Bez bicia się przyznam, że
kampania do euro parlamentu nie zawładnęła moją świadomością. Dwa światy
stykały się jedynie w miejscu ekspozycji plakatów wyborczych. Z wielkich tablic
spoglądały na mnie jedynki, dwójki, a nawet piątki reprezentujące różnokolorowe
partie, twarze pełne nadziei, że to właśnie ich wybiorę w niedzielnych
wyborach. Z billboardu można załapać się
na promocję węgla drzewnego do grilla, ale nie obdarowywać kogoś mandatem
wyborczym. Jeżeli w obywatelu nie ma wewnętrznej potrzeba wzięcia
odpowiedzialności za wskazanie jednego z kandydatów to nic tego nie zmieni, ani
pogoda, ani debaty, ani tweetujący politycy. Okazuje się, że wysiłek z tym
związany jest tak wielki, że żadne ze startujących polityków nie zasługuje na
takie poświęcenie.
Któż miałby siłę wertować
programy, oglądać wywiady, chodzić na spotkania i debaty. Jednocześnie musimy
zdawać sobie sprawę, że podczas kampanii jesteśmy narażeni na te same
marketingowe chwyty i haczyki jak te stosowane przez największe sieci
handlowo-usługowe. Nie zawsze mamy to szczęście, żeby danego kandydata znać
osobiście. Jeśli czujemy, że jest to człowiek na właściwym miejscu, który zna
się na rzeczy sprawa jest prosta. Polityka szczebla państwowego jest
najbardziej medialna i tym samym to wybory parlamentarne gromadzą największą
frekwencję, choć to na najbliższym podwórku powinniśmy się uczyć zasad i
mechanizmów wyborów bezpośrednich.
Sztuka wyboru nie jest nam obca.
Codziennie musimy dokonywać wyborów często nie mając pełnej wiedzy na dany
temat, a potem bierzemy jeszcze za nie odpowiedzialność. W ostatnich latach
wyboru dokonuje mniejszość, która w dodatku jest bardzo spolaryzowana. Małe
partie nie mogą przebić progu wyborczego, ale coś czuję, że lada chwila na
scenie mogą się pojawić postaci, które odpowiedzą na głód zaufania społecznego.
Niska frekwencja ciąży niestety na sumieniu demokracji. To zjawisko z pozoru
niegroźne, ale mogące mieć daleko idące konsekwencje. Zmiany następują bardzo
powoli i wcale nie jest powiedziane, że idą one w dobrym kierunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz