(…) to jaki ktoś jest, w dużym
stopniu zależy od tego, z kim jest. / Ujawniamy bowiem tendencję do
zachowywania się zgodnie z tym, czego oczekują od nasz inni, szczególnie ci
bliscy. / Zgodnie z nim [efekt Pigmaliona] rośnie szansa, że partner okaże się wspaniałą
osobą, jeśli tego od niego oczekujemy. / Próbujemy budować stałe związki na
ruchomych piaskach uczuć. / Rodzinna historia staje się kalką, przez którą
rysujemy siebie i partnera. / (…) partner o podobnych poglądach utwierdza nas w
poczuciu, że mamy rację. Lubimy siebie, więc w naturalny sposób przenosimy
przychylność na kogoś, kto nas przypomina.
A im bardziej się angażujemy, im
więcej nas łączy, tym bardziej na siebie wpływamy. / (…) rzeźbimy partnera
poprzez afirmacje behawioralne – wspieramy go emocjonalnie oraz przez konkretne
działania, dzięki którym może on zbliżyć się do urzeczywistnienia swych marzeń.
/ Nikomu nie zostaje zaoszczędzi be wzięcie odpowiedzialności za sterowanie
własnym życiem. / Działania pozwalające utrzymać miłość na dłużej, wymagają nie
tylko poświęcenia i wysiłku, ale także mądrości partnerów. / Kiedy jednak
historia związku wyjdzie poza fazę miłości romantycznej, to co się dzieje
„samo”, działa raczej na szkodę niż korzyść uczuć. Żródło: Ryń Dariusz, Jak maluje nas miłość, Charaktery nr 203
(12/2013), s. 18-27.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz