Susanne Aartun Sundfor to
urodzona równa trzy miesiące przede mną Norweżka, która swoim głosem i
kompozycjami z płyty ‘ The SIlicone Veil’ zawładnęła moją muzyczną wyobraźnią.
Wszystko zaczęło się od przypadkowego przesłuchania utworu ‘White Foxes’ na blogu
pana Bartka Chacińskiego. Wystarczyło jedno odtworzenie by zakotwiczyć się w
mojej świadomości na długi czas. Po pierwszym przesłuchaniu płyty nic nie
zrobiło na mnie takiego wrażenia jak wspomniany wyżej pierwszy singiel. Mimo to
wcale nie miałem ochoty na zmianę repertuaru w moim odtwarzaczu. Powoli
zacząłem odkrywać piękno ukryte w poszczególnych utworach. Ta muzyka, jej głos
coś mi przypomina, z kimś mi się kojarzy.
poniedziałek, 31 grudnia 2012
niedziela, 30 grudnia 2012
#9691 Niedzielne popołudnie
Lubię ten czas, kiedy siedząc w
swoim ulubionym fotelu przy oknie z książką w ręku obserwuję jak z minuty na
minutę na zewnątrz robi się coraz ciemniej. Otacza mnie mgiełka kojącej ciszy.
Czytam, a oczy przyzwyczajają się do mroku powoli wypełniającego całe
mieszkanie. W tle można usłyszeć jedynie ciche dźwięki radiowej sjesty. Impresję
tę uzupełnia filiżanka oszałamiająco aromatycznej kawy, która czeka na
spróbowanie do momentu, kiedy nie da się już przeczytać ani słowa. Posmak
ostatnich zdań miesza się wtedy ze smakiem pierwszego łyku czarnego płynu. Zamykam
oczy przesuwając akcent swojej uwagi ku muzyce z którą będę trwał do pierwszego
bloku reklamowego.
sobota, 29 grudnia 2012
#9690 Klasyka za dwie dychy
Chłopak z kolejki przede mną
podał kasjerce płytę. Kiedy zdjęła ochronne pudełko zauważyłem
charakterystyczną okładkę. ‘Hail to the thief’. Zaraz potem poprosiła o 19,90.
W jednej chwili powróciły wspomnienia sprzed prawie już dziesięciu lat.
Cofnąłem się do sklepu udając się w kierunku półki z literką R., gdzie znalazłem
jeszcze jeden ostatni egzemplarz. Po powrocie do domu od razu założyłem moje
stare dobre Kossy Porta Pro i na 56 minut wyłączyłem się z otaczającej mnie
rzeczywistości. Ta muzyka porusza, nie da się jej słuchać w zupełnym bezruchu.
Pulsujące dźwięki niczym impulsy elektryczne pobudzają do miarowych ruchów zgodnych z rytmem słuchanego utworu.
piątek, 28 grudnia 2012
#9698 Uwaga spoiler
Kolejna mitologia z potężnym
zastępem powiązanych między sobą setką zależności barwnych postaci. Pierwsze
odcinki nie zainteresowały mnie na tyle by zagłębić się w jeszcze jedno
fikcyjne uniwersum. Podobno pierwsze pięćset stron książki również ciężko się czyta,
choć późniejsze wydarzenia wynagradzają cierpliwość. Ostatnio postanowiłem
spróbować jeszcze raz. Tytułowa ‘Ga o tron’ trwa od pierwszego odcinka choć
jest schowana pod tymczasowym płaszczykiem stabilizacji. Prawdziwa akcja
zaczyna się około 7 odcinka kiedy to jak można się tego domyślić UWAGA SPOILER
umiera panujący król. Możemy wtedy skupić się na wartkiej pełnej zupełnie niespodziewanych
zwrotów akcji. Jednym słowem warto się trochę przemęczyć na samym początku.
czwartek, 27 grudnia 2012
#9688 Grudniowa odwilż
Grudniowa odwilż daje fałszywą
nadzieję na rychłe nadejście wyczekiwanego przedwiośnia. Spacerując mokrymi
ulicami w głowie same układają się plany wiosennych wędrówek blisko natury. W
wielu miejscach chodniki nadal są oblodzone zniechęcając do obierania
niektórych miejskich szlaków. Świadomy powolności procesu wydłużania się dni,
staram się doceniać każdą chwilę spędzoną na zewnątrz w naturalnym świetle. Jednak
tak naprawdę dopiero wieczorem mam trochę czasu dla siebie. Czasem wystarczy
krótki spacer po własnym osiedlu. Ważne by odpiąć się od gsmów, gpsów, gprsów, ipodów i
pozwolić myślom skupić się na bodźcach płynących z otoczenia. Wszystko po to by
spróbować naostrzyć stępione tysiącem komunikatów zmęczone zmysły.
środa, 26 grudnia 2012
#9687 Szczypta kardamonu
Obok wanilii i szafranu należy do
grupy najdroższych przypraw świata. W rękach trzymam torebkę z mielonym
kardamonem pochodzącym z odległej Gwatemali, choć jego prawdziwą ojczyzną są
Indie, Sri Lanka, Chiny i Indonezja. Pięć lat temu po raz pierwszy spróbowałem
kawy z dodatkiem kardamonu w bardzo przytulnej warszawskiej kawiarni Singidunum
na tyłach hotelu Novotel. Kiedy dwa lata temu wróciłem w to samo miejsce po
kawiarni nie był już śladu. Pozostało wspomnienie, które od czasu do czasu przywołuję
w filiżance kawy. Intensywnie korzenny pobudzający wyobraźnię orientalny aromat
z wyraźnie wyczuwalną nutą kamfory, eukaliptusa albo cytrusów wzmacnia smak i
jej pobudzające działanie.
wtorek, 25 grudnia 2012
#9686 Life on demand
Wszystko dostępne na żądanie,
dwadzieścia cztery godziny na dobę, najlepiej z dostawą do domu i możliwością płatności
kartą. Współczesna rzeczywistość zmienia nasze przyzwyczajenia, kształtuje
nasze codzienne wybory. Radio pozostaje taką przestrzenią, gdzie najważniejsze
dzieje się tu i teraz. Czekasz na daną audycję czy inne wydarzenie i dostajesz
szansę, by w nim uczestniczyć w jedynym w swoim rodzaju spotkaniu, które za
chwilę przejdzie do historii. Nieustannie przekonywani o swojej władzy nad
rzeczywistością niejednokrotnie możemy raz na zawsze przeoczyć rzeczy naprawdę
wartościowe. Czy są jeszcze takie rzeczy na które potrafimy czekać, na jedyną w
swoim rodzaju chwilę, wydarzenie, które determinuje poprzedzający je czas?
poniedziałek, 24 grudnia 2012
#9685 Piętnaście płyt
#02 Kimbra - Vows (2011) #05 Florence And The
Machine - Ceremonials (2011) #09 Lana Del Rey - Born To Die #16 The Black Keys
- El Camino #20 Jack White - Blunderbuss #25 Noel Gallagher's High Flying Birds
#27 Alabama Shakes - Boys & Girls #31 Twin Shadow - Confess #36 Bobby Womack
- The Brevest Man In The Universe #41 Grizzly Bear - Shields #43 Bat For Lashes
- The Haunted Man #47 Voov Voo - Nowa Płyta #49 Chilly Gonzales - Solo Piano II
#51 Smolik – The Trip #52 Susanne Sundfor – The Silicone Veil
niedziela, 23 grudnia 2012
#9684 Piętnaście książek
#01 David Allen - Getting Things
Done #07 Mario Vargas
Llosa - Szelmostwa Niegrzecznej Dziewczynki #10 Haruki Murakami - Norwegian
Wood #22 Paweł Jasienica - Srebrny Wiek #27 Stephen King - Komórka #24 Jacek
Hugo-Bader – Dzienniki kołymskie #29 Enrique
Gracián - Badanie Bezkresu #31 Jerzy Stuhr - Tak Sobie Myślę #33 Adam Sikorski - Mapa
Tajemnic #34 Cormac McCarthy - Rącze Konie #38 Carl Honore - Pochwała
Powolności #42 Eduardo Mendoza - Niewinność Zagubiona W Deszczu #43 Stephen
King - Wiatr Przez Dziurkę Od Klucza #47 John Ronald
Reuel Tolkien - Hobbit #49 Sara Magdalena Woźny - Tajemnice Kawy
sobota, 22 grudnia 2012
#9683 Dźwięki binauralne
Programator nastroju nastawiony
na spokojne wyciszenie po wymagającym dniu. Wzrok powoli przyzwyczaja się do
mroku. Siadam wygodnie w fotelu i zakładam słuchawki. Za chwilę za sprawą
kolejnego rozdziału znów przeniosę się do postapokaliptycznego świata stworzonego
przez Philipa K. Dicka wcielając się w postać Richarda Deckarda znanego w
pewnych kręgach jako łowca androidów. Wszystko to dzięki wydanej chwilę temu płycie
zawierającej słuchowisko ‘Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych
owcach?”, będące czymś więcej niż zwykłym audiobookiem. Słowa, które w wersji
pisanej nie porwały mojej wyobraźni, teraz dzięki zaangażowaniu aktorów, klimatycznej
muzyce i nowoczesnej realizacji absorbują i zachwycają. Materiał warty jest
swojej ceny.
piątek, 21 grudnia 2012
#9682 Kwestia organizacji
Sprawiedliwości w tej kwestii nie
ma, nie było i nigdy nie będzie. Osoby lepiej organizujące pracę własną zawsze
wykonywały więcej zadań od tych, predestynowanych do podtrzymywania równowagi
wszechświata poprzez kult entropii, względnie bardzo popularnej inercji. Ich możliwości
nigdy nie umykały uwadze przełożonych, co przekładało się na większą podaż
spraw do załatwienia. Nieświadome konsekwencji swoich własnych ambicji osoby te
powoli wkraczały na drogę z której trudno zawrócić. Pragnienie udowodnienia
sobie i innym swojej wyjątkowej wartości nakręcało samo rozgrzewającą się
spiralę zadań na do wykonania na wczoraj. Niestety tylko my znamy granicę swoich
własnych możliwości. Przychodzi moment, kiedy trzeba wreszcie powiedzieć: stop.
czwartek, 20 grudnia 2012
#9681 Uprzejmie informuję
Szanowne sklepy
wielkopowierzchniowe. Uprzejmie informuję iż w dniach 21 – 28 grudnia 2012 roku
będę dla was całkowicie nieosiągalny. Świadomy praw i możliwości rezygnuję z wątpliwej
przyjemności przedzierania się przez rozgorączkowany tłum ludzi zostawiających
wszystko na ostatnią chwilę oraz oczekiwania w długich kolejkach i narzekania na
zbyt małą obsadę stanowisk obsługi. Oświadczam, iż zakupy w okresie
bezpośrednio poprzedzającym dni świąteczne wpływają negatywnie na mój komfort
psychiczny. Doświadczenia poprzednich lat utwierdziły mnie w przekonaniu iż koszty
utraconego czasu są dla mnie nie do zaakceptowania. Na moją obecność w
szczególnych przypadkach mogą liczyć jedynie małe sklepiki osiedlowe. Z
poważaniem, wasz potencjalny Klient.
środa, 19 grudnia 2012
#9680 Karta projektu
Wymagania: wielozadaniowość, umiejętność
zarządzania sobą w czasie, odporność na stres. Łatwo powiedzieć. Koniec
miesiąca często niesie ze sobą liczne terminy wymagalności, przez co jest to
szczególnie trudny okres. Czasami wydaje się, że dochodzimy pod ścianę naszej
wytrzymałości czując jak drobne szczegóły powoli zaczynają wymykać się nam spod
kontroli, powodując ogólną destabilizację. Zaczynamy wykonywać coraz bardziej
nerwowe ruchy, które na pewno nie pomagają naszym sprawom. Warto wtedy
zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na dany proces ze świeżej nieobciążonej dotychczasowym
kontekstem perspektywy, skupiając się jedynie na faktach, by zobaczyć w którym miejscu
tak naprawdę jesteśmy, ustalić najbliższe kroki i wskazać priorytety.
wtorek, 18 grudnia 2012
#9679 Kawa kapsułkowa
Jeżeli ktoś zastanawia się nad
zakupem ekspresu ciśnieniowego na kapsułki co jest równoznaczne ze skazaniem
się na monotonię kilku mieszanek powinien przynajmniej spróbować wcześniej
smaku proponowanej kawy tak by już pierwszego dnia nie musieć żałować zakupu.
Idąc tym tropem z ciekawości zakupiłem trzy dostępne rodzaje kawy celem
zaparzenia ich w tradycyjny sposób. Na pierwsze zalanie poszła mieszanka
Italico Gold, którą według producenta „tworzy
mieszanka kawy Arabica z Etiopii i z górskich plantacji brazylijskich, która
uwodzi zapachem owoców i kwiatów”. Rzeczywiście jest to kawa o przyjemnie łagodnym
smaku i intensywnym aromacie. Ciekawe jak na tym tle będą wyglądać pozostałe
dwa rodzaje.
poniedziałek, 17 grudnia 2012
#9678 PopKulturyści OpinioTwórcy
Adamczewski Piotr, Baron Piotr, Borowiński
Marek, Bosacka Katarzyna, Bubrowiecki Andrzej, Bugalski Dariusz, Cejrowski
Wojciech, Chaciński Bartosz, Frączyk Maciej, Gacek Anna, Heller Michał, Hetman
Krzysztof, Hoffman Grzegorz, Hoffman Marek, Hryniewicki Marek, Hugo-Bader Jacek,
Jagielski Wojciech, Jaźwiński Ryszard, Kaczkowski Piotr, Kantereidt Robert, Kosiorek
Tomasz, Kostrzewa Paweł, Kozioł Tomasz, Kruszewicz Andrzej, Kydryński Marcin, Łasiczka
Cezary, Łodej Piotr, Łukawski Marcin, Łysiak Waldemar, Malibruda Leszek, Mann
Wojciech, Marczak Grzegorz, Metz Piotr, Mistewicz Eryk, Niedźwiedzki Marek, Nogaś
Michał, Orzech Artur, Rosiak Dariusz, Sikorski Adam, Sosnowski Jerzy, Stelmach
Piotr, Strzyczkowski Kuba, Szydłowska Agnieszka, Wachowicz Halina, Waglewski
Bartosz, Waglewski Wojciech, Wiktorski Tomasz, Witkowski Kuba, Zaremba Piotr, Żuk
Krzysztof
niedziela, 16 grudnia 2012
#9677 Analiza nagłówków
Jesteśmy zalewani potokiem komunikatów.
Często sami podłączamy się do specjalnie skonstruowanych strumieni postów,
aktualizacji, newsów, artykułów po których jedynie prześlizgujemy się wzrokiem.
Często zatracamy się w procesie pogoni za informacyjnym króliczkiem z której
nic nie wynika. Nasza świadomość preferuje szybką i łatwą analizę nagłówków,
często broniąc się przed wysiłkiem zagłębienia się w dany. Interesuje nas wszystko,
chcielibyśmy wiedzieć wszystko, być na bieżąco, ale z drugiej strony jesteśmy
świadomi, że tak naprawdę zawsze będziemy stać na przegranej pozycji. Szkoda na
to naszego czasu. Warto skupić się na rzeczach najważniejszych z
najważniejszych, najbardziej wartościowych lub po prostu posiąść umiejętność dozowania
pożywki informacyjnej.
sobota, 15 grudnia 2012
#9676 Emotinotki
Codziennie bierzemy udział w setkach interakcji społecznych, jesteśmy wystawiani na dziesiątki prób w których musimy Bronic swoich racji, mierzymy się z różnymi problemami. Wszystkim tym sytuacjom towarzyszą emocje. Ładunek jaki im nadamy zależy od wielu czynników, ale w ostatecznym rozrachunku to my sami w mniej lub bardziej świadomy sposób decydujemy o kierunku reakcji emocjonalnej. Nikt nie narzeka na nadmiar pozytywnych emocji, natomiast wiele osób odczuwa trudności w radzeniu sobie z tymi złymi. Negatywne emocje skutkują wzrostem poziomu stresu i jeszcze większymi kłopotami w racjonalnej ocenie sytuacji ze zdrowej perspektywy. Warto wtedy z pomocą brzytwy Ockhama przelać emocje na cierpliwy papier.
piątek, 14 grudnia 2012
#9675 Guma bez cukru
Składniki:
Substancje słodzące: sorbitol (E420), maltitol (E965), mannitol (E421), aspartam
(E951), sól asparatmu – acesulfamu (E962), acesulfam K (E950), baza gumowa
(zawiera lecytynę sojową (E322)), substancja utrzymująca wilgotność – glicerol (E422),
aromaty, zagęstnik - guma arabska (E414), substancja glazurująca - węglan wapnia
(E170), dwutlenek tytanu (E 171), substancja glazurująca - wosk car nuba (E903),
przeciwutleniacz BHA (E320). Te czternaście składników o mile brzmiących
nazwach zapisanych drobnym druczkiem w sześciu językach z tyłu opakowania może
na długi czas zniechęcić nieświadomego dotychczas konsumenta do powszedniej czynności
odświeżania oddechu tudzież redukcji poziomu stresu poprzez miarowe ruchy
szczęką z pomocą bezcukrowej gumy do żucia.
czwartek, 13 grudnia 2012
#9674 Strefa komfortu
„Najbardziej wartościowe rzeczy
leżą poza strefą komfortu”. Ambitne plany, ważne cele, odważne marzenia – jakże
wiele takich gorących myśli pojawia się w naszych głowach każdego dnia.
Niestety większość z nich wypala się w atmosferze naszej codzienności.
Odkładamy je na później, wpisujemy na listy jednocześnie wiedząc, że trudno
będzie do tego wrócić bez tej początkowej iskry, która by nas poniosła na
nieznaną planetę. Tak trudno czasem przekroczyć tę wyimaginowaną granicę
własnego bezpieczeństwa. Pojawia się wtedy osobisty konflikt, paradoks
ambitnego lenia, zachowawczego innowatora czy innego wspaniałomyślnego
sabotażysty. Reakcja na tę sytuację będzie prawdziwą miarą siły naszej woli,
zwycięstwa bądź porażki naszego wewnętrznego wojownika.
środa, 12 grudnia 2012
#9673 Elektroniczne słowa
‘Gra Anioła’ Carlosa R. Zafona to
ponad pięciuset stronnicowa cegła, której szkoda targać ze sobą przez cały
dzień dla tych kilku przeczytanych stron czekając w urzędowej kolejce czy
podczas ustawowej przerwy na posiłek. W takich sytuacjach z pomocą przychodzi
elektroniczny duch naszych czasów. Aż trudno uwierzyć, że dopiero teraz sięgam
po swojego pierwszego e-booka. Z pomocą bezpłatnej aplikacji Aldiko (Android)
bezszelestnie przerzucam pierwsze kartki doświadczając fabuły w zupełnie nowym
kontekście. Nie czuję ciężaru, objętości stron na mnie czekających, ani tych
już przeczytanych, nie wiem w którym miejscu się znajduję. Jak na razie brak możliwości
synchronizacji zakładki z tradycyjną papierową wersją.
wtorek, 11 grudnia 2012
#9672 Ciemna strona
Muzyka dzieli się na złą, dobrą i
tę niezwykłą, inspirującą. Najdłużej zostają ze mną płyty, które powoli
wgryzały się w moją świadomość. Z tą płytą jest inaczej, zachwyca od samego
początku. Dawno nie słuchałem płyty z takim zaangażowaniem, ciekawy każdego
kolejnego utworu, kolejnego kawałka opowiadanej historii intrygującej niczym
dobry film. Wystarczy zamknąć oczy, a niesamowicie działające na wyobraźnie
dźwięki zabiorą nas w tytułową podróż. W kilku fragmentach słyszałem, albo
chciałem usłyszeć wspomnienia z ‘Ciemnej strony księżyca’. Kiedy płyta niespodziewanie się kończy ma się
ochotę włączyć ją jeszcze raz i wsłuchać się w te dźwięki jeszcze dokładniej. Smolik
– The Trip (2012).
poniedziałek, 10 grudnia 2012
#9671 Kawa w pracy
Nie ja jeden zaczynam dzień pracy
od filiżanki kawy. Rytuał ten jednak znacząco różni się od porannej weekendowej
czy codziennej popołudniowej przyrządzanej w domu. Akceptując ograniczenia nie
powinno się jednak iść po najmniejszej rozpuszczalnej linii kawowego oporu. Nie
chodzi tu bynajmniej o uleganie modzie na jedynie słuszną kawę z ciśnieniowego ekspresu
co niejednego pcha ku decyzji o zakupie taniego ekspresu na tzw. kapsułki. Tu
chodzi o to by pić kawę dobą, zdrową, nie skazywać się na bylejakość na którą
szkoda po prostu naszego podniebienia. To jak dzisiaj pijemy? Elektryczna
kawiarka, zaparzacz typu french press czy klasycznie kawa parzona w filiżance?
niedziela, 9 grudnia 2012
#9670 Vinho Verde Loureido
Etykieta: Lekkie i świeże białe
wytrawne portugalskie wino o wyjątkowym owocowym aromacie cytrusowo –
landrynkowym charakteryzujące się świeżością (może latem smakowałoby lepiej) oraz
przyjemnym harmonijnym posmakiem (jak dla mnie za bardzo kwaskowe).
Wyprodukowano je wyłącznie z winogron szczepu Loureiro, uprawianych w okolicach
miejscowości Ponte de Lima (odległość 3 342
km) na północy Portugalii (różnica temperatur 14 st. C). Vinho Verde to dosłownie
„zielone wino” co odnosi się nie tyle do barwy, ale do młodego wieku tego
trunku. Najlepiej podawać schłodzone do 8-10 st. C. Pasuje do potraw z białego
mięsa i wieprzowiny, a przede wszystkim ryb. Biedronka, 12,99 zł (tańszego nie
było).
sobota, 8 grudnia 2012
#9669 Pogotowie cateringowe
Kiedy w sobotni wieczór
zorientowałem się, że lodówka jest praktycznie pusta pozostało tylko jedno
wyjście. Przy składaniu telefonicznego zamówienia o godzinie 22:10 miła pani
poinformowała o konieczności oczekiwania na pizzę 50 minut. Zbliżając się do
godziny 23:00 przygotowałem miejsce na stole, kartę płatniczą i gorączkowo
sprawdzałem parking przed blokiem. Kolejne upływające kwadranse zwiększały moją
niecierpliwość, która przecież w końcu miała zostać wynagrodzona. Po setnej
minucie oczekiwania podjąłem trudną decyzję o kapitulacji. Moje zamówienie musiało
spaść za biurko w przeciwnym razie dostałbym przecież telefon z jakąś informacją.
Rano okazało się, że dostawca pojawił się z zamówieniem kilka minut po północy.
piątek, 7 grudnia 2012
#9668 Kawa przed snem
„Niektórzy piją filiżankę kawy przez
snem – jest to pewien paradoks, ale rzeczywiście kawa może pomagać zasnąć. Tuż
po spożyciu, zanim odczujemy pobudzające działanie kofeiny, występuje tak zwana
faza znużenia, którą wiele osób odczuwa dużo silniej niż następującą po niej
fazę ożywienia pod wpływem kofeiny. Pobudzając centralny układ nerwowy, kofeina
pobudza również partię mózgu odpowiedzialną za sen – tak zwany ośrodek snu i
czuwania. Wielu kawoszy twierdzi, że wówczas łatwiej im zasnąć. Niektórzy są
zdania, że kawa wywołuje bezsenność. Udowodniono jednak doświadczalnie, że
kofeina nie ma wpływu na jakość fazy głębokiego snu, co stanowi argument podważający
tezę bezsenności.” - ‘Tajemnice kawy’
Sara Magdalena Woźny (s.219)
czwartek, 6 grudnia 2012
#9667 Anno Devili 1923
Kilka dni temu wyemitowano
ostatni epizod trzeciego sezonu serialu ‘Boardwalk Empire’. Wszystko więc
wskazuje na to, że kolejne dwanaście wieczorów spędzę w Atlantic City roku
1923. Od finałowych wydarzeń drugiego sezonu minęło trochę czasu i wszystko
wskazuje na to, że okres małej stabilizacji biznesu Pana Thomspona właśnie się
kończy. Wydaje się, że wszyscy znajdują się w cieniu osobowości głównego
bohatera dopóki na scenie nie pojawia się Gyp ‘spod ciemniej gwiazdy’ Rosetti,
który łagodnie rzecz ujmując nie akceptuje zastanego porządku. Hasło przewodnie
wskazuje, że mogę się spodziewać zdecydowanych działań mających na celu
utrzymanie status quo. ‘You
can’t be half a gangster’.
środa, 5 grudnia 2012
#9666 Czekolada krzepi
WPG #169 Kakaowe brownie z
palonym masłem. Kwadratową foremkę wykładamy papierem do pieczenia. W rondelku
roztapiamy masło (150g) i podgrzewam na średnim ogniu, aż przestanie się
pienić, a na dnie pojawią się brązowe kawałeczki palonego masła, które zaczną
orzechowo pachnieć. Zdejmujemy z ognia, dodajemy cukier (250g), kakao (3/4
szklanki), 2 łyżki wody i szczyptę soli. Mieszamy i odstawiamy do
przestygnięcia. Masę przekładamy do miski i dodajemy 2 jajka. Kiedy masa będzie
gęsta i błyszcząca, dosypujemy mąkę i całość dokładnie ubijamy. Następnie
dokładamy orzechy (100g). Gotową masę przekładamy do formy, wstawiamy do
piekarnika rozgrzanego do 170 stopni i pieczemy 25 minut.
wtorek, 4 grudnia 2012
#9665 Voucher na szczęście
Pojutrze mikołajki. W sklepach
kilometrowe kolejki. Ludzie ciągną za sobą pudła z telewizorami, pod pachą taszczą
ekspresy do kawy, a zniecierpliwione dzieci wymachują jak nie z tabletem to
kolejną grą na konsolę. Aż strach pomyśleć co znajdzie się za trzy tygodnie pod
ich choinką. W czasach kiedy prawie wszystko można mieć bez wysiłku praktycznie
od ręki większej wartości nabierają rzeczy unikalne, nie do podrobienia, bezcenne
chwile, smaki, uczucia. Nie trzeba daleko szukać, ani głęboko sięgać do
kieszeni, by zaskoczyć czymś miłym drugą osobę. Inspiracje są tuż obok. Wystarczy
trochę dobrych chęci i zaangażowania większego niż czas spędzony w kolejce do
kasy.
poniedziałek, 3 grudnia 2012
#9664 An Unexpcted Joy
W tym roku jakoś tak się
porobiło, że beletrystyka przegrywa u mnie z literaturą faktu 7:9. Próbując
wyrównać ten wynik zabrałem się do książki, która od lat czekała na swoje pięć minut,
a pod ręką była już od ostatnich świąt bożonarodzeniowych. Tak się składa, że
jedenaście lat temu po raz pierwszy trafiłem do świata Śródziemna zaczytując
się w pierwszym lepszym tłumaczeniu ‘Władcy Pierścieni’ jakie wpadło mi w ręce byłe
tylko zdążyć przed premierą filmu. Nie spodziewałem się, że po tylu latach czytanie
Tolkiena sprawi mi tyle radości. A już za chwilę w kinach pierwszy film pt. ‘Hobbit:
An Unexpected Journey’.
niedziela, 2 grudnia 2012
#9663 Osiemdziesiąta trzecia dziesiątka
#831 Lana Del Rey – Ride (Bort to Die. Paradise
Edition) #832 Atoms For Peace – Default (Amok) #833 Nancy Sinatra - You Only
Live Twice #834 Tame Impala - Feels Like We Only Go Backwards (Lonerism) #835
Kim Nowak - Mokry Pies (Wilk) #836 Mumford & Sons - Lover Of The Light (Babel)
#837 Ariel Pink's Haunted Graffiti - Only In My Dreams (Mature Themes) #838 Bat
For Lashes – Laura (The Haunted Man) #839 Lana Del Rey - Bel Air (Born to Die.
Paradise Edition) #840 T.Love - Lucy Phere (Old
is Gold) (25 paźdiernika - 2 grudnia 2012)
sobota, 1 grudnia 2012
#9662 Tour de Świdnik
Biorąc pod uwagę te nowe i te rozkopane
ulice, wiedziałem, że trzeba będzie wytężyć uwagę, żeby w miarę sprawnie trafić
na dni otwarte Portu Lotniczego Lublin. Już od ulicy Mełgiewskiej towarzyszyły
nam wyraźne czerwone znaki kierujące w stronę lotniska. Nadmierne zaufanie do
organizatorów poskutkowało prawie dwugodzinnym postojem w korku. Nie wiedzieć
czemu odwiedzający zostali pokierowani do centrum Świdnika, by ostatecznie
zostać zmuszonym do opuszczenia tegoż centrum przez policję, która zablokowała
ulicę Kosynierów i przejazd przez tory kolejowe do ulicy Chemicznej. Szkoda, że
ani organizatorzy, ani policja, ani lubelskie media nie wykazały inicjatywy w
kierunku usprawnienia dojazdu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
