poniedziałek, 12 maja 2014

Proszę podpisać tutaj

Przychodzi taki delikwent i na pierwszym spotkaniu w obecności szefa przedstawia swoją ofertę. Zasady może i proste, ale nie można raczej oczekiwać podjęcia decyzji bez choćby szczątkowej kalkulacji na podstawie danych historycznych i poczynienia pewnych założeń na przyszłe okresy. Łaskawie otrzymałem od przedstawiciela czas na zaspokajanie własnych ambicji analitycznych. Propozycja okazała się atrakcyjna na tyle, że warto byłoby poświęcić czas na bliższe przyjrzenie się szczegółowym warunkom. Jeszcze nie zdążyłem poprosić o jakiś cennik i regulamin, a już dostałem gotową do podpisu umowę w dwóch egzemplarzach. W ośmiostronicowym dokumencie oprócz danych obu firm znajdują się jedynie dwie istotne informacje: nazwa usługi i okres obowiązywania umowy. Resztę stanowi zbiór ogólników i liczne zgody na przetwarzanie danych. Sprawy istotne określane są przez regulaminy, cenniki i warunki promocji (niepotrzebne skreślić), których oczywiście nie otrzymałem. Jeden z punktów umowy mówi, że się z nimi zapoznałem i je akceptuję. Proszę więc przedstawiciela o dodatkowe materiały nie przecież dla mojej przyjemności, a jako znak mojego zaangażowania w sprawę dającego nadzieję na ostateczne ubicie interesu. Cennik wprawia mnie w zdumienie, gdyż warunki tam przedstawione nijak mają się do oferty zaprezentowanej podczas spotkania (dobrze, że nie byłem wtedy sam). Jeśli jesteśmy tacy fajni, że należą nam się warunki lepsze od standardowych to chyba powinniśmy choćby na pamiątkę mieć to na kawałku papieru. Pytam więc o co chodzi, może mam problemy ze słuchem, z oczami czy z głową, a ten pan i cała ta sytuacja uratują moje zdrowie, życie nawet motywując do spotkania z lekarzem specjalistą. Niestety przedstawiciel potwierdza warunki z cennika, a pytany o pierwsze potkanie nabiera wody w usta. Nie mam zamiaru drugi raz prosić o wyjaśnienia nadwyrężając grafik przedstawiciela, który pewnie szuka juz kolejnego klienta, który według najnowszych trendów sprzedaży najpierw podpisze umowę, a potem będzie miał 10 dni na analizowanie tego czy mu się to w ogóle opłaciło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz