Za nami trzy miesiące wiosny. Na
liczniku rowerowym marne 116 km. Do fajnego wyniku sprzed dwóch lat jeszcze daleko.
Wtedy do pracy mogłem jeździć rowerem, a dziś wymaga się ode mnie większej
mobilności. Zostają więc popołudnia i weekendy, kiedy nie wsiadam na rower
jeśli nie mogę przywieźć przynajmniej skromnej dziesiątki. W moim przypadku
luźne podejście do rekreacji niestety się nie sprawdza. Nie jest tak źle, ale zbyt
często łapię się na myśli, że rozmieniam swój wolny czas na rzeczy mniej
istotne. Dobrze jest mieć nad głową konkretny cel, który będzie podrywał nas do
działania i był lekiem na proste wymówki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz