wtorek, 14 maja 2013

#9826 Erozja nawierzchni



Mogę być wyrozumiały dla kierowców, którzy testują moją cierpliwość na drodze. Mogę wiele wybaczyć przełożonym podejmującym niekonstruktywną krytykę mojej pracy. Mogę skwitować uśmiechem pomyłkę kasjera w sklepie. Jest jednak jedna rzecz, która szczególnie działa mi na nerwy i nic nie mogę przejść obok tego obojętnie. Tym zjawiskiem jest niemoc urzędnicza, zaniedbania w jednej dziedzinie, a w drugiej chorobliwa nadgorliwość. Jak można było nie postawić znaku ograniczenia prędkości przed wjazdem pod wiadukt kolejowy nad ulicą Kunickiego. Osoba, która nie śledzi codziennie zjawiska erozji nawierzchni asfaltowej spod której wyłania się wspomnienie dawnej ulicy Bychawskiej nie ma szans na uniknięcie nieprzyjemnych turbulencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz