Głodne sarny wychodzą coraz
bliżej pod gospodarstwa, głodne bociany przebierają nogami w mokrym śniegu, a
żurawie kluczą nad białymi polami. Codziennie rano zastanawiam się jaki widok
ujrzę za oknem. Kiedy słyszę prace dozorcy z łopatą przed blokiem już wiem, że
noc przyniosła kolejną warstwę białego puchu. Rok temu o tej porze śnieg był
już tylko wspomnieniem, a pogoda pozwalała na pierwsze wycieczki krajoznawcze.
Z tego przedłużającego się panowania zimowej aury już nawet trudno się śmiać.
Wszechobecna szarość skazuje nas na ponurą wegetację w której trudno o
optymistyczne podejście. Nie ma co ukrywać, że każdy od czasu do czasu potrzebuje
choćby odrobiny słońca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz