środa, 13 lutego 2013

#9736 Domek z kart


Na takie seriale trzeba długo czekać zadowalając się w między czasie produkcjami, które sezony świetności mają już dawno za sobą. Całkiem sporo dobrych seriali epoki nowożytnej opierało swoją popularność na wyrazistej postaci głównego bohatera (House M.D., Breaking Bad, Dexter). Mając kogoś takiego, kto swoją grą działa jak magnes łatwiej wchodzi się w szczegóły świata przedstawionego. Jeżeli okaże się, że w fabule opowieści tkwi potencjał to spokojnie możemy rezerwować sobie czas na kolejne wieczorne seanse. Tak było właśnie w tym przypadku. Kevin Spacey hipnotyzuje widza od pierwszej sceny i coś mi się wydaje, że nie odpuści do ostatniego odcinka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz