Początek sierpnia to czas kiedy w
związku ze zbliżającym się końcem wakacji we wszystkich większych sklepach na
plan pierwszy wysuwa się oferta artykułów papierniczych/biurowych*
(niepotrzebne skreślić). Oprócz standardowych obecnych na co dzień produktów
pojawiają się i rarytasy niedostępne poza sezonem w regularnej sprzedaży, a
czasem i takie, które trudno znaleźć w hurtowni czy nawet przez Internet. Z
uwagi na to, że artykuły te nie należą do grupy pierwszej potrzeby, różnice w
cenach tych samych produktów bywają czasem znaczące. Zorientowanemu klientowi
nie ujdzie uwadze zarówno sytuacja znaczącego zawyżenia ceny jak i pojawienie
się niebywałej okazji. Z drugiej strony mamy klientów, którzy kompletując w
pośpiechu szkolną wyprawkę dla swojego dziecka łapią się za głowę kiedy zobaczą
rachunek. Na półkach widocznych jest kilkanaście najsilniejszych marek, a cała
reszta jest mieszanką przypadkowych wyborów asortymentowych i obowiązkowego segmentu
basic pod marką własną danego sklepu. Specyfika handlowa tej branży ma to do
siebie, że produkt do którego się przyzwyczailiśmy na długi czas potrafi zniknąć
z półek. Pół biedy jeśli przy kolejnej dostawie wróci na swoje miejsce (np.
blokowe notatniki Esquisse), ale często bywa i tak, że już się nie pojawiają
(segregatory Elba), a nawet jeśli, to w znacząco wyższej cenie (notatniki Antra).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz