Potrzebny mi cel, wielki cel.
Cel, któremu wszystko podporządkuję, na który będę musiał się nawrócić i
całkowicie mu podporządkować. Cel, który byłby jednocześnie ucieczką i
wyzwoleniem, a z drugiej strony czymś co zaprowadzi mnie na wyższy poziom
świadomości i dojrzałości. Cel, w którym będę mógł się przejrzeć, który obnaży
wszystkie moje słabości, by potem dać szansę nabrania siły i pokonania ich. Cel
skupiający moje wszystkie myśli i modlitwy, wyznaczający kierunek pokonywanej
codziennie drogi, będący lekiem na szarość, marazm, nudę i przeciętność,
wymówką na wymówki. Cel przywracający prawdziwą wartość w dobie rozmieniania na
drobne oraz sens w rzeczywistości bezsensu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz