Przyszedł taki czas, że chcąc nie
chcąc musiałem przejść na dość restrykcyjna dietę. Pojawiły się spore
ograniczenia, które jednoznacznie określały co wolno, a czego lepiej unikać.
Pierwsze dni były naprawdę ciężkie. Poranna kawka i wieczorne piwko musiały
pójść w odstawkę. Starałem się doceniać pojedyncze smaczne akcenty na które zwykle
nie zwracałem szczególnej uwagi. Nie wiedziałem bowiem jak długo potrwa ta
próba. Koniec końców przyzwyczaiłem się tak bardzo, że było mi lepiej niż kiedy
możliwości były nieograniczone, a wybory często przypadkowe. Teraz wracam już
do normalności i zastanawiam się jak długo pozostaną we mnie wnioski z tej
lekcji pokory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz