Książki można czytać, można
czytać o nich samych, można o nich słuchać, ale można też o nich rozmawiać.
Wtedy, wymieniając się swoimi spostrzeżeniami, możemy je lepiej zrozumieć,
dzięki czemu zostaną w nas na dłużej. W pracy mam przynajmniej dwie osoby,
które nie ukrywają tego, że chorują na książki w pozytywnym tego wyrażenia
znaczeniu. Współczesny świat nie sprzyja egzystencji moli książkowych, ale
przynajmniej jeden tytuł na miesiąc jest w zasięgu każdego. Różne gusta, szybko
zmieniająca się moda, nie sprzyjają tworzeniu się szerokich platform wymiany
myśli, ale zawsze można znaleźć jakiś wspólny punkt zaczepienia. Trzeba tylko
pokazać się z książką, dać się odnaleźć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz