niedziela, 17 sierpnia 2014

Dolina Kosarzewki (I)

Niepewna pogoda nie zniechęciła mnie do rowerowego wypadu za miasto w przedostatni dzień urlopu. Ostatnio jakoś bliższe są mi tereny położone na południe od Lublina i po ostatnim rajdzie po gminie Niedrzwica, dziś wybrałem się w okolice Bychawy. Żółty szlak otwarty przed czterema laty zaczyna się na skrzyżowaniu drogi między Osmolicami i Piotrowicami, a drogą na Iżyce i dalej na stolicę gminy.  Pokonujemy most na Bystrzycy i wjeżdżamy do niewielkiego lasu. Po lewej stronie przez dłuższy czas będziemy towarzyszyć dolince skrywającej z uwagi na odległość i obecność zabudowań rzeczce o intrygującej nazwie Kosarzewka. Po prawej rozległe pola gdzie dane mi było natknąć się na dwie młode sarenki podczas drugiego śniadania, które tylko zadarły głowy żywiąc płonną nadzieję, że nie okażę się tanim podmiejskim paparazzi, którego porusza każdy przejaw dzikiego życia. W Bychawce warto zatrzymać się na chwilę przy kościele parafialnym z zabytkowym cmentarzem. Wracając na szlak powinniśmy wyostrzyć swoją uwagę by nie przeoczyć znaku kierującego w lewo. Swoją drogą przy oznakowaniu w kolorze żółtym naprawdę trudno odróżnić standardowy znak potwierdzający obecność na szlaku od tego wskazującego zmianę kierunku jazdy. Zaraz za mostem po prawej stronie znajdziemy ścieżkę, która pozwoli nam  towarzyszyć Kosarzewce na kilometrowym dystansie w jej malowniczej dolince. Trasa szczególnie po deszczu może kilkukrotnie zmusić nas do zejścia z jednośladu, ale może to i lepiej, bo ze względu na walory przyrodnicze ma się ochotę przejść piechotą cały ten odcinek. Aleja dostojnych lip przy samym brzegu rzeki, strome pocięte wąwozami wschodnie zbocze, drewniany mostek, a dalej niepozwalająca niestety na przejście suchą stopą przeprawa z kamieni. Strome podejście wyprowadzi nas z doliny na tereny zabudowane za którymi jak wynika z opisu trasy na pagórku wyspie wśród rozlewiska znajdowała się osada przedpiastowska z VIII-X w. należąca prawdopodobnie do plemiennego związku Lędzian (Grodzisko w Zadrapach). Kiedy droga skończy się skrzyżowaniem skręcamy w prawo kierując się w stronę ruin bychawskiego zamku. Najpierw czeka nas stromy zjazd, a następnie podjazd na wzgórze wyniesione nad poziom dna doliny na ok. 8m otoczone z dwóch strony przez wody lubianego przez tutejszych wędkarzy zalewu. Zachowane ruiny są jedynie dalekim echem zbudowanego w XVI w. zamku przez ówczesnego właściciela i budowniczego miasta Bychawy. Nie była to forteca o znaczeniu strategicznym, ale mogła chronić miasto i szlak handlowy z Rusi do portu w Kazimierzu. Na dzisiaj dla mnie szlak się tu kończy choć biegnie on sobie dalej aż do centrum i dalej do Krzczonowa nowym odcinkiem otwartym w 2012 roku. Na pewno jeszcze powrócę w te strony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz