poniedziałek, 19 maja 2014

A trawa sobie rośnie



Boczna ślepa droga jednej z najsłynniejszych ulic zapomnianych przez drogowców. Dwa centra handlowe, stacja paliw, skład budowlany, bank, piekarnia, drukarnia i kto wie co jeszcze. Między jezdnią, a chodnikiem permanentny rezerwat chroniony dzikich traw sięgających metra wysokości. Obok przystrzyżony pas zieleni między chodnikiem a ogrodzeniem firmy w której spędzam po osiem godzin w każdy roboczy dzień. Wybujała roślinność nie tylko przysłania tablice reklamowe, ale i ogranicza widoczność kierowcom korzystającym z ulicy. Ekipy utrzymujące w ryzach zieleń miejską nawiedzają te okolice tylko dwa razy do roku. Telefony i maile wzywające do podjęcia działań okazują się nieskuteczne. Może urzędnicy wychodzą z założenia, że jeśli zainteresowanemu tak na tym zależy, to w końcu sam się tym zajmie. Nie chodzi mi o powoływanie pogotowia kosiarkowego gotowego do natychmiastowej interwencji, zdaję sobie bowiem sprawę, że nie jest to trakt o randze Krakowskiego Przedmieścia. Najbardziej przeszkadza mi brak jakiejkolwiek reakcji na pisemne zgłoszenia oraz niemożność ustalenia czegokolwiek podczas rozmowy telefonicznej, jakby niczego nie można było zaplanować, skoordynować. Lepiej więc chyba nie mówić nic, bo wtedy nie ma narzekania roszczeniowych mieszkańców na długie terminy oczekiwania na swoją kolej. Nie pozostaje mi nic innego jak zafundować pracownikom Zarządu Dróg i Mostów codziennej relacji zdjęciowej z drogowego pasa botanicznego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz