Po czterech latach bezwiednego
dodawania do ulubionych kolejnych profili uzbierałem pokaźnych rozmiarów
wiązankę kanałów informacyjnych tłoczących na moją facebookową ścianę bezwartościowy
strumień newsów. Pod każdym z nich byłem podpisany imieniem i nazwiskiem
sygnując tym samym daną markę, postać czy akcję. Przyszedł w końcu czas
radykalnego przykręcenia kurka przez stanowcze i bezbolesne odcięcie się od 99%
źródeł. Wiele ciekawych inicjatyw realizujących się głównie poprzez swoją
stronę na portalu zachowałem sobie tak na wszelki wypadek w postaci ulubionych
zakładek w przeglądarce. Dziś na głównej spokój, więcej przestrzeni. Posty nie
biją się o pierwszeństwo. Jest czas, żeby kliknąć, doczytać, obejrzeć,
wysłuchać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz