sobota, 30 sierpnia 2014

Masa traci impet

Wydaje się, że lubelska Masa Krytyczna w ostatnich miesiącach straciła nieco na popularności. W lipcu pospolite ruszenie przyniosło rezultat w postaci licznego przejazdu do Świdnika i z powrotem, które było relacjonowane przez lokalne media. Mieliśmy obstawę, megafon i dobrą atmosferę. Jednak zarówno po czerwcu i sierpniu spodziewałbym się o wiele większej frekwencji, zwłaszcza, że pogoda nie sprawiała żadnych problemów. Nie wiem jak wyglądają przejazdy w innych miastach, ale brakuje mi trochę zaangażowania uczestników, robienia hałasu, rozdawania uśmiechów. Brakuje pań będących ozdobą peletonu. Większość ma już komplet świateł, ale kask jeszcze nie wszyscy. Z rowerowym szykiem też bywa różnie. Pisk hamulców w doborowym towarzystwie podczas poprzedniego spotkania zmobilizował mnie w końcu  do zrobienia generalnego przeglądu, tak żeby następnym razem wstydu nie było. Sierpniowy przejazd zaliczył m.in. świeżo wymalowany pas rowerowy przy ul. Wileńskiej. Nieukończona jeszcze ścieżka przy Unii Lubelskiej będzie musiała poczekać do września. Do najciekawszych wydarzeń należało rozerwanie kolumny na skrzyżowaniu ulic Zana i Nadbystrzyckiej, liczne podjazdy (Wileńska, Szczerbowskiego, Rusałka, Wyszyńskiego) i zjazdy (Pagi, Zana, Bernardyńska). Obyło się bez nieprzyjemnych incydentów. Większość towarzystwa już w koszulkach z długim rękawkiem. Celem minimum na koleją masę powinno być zabranie ze sobą na Plac Litewski przynajmniej dwóch towarzyszy i głośnego dzwonka. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz