środa, 5 czerwca 2013

$9848 Taniocha w pęczkach



„Taniocha w pęczkach po trzy, po sześć par. Pomiędzy autobusami, które odjeżdżają na Piaski, na Krzczonów, na Bychawę, na Żółkiewkę, w mglistą dal starego asfaltu z rzędami topól na poboczach. Za dnia to jest niemrawe rojowisko pokątności. Przeczekiwania, przeżycia z dnia na dzień. Taryfiarze rżną w karty na maskach. Torby w kratę i plastik udający skórę. Zwały tego wszystkiego. Tej jednorazowości, która niesie pociechę najuboższym. Jakby dobrze powiało, to by to frunęło w niebo jak u jakiegoś dzikiego Chagalla: gacie, rajtki, biusthaltery, dżins, chemiczna koronka, cekiny, złociste badziewko, obcasiki, pumy i pampasy, lamparcie futra z węglowodorów, wszystko w niebo.” Fragment odpowiadania Andrzeja Stasiuka z Lublinem w tle w ramach projektu City Books

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz