wtorek, 17 czerwca 2014

Kawa z Paczkomatu

I znów jest ze mną mój ulubiony smak. Kawę Lavazza Pienaroma zakupiłem tym razem przez portal allegro. Różnica w cenie między dotychczasowym sklepem stacjonarnym a sklepem internetowym okazała się być na tyle duża, że nie można było przejść obok tego obojętnie. Kolejną zaletą jest pełna zgodność daty produkcji na opakowaniu z deklarowaną w opisie oferty, co pozwoliło mi na parzenie jednych z najświeższych jak do tej pory ziaren. Na przesyłkę czekałem niestety całe cztery dni robocze i w sobotnie popołudnie, kiedy myślałem już, że przeciągnie się to do poniedziałku dostałem powiadomienie, że przesyłka zameldowała się właśnie w pobliskim Paczkomacie.


Nie spodziewałem się, że zaraz po otwarciu skrytki poczuję kawowy aromat wyróżniający się na tle pobliskich dworcowych zapachów. Przed potwierdzeniem odbioru dokładnie sprawdziłem opakowanie pod kątem ewentualnych uszkodzeń opakowania co dyskwalifikowałoby sprzedawcę albo dostawcę, ale na szczęście nie znalazłem nic niepokojącego. Dotychczasowa cena mogła robić wrażenie na osobach pijących najpopularniejsze mielonki z supermarketu. Przy cenie internetowej kawa ta jest już w zasięgu każdego i myślę, że kilka osób uda mi się namówić na zmianę dostawcy towaru. Szkoda, że ludzie wolą dziś iść w stronę kapsułek niż szukać alternatywnych sposobów parzenia kawy skupiając się na jakości samego ziarna. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz