drzemki, a na koniec pamięciowa łamigłówka od której rozwiązania zależy dezaktywacja budzika. W pokoju ciemno, odsłonięcie zasłon niewiele pomaga, zapalam więc światło, które o tej porze wydaje się jeszcze bardziej sztuczne. Dopiero pierwsze dźwięki radiowej Trójki aktywują pozytywne nastawienie. 

czwartek, 6 września 2012

płyta tygodnia


wszystko zaczęło się od utworu ‘love is gonna lift you up’ z anteny trójki. bardzo optymistyczna melodia. specyficzne brzmienie przywołujące na myśl produkcje lat osiemdziesiątych. taka muzyczna ciekawostka. charakterystyczny głos przykuł moją uwagę raz jeszcze podczas sobotniej ‘listy osobistej’. utwory ‘if tere wasn’t something there’ i ‘stupid’ tylko potwierdziły, że warto zainteresować się płytą bobbiego womacka. potem jeszcze odkrycie przyjemnego duetu z panną laną w ‘dayglo reflection’. podczas odrabiania pracy domowej okazało się, że na pan bobby jako legenda soulu ma za sobą spory bagaż życiowych doświadzeń, a jego najnowsza płyta jest wynikiem współpracy z mr. damonem albarnem.

środa, 5 września 2012

pępek miasta


przeczytałem ostatnio, że w okolicy lubelskiej ulicy ‘nowy świat’ znajduje się geograficzny środek miasta. w tym kontekście zastanawiam się jak to możliwe, że te obszar ten jest tak słabo skomunikowany za pomocą transportu miejskiego z innymi dzielnicami. do dyspozycji mamy jedynie dwa autobusy łączące kalinę i felin z wrotkowem. centrum na tym szlaku reprezentują przystanki przy bramie krakowskiej. szczególnie uciążliwy jest brak połączenia z czubami. przesiadka oczywiście jest możliwa, ale mały wybór opcji skazuje nas na długi czas podróży do wydawałoby się nieodległej dzielnicy. całe szczęście, że obyło się bez objazdów remontowanego przejazdu pod kolejowym wiaduktem na kunickiego. 

wtorek, 4 września 2012

lifting layoutu


tygodniki opinii przestałem czytać regularnie już bardzo dawno temu. dobór treści i poziom artykułów nie spełniał moich oczekiwań. pojedyncze numery kupowałem z czystej ciekawości estetycznej przy okazji zmiany layoutu. zmianą jakościową, która przykuła moją uwagę było pojawienie się na rynku w jedenastym roku nowego tygodnika ‘uważam rze’, który do dziś lubię choćby przekartkować w salonie prasowym. w tym tygodniu odświeżenie swojego wizerunku zaproponował czytelnikom tygodnik ‘wprost’ [1]. ze mojego punktu widzenia wygląda to jak klon polskiego newsweeka, ale co tu się dziwić skoro redaktorzy naczelni obu czasopism przeszli z jednego do drugiego. w przyszłym tygodniu te pięć złotych wydam na coś ciekawszego.

poniedziałek, 3 września 2012

art pap


w czasach klawiatur, ekranów dotykowych, systemów rozpoznawania mowy staram się kultywować ginącą umiejętność ręcznego przelewania na papier myśli i informacji. kalendarz dzienny firmy awi sp. z o.o. z linii magnat spersonalizowany dla firmy cemex. format 145x205, 352 strony, papier biały 70g. brulion z gumką formatu a5 marki sigma, 96 kartek, twarda czarna okładka, kremowy kolor kartek. dostępny tylko w sieci makro. do tego blok biurowy 10,5x14,8 cm, 80 kartek do wyrywania, papier satynowany ekstra biały 80g marki esquisse. do tego etui na przybory do pisania, a tam m.in. stalowy niebieski długopis parker vector oraz ołówek hb mitsubishi pencil co., ltd. 


niedziela, 2 września 2012

gorąco pod fortuną


ostatnie służbowe wizyty w wydziale strategii i obsługi inwestorów urzędu miasta lublin mieszczącym się w kamienicy przy ulicy rynek osiem zainspirowały mnie do odwiedzenia znajdującej się w podziemiu nowootwartej ‘piwnicy pod fortuną’ [1] prezentującej w swoich dziesięciu salach historię miasta z kliku perspektyw. dziś kilka uwag. wydawałoby się, że w podziemnych salach będzie panował przyjemny chłód. niestety wentylacja nie radzi sobie z odprowadzaniem ciepła licznych ekranów multimedialnych i lamp, a zapoznanie się ze wszystkimi prezentacjami wymaga sporej ilości czasu. treści do czytania jest bardzo dużo, że aż chciałoby się móc wrócić tam za jakiś czas, ale niestety bilet wstępu kosztuje aż dziesięć złotych.  

sobota, 1 września 2012

na pograniczu


ostatnie dwa tygodnie spędziłem w podróży z niejakim johnem gradym cole i jego przyjacielem laceyem rawlinsem. wyruszyliśmy z san angelo w texasie, bez celu, byle dalej na południe. na nasze nieszczęście po drodze spotkaliśmy niejakiego jimmiego blevinsa, którego znajomość odcisnęła się bolesnym piętnem na całej naszej wyprawie. rio bravo pokonaliśmy w okolicy drogi numer 90. w miejscowości cuatro cienegas znaleźliśmy zatrudnienie na dużym ranczu. życie, którego szukaliśmy skończyło się zupełnie niespodziewanie. areszt. przesłuchania. więzienie w dalekim saltillo. o tamtych chwilach wolałbym zapomnieć. wybawienie nadeszło w ostatniej chwili. każdy poszedł w swoją stronę. nie żałujemy dokonanych wyborów. może jeszcze kiedyś wyruszymy razem.