Zawsze brakowało mi u nas takich miejsc
jakie widywałem na dworcach w Warszawie czy Krakowie. Małe antykwariaty, które
oprócz książek sprzedawałyby lekko przeterminowane magazyny. Podobno kiedyś takie miejsce istniało w okolicy Dworca PKS przy
Alei Tysiąclecia. Potem przez jakiś czas podobny kiosk funkcjonował przy Placu
Dworcowym PKP. Jakiś czas temu przy jednym z punktów usługowych lubelskiego
dworca, na który nieczęsto zaglądam, pojawił się skromny szyld: kiermasz
książki. W takich miejscach rzadko kiedy znajduję dla siebie ciekawą pozycję,
dlatego kilkukrotnie przechodziłem obok niego obojętnie. Nie spodziewałem się,
że znajdę tam spory wybór nieprzykurzonych jeszcze czasopism w bardzo
przystępnych cenach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz