wtorek, 24 czerwca 2014

Nie oceniaj po okładce

Patrząc na okładki książek Alice Munro wydanych przez Wydawnictwo Literackie można by było powiedzieć, że reprezentują one nurt literatury kobiecej, który niekoniecznie zainteresuje męskiego czytelnika. Rekomendacje kolejnych książek z Trójkowym znakiem jakości prezentowane przez Pana Michała Nogasia w piątkowe poranki podczas audycji redaktora Manna przekonały mnie że jednak warto zapamiętać to nazwisko. W międzyczasie jak grom z jasnego nieba gruchnęła wiadomość o najwyższym literackim wyróżnieniu od szwedzkiej akademii. Przez swoją opieszałość nie mogę dziś powiedzieć że czytałem Alice Munro zanim to było modne. Postanowiłem spokojnie przeczekać największą gorączkę zawiązania z odkrywaniem twórczości kanadyjskiej autorki.

Nie spodziewałem się że jej książki znajdę na półce w zaprzyjaźnionym salonie meblowym. Zacząłem od wydanego w 2009 roku zbioru opowiadań Zbyt wiele szczęścia. Krótkie acz intensywne formy rewelacyjne sprawdzają się podczas letnich spacerów, najlepiej poza obszarami miejskimi. Na kilkunastu stronach może zmieścić się przejmująca historia całego życia, pełnego dramatów, trudnych decyzji. Zanurzamy się w kolejnych rzeczywistościach, których nie sposób dobrowolnie opuścić przed finałem. Przekładając kolejne kartki nie mamy jednak pojęcia, kiedy opowieść dobiegnie końca. Po każdej z nich obowiązkowa chwila odpoczynku, refleksji, zastanowienia nad zakończeniem. To spotkanie traktuję jako wstęp do dłuższej znajomości. PS. Zagraniczne okładki mają zupełnie inny charakter. Polski rynek rządzi się swoimi prawami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz