Polski tytuł jakoś nie bardzo mi pasuje,
no ale z drugiej strony 'Bimbrownik' też by się nie nadawał. Film całkiem niezły,
ale tak na jeden raz. Konstrukcja filmy pozwoliła mi na to by komfortowo zobaczyć
film w dwóch ratach. Podobały mi się ładne zdjęcia okoliczności wiejskiej przyrody
z dala od szarego i brudnego Chicago, Nowego Jorku czy innego New Jersey. Mamrotanie
Toma/Forresta wydawało mi się skądś bardzo znajome. Do tego moje ulubione
zakazane mordy Guy'a i Garego były przeciwwagą dla kreacji młodego Indiany
Jonesa. Uwaga: powyższa notatka nie jest recenzją, a jedynie poseansowym
zbiorem uwag i refleksji zachęcającym do dyskusji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz