Zima to trudny czas na spotkania
w cztery oczy z naturą. Albo za zimo, albo za szybko robi się ciemno. Do
dyspozycji pozostaje jedynie sobota i niedziela. I tu się myli każdy kto się ze
mną zgodzi. Wystarczy znaleźć dziesięć minut i trochę odwagi by zboczyć z
utartego szlaku codziennej rutyny i zamiast porannego wyjścia do sklepu po
drugie śniadanie wybrać się na przykład nad rzekę. Nastawić elektroniczną
klepsydrę, która przywróci nas kapitalistycznej rzeczywistości, zamknąć oczy i niczym
kolektor łapać energię słoneczną na cały dzień. Potem na chwilę otworzyć je i uważnie
obserwować świat dostępny w najwyższej możliwej rozdzielczości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz