poniedziałek, 6 maja 2013

#9818 Dzień emeryta

Chyba nie ma takiej sytuacji w której miałbym większą ochotę na wagary niż w poniedziałkowy poranek przechadzając się w ciepłym blasku słońca, obserwując budzące się powoli do życia otoczenie, kiedy sam jestem już w drodze do załatwienia pierwszego w tym dniu zadania służbowego. Chciałoby się kupić gazetę i zasiąść w kawiarnianym ogródku, ciesząc się każdą wolną od obowiązków i zmartwień chwilą. Zaraz potem przychodzi myśl, że w wolnym dniu o tej porze pewnie leżałbym jeszcze w łóżku odsypiając zaległości. Do emerytury daleko, więc lepiej przyłożyć się do tego, by w każdej wolnej chwili spełniać swoje marzenia, choćby te najmniejsze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz