Wyobraźcie sobie z jednej strony
dużą piwnice pełną ponad czterdziestoletniej historii, aż drugiej strony młode
małżeństwo pragnące jak najszybciej zacząć pisać własną historię. Od ponad roku
raz w miesiącu zapuszczam się w podziemia by przerzucać kolejne warstwy
starego, które miesza się już z nowym. Znaleźć tam można dosłownie wszystko,
zdecydowanie zbyt wiele. Tylko zdecydowane decyzje o rozstaniu z pewnymi
gratami pozwalają przetrwać zalew rzeczy względnie nowych. Miejsca na
sentymenty pozostaje bardzo niewiele. Mimo regularnego zaangażowania końca tych
prac jeszcze nie widać, ale wierze, że jeszcze kilka podejść i będzie wreszcie
można zacząć się tam swobodnie poruszać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz