wtorek, 10 grudnia 2013

(510) Ale kanał

Jadąc dziś rano tunelem pod wiaduktem kolejowym miałem wrażenie jakbym brodził w jakimś kanale odpływowym. Kolejne pojazdy pokonujące lustro wody w południowej nitce przypominają kawalkadę amfibii desantowych. Po drugiej stronie okazuje się, że i tym razem udało się przejechać, ale nie zmienia to faktu, że wrażenia są dosyć ekstremalne, a szukanie nowych metafor opisujących tę sytuacje stało się ostatnio moim porannym hobby. Miejsce to urasta do symbolu niemocy urzędniczej. Ja rozumiem, że są określone procedury, terminy, które należy zachować, bo planowany remont to niemała inwestycja, która rządzi się swoimi prawami, ale dla udrożnienia odpływu powinien znaleźć się jakiś tryb specjalny. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz