Sezon urlopowy powoduje, że jest
mniej pracy w terenie i mogę wrócić do dobrej praktyki dojazdów rowerem do
pracy. Do naszej firmy regularnie rowerami dojeżdża sześć osób w porywach do
dziesięciu. Każdy swój rower chowa gdzieś po kątach lub szuka kawałka wolnej barierki
widocznej z okna, bo tylko przy jednym z pięciu budynków znajduje się stojak. Znalazłem
już dla sobie optymalna trasę dojazdu zajmującą mi 15 minut, ale codziennie
choć na chwilę odbijam w bok, by bardziej poznać okolicę. Omijam remontowany Nowy
Świat i ruchliwą Kunickiego przemykając Wyścigową, Szańcową, Wspólną i krótkim
kawałkiem ścieżki rowerowej przy Czerniejówce pod wiaduktem kolejowym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz