Któryś z sąsiadów musi mnie
bardzo lubić, postanowił bowiem przewietrzyć jedną z moich opon. Dla osiedlowych
chuliganów było wczoraj raczej trochę za zimno. Rano miałem jeszcze nadzieję,
że niespodzianka okaże się nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, ale pan doktor
stwierdził, że dziura znajduje się w miejscu typowym dla nieoficjalnych
przedstawicieli przemysłu wulkanizacyjnego napędzających popyt odtworzeniowy.
Żebym choć jeszcze wiedział czym zawiniłem. Niestety sprawca nie pozostawił na
miejscu żadnych wskazówek, żadnej notatki odwołującej się do złamania, któregoś
z paragrafów dobrosąsiedzkiego współżycia. A że moje kapcie mają już parę latek
trzeba będzie kupić parę i wyłożyć dwie i pół stówki ze świątecznej premii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz