Seans filmowy to zawsze wielka
niewiadoma. Nawet jeżeli znamy reżysera, lubimy występujących aktorów, znamy historię
na podstawie którego powstał scenariusz nie mamy pewności czy całość chwyci na
za serce czy też z trudem dotrwamy do napisów końcowych. Z drugiej strony
premiera nowego odcinka ulubionego serialu jest wydarzeniem, kiedy wiemy, że
naprawdę warto zasiąść na sześćdziesiąt minut przed telewizorem. Każdy z nas ma
swoją własną pierwszą ligę, której rozgrywki śledzi na bieżąco. Początki bywają
trudne, ale by znaleźć swoje klimaty trzeba obejrzeć kilka pilotów, a
różnorodność sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie. Potem leci już gładko,
a każdy ma swoją ulubioną strategię. Jeden ogląda jeden odcinek za drugim
zarywając niejedną nockę. Inny stopniowo dawkuje sobie tę przyjemność w
granicach zdrowego rozsądku. Czasem popularność pcha producentów do kręcenia
kolejnych sezonów, których poziom jest nierówny, a my oglądamy kolejne odsłony
już tylko z przyzwyczajenia. Niemniej jednak na horyzoncie zawsze jest jakaś
nowość na którą warto zwrócić uwagę. Specyficzny klimat, ciekawi bohaterowie,
oryginalna historia potrafią przykuć naszą uwagę na długie lata. Wszystko co
dobre kiedyś się jednak kończy, a my zdajemy sobie sprawę, że rozpoczynając tę
popkulturalną przygodę byliśmy w zupełnie innym miejscu. Dalszy ciąg nie
nastąpi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz