Kiedyś tęcza była tęczą. Gdzieś w
między czasie media wmówiły nam, że jest to symbol dumy i ruchu na rzecz
równouprawnienia pewnych środowisk. Skróty myślowe doprowadziły do tego, że
między sześciokolorowymi (sic!) flagami powiewające na paradach, a wielobarwnym
zjawiskiem optycznym stanowiącym dla dzieci bajkową tajemnicę pojawił się znak
równości. Na fali sztuki nowoczesnej wychodzącej w przestrzeń miast i wsi z
okazji Polskiej Prezydencji w Unii Europejskiej dostaliśmy wysoką na 9m i
szeroką na 26m kolorową konstrukcję w kształcie łuku inspirowaną zjawiskiem
tęczy, która od pierwszego dnia jak magnes przyciąga uwagę opinii publicznej. Autorka
instalacji na samym początku odżegnywała się od zawłaszczania symbolu przez
kogokolwiek, ale późniejsze wydarzenia zmusiły ją do opowiedzenia się po jednej
ze stron. Instalacja została zniszczona i to nie jeden raz, a mimo to odbudowywana
jest z uporem maniaka. Wielomiesięczna telenowela w randze sprawy wagi
państwowej nie schodzi z afisza telewizji sensacyjno - informacyjnych. Teraz
nawet ukazująca się na niebie po wiosennym deszczu kolorowa tęcza może być
podejrzaną prowokacją. Szkoda że daliśmy się tak tym wszystkim zwariować. Z
perspektywy czasu można żałować, że opór przybrał taką formę, która tylko
przyczyniła się do zbudowania uciemiężonej koalicji pod wezwaniem kolorowej
tęczy. Komentarz do: Pomnikomania. Hala
odlotów 01.05.2014, TVP Kultura.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz