Do tematu rodzinnego drzewa
genealogicznego powracam średnio dwa razy do roku, raz w sezonie wakacji i
potem na początku listopada. Nigdy nie były to jednak systematyczne działania,
które poszerzałyby w znaczący sposób mój zasób wiedzy, bo najczęściej kończyło
się na dobrych chęciach, których największym sukcesem było zbudowanie suchej
bazy powiązanych ze sobą osób z pomocą programu Family Tree Builder i serwisu
MyHeritage. Zdaję sobie sprawę, że takie opracowanie wymaga sporego
zaangażowania uwagi i czasu, by potem móc cieszyć się z efektów, będących cenną
lekcją kawałka prywatnej historii ocaloną od nietrwałości pamięci. Podejmuję to
wyzwanie z nadzieją, że będzie to ciekawe doświadczenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz