poniedziałek, 30 czerwca 2014

Kolorowe albumy w Biblio

EGMONT Joker (2011); Liga sprawiedliwości [1] Początek (2013); ALBATROS Mroczna wieża [1] Narodziny rewolwerowca (2010); Mroczna wieża [2] Długa droga do domu (2010); Mroczna wieża [3] Zdrada (2011); Mroczna wieża [4] Upadek Gilead (2012); MUCHA COMICS Wolverine: wróg publiczny [1] (2011); Wolverine : wróg publiczny [2] (2011); New Avengers [1] Ucieczka (2011); New Avengers [2] Sentry (2011); New Avengers [3] (2012); Thor: Wikingowie (2011); Byłem bogiem (2011); Detektyw Fell: zdziczałe miasto (2011); DC COMICS Batman: year one (2012); Batman: The Dark Knight Returns (2002) + Niezwykła historia Marvel Comics (Wydawnictwo SQN, 2013) [wydawnictwa dostępne w Bibliotece Multimedialnej, ul. Szaserów 13-15, Lublin].

niedziela, 29 czerwca 2014

Magia letniego brzasku



Rodzące się w nocnej ciszy światło to zjawisko, które na własne oczy warto zobaczyć przynajmniej raz w ciągu roku poświęcając te kilka godzin własnego snu. Będzie jeszcze piękniej jeśli znajdziemy się wtedy na wzniesieniu z którego rozpościerać się będzie widok na wschodnią część nieba. Cisza letniej nocy wypełniająca się śpiewem powoli budzących się ptaków zdaje się być najpiękniejszą muzyką o tej porze. Jednak sobotnia noc to również czas mojego ulubionego trójkowego Atelier. Jeżeli w ciągu dnia dzięki nagraniom fanów audycji muzyka i słowo Pani Anny sprawdzają się bardzo dobrze to w jej naturalnym nocnym środowisku brzmią rewelacyjnie.

piątek, 27 czerwca 2014

Łazienkowe wojny

Nawet jeśli nie planujesz w najbliższym czasie remontu własnej łazienki z pewnością twojej uwadze nie umknęła ofensywa reklamowa dwóch lubelskich salonów oferujących takowe wyposażenie. Nie uchodzi to uwadze pozostałych konkurentów z mniejszym budżetem marketingowym lub odmiennej strategii, bo możemy znaleźć miejsca gdzie obok siebie stoją reklamy aż trzech sklepów z tej branży. Reklama w pobliżu salonu konkurenta, marketów budowlanych, sklepów meblowych czy nowooddanych i budujących się bloków. Patrząc na liczbę nośników wydaje się, że w grę mogą wchodzić duże pieniądze. Przekaz nie jest specjalnie wyszukany. W pamięci pozostają jedynie wyraźne hasła przedmiotu działalności raz na ciemnym, a raz na jasnym tle.


Doszło nawet do tego, że jedna z firm zasłoniła gigantycznym bannerem dobrze eksponowaną elewację salonu drugiej firmy. Jestem ciekawy czy jest między nimi jakaś istotna różnica oprócz położenia w dwóch różnych częściach miasta. W komunikacji reklamowej nie ma o tym ani słowa. Jakiś czas temu mogliśmy spotkać tablice prezentujące na plakacie siłującego się łańcuchami muskularnego który jak się wydaje miał przyciągnąć uwagę pań, które często w swoje ręce biorą wyzwanie aranżacji łazienkowych przestrzeni. Jedno w tym przypadku może rzeczywiście cieszyć. Oba salony walczą o uwagę klientów, którzy często próbują iść na skróty decydując się na zakupy w markecie budowlanym.

czwartek, 26 czerwca 2014

Tylko spokój może nas uratować



Spokojny chód, staranne pismo, opanowanie w każdej sytuacji. Trening osobowości trwa 24 godziny na dobę i można być pewnym, że nigdy tak na dobre się nie zakończy. Zanim jedne rzeczy wejdą nam w nawyk pojawią się nowe priorytety. Jasno określone cele mogą jednak przyczynić się do kształtowania pojedynczych zachowań, które składają się na całokształt. Nie ukrywam, że czasami zastanawiam się jak mnie widzą inni. Wnioski płynące z tej refleksji traktuję dosyć instrumentalnie jako zasilacz motywacji pojawiający się przy okazji realizacji wewnętrznie umocowanych zamierzeń. Czy możliwe jest stosowanie powyższych założeń w ciągle przyspieszającym świecie, który jak się wydaje momentami wypada ze swoich torów?

wtorek, 24 czerwca 2014

Nie oceniaj po okładce

Patrząc na okładki książek Alice Munro wydanych przez Wydawnictwo Literackie można by było powiedzieć, że reprezentują one nurt literatury kobiecej, który niekoniecznie zainteresuje męskiego czytelnika. Rekomendacje kolejnych książek z Trójkowym znakiem jakości prezentowane przez Pana Michała Nogasia w piątkowe poranki podczas audycji redaktora Manna przekonały mnie że jednak warto zapamiętać to nazwisko. W międzyczasie jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość o najwyższym literackim wyróżnieniu od szwedzkiej akademii. Przez swoją opieszałość nie mogę dziś powiedzieć że czytałem Alice Munro zanim to było modne. Postanowiłem spokojnie przeczekać największą gorączkę zawiązania z odkrywaniem twórczości kanadyjskiej autorki.

Nie spodziewałem się że jej książki znajdę na półce w zaprzyjaźnionym salonie meblowym. Zacząłem od wydanego w 2009 roku zbioru opowiadań Zbyt wiele szczęścia. Krótkie acz intensywne formy rewelacyjne sprawdzają się podczas letnich spacerów, najlepiej poza obszarami miejskimi. Na kilkunastu stronach może zmieścić się przejmująca historia całego życia, pełnego dramatów, trudnych decyzji. Zanurzamy się w kolejnych rzeczywistościach, których nie sposób dobrowolnie opuścić przed finałem. Przekładając kolejne kartki nie mamy jednak pojęcia, kiedy opowieść dobiegnie końca. Po każdej z nich obowiązkowa chwila odpoczynku, refleksji, zastanowienia nad zakończeniem. To spotkanie traktuję jako wstęp do dłuższej znajomości. PS. Zagraniczne okładki mają zupełnie inny charakter. Polski rynek rządzi się swoimi prawami. 

sobota, 21 czerwca 2014

Lektury obowiązkowe

Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Prus, Orzeszkowa, Konopnicka, Sienkiewicz, Przerwa-Tetmajer, Kasprowicz, Staff, Wyspiański, Reymont, Żeromski, Gombrowicz, Nałkowska, Leśmian, Tuwim, Pawlikowska-Jasnorzewska, Borowski, Herling-Gruziński, Miłosz, Baczyński, Różewicz, Herbert, Białoszewski, Szymborska, Barańczak, Twardowski, Mrożek, dla chętnych dodatkowo Kuncewiczowa i Witkiewicz. Kanon polskich nazwisk z którymi jeszcze te kilka lat temu można się było spotkać na lekcjach języka polskiego. Lista zamiejscowych twórców literatury jest znacznie krótsza. Sofokles, Horacy, Szekspir, Dante, Goethe, Dostojewski, Conrad, Camus, a dla chętnych Kafka i Bułhakow. Wraz z końcem przygotowań do egzaminu maturalnego spora część abiturientów z wielką ulgą wsłuchuje się w dźwięk zatrzaskujących się wreszcie drzwi do kultury.

Grupa wybrańców decyduje się na pięcioletnią walkę z potężną listą lektur w ramach wybranego przez siebie kierunku filologicznego. Gdzieś pośrodku są amatorzy, którzy na własną rękę chcą rozszerzać swoje horyzonty. Na listach bestsellerów ścigają się ze sobą nowości sprawdzonych autorów i najnowsze odkrycia. Próżno szukać tutaj klasyki literatury, która jest skrzętnie poutykana między tłustymi tomiszczami czytadeł na lato. W czerwcu 2005 roku, u progu najdłuższych w życiu wakacji, na rynku zaczęła ukazywać się planowana na 40 tomów kolekcja literatury XX wieku dostępna na wyciągnięcie ręki w każdym kiosku ruchu i salonie prasowym.


Kolejne miesiące upływały mi pod znakiem takich nazwisk jak Nabokov, Remarque, Graves, MacLean, Capote, Vonnegut, Orwell, Bradbury, Kapuściński, Marquez, Puzo. Do dziś zachowałem również wydany w tym samym roku dodatek do tygodnika Newsweek z cyklu Biblioteka Inteligenta: 235 książek stulecia, dzięki któremu sięgnąłem po dzieła takich autorów jak Fromm, Hawking, Jasienica, Salinger czy Stachura. Raz na jakiś czas organizm zaczyna domagać się uznanej literatury, która przetrwała próbę czasu i wtedy wracam właśnie do tych drogowskazów. Z pewnością nigdy nie zabraknie mi książek, które warto byłoby przeczytać. Wybierając kolejne lektury staram się kierować jedną prostą zasadą. Jeżeli w ciągu roku miałbym przeczytać jedynie dwanaście książek, to lepiej, żeby były one tego naprawdę warte.

czwartek, 19 czerwca 2014

Ile pan słodzi?



Na pytanie ile pan słodzi odpowiadam, że płaską łyżeczkę, ale wolę kiedy cukier stoi na stole i sam mogę odmierzyć ilość do której jestem przyzwyczajony. Każdy z nas ma swoją normę i może się czuć nieswojo kiedy widzi jak partner spotkania wsypuje trzecią czubatą łyżeczkę do małej filiżanki. Problem w tym, że kiedy w gorący dzień sięgamy po kolorowe napoje nie zastanawiamy się ile białych kostek złożyło się na nasz ulubiony smak. Infografiki pokazujące zawartość cukrów prostych w sokach i napojach mogą wprawiać w osłupienie. Część osób żyje w błogiej nieświadomości, część stara się wypierać ze świadomości te obrazy, inni podejmują walkę z koncernami, kładą nacisk na edukację, wskazują alternatywy. 

Któż z nas nie wypiłby przyrządzonej domowym sposobem cytrynowej lemoniady z dodatkiem świeżej mięty, własnoręcznie przygotowanego soku marchwiowo - jabłkowego, albo świeżo wyciśniętego soku z dojrzałych pomarańczy. Wystarczy tylko pomysł, kilka chwil i szklana butelka na wynos. Bez cukru w niektórych przypadkach się nie obędzie, ale dodając go w sposób świadomy będziemy mieć nad tym pełną kontrolę. Kto raz spróbuje tej zabawy to następnym razem kiedy stanie przed zastawioną różnokolorowymi butelkami półki pomyśli, że sam może zrobić to lepiej, a pierwsze pragnienie najlepiej zaspokoić ulubioną wodą mineralną.

wtorek, 17 czerwca 2014

Kawa z Paczkomatu

I znów jest ze mną mój ulubiony smak. Kawę Lavazza Pienaroma zakupiłem tym razem przez portal allegro. Różnica w cenie między dotychczasowym sklepem stacjonarnym a sklepem internetowym okazała się być na tyle duża, że nie można było przejść obok tego obojętnie. Kolejną zaletą jest pełna zgodność daty produkcji na opakowaniu z deklarowaną w opisie oferty, co pozwoliło mi na parzenie jednych z najświeższych jak do tej pory ziaren. Na przesyłkę czekałem niestety całe cztery dni robocze i w sobotnie popołudnie, kiedy myślałem już, że przeciągnie się to do poniedziałku dostałem powiadomienie, że przesyłka zameldowała się właśnie w pobliskim Paczkomacie.


Nie spodziewałem się, że zaraz po otwarciu skrytki poczuję kawowy aromat wyróżniający się na tle pobliskich dworcowych zapachów. Przed potwierdzeniem odbioru dokładnie sprawdziłem opakowanie pod kątem ewentualnych uszkodzeń opakowania co dyskwalifikowałoby sprzedawcę albo dostawcę, ale na szczęście nie znalazłem nic niepokojącego. Dotychczasowa cena mogła robić wrażenie na osobach pijących najpopularniejsze mielonki z supermarketu. Przy cenie internetowej kawa ta jest już w zasięgu każdego i myślę, że kilka osób uda mi się namówić na zmianę dostawcy towaru. Szkoda, że ludzie wolą dziś iść w stronę kapsułek niż szukać alternatywnych sposobów parzenia kawy skupiając się na jakości samego ziarna. 

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Krwawy finał



Tylko jeden serial jest w stanie przykuć mnie do kanapy w pogodne popołudnie, które aż prosi się, aby spędzić je aktywnie poza domem. Zamknięcie czwartego sezonu ‘Gry o tron’ nie jest może trzęsieniem ziemi na miarę krwawych godów, niemniej jednak zaskakuje i trzyma w napięciu do samego końca. Rozbudowany garnitur postaci, który początkowo był trochę męczący, przynosi teraz niesamowicie dużo wrażeń.  Pokusa sięgnięcia po ciąg dalszy zapisany na kartach Pieśni Lodu i Ognia pana Martina w czasie oczekiwania na kolejną odsłonę może być bardzo duża. Osoby, które mają nieuregulowany stosunek do serii uprasza się o niezwłoczne nadrobienie zaległości.

niedziela, 15 czerwca 2014

Reportaż radiowy (XIII)

#149 Operacja most * (Mariusz Kamiński, 2014); #150 33 kroki * (Agnieszka Czyżewska-Jacquemet, 2014); #151 Osobliwe przypadki Marcela * (Małgorzata Sawicka, 2013); #152 Reportaże pamięci * (Mariusz Kamiński, 2013); #153 Do końca mieć nadzieję ** (Mariusz Kamiński, 2009); #154 Tomak w podróży *** (Katarzyna Michalak, 2014); #155 Opowieść żołnierza *** (Mariusz Kamiński, 2014); #156 Podwójne życia Agaty ** (Monika Hemperek, 2011); #157 W cieniu Jarzębiny ** (Katarzyna Michalak, 2012); #158 Gdy przyszli Sowieci ** (Mariusz Kamiński, 2014); #159 Miejsce za płotem * (Mariusz Kamiński, 2013); #160 Kropla znaleziona w Bogocie * (Tomasz Zawadzki, 2013); #161 Strażacy ** (Monika Hemperek, 2013).

sobota, 14 czerwca 2014

Targi, których nie było



Gdybym kilka miesięcy temu podczas wizyty na stronie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Hieronima Łopacińskiego w Lublinie przypadkowo nie znalazł informacji o terminie VIII Lubelskich Targów Książki i nie wpisał go to swojego kalendarza to kolejny rok z rzędu wydarzenie, którego byłem tak ciekaw przeszłoby mi koło nosa. Na stronie internetowej patrona medialnego jak się później okazało dumnie prezentującego swój roll-up reklamowy przed głównym wejściem do biblioteki zapowiedź znalazła się jedynie w Imprezowym przewodniku na weekend wciśnięta między klubową imprezę taneczną, a spektakl dla dzieci. Na choćby krótką relację z przebiegu targów miejsce już się nie znalazło. Na szczęście ciekawy materiał pojawił się w popołudniowym wydaniu Panoramy Lubelskiej. Wujek Google za ostatni miesiąc (słownie: trzydzieści dni) znalazł jedynie 8 (słownie: osiem) wyników związanych z targami. Można więc śmiało powiedzieć, że o wydarzeniu wiedziała śladowa ilość mieszkańców. 

Kiedy w sobotnie popołudnie bez problemu udało mi się znaleźć miejsce parkingowe przy ul. Bernardyńskiej nie spodziewałem się jeszcze, że między stoiskami wystawienniczymi będzie dosłownie hulał wiatr. Wystawcy w popłochu ratowali swoje stoiska przed skutkami krótkiego opadu konwekcyjnego. Szkoda, że organizator znając prognozę pogody nie zapewnił odpowiedniego zabezpieczenia w postaci choćby kawałka przezroczystej folii. Muszę uczciwie zaznaczyć, że moje gorzkie spostrzeżenia opierają się na krótkim pobycie, a o obiektywną ocenę należałoby zapytać poszczególnych wystawców. 

Niska frekwencja i kapryśna pogoda nie wpływała pozytywnie na morale wystawców co było widać podczas odwiedzania kolejnych stoisk. Mogę się założyć, że gdyby organizację imprezy oddać w ręce młodym paniom bibliotekarkom z Filii Miejskiej Biblioteki Publicznej nr 2 znanym już w całej Polsce ze swojej oddolnej akcji kreatywnego wspierania czytelnictwa dostalibyśmy wydarzenie, które przyciągnęłoby większą grupę odbiorców. Na krótką chwilę tworzy się bowiem miejsce, którego nie znajdzie się nigdzie indziej. Regionalne wydawnictwa nie mają lekko na księgarnianych półkach, nie mają dużych środków na promocję, a niektóre z nich naprawdę zasługują na to by się z nimi zapoznać. 

Laureatami Konkursu Książka Roku 2013 zostały ksiązki: Krwawa Środa. 3 listopada 1943 w pamięci świadków (Państwowe Muzeum na Majdanku), Ostatni Pan na Bychawie. Antoni Budny (1861 – 1943) Moniki Głazik (Bychawskie Towarzystwo Regionalne), Renesans Lubelski (Wydawnictwo Boni Libri Leszek Dulik) oraz Listy z Kaukazu. Nałęczowski epizod rodziny Malewskich Janiny Babinicz-Witockiej (Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna im. Faustyny Mokrzyckiej w Nałęczowie)

Z informacji prasowych możemy się dowiedzieć, że ideą Targów jest promocja wydawców (firm wydawniczych, poligraficznych, multimedialnych, stowarzyszeń, fundacji, instytucji kultury i osób prywatnych) oraz twórców Lublina i Lubelszczyzny, prezentacja bieżącego dorobku wydawniczego regionu lubelskiego szerokiemu kręgowi odbiorców, wymiana doświadczeń z zakresu działalności edytorskiej, prezentacja twórców z regionu. Liczę na to, że za rok będzie choć trochę lepiej, bo zarówno autorzy, wydawnictwa jak i mieszkańcy Lublina zasługują na coś ciekawszego.

PS. W tym samym czasie w Warszawie miało miejsce jedyne w swoim rodzaju święto wielbicieli książek - Big Book Festiwal. Dwa dni, kilka tysięcy czytelników, 150 gości, 50 spotkań w międzynarodowym towarzystwie, dyskusje, spacery literackie, głośne czytanie, wirtualne rozmowy. Kilkanaście miejsc, wydarzenia na serio i z przymrużeniem oka. Zaskakujące przestrzenie miasta, ulice, prywatne gabinety pisarzy. Nowoczesny festiwal włączający publiczność w akcje literackie. Zaskakujący i tworzony wspólnie. Całkowicie otwarty.