poniedziałek, 31 marca 2014

Pierwsze spotkanie



– A, to pan… – powiedział, dostrzegając mnie. – Proszę siadać i proszę też pozwolić mi się przebrać. Zniknął. Rozsiadłem się w fotelu. Nie znałem człowieka, a ten znał mnie, jak widać, dobrze. Wiedział, że przyjdę. Co nie jest dziwnym, jednak sprawia, że czuję się nieswojo. Siedziałem długo sam. Słyszałem dochodzące z sąsiedniego pomieszczenia odgłosy toalety porannej: mycie zębów, chlapanie wodą, gwizdanie przy goleniu. Wklepywanie wody kolońskiej w policzki. Długo to trwało. W końcu wrócił do salonu. Odstawiony: czarna kurtka skórzana, bryczesy, wysokie buty. Dziwnie. Wstałem. Wyciągnął do mnie rękę. Skóra matowa i sucha od pachnącej lawendą wody kolońskiej. Ogolony bardzo starannie. – Witkowski jestem. Szczepan Twardoch - Morfina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz