środa, 11 grudnia 2013

(511) Notatnik kuchenny

Swoje kulinarne doświadczenia próbowałem kiedyś zbierać w tradycyjnym notesie, potem w segregatorze, a nawet w internetowej chmurze. Efekt tego jest taki, że dziś już nie wiem gdzie co jest. Taki katalog inspiracji ze wskazówkami niczym menu w restauracji bywa często przydatny. Ile to razy planując posiłki na kolejny dzień dostaję jakiegoś zaćmienia, mam pustkę w głowie, choć prywatny repertuar liczy co najmniej kilkadziesiąt sprawdzonych pozycji. Na improwizację podczas zakupów ze względów oszczędnościowych wolę sobie nie pozwalać. Za często sięgam wtedy po produkty gotowe, wielokrotnie przetworzone, zupełnie ta jakbym miał dwie lewe ręce. Może nowa formuła lepiej się sprawdzi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz