Nareszcie urlop. Nie musisz
odbierać telefonów, sprawdzać poczty elektronicznej, uczestniczyć w
spotkaniach, odhaczać kolejnych zadań i planować następnych. Wszystko to jest
daleko i toczy się swoim rytmem bez naszego udziału. Nasze myśli mogą popłynąć
nowymi ścieżkami z dala od utartych szlaków. Kilka dni na regeneracje sił,
wypad na rower, nad jezioro czy w rodzinne strony byle dalej od codzienności.
Trafić z pogodą w tym roku nie jest łatwo, ale mnie się udało. Ten tygodniowy
urlop jest tylko rozgrzewką przed pierwszym w mojej karierze
lipcowo-sierpniowym urlopem trzytygodniowym. Szkoda tylko, że w moim przypadku
nie ma dnia bez telefonu z pracy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz