Wśród szarzyzny, brzydoty i
tandety przestrzeni miejskiej poutykani są uśmiechnięci ludzie emanujący
pozytywną energią, roztaczający wokół siebie miłą atmosferę, tworzący magiczne
miejsca. Jeżdżąc po mieście staram się szukać takich miejsc, które są odtrutką
na bezduszność galerii handlowych i hipermarketów. Ostatnio przekonałem się, że
nawet kasjer sieciowej stacji benzynowej mimo zmęczenia po 10 godzinach za ladą
może nawiązać miły kontakt omijając sztywne formułki procedur sprzedaży.
Piekarnie, warzywniaki, sklepiki mięsne, sklepy z kawą, saloniki prasowe, miejsca
do których wraca się choćby na chwilę, tak przy okazji. Jeżeli mamy takie
miejsca to dzielmy się nimi z innymi, żeby trwały i nie znikały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz