Lubię ten moment kiedy podczas
pierwszych przesłuchań nowego materiału muzyka powoli wsiąka w nasz umysł
rozlewając się po zakamarkach duszy. Pojedyncze dźwięki potrafią wywołać
skojarzenia z tym co już znamy, co nam się podoba i co chcielibyśmy usłyszeć. Ostatnie
miesiące dostarczają kolejne warte zauważenia płyty polskich wykonawców, które
nie pozwalają zapomnieć o dobrej kondycji rodzimego ryneczku. Październik – Waglewscy,
Makowiecki, listopad - Sorry Boys, Misia ff, grudzień – Kari, marzec - Pustki, kwiecień
- Artur Rojek. Na każdej z nich znalazłem swoje ulubione dźwięki. Zanim jedna
zdąży mi się znudzić w moje ręce wpada kolejna, a jednocześnie nie czuję się
przytłoczony muzycznym szczęściem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz