Sklepy spożywcze dzielę na trzy
grupy: duże, gdzie robię zakupy na co najmniej kila dni, średnie, gdzie zaopatruję
się na dzień kolejny i małe do których wstępuję po drodze lub gdy w domu czegoś
zabraknie. Piotr i Paweł ze względu na wygodny dojazd, duży wybór produktów i krótkie
kolejki stał się dla mnie miejscem wieczornych zakupów. Na początku mały tłok
był dla mnie wielkim atutem, ale podczas kolejnych wizyt dało się zauważyć, że
bywają takie dni kiedy liczba personelu przewyższa liczbę klientów
spacerujących między półkami z których każdy jest dla nich nie lada atrakcją. (cdn)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz