Robię co mogę by kolejne podobne
do siebie dni nie zlewały się ze sobą w jedną bezkształtną masę
czasoprzestrzeni z której upływu zdajemy sobie sprawę dopiero wyrywając z
kalendarza kartki z kolejnymi miesiącami. Znam wartość drobnych zmian
dokonywanych w schemacie codziennego postępowania, które pomagają w wyrwaniu
się z letargu, senności w które mimowolnie wpadamy powtarzając i
przyzwyczajając się do tych samych czynności. Jednakże mimo usilnych starań pod
natłokiem zadań i obowiązków na plany i marzenia czasem nie starcza już sił, a
dzień, kiedy najlepszy czas w ciągu dnia spędzamy za biurkiem w pracy, wydaje
się zbyt krótki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz