Niepewna pogoda nie zniechęciła
mnie do rowerowego wypadu za miasto w przedostatni dzień urlopu. Ostatnio jakoś
bliższe są mi tereny położone na południe od Lublina i po ostatnim rajdzie po
gminie Niedrzwica, dziś wybrałem się w okolice Bychawy. Żółty szlak otwarty przed
czterema laty zaczyna się na skrzyżowaniu drogi między Osmolicami i
Piotrowicami, a drogą na Iżyce i dalej na stolicę gminy. Pokonujemy most na Bystrzycy i wjeżdżamy do
niewielkiego lasu. Po lewej stronie przez dłuższy czas będziemy towarzyszyć
dolince skrywającej z uwagi na odległość i obecność zabudowań rzeczce o
intrygującej nazwie Kosarzewka. Po prawej rozległe pola gdzie dane mi było
natknąć się na dwie młode sarenki podczas drugiego śniadania, które tylko
zadarły głowy żywiąc płonną nadzieję, że nie okażę się tanim podmiejskim
paparazzi, którego porusza każdy przejaw dzikiego życia. W Bychawce warto
zatrzymać się na chwilę przy kościele parafialnym z zabytkowym cmentarzem.
Wracając na szlak powinniśmy wyostrzyć swoją uwagę by nie przeoczyć znaku
kierującego w lewo. Swoją drogą przy oznakowaniu w kolorze żółtym naprawdę
trudno odróżnić standardowy znak potwierdzający obecność na szlaku od tego
wskazującego zmianę kierunku jazdy. Zaraz za mostem po prawej stronie
znajdziemy ścieżkę, która pozwoli nam towarzyszyć
Kosarzewce na kilometrowym dystansie w jej malowniczej dolince. Trasa
szczególnie po deszczu może kilkukrotnie zmusić nas do zejścia z jednośladu,
ale może to i lepiej, bo ze względu na walory przyrodnicze ma się ochotę
przejść piechotą cały ten odcinek. Aleja dostojnych lip przy samym brzegu
rzeki, strome pocięte wąwozami wschodnie zbocze, drewniany mostek, a dalej
niepozwalająca niestety na przejście suchą stopą przeprawa z kamieni. Strome
podejście wyprowadzi nas z doliny na tereny zabudowane za którymi jak wynika z
opisu trasy na pagórku wyspie wśród rozlewiska znajdowała się osada
przedpiastowska z VIII-X w. należąca prawdopodobnie do plemiennego związku
Lędzian (Grodzisko w Zadrapach). Kiedy droga skończy się skrzyżowaniem skręcamy
w prawo kierując się w stronę ruin bychawskiego zamku. Najpierw czeka nas
stromy zjazd, a następnie podjazd na wzgórze wyniesione nad poziom dna doliny
na ok. 8m otoczone z dwóch strony przez wody lubianego przez tutejszych wędkarzy
zalewu. Zachowane ruiny są jedynie dalekim echem zbudowanego w XVI w. zamku
przez ówczesnego właściciela i budowniczego miasta Bychawy. Nie była to forteca o znaczeniu
strategicznym, ale mogła chronić miasto i szlak handlowy z Rusi do portu w
Kazimierzu. Na dzisiaj dla mnie szlak się tu kończy choć biegnie on sobie dalej
aż do centrum i dalej do Krzczonowa nowym odcinkiem otwartym w 2012 roku. Na
pewno jeszcze powrócę w te strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz