I znów jest ze mną mój ulubiony
smak. Kawę Lavazza Pienaroma zakupiłem tym razem przez portal allegro. Różnica
w cenie między dotychczasowym sklepem stacjonarnym a sklepem internetowym
okazała się być na tyle duża, że nie można było przejść obok tego obojętnie.
Kolejną zaletą jest pełna zgodność daty produkcji na opakowaniu z deklarowaną w
opisie oferty, co pozwoliło mi na parzenie jednych z najświeższych jak do tej
pory ziaren. Na przesyłkę czekałem niestety całe cztery dni robocze i w
sobotnie popołudnie, kiedy myślałem już, że przeciągnie się to do poniedziałku dostałem
powiadomienie, że przesyłka zameldowała się właśnie w pobliskim Paczkomacie.
Nie spodziewałem się, że zaraz po
otwarciu skrytki poczuję kawowy aromat wyróżniający się na tle pobliskich
dworcowych zapachów. Przed potwierdzeniem odbioru dokładnie sprawdziłem
opakowanie pod kątem ewentualnych uszkodzeń opakowania co dyskwalifikowałoby sprzedawcę
albo dostawcę, ale na szczęście nie znalazłem nic niepokojącego. Dotychczasowa
cena mogła robić wrażenie na osobach pijących najpopularniejsze mielonki z
supermarketu. Przy cenie internetowej kawa ta jest już w zasięgu każdego i
myślę, że kilka osób uda mi się namówić na zmianę dostawcy towaru. Szkoda, że
ludzie wolą dziś iść w stronę kapsułek niż szukać alternatywnych sposobów
parzenia kawy skupiając się na jakości samego ziarna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz