Tylko jeden serial jest w stanie
przykuć mnie do kanapy w pogodne popołudnie, które aż prosi się, aby spędzić je
aktywnie poza domem. Zamknięcie czwartego sezonu ‘Gry o tron’ nie jest może
trzęsieniem ziemi na miarę krwawych godów, niemniej jednak zaskakuje i trzyma w
napięciu do samego końca. Rozbudowany garnitur postaci, który początkowo był trochę
męczący, przynosi teraz niesamowicie dużo wrażeń. Pokusa sięgnięcia po ciąg dalszy zapisany na
kartach Pieśni Lodu i Ognia pana Martina w czasie oczekiwania na kolejną
odsłonę może być bardzo duża. Osoby, które mają nieuregulowany stosunek do
serii uprasza się o niezwłoczne nadrobienie zaległości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz